Maryja w Tajemnicy Wcielenia i Eucharystii

„Don Ottavio: Prosiłem Pana, by mi dał poznać udział najświętszej Maryi Panny w Tajemnicy Wcielenia.

Z wielką dobrocią odpowiedział mi Jezus: “Udział Mej Ukochanej Matki w Moim Wcieleniu jest wielką i wzniosłą Tajemnicą. Gdy Ona dawała mi życie cielesne, karmiła Mnie przed i po Moim narodzeniu. Ja dawałem Jej, w wierze coraz większy udział w Moim Życiu Bożym”.

Łaska uświęcająca jest uczestnictwem w naturze Boga i dzięki niej stajecie się Jego dziećmi, dziedzicami Nieba i członkami Kościoła. Otóż Maryja jest “Pełna Łaski”, jest prawdziwą Matką Kościoła, która karmi i wychowuje, jak to czyniła z Jezusem.

Maryja będąc stworzeniem o wiele niższym od Boga, którego jest zawsze pokorną służebnicą, przez łaskę i macierzyństwo Boże, czyni Ją zarazem Królową Wszechświata. Ma Ona udział w naturze Bożej w mierze głębszej i wznioślejszej: “Gdyż wielkie rzeczy uczynił Mi Wszechmocny”…”

Natura ludzka i natura Boska, we Mnie i w Niej, zlewają się w sposób jedyny, bardzo szczególny i tajemniczy. Tak, że wszystko, co jest Moje, jest również Maryi, a co jest Maryi, jest też i Moje.

Jest więc oczywiste, że Jej udział w Tajemnicy Mego Wcielenia prowadzi do komunii doskonałej, do tego stopnia, że myśli, uczucia, radości i bóle pochodzą jakby z jednego źródła.

Jej udział w Moim nieskończonym cierpieniu jest tak głęboką tajemnicą, że nie może to być zrozumiane przez ludzki umysł. Z tego samego powodu ludzki umysł nie może pojąć miłości Maryi ku Mnie i ku wszystkim ludziom. Niezrozumiałą jest również dla umysłu ludzkiego wielkość Mej Matki w doświadczeniach i cierpieniu, jak też Jej wielkość w chwale. Żyje Ona we Mnie, a Ja żyję w Niej. Tak było, tak jest i tak będzie zawsze.

Don Ottavio: Panie, jaki jest udział Twojej Matki w Tajemnicy Eucharystycznej?

Jezus: “ Taki sam jak w Tajemnicy Wcielenia „. Jest to tajemnica doskonałej Komunii: Ja żyję w Niej, a Ona we Mnie. Ona żyje Moją naturą Boską, a Ja Jej naturą ludzką. Powiedziałem, że żyjemy w doskonałej Komunii, tam gdzie Ja jestem, tam jest i Ona.

Mój synu, to powinno by wystarczyć, by uczynić waszym duszom bardziej przystępną wielkość Mojej i waszej Matki. Za Jej pośrednictwem Ja, Słowo Przedwieczne Ojca, otrzymałem naturę ludzką. Dzięki Niej tajemnica zbawienia stała się możliwą.

Komunia, powstała w Tajemnicy Wcielenia, trwa nadal w Tajemnicy Eucharystycznej i trwać będzie bez końca. Będę żył zawsze Jej naturą ludzką, a Ona będzie żyła zawsze Moją naturą Boską. Ta Komunia jest jedyną i nie powtórzy się już. Nie może być ona porównana z Moim zjednoczeniem z duszami w stanie łaski, nawet gdyby ono było po ludzku nie do opisania dla swego nadprzyrodzonego piękna.

Jezus: “Ze stosunku istniejącego między Bogiem, a Moją Matką powstają sprawy wzniosłe i jedyne:
Jej macierzyństwo połączone z dziewictwem. – Jej Niepokalane Poczęcie. Wyłączenie Jej z podlegania zepsuciu ciała. Wniebowzięcie i królowanie Maryi nad wszystkimi potęgami Nieba i ziemi.
Jej władza nawet nad mocami piekła, które wreszcie zwycięży całkowicie.

Ludzie pełni zarozumiałej samowystarczalności, nie widzą wielkości i potęgi Mojej Matki, która jest przecież ich Matką. Nie słuchają Jej macierzyoskich wezwao.

65. MARYJA ŻYJE W KOMUNII DOSKONAŁEJ Z JEZUSEM

Jezus: Ze swej natury miłość dąży do zjednoczenia z prawem nadprzyrodzonym. Ja, Bóg Wszechmocny, mogę wszystko: mogę ukoić Moje gorące pragnienie miłości oddając się wam całkowicie, by być z wami jedną rzeczą, tak jak jestem jedno z Ojcem i Duchem Św. Jesteśmy Trzej w Jedności, właśnie na zasadzie tego prawa miłości. Po Mnie moja Matka – arcydzieło Trójcy Świętej – posiada miłość bez miary. Zjednoczyła się Ona ze mną w Tajemnicy Wcielenia i w Tajemnicy Krzyża. Musi więc być złączona ze Mną w Tajemnicy Mszy św., która jest jedno z Tajemnicą Krzyża, choć nie jest krwawa.
Synu, jeśli miłość doprowadziła Mnie do złączenia się z wami w Tajemnicy Eucharystii, to tym bardziej każe Mi też łączyć się z Moją Matką w komunii doskonałej, jedynej w całej historii ludzkości. Potwierdzam, że Maryja żyje Mną, moją Boską Naturą, tak jak Ja żyję Jej ludzką naturą. Jest więc rzeczą słuszną, by tam, gdzie Ja jestem, Maryja była również obecna. Jest to nawet potrzebą natury i miłości.

Moja Matka nie tylko przyjęła Ofiarę Krzyżową, dokonaną w określonej chwili historii, lecz przyjęła także Ofiarę Krzyżową w całej jej rozciągłości w czasie. Miłość Jej nie byłaby doskonała, gdyby tak nie było. Toteż Jej obecność we Mszy św. jest zupełnie rzeczywistą, tak jak na Kalwarii. Jest też bardzo oczywista ofiara Jej dana Ojcu, razem ze Mną – z Moją Ofiarą. Jest bardzo rzeczywiste jej fiat na Kalwarii, jak i przy ołtarzu, na odpuszczenie waszych grzechów. Gdyby tak nie było, Maryja nie byłaby Współodkupicielką. Maryja – Współodkupicielką była, jest i będzie razem ze Mną w doskonałej komunii (jedności), tak jak Ja będę w komunii z wami w wieczności.

Jesteśmy złączeni teraz przez Tajemnice wiary z tymi, którzy wierzą i żyją tym. W wieczności złączymy się komunią doskonałą we wzajemnym oddaniu Moim i waszym, w chwale Niebieskiej.”

Z książki Orędzia Pana Jezusa do Kapłanów, Don Ottawio Michelini

Dzień Wcielenia – Zwiastowanie

Niepokalane Serce Maryi, Serce człowieka, kobiety, które pozwoliło wypełnić się w całej pełni Łaską, Duchem Świętym Boga Jedynego. Serce, które zawsze było, jest i będzie wierne woli Boga Ojca, które zawsze śpiewa niech mi się stanie według Twojej woli Ojcze! (łac. „fiat„)

Najpierw kiedy okazuje się, że to właśnie Ją Bóg wybrał na Matkę dla Swojego Syna. Nastolatkę, młodziutką dziewczynę (wg Marii z Agredy Maryja miała wtedy 14 lat 6 miesięcy i 17 dni), która od dzieciństwa przysięgła Bogu dziewictwo duszy i ciała, która od zawsze modliła się o przyjście Mesjasza – Zbawiciela i swoje całe życie złożyła jako ofiarę na przyspieszenie tego przyjścia.

Aż nagle odwiedza Ją anioł, pozdrawia w sposób wyjątkowy: „Raduj się, pełna łaski!” i oświadcza, że od teraz wolą Boga jest, aby stała się matką. Mało tego, nie zwykłą matką, ale Matką „Syna Najwyższego„, któremu zostanie dana „wszelka władza w niebie i na ziemi” (por. Mt 28, 18) i panowanie na wieki (por. Łk 1, 33). Takiej drugiej Matki nigdy już nie będzie, jest absolutnie wyjątkowa.

Maria z Agredy relacjonuje Zwiastowanie i Wcielenie Syna Bożego (por. Łk 1, 26-38) następująco:
„Słysząc to anielskie pozdrowienie Maryja przelękła się w swej pokorze. Lęk ten miał dwie przyczyny: pierwsza wynikała z pokory, bowiem Maryja uważała się za najmniej znaczącą z wszystkich istot; tymczasem usłyszała w pozdrowieniu, że jest błogosławiona między niewiastami. Druga przyczyna wynikała z objawienia Jej w tej samej chwili tajemnicy, że Pan obrał Ją sobie za swoją Matkę. Tego przelękła się Maryja najbardziej, mając o sobie zbyt niskie mniemanie. Dlatego archanioł objaśniając wolę Bożą mówił dalej: „Nie lękaj się Maryjo, albowiem znalazłaś łaskę w oczach Boga. Oto poczniesz i porodzisz syna, któremu dasz imię Jezus; On będzie wielkim i będzie uznany Synem Najwyższego.

Druga przyczyna wynikała z objawienia Jej w tej samej chwili tajemnicy, że Pan obrał Ją sobie za swoją Matkę. Tego przelękła się Maryja najbardziej, mając o sobie zbyt niskie mniemanie. Dlatego archanioł objaśniając wolę Bożą mówił dalej: „Nie lękaj się Maryjo, albowiem znalazłaś łaskę w oczach Boga. Oto poczniesz i porodzisz syna, któremu dasz imię Jezus; On będzie wielkim i będzie uznany Synem Najwyższego.”

Jedynie nasza najmądrzejsza i najpokorniejsza Królowa mogła w pełni zrozumieć i godnie ocenić tę cudowną tajemnicę; skoro zaś zrozumiała jej wielkość, ogarnęło ją równie wielkie zdumienie i podziw. Niezwłocznie zwróciła się pokornym sercem do Pana, który nie mógł odmówić Jej prośbom i błagała Go o nowe oświecenie i pomoc w tak trudnej sprawie.

W trakcie spełniania się tej tajemnicy Najwyższy pozostawił Maryję w stanie wiary, nadziei i miłości, lecz pozbawił Ją reszty darów i oświeceń. Będąc w takim stanie Maryja odpowiedziała Archaniołowi Gabrielowi: „Jak to się stać może, że pocznę i porodzę syna, kiedy nie zaznałam męża i zaznać go nie mogę?„. Równocześnie przypomniała Panu ślub czystości uczyniony dawniej i zaślubiny z Jego Majestatem.

35 Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. 36 A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. 37 Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». (por. Łk 1, 35-37)

Słowa posła niebiańskiego miały przypomnieć Najświętszej Pannie obietnice Pana i sprawić, by przez wiarę we wszechmoc Najwyższego pozbyła się wszelkich obaw. Ponieważ jednak nasza Królowa przewyższała mądrością, roztropnością i świętością nawet aniołów, wstrzymała się jeszcze z odpowiedzią, aby udzielić jej po zastanowieniu się nad największą tajemnicą wszechmocy Bożej.

Wielka Władczyni rozumiała, iż od Jej odpowiedzi zależy spełnienie się Boskich przepowiedni i obietnic, otwarcie bram nieba, odnowienie zwycięstwa nad piekłem. Nadto od Jej odpowiedzi zależało danie zadośćuczynienia sprawiedliwości Bożej, założenie Nowego Zakonu łaski, szczęśliwość ludzi, radość aniołów — słowem, cała wielka tajemnica zstąpienia Jednorodzonego i przyjęcia przez Niego postaci człowieka w łonie Dziewicy.

Bez wątpienia wielki i podziwu godny to był cud, że wszystkie te tajemnice, i to co w nich zamknięte, Najwyższy złożył w ręce tej pokornej Dziewicy i że wszystko zależało od Jej zezwalającego słowa. Przecież wszystko to Pan mógł z wszelką pewnością powierzyć mądrości i silnemu duchowi Tej Niewiasty, albowiem przy swym wzniosłym usposobieniu nie mogła Ona zawieść Jego zaufania. Pan Bóg jednak nie chciał tego największego ze swoich dzieł dokonać bez współdziałania i dobrowolnej zgody Najświętszej Maryi Panny. Z Nią i przez Nią pragnął Najwyższy nadać swoim dziełom tę doskonałość, abyśmy dobrodziejstwo to zawdzięczali Matce mądrości, naszej Ucieczce, Maryi.

Wielka Królowa rozważała i poznawała niezmierzoną godność Matki Boskiej, którą miała nabyć przez wymówienie słów: „Niech się stanie!”. Zdobyła się, więc na siłę nadludzką i zastanowiwszy się nad wielkością tej wzniosłej Boskiej tajemnicy i odebranym poselstwem, oddała się w duchu podziwowi, uwielbieniu i najwyższej miłości Boga. Siła uczuć i drgnień duszy spowodowały, iż z Najczystszego Serca Maryi wypłynęły trzy krople najczystszej krwi. Mocą Ducha Świętego z tych trzech kropli utworzone zostało w najczystszym łonie Maryi Ciało naszego Pana Jezusa Chrystusa. Tak więc z serca najczystszej Dziewicy Maryi, mocą potęgi miłości powstało najświętsze Człowieczeństwo Słowa ku naszemu zbawieniu.

Równocześnie Maryja z nieopisaną pokorą schyliła głowę, złożyła ręce i wyrzekła owe słowa, które stały się początkiem naszego zbawienia: „Ecce ancilla Domini, fiat mihi secundum verbum tuum — Oto ja służebnica Pańska, niechaj mi się stanie według słowa Twego!” Gdy Maryja wymawiała te słowa, które dla Boga były tak miłe, a dla nas tak zbawienne, w jednej chwili spełniły się cztery rzeczy.

– Po pierwsze z owych trzech kropli krwi, które wypłynęły z Serca Maryi, utworzone zostało Najświętsze Ciało naszego Pana, Jezusa Chrystusa.
– Po drugie została stworzona Dusza naszego Pana.
– Po trzecie dusza i ciało zostały połączone w celu utworzenia najdoskonalszego Człowieczeństwa Chrystusa.
– Po czwarte Bóstwo poprzez Słowo połączyło się z Człowieczeństwem; przez to szczególne połączenie spełnił się akt Wcielenia.”

Tak było, chociaż brzmi to wszystko jak totalna mistyka. W Ewangelii Św. Łukasza nie są ukazane wprost wszystkie te szczegóły, jednak między wierszami wszystko to jest ukryte. Ukrycie to nie jest bynajmniej przypadkowe i bezcelowe…

W swej pokorze Maryja nigdy nawet nie pomyślała, że sama mogłaby być Matką Chrystusa, chciała być tylko ukrytą dla świata ofiarą na przyspieszenie przyjścia Mesjasza, oto codziennie się modliła. Za wielką łaskę uważałaby bycie służącą Matki Chrystusa, aby tylko móc żyć blisko Niego, choćby dla jednego tylko Jego spojrzenia na Nią – małą, uniżoną służebnicę.

Dla pełniejszego uświadomienia powagi tej sytuacji, chciałbym zwrócić Twoją uwagę na jeszcze 4 sprawy:
1) czy usłyszałe(a)ś kiedyś od anioła: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą”? To się normalnie nie przydarza! Już sam ten fakt wskazuje, że Maryja nie jest „pierwszą lepszą, która użyczyła ciała, aby Bóg mógł się narodzić jako człowiek”, jak bluźnierczo twierdzą niektórzy.
2) nawet jeśli odwiedziłby Ciebie nagle anioł (a dokładniej Archanioł Gabriel, Jeden z Siedmiu Duchów stojących przed Obliczem Boga), to czy potrafił(a)byś wykrzesać z siebie logiczne zdanie w jego obecności? Jeśli byłoby to Twoje pierwsze spotkanie z aniołem, to w najlepszym przypadku nie dostał(a)byś zawału serca. Maryja już w młodości była na tyle oswojona z rzeczywistością niefizyczną, duchową, nadnaturalną, że zawału nie dostała, a jedynie „zmieszała się i rozważała”, a więc zachowała trzeźwość umysłu w całej tej mistycznej sytuacji. Być może w tym zmieszaniu było trochę samozachowawczego strachu, skoro anioł powiedział: „nie bój się”, jednak strach ten przemienił się zaraz w pełnię zaufania, kiedy
3) Maryja zamiast drążyć temat kolejnymi pytaniami typu „a jak? a po co? a gdzie? a kiedy?”, wypowiada słowa mające, jak się później okaże, wpływ na całą rzeczywistość, w której żyjemy „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (por. Łk 1, 38). To jest wzór ufności, od Maryi uczmy się ufać Bogu w każdej sytuacji.
4) słowa Anioła i postawa Maryi świadczą o tym, że od początku prowadziła Ona życie w pełni duchowe, mistyczne. Jej zachowanie bez głębokiego, ufnego zakorzenienia miłością w Bogu, bez pielęgnowania miłości, nadziei i wiary, zdecydowanie nie skończyłoby się akceptacją, ale ucieczką. To wszystko jest nie do powtórzenia przez kogokolwiek w tamtym czasie. Co więcej, przeczy całkowicie dzisiejszym opiniom niektórych „ugrupowań religijnych”, jakoby Maryja była młodą, być może dobrze prowadzącą się dziewczyną, ale jednak głupiutką, naiwną i niewiele wiedzącą o Bogu. Tego typu postrzeganie Maryi stanowi o ignorancji, mocno ograniczonej świadomości, a to wszystko z kolei bierze się z braku szczerego umiłowania Matki Chrystusa.

Więcej na temat największej Mistyczki Kościoła przeczytasz w niesamowitym dziele pt.: „Mistyczne Miasto Boże, czyli żywot Matki Boskiej” Marii z Agredy, do czego gorąco zachęcam. Po przeczytaniu tej książki, modlitwa „Anioł Pański” o godz. 12.00 stanie się nieodłączną częścią Twojego dnia.