Najnowsze wpisy

Różaniec Siedmiu Boleści Matki Bożej

Tej szczególnej odmiany różańca nauczyła nas sama Najświętsza Maryja Panna, za pośrednictwem Marie Claire Mukangango, podczas objawienia w dniu 6 marca 1982r. Jednocześnie Najświętsza Dziewica wyznaczyła jej misję upowszechnienia go na całym świecie.

W pierwszych dniach Dziewica Maryja poprosiła Marie Claire, aby ta sama odmawiała różaniec, przynajmniej dwa razy w tygodniu, we wtorki i w piątki. We wtorki, ponieważ w tym dniu Ona jej się ukazała, a w piątki, ponieważ tego dnia wszyscy chrześcijanie są zaproszeni do szczególnego rozważania Męki naszego Pana. Potem Dziewica Maryja wielokrotnie prosiła ją, aby odmawiała różaniec do Siedmiu Boleści na głos, aby ci, którzy ją słyszą, mogli się go nauczyć.

Różaniec Siedmiu Boleści został nam przypomniany, abyśmy pomogli sercu poczuć pragnienie zmiany i bezzwłocznego nawrócenia. Marie Claire wyjaśniła, że różaniec ma nam pomóc rozważać mękę Jezusa i wielkie cierpienia Jego Matki. Kiedy jest dobrze odmawiany, może sprawić, że w naszych sercach pojawi się siła lęku przed grzechem i oddalimy się od niego, ponieważ to grzech zawiesza Chrystusa na krzyżu. Kto odpowiednio to rozważa, czuje, że ma już w sobie siłę do czynów, które świadczą o jego wewnętrznej przemianie; ma już w sobie pragnienie codziennego rozważania tajemnic krzyża Jezusa, Wyzwoliciela ludzi, i zjednoczenia się z Nim w Jego cierpieniach i w cierpieniach Jego Matki.

Dziewica Maryja osobiście nauczyła Marie Claire, jak go odmawiać. W czasie każdego objawienia Marie Claire miało miejsce odmówienie i rozważenie tajemnic Różańca Siedmiu Boleści. Czasami Dziewica Maryja prosiła ją o głośne relacjonowanie tego, co rozważała, żeby ludzie słyszeli i mogli nauczyć się z jej modlitwy. 31 maja 1982 r. Dziewica Maryja skierowała następujące słowa: „Proszę was, żebyście prosili o przebaczenie. Jeśli będziecie odmawiać ten różaniec, rozważając go, znajdziecie w sobie siłę, by wrócić do Boga. Teraz ludzie nie potrafią już prosić o przebaczenie. Wciąż krzyżują Syna Bożego”.

Różaniec Siedmiu Boleści Matki Bożej

Początek – Znak Krzyża
[Zaczynając Różaniec Siedmiu Boleści, po znaku Krzyża, nie należy odmawiać „Credo”, ale od razu modlitwę wstępną]

Modlitwa wstępna
Mój Boże, ofiarowuję Ci ten różaniec na cześć siedmiu głównych boleści Maryi, na Twoją większą chwałę, moje nawrócenie i nawrócenie wszystkich ludzi na wiarę w Twego umiłowanego Syna, Jezusa Chrystusa- nasze zbawienie i naszą jedyną drogę do Ciebie, w jedności z Duchem Świętym, na wieki wieków. Amen!

Akt żalu
Mój Boże, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, podczas gdy Ty jesteś nieskończenie dobry, nieskończenie łaskawy, a grzech jest Ci przykry. Podejmuję stanowcze postanowienie, z pomocą Twojej świętej łaski, że nie będę Cię już obrażał i okażę żal za grzechy. W tym żalu chcę żyć i umrzeć. Amen!

[Następnie rozpoczyna się rozważanie Siedmiu Boleści Dziewicy Maryi…]

1. Boleść Pierwsza – starzec Symeon zapowiada Maryi, że miecz przeniknie Jej duszę

Słowo Boże: Ewangelia według św. Łukasza 2, 25-28a; 33-35
A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia i błogosławił Boga. (…) A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.

Rozważanie
Proroctwo Symeona dotyczące Maryi było z pewnością wielkim cierpieniem. Maryja przestrzegała przepisów Prawa oczyszczenia (Księga Wyjścia 13, 2-13), chociaż to Prawo nie dotyczyło Jej bezpośrednio; biorąc pod uwagę fakt, że poczęła bez grzechu, przyszła do świątyni nie po to, żeby się oczyścić, ale żeby ofiarować Bogu Syna, którego otrzymała od Boga. Ofiarowała Bogu z wielką miłością i publicznie Tego, którego nigdy nie przestała Mu ofiarowywać w świątyni swojego serca. Wiedziała, że to Dziecko bardziej należy do Boga niż do Niej. To skłoniło Ją do ofiarowania go z pokorą i wdzięcznością, na wzór świętej ofiary bez skazy. Kiedy już ofiarowała Bogu swojego Syna Jezusa, starzec Symeon przepowiedział, że miecz przeniknie Jej duszę, co oznacza, że ujrzy cierpienia swego Syna; zostanie On odepchnięty, opuszczony, żeby w końcu umrzeć jak złoczyńca na krzyżu.

1. Boleść Pierwsza – proroctwo Symeona – Mistyczne Miasto Boże – Maria z Agredy

Modlitwa
Boże, który tak bardzo nas kochasz, prosimy Cię, chroń nas przed zwątpieniem. Twoje dzieci często tracą nadzieję; niektóre widzą schyłek dnia, nie mając nadziei na nowy; inne widzą, jak dzień wstaje, a nie wierzą w jego schyłek! Wszystkie one boją się jutra, ponieważ nie uznają faktu, że przed nimi jest dobro. Daj nam, Panie, serce odważne jak serce Dziewicy, abyśmy poświęcili Ci nasze życie, a w ten sposób ujrzymy, że wszystko staje się nowe w Tobie. Pozwól nam przyłączyć się do Jezusa, aby nasze utrapienia stały się drabiną, po której dojdziemy do Ciebie, Królu królów.

„Ojcze nasz, …”
„Zdrowaś Maryjo” – 7 powtórzeń.

2. Boleść Druga – ucieczka do Egiptu

Słowo Boże: Ewangelia według św. Mateusza 2, 13-15
Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego.

Rozważanie
Widzicie, ile Najświętsza Dziewica Maryja wycierpiała, kiedy Józef powiedział Jej, że musi natychmiast wziąć Dziecię i uchodzić do Egiptu. Anioł wyjawił mu to we śnie, aby Herod Go nie zgładził. Spójrzcie na Maryję i Józefa, jak z pośpiechem rozglądają się, co zabrać, a co zostawić, jak biorą Dzieciątko Jezus i uciekają. Z powodu ludzkiego zła, już na początku dotknęło ich podwójne wyrwanie: z domu i z ojczyzny.

Przed nimi bardzo długa droga w nieznane… bez mapy i bez wystarczających zapasów. A mimo tego, z całkowitą ufnością w Bożą Opatrzność.

Ponieważ Maryja przewyższa wszystkie matki w swojej macierzyńskiej miłości, bardzo cierpiała uciekając; tamtej nocy Dziecię miało dreszcze, umierało z zimna, a rodzice zmartwiali się o jego zdrowie, sami byli zmęczeni, przytłoczeni przez głód i trud drogi, zaniepokojeni podróżą do nieznanego kraju, gdzie nikogo nie znali. Uciekając, myśleli tylko o uratowaniu Dzieciątka Jezus, z całą ufnością oddając się w tej sytuacji Bogu. Jakiegoż bólu i obaw doświadczali, widząc małego Jezusa, Dziecko Boga i Maryi, które tak bardzo kochali, głodne, wychłodzone, aktualnie bezdomne i ścigane przez okrutnych i bezwzględnych wrogów…

2. Boleść Druga – ucieczka do Egiptu – Poemat Boga-człowieka, M. Valtorta
2. Boleść Druga – ucieczka do Egiptu – Mistyczne Miasto Boże – Maria z Agredy

Modlitwa
Dziewico Maryjo, Matko, którą kochamy, Ty, która cierpiałaś niewysłowionym cierpieniem, zabierając Dzieciątko Jezus na wygnanie, naucz nas przyjmować nasze codzienne cierpienia. Naucz nas odwagi, byśmy się nigdy nie zrażali, kiedy świat nas odrzuca albo prześladuje. Pomóż nam chronić życie Jezusa, który mieszka w naszych sercach, ponieważ diabeł z zawiści zrobi wszystko, aby nas oderwać od życia z Jezusem. Najlepsza Matko, która tak bardzo wycierpiałaś z powodu ucieczki, ofiarowujemy Ci wszystkich dzisiejszych uchodźców; zachowaj ich od rozpaczy, aby zrozumieli, że Wszechmogący jest z nimi wszędzie, gdzie pozostają. Matko, której odmówiono prawa posiadania i radości bycia we własnym kraju, ofiarowujemy Ci wszystkich, których prawa do życia w wolności są wyszydzane.

„Ojcze nasz, …”
„Zdrowaś Maryjo” – 7 powtórzeń.

3. Boleść Trzecia – zniknięcie Jezusa w Jerozolimie

Słowo Boże: Ewangelia według św. Łukasza 2, 43-50
Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Rozważanie
Jezus jest jedynym Synem Boga, a także jedynym Synem Maryi. Maryja kochała swojego Syna niezrównaną miłością, jak nikt na ziemi, ani w Niebie, miała świadomość, że Jej Syn, Jezus, to Wcielony Bóg. Nie mogła bez Niego żyć. Kiedy nie znalazła Jezusa w drodze powrotnej do domu, szukała Go razem z Józefem wszędzie w Jerozolimie, a smutek coraz bardziej wypełniał Jej serce. Maryja bardzo cierpiała przez całe trzy dni, sparaliżowana strachem o życie Syna. Wyrzucała sobie, że bardziej się o Niego nie zatroszczyła…

3. Boleść Trzecia – zniknięcie Jezusa w Jerozolimie – Mistyczne Miasto Boże – Maria z Agredy

Modlitwa
Najczulsza Matko, która wiele wycierpiałaś, szukając swojego Syna zgubionego w Jerozolimie, ofiarowuję Ci moją duszę, która zagubiła się w ciemności grzechu. Ofiarowuję Ci moje serce, które oddaliło się od Stworzyciela nieba i ziemi. Ofiarowuję Ci moich braci i siostry, którzy oddalili się od Boga, abyś ich szukała i aby wrócili do Ciebie, a Szatan nie wyrządził im żadnego zła, ponieważ oni także są Twoimi ukochanymi dziećmi.

„Ojcze nasz, …”
„Zdrowaś Maryjo” – 7 powtórzeń.

4. Boleść Czwarta – Maryja spotyka Jezusa niosącego krzyż

Słowo Boże: Ewangelia według św. Łukasza 23, 26-31
Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: „Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?

Rozważanie
Dziewica Maryja bardzo kochała swojego Syna Jezusa, najpierw jako swojego jedynego Syna, a potem jako Syna Najwyższego. Miłość, którą tak bardzo Go kochała, sprawiła, że poczuła ogromny ból, kiedy Go spotkała niosącego krzyż.

„Dochodzi do Niego akurat w chwili, gdy odwraca się On do
Swojej Matki. Jezus dopiero teraz zauważył, że Maryja idzie w Jego kierunku. Szedł bowiem tak pochylony i z oczami niemal zamkniętymi, jakby był ślepy. Woła: «Mamo!»
To pierwsze słowo, odkąd jest dręczony, wyrażające Jego cierpienie. W tym bowiem słowie jest wyznanie wszystkiego: całej Jego straszliwej udręki ducha, psychiki i ciała. To przejmujący i rozdzierający krzyk dziecka, które umiera osamotnione, otoczone dręczycielami, pośród najgorszych tortur… i które boi się już nawet Swego własnego oddechu. To skarga dziecka, majaczącego, wstrząsanego przez wizje koszmarów… I chce mamy, mamy… bo już sam Jej pocałunek koi żar gorączki, Jej głos przegania zjawy, a Jej uścisk czyni śmierć mniej przerażającą…

Maryja unosi rękę do serca, jakby zadano Jej cios sztyletem. Lekko się chwieje, lecz opanowuje się. Przyspiesza kroku i idzie z ramionami wyciągniętymi do Swego umęczonego Syna, wołając: «Synu!»
A mówi to w taki sposób, że kto nie ma serca hieny, ten czuje, jak mu się ono kraje, pod wpływem takiego bólu.
Widzę, że nawet pośród Rzymian jest pełne litości poruszenie… A przecież są to wojskowi, przyzwyczajeni do mordów, naznaczeni bliznami… Lecz słowa: “Mamo!” i “Synu!”, brzmią zawsze tak samo dla wszystkich, którzy – powtarzam – nie są gorsi od hien. Wszędzie są wypowiadane i rozumiane, wszędzie wywołują przypływ litości…

Cyrenejczyk odczuwa tę litość… Widzi, że Maryja nie może pocałować Syna z powodu krzyża i że po wyciągnięciu ramion opuściła je, przekonana, że nie może tego uczynić. Patrzy tylko na Jezusa, próbuje się uśmiechnąć Swym męczeńskim uśmiechem, aby Go pocieszyć, podczas gdy Jej drżące wargi piją Jego łzy. On zaś, przekręcając głowę pod jarzmem krzyża,
też usiłuje się do Niej uśmiechnąć i posłać pocałunek Swymi biednymi wargami, zranionymi i popękanymi od ciosów i gorączki. Cyrenejczyk, widząc to, spieszy się, aby wziąć krzyż. Robi to z delikatnością ojca, aby nie potrącić korony i nie ocierać ran. Maryja jednak nie może pocałować Swego Syna… Nawet najlżejsze dotknięcie byłoby męką dla porozrywanej skóry, dlatego powstrzymuje się od tego. Poza tym… najświętsze uczucia
mają głęboką wstydliwość i pragną szacunku lub przynajmniej  współczucia. Tutaj zaś jest ciekawość, a przede wszystkim – pogarda. Całują się tylko ich dwie udręczone dusze. Orszak ponownie rusza w drogę pod naporem napływającego tłumu wściekłych ludzi. Napierają oni i
rozdzielają Ich. Odpychają Matkę w stronę zbocza góry, wystawiając Ją na pośmiewisko całego ludu… Teraz za Jezusem podąża Cyrenejczyk z krzyżem. Jezusowi, uwolnionemu od tego brzemienia, idzie się łatwiej. Bardzo głośno oddycha, często podnosi rękę do serca, jakby odczuwał wielki ból, ranę w okolicy mostkowo-sercowej. Teraz nie ma już związanych rąk, dlatego może odgarnąć za uszy włosy, które spadały z przodu, całkiem posklejane od krwi i potu. Robi to, aby odczuć powietrze na Swym posiniałym obliczu. Rozluźnia sznur na szyi, który sprawia Mu ból przy oddychaniu… Lecz Jego marsz jest już łatwiejszy.

Maryja usunęła się z niewiastami. Potem idzie z tyłu pochodu, kiedy już przeszedł, a następnie, skrótem, kieruje się na szczyt wzniesienia, unikając obelg krwiożerczego motłochu. Teraz gdy Jezus jest swobodny, ostatni łuk góry pokonują już dość szybko i są blisko wierzchołka całkowicie przepełnionego wykrzykującymi ludźmi.”

4. Boleść Czwarta – Maryja spotyka Jezusa niosącego krzyż – Poemat Boga-człowieka, M. Valtorta

Modlitwa
Matko, która tak bardzo wycierpiałaś, pozwól, że Cię o coś poproszę. Ty, która robisz wszystko, aby ci, którzy przyszli do Ciebie znaleźć schronienie, nie byli rozczarowani, pociesz matki, które zostały poważnie zranione, widząc swoje dzieci zasztyletowane jak bydło przeznaczone na rzeź, przeszyte włócznią jak ci, którzy znieważyli Króla. Pociesz matki przygniecione ogromnym bólem, bo straciły swoje dzieci, które się do nich czule uśmiechały i które napełniały je radością. Pociesz dzieci, które padły ofiarą sądu na wzór sądu Piłata, które nie zdążyły nawet dowiedzieć się, co to jest grzech. Pociesz dzieci, które będąc jeszcze bardzo małe, niosły ciężki krzyż życia. Pociesz tych, których oskarżono niesprawiedliwie i których spotyka wiele nieszczęść.

„Ojcze nasz, …”
„Zdrowaś Maryjo” – 7 powtórzeń.

5. Boleść Piąta -Maryja pod krzyżem

Słowo Boże: Ewangelia według św. Jana 19, 25-27
A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego,  Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto Syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Rozważanie
Dziewica Maryja wspięła się z Jezusem na Golgotę, niosąc w swoim sercu krzyż, który Jej Syn niósł na swoich ramionach. Idąc obserwowała, jak słaniał się pod krzyżem; bito Go, aby przyspieszył kroku, a kiedy upadał pod ciężarem, podnoszono Go, ciągnąc za włosy. Kiedy weszli na szczyt Golgoty, zmuszono Go do rozebrania się na oczach swoich oszczerców, szczęśliwych, że mogą z Niego drwić. Jego Matka odczuwała to do żywego, czuła silny ból, widząc ludzi do tego stopnia złych, że czerpali przyjemność z poniżania Jej Syna, a następnie ukrzyżowania Go na oczach tłumu. Kiedy Jezus został przybity do krzyża, Dziewica Maryja ogromnie cierpiała w swoim sercu, tak jakby sama była przybita do krzyża. Jezus spędził sześć godzin w niewysłowionym cierpieniu, nie tylko fizycznym, ale i duchowym, będąc zdradzonym przez jednego z najbliższych uczniów, opuszczonym przez prawie całą resztę z nich. Jednak najgorszy był ból z powodu agonii duchowej Matki, stojącej pod krzyżem. Ból Matki najbardziej zadręcza Jezusa… Jest udręczony poczuciem, że przez to, co musi zrobić dla zbawienia świata, chcąc wypełnić wolę Bożą, najbliższa Mu osoba musi niewyobrażalnie cierpieć, co jest równoznaczne ze złożeniem jej we wspólnej ofierze…

Popatrz na Jezusa przybitego do krzyża. Umierał ukrzyżowany przez 6 godzin. Popatrz również na Matkę, która przez cały ten czas była z Nim pod krzyżem, zjednoczona w cierpieniu. Czy płakałeś kiedyś na ten widok? Zapłacz. Pozwól sobie na te łzy. Niech Cię oczyszczą….

5. Boleść Piąta – Ukrzyżowanie. Maryja pod krzyżem – Poemat Boga-człowieka, M. Valtorta

Modlitwa
Nasza Matko, która tak bardzo nas kochasz, Królowo Męczenników, daj nam odwagę, jaką miałaś w tych ciężkich chwilach, abyśmy mogli dziękować Bogu za pośrednictwem wszystkiego, co nam sprawia ból, a w ten sposób będziemy współpracować w dziele przebaczenia otrzymanego przez Jezusa dla wszystkich ludzi.

„Ojcze nasz, …”
„Zdrowaś Maryjo” – 7 powtórzeń.

6. Boleść Szósta – Maryja otrzymuje martwe ciało swojego Syna

Słowo Boże: Ewangelia według św. Jana 19, 38-40
Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania.

Rozważanie
Maryja po śmierci Jezusa wzięła Jego martwe Ciało w ramiona. Któż mógłby pojąć smutek, jaki wypełnił Jej serce! Jezus, jedyny Syn, skonał jak przestępca. Ten Syn, który niedawno wykonywał ze swoją Matką prace w domu, razem się modlili, razem jadali, razem pracowali, razem się śmiali i płakali nad grzechami świata. A oto Syn ten ukochany został zamordowany…

Jej Serce nie wypełnia się jednak gniewem lub żądzą zemsty, ale przeciwnie, boleje nad grzechem oprawców, przebacza im, akceptuje wolę Bożą, realizującą się w tych wydarzeniach, duchowo ofiarowuje Syna na przebłaganie za grzechy całego świata, łącząc z Nim własne cierpienia.
W ten sposób, Maryja ma niepowtarzalny udział w Arcykapłaństwie Chrystusa i staje się naszą Współodkupicielką.

6. Boleść Szósta – Maryja otrzymuje martwe ciało swojego Syna – Poemat Boga-człowieka, M. Valtorta

Modlitwa
Maryjo, Matko Słowa wcielonego, uzyskaj dla mnie u Twojego Syna łaskę wiary!
Maryjo, Matko Bolesna, uzyskaj dla mnie u Twojego Syna łaskę wytrwałości!
Maryjo, Matko Bolesna, spraw, abym zgadzał się na krzyż w swoim życiu, jak na dar od Boga!

„Ojcze nasz, …”
„Zdrowaś Maryjo” – 7 powtórzeń.

7. Boleść Siódma – Pogrzeb Jezusa

Słowo Boże: Ewangelia według św. Mateusza 27, 55-61
Było tam również wiele niewiast, które przypatrywały się z daleka. Szły one za Jezusem z Galilei i usługiwały Mu. Między nimi były: Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba i Józefa, oraz matka synów Zebedeusza. Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. Udał się on do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu.

Rozważanie
Dziewica Maryja towarzyszyła swojemu Synowi Jezusowi w Jego drodze krzyżowej, aż do śmierci i pogrzebu. Józef z Arymatei poczynił stosowne starania, aby pochować Jego ciało. Maryja towarzyszyła świętemu ciału swojego Syna w czasie pogrzebu… Przenika do głębi duszy „Jej skarga i gest, kiedy mówi, jęcząc:
«Co oni Ci zrobili, co Ci zrobili, Synu Mój?»
Ponieważ nie może patrzeć na Niego, zesztywniałego, nagiego, leżącego na kamieniu, bierze Go w ramiona. Wsuwa jedno ramię pod Jego barki, a drugą ręką przyciska Go do Swej piersi i kołysze Go takim ruchem, jak w grocie narodzenia. Wszystko to wywołuje mój płacz i ból taki, jakby ktoś ręką dotykał mi serca.
Straszliwa duchowa udręka Maryi.”

7. Boleść Siódma – Pogrzeb Jezusa – Poemat Boga-człowieka, M. Valtorta

Modlitwa
Matko, która strasznie cierpiałaś, uciekamy się do Ciebie, naszej ostoi i naszej tarczy. Pośredniczko, ofiarowujemy Ci  Kościół, abyś wstawiała się za nim w chwilach prób, jakich nieustannie doświadcza: kiedy dotyka go zwątpienie Twoich wiernych, zwłaszcza tych, których wybrałaś, jako szczególnie umiłowanych, kiedy wzmagają się prześladowania chrześcijan w różnych częściach globu i gdy słabnie nasza wiara.

„Ojcze nasz, …”
„Zdrowaś Maryjo” – 7 powtórzeń.

Na zakończenie różańca:
Matko Boża Męczenników, Twoje serce zostało poranione w oceanie boleści; błagam Cię, na łzy, które wylałaś w chwilach wielkich cierpień, pozyskaj dla mnie i dla wszystkich grzeszników prawdziwą skruchę.

„Ojcze nasz, …” – 3 powtórzenia,
„Zdrowaś Maryjo” – 3 powtórzenia,
w intencji uczczenia łez wylanych przez Najświętszą Dziewicę w czasie śmierci Jej Syna.

Bolesne i niepokalane serce Maryi módl się za nami! (trzy razy)

 

Źródło: kibeho-sanctuary.com, Poemat Boga-człowieka, Maria Valtorta, Mistyczne Miasto Boże, czyli Żywot Matki Boskiej, Maria z Agredy

Wielka Modlitwa Fatimska św. Jana Pawła II

Prosimy Cię, Maryjo! Ukaż nam swe Niepokalane Serce, będące drogą, która zaprowadzi dzisiejszy świat do Boga. Prosimy: «Od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać!». Wśród licznych zagrożeń i niepewności jutra, wołamy do Ciebie w zaufaniu bez granic:

Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, która tak łatwo zakorzenia się w sercach współczesnych ludzi – zła, które w swych niewymiernych skutkach ciąży już nad naszą współczesnością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości!
Od głodu i wojny, wybaw nas!
Od wojny atomowej, od nieobliczalnego samozniszczenia, od wszelkiej wojny, wybaw nas!
Od grzechów przeciw życiu człowieka od jego zarania, wybaw nas!
Od nienawiści i podeptania godności dzieci Bożych, wybaw nas!
Od wszelkich rodzajów niesprawiedliwości w życiu społecznym, państwowym i międzynarodowym, wybaw nas!
Od deptania Bożych przykazań, wybaw nas!
Od usiłowań zdeptania samej prawdy o Bogu w sercach ludzkich, wybaw nas!
Od przytępienia wrażliwości sumienia na dobro i zło, wybaw nas!
Od grzechów przeciw Duchowi Świętemu, wybaw nas!

Przyjmij, nasza Matko, to wołanie nabrzmiałe cierpieniem wszystkich ludzi! Przepojone cierpieniem całych społeczeństw! Pomóż nam mocą Ducha Świętego przezwyciężać wszelki grzech, grzech w każdej jego postaci: w nas i wokół nas.

Niech nasze dziecięce oddanie się Tobie stanie się narzędziem, którym posłużysz się zgodnie z wolą Bożą, aby rychlej nadeszła cywilizacja miłości, aby pojawiła się wśród nas wiosna chrześcijaństwa i zakwitła świętością życia nas, naszych rodzin i całych narodów.

Niech jeszcze raz objawi się w dziejach świata nieskończona potęga Odkupienia: potęga Miłości miłosiernej! Niech powstrzyma zło! Niech przetworzy sumienia! Niech w Sercu Twym Niepokalanym odsłoni się dla wszystkich światło Nadziei!

Niech Serce Twe Niepokalane zmieni świat. Amen.

Maryja w Tajemnicy Krzyża – Współodkupicielka

Maryja w Tajemnicy Krzyża na podstawie Orędzi Pana Jezusa do Kapłanów (część 1):

„10. TAJEMNICA KRZYŻA – OFIAROWANIE SIĘ MARYI RAZEM Z BARANKIEM (28.07.1975 r.)
Don Ottavio:, Jaki jest udział Najświętszej Maryi Panny w Tajemnicy Krzyża?
Jezus: Udział Mojej Matki w Tajemnicy Krzyża jest jedyny w historii rodzaju ludzkiego jak też w historii Nieba.

Moja Matka, jedyna pośród wszystkich kobiet uczestniczy prawdziwie w Moim kapłaństwie. Znała dobrze Pismo Święte – Starego Testamentu. Oświecona obficie przez Ducha Świętego, przyjmując macierzyństwo Boże, wiedziała dobrze, co Ją czeka. Zresztą, stary Symeon uprzedził Ją wyraźnie: Serce Twe przebije miecz„.  Matka Moja przechowywała w swym Sercu to straszne proroctwo dla Niej tak jasne i przejrzyste. Było ono jakby cięciem, które przebiło Jej Serce na całe życie.

Matka Moja miała więc naprawdę udział w Moim kapłaństwie i to nie tylko w sposób tych, którzy są ochrzczeni i bierzmowani, ani też w znaczeniu materialnym, lecz w sposób inny i jeszcze głębszy od tego, kto otrzymał Sakrament kapłaństwa.

Matka Moja uczestniczyła i ma prawdziwy udział w Moim kapłaństwie, w tym znaczeniu, że na Kalwarii złożyła Ojcu ofiarę czystą i świętą. Baranka Bożego, Jego Syna i ofiarowała się z Nim sama.

Jest więc Ona również zadość czynną ofiarą za grzechy ludzi. Swą obecnością, swym przyzwoleniem i współudziałem, Maryja nie tylko brała udział, lecz – ze swym Boskim Synem – była prawdziwie promotorką dramatu Odkupienia, który stał się ośrodkiem historii rodzaju ludzkiego. Przez to podwójne ofiarowanie, odnawiające się w każdej Mszy świętej, dokonuje się czyn, dzięki któremu kapłan jest naprawdę kapłanem. Nigdy, bowiem kapłan nie jest na tyle kapłanem Jak wtedy gdy, w zjednoczeniu ze Mną ofiaruje Mnie i siebie Memu Ojcu.

Dlatego Matka Moja jest Współodkupicielką.

Aby dokonać tej ofiary, Matka Moja musiała wyniszczyć się całkowicie. Ofiara wyniszcza się i pożywa się ją. Najświętsza ze wszystkich Matek, musiała wyniszczyć swe Serce. Musiała złożyć w ofierze wszelkie uczucia. Musiała i chciała powtórzyć swe “Fiat” („niech mi się stanie„). Toteż jak Jezus i z Jezusem powiedziała: „Ojcze, nie Moja, ale Twoja wola niechaj się stanie„.

Tylko miłość nieopisana, niepojęta, miłość bez wymiarów ludzkich uczyniła Ją zdolną do tak wielkiego czynu. Jako mająca udział w Moim kapłaństwie, Matka Moja okazała Bogu i ludziom największy dowód miłości, polegający na ofierze życia Tego, którego umiłowała najbardziej.”

11. MARYJA-JAKO WZÓR DOSKONAŁEGO ZJEDNOCZENIA Z JEZUSEM
Jezus: Ludzie wiedzą mało i zastanawiaj ą się jeszcze mniej nad tym, co wiedzą. Ludzie i wielu z Moich kapłanów i dusz zakonnych nie myślą o tym, że Tajemnica Krzyża odnawia się ciągle. Wierzą oni słabo w tę wzniosłą rzeczywistość, która spełnia się w Najświętszej Ofierze Mszy świętej. Kapłani nie myślą o tym, że obok Mnie, obecnym w Hostii konsekrowanej, jest jak na Kalwarii Moja Matka, która ofiaruje się wraz ze Mną Ojcu Niebieskiemu.

Pomyśl mój synu, jaką straszną niespodzianką będzie pewnego dnia dla wielu z Moich kapłanów to odkrycie, że byli tylko materialnymi szerzycielami tych wielkich tajemnic obecności Mojej i ich Matki.
Pomyśl o tylu chybionych owocach i o tylu duszach nie uświęconych z powodu zawinionego zaślepienia wielu Moich kapłanów. Zastanów się też nad dokonywanymi świętokradztwami.

Moja Matka jest i pozostaje ze Mną w doskonałej łączności. Dokonały się w Niej tak wielkie rzeczy. Jest Ona wielkim przykładem dla wszystkich kapłanów. (…)”

Dla sprecyzowania dodamy jeszcze to:
Jezus Chrystus jest jedynym Odkupicielem człowieka i rodzaju ludzkiego, Odkupicielem w 100% za cenę własnej krwi i własnego życia wydanego na ofiarę przebłagalną na krzyżu. Mówiąc o Maryi jako o „Współodkupicielce” mamy na myśli Jej jedyny i niepowtarzalny udział i uczestnictwo w całym Dziele Odkupienia i Zbawienia, a nie zabranie Jezusowi np. 5% ze 100% tego Dzieła. Proszę więc właściwie rozumieć ten tytuł, który nie ma na celu odebrania Jezusowi pełnej (100%) władzy i mocy w dokonywaniu odkupienia i zbawianiu człowieka, a jedynie ma na celu podkreślenie jedności Jezusa i Maryi w tym Dziele, początkowej zależności Jezusa od Maryi (w sensie zaistnienia możliwości fizycznego wcielenia Syna Bożego poprzez zgodę Maryi w słowach „niech mi się stanie” – bez tego nie byłoby całej reszty) i ostatecznej zgody na wolę Ojca, co do śmierci Syna w cichym i pokornym przyjęciu wydarzenia Paschy przez Krzyż.

Syllabus Piusa IX, czyli popularne herezje nadal aktualne – część 2

Zapraszam do części 2 rozważań na temat wybranych błędów i herezji, zdefiniowanych przez Piusa IX w Syllabusie z 1864 r., a niestety ciągle aktualnych.

XVIII. Protestantyzm nie jest niczym innym jak tylko odmienną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej i wyznając jego zasady można tak samo podobać się Bogu, jak należąc do Kościoła katolickiego.

– zasady, a właściwie herezje, protestantyzmu w tak fundamentalnych sprawach jak Msza Święta, Sakramenty, stosunek do Świętych i Matki Bożej, są tak rażąco odległe od nauki Kościoła Katolickiego, że to tak, jakby próbować połączyć ogień z wodą w jednej misce. To kompletnie inna religia, której elementem wspólnym jest Jezus Chrystus i Biblia. Jednak takich innych religii teoretycznie opartych na wybiórczo pojmowanych słowach Jezusa narodziło się z reformacji i po reformacji bardzo wiele. Ile?

Dziś istnieje już 41 tys. odłamów i wspólnot kościelnych. Liczbę tę zawyżają liczne niezależnie działające, choć sobie pokrewne wspólnoty protestanckie; często spotyka się z liczbą 21 nurtów (tradycji) protestanckich. (…) Na świecie żyje obecnie ok. 800 milionów protestantów, co stanowi ok. 40% wszystkich chrześcijan.” (źródło: Wikipedia i https://www.thoughtco.com/christianity-statistics-700533)

Świetne owoce ma reformacja, powtórzmy i uświadommy to sobie: 41 tysięcy gatunków drzew i 800 mln. owoców. Czy tego właśnie chciał Jezus Chrystus, który modlił się w Wieczerniku, trzykrotnie powtarzając prośbę o jedność: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.” (por. J 17, 20-23).

Drodzy ‚protestujący bracia’! Nie bądźcie tymi obłudnymi uczniami z Ewangelii Św Jana, którzy niby chodzą za Jezusem i słuchają Jego nauki, ale kiedy staje się ona zbyt „trudna” to odchodzą! Jeśli tak cenicie Pismo Święte, to czy nie czytaliście mowy Eucharystycznej właśnie z Ewangelii Św. Jana, rozdział 6, wersety 22-71? Dlaczego więc nie spożywacie Jego Ciała i Krwi, dlaczego nie wierzycie, że ten chleb i wino przemienia się na Jego Słowo? Nie odchodźcie jak zatwardziali Żydzi, ale wróćcie do Kościoła, w którym Chrystus nieustannie ofiarowuje wam Swoje Ciało i Krew…

Jak to jest, że po niemal 1500 latach istnienia Kościoła Apostolskiego dostaliście nagle „oświecenia” i odłączyliście się od niego, zmieniając prawdy Świętej Wiary, do tego czasu głoszone w Jednym Duchu po całym świecie? Badajcie tę sprawę, rozważajcie otwartym sercem i wróćcie do Kościoła Katolickiego, choćby tylko dla Krzyżowej Ofiary Chrystusa i nakarmienia się Chlebem Żywota Wiecznego…

W kwestii błędów protestantyzmu polecam wykłady ks. prof. Tadeusza Guza, który niestety na początku 2017 r. dostał zakaz wypowiadania się na temat reformacji i jest na cenzurowanym przez większość mediów, jako ten „który sieje nienawiść”… jak widać w dzisiejszych czasach, nawet w teoretycznie katolickim państwie, prześladowanie uczniów Chrystusa głoszących niewygodną prawdę trwa nadal.

Powiedzmy sobie szczerze: nienawiść sieje ten, który przez tzw. tolerancję akceptuje błędy i kłamstwa szerzone lub przyjęte przez bliźniego (patrz zdanie XI. Syllabusa), a kocha ten, który upomina swego brata przypominając mu o Prawdzie (por. Mt 18, 15-20). Przecież to czynił właśnie Jezus! Cały czas wypominał faryzeuszom błędne pojmowanie kultu i obłudę w postępowaniu. Protestanci byli wiele razy upominani, ale się nie nawrócili… Jak można więc nazywać kogoś, kto chce nawrócenia brata do pełni prawdy nazywać „siewcą nienawiści”? Właśnie tak samo, jak to Żydzi uczynili Jezusowi. To jest dokładna analogia. Czy ks. prof. Tadeusza Guza spotka również ukrzyżowanie? Narazie został ubiczowany duchowo, módlmy się, aby nie spotkało go coś gorszego… Z drugiej strony, ks. Tadeusz, dzięki postanowieniu swojego przełożonego, przynajmniej na chwilę sobie odpocznie. Księże Tadeuszu, proszę trwać w posłuszeństwie, bo to teraz księdza najważniejsza próba (dotyczy każdego wiernego Kościołowi). Powiedział już Ksiądz wszystko, co miało zostać powiedziane – „mądremu dość”!

W każdym razie, dla zainteresowanych dostępne są nagrania kazań i wykładów ks. prof. Tadeusza, których jeszcze nie nakazano usunąć z obiegu. Teraz one będą mówić dalej w jego imieniu, tak jak Kościół mówi w Imieniu Chrystusa. Zapraszam do wysłuchania np. tego:
https://www.youtube.com/watch?v=96eTfsJZFkk&t=30s

Być może są protestanci, którzy podobają się Bogu, być może niektórzy są nawet moralnie lepsi niż wielu katolików. Pewnie, Bóg nie jest ograniczony w swoim obcowaniu z człowiekiem jedynie do wyznawców Katolicyzmu. Jednakże, pełnia prawdy i Obecności Boga jest właśnie w Kościele Katolickim i to katolik ma to szczęście, że Bóg przychodzi do niego w Swoim Ciele i Krwi, Duchu i Bóstwie. Szczęście to mają również prawosławni, którzy zachowali pierwotne rozumienie Eucharystii, a ich kapłani posiadają sukcesję apostolską. Jednakże, złamanie jedności z Kościołem Katolickim przez m.in. wypowiedzenie posłuszeństwa następcom Piotra, mylne pojmowanie pochodzenia Ducha Świętego i ograniczone, choć ciągle godne, pojmowanie Matki Bożej, Maryi, są głównymi przeszkodami do pełnej jedności.

XIX. Kościół nie jest prawdziwą (vera) i doskonałą (perfectaque) oraz całkowicie wolną (plane libera) społecznością (societas), ani nie posiada swoich własnych i stałych praw udzielonych mu przez jego Boskiego Założyciela, ale do władzy świeckiej należy określanie praw i granic działalności Kościoła, w których może z tych praw korzystać.

XXI. Kościół nie ma władzy orzeczenia dogmatycznego (dogmatice definiendi), że jedynie prawdziwą religią (unice veram religionem) jest religia Kościoła katolickiego.

– Kościół posługuje się władzą Jezusa Chrystusa, Któremu jest dana wszelka władza w niebie i na ziemi (por. Mt 28, 18), a Który władzę tą przekazał Apostoł. Apostołowie założyli Kościół Katolicki, w nim jest zachowana sukcesja apostolska. Podając rękę Biskupowi Katolickiemu, podajesz ją przez sznur rąk jego poprzedników, którzy go wyświęcili, samemu Jezusowi Chrystusowi. Kto wierzy we władzę Chrystusa nad wszystkim, co jest, ten musi akceptować i władzę Kościoła Katolickiego do formułowania dogmatów.

XXIII. Biskupi Rzymscy i sobory powszechne wykroczyły poza granice swej władzy, domagały się dla siebie praw władców, a ponadto pobłądziły w określaniu spraw wiary oraz obyczajów.

Chrystus nie ograniczył Apostołom władzy, lecz udzielił im pełni władzy, którą sam posiada. Mówi do Apostołów i uczniów: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.” (por. Mt 28, 19-20). Skoro jesteś z nami Jezu od początku aż do końca, skoro nie zostawisz nas nigdy sierotami (por. J 14, 18), skoro będąc już z Ojcem posyłasz Kościołowi Ducha Świętego, nieustannie przypominającego prawdę (por. J 14,26), to niemożliwe, aby Kościół pobłądził w określaniu spraw wiary i obyczajów! Niemożliwe, aby sobory powszechne pomyliły się z oficjalnym nauczaniem wysłanym w świat. Możliwe natomiast, że poszczególni członkowie Kościoła, ludzie przecież ciągle skłonni do grzechu, grzeszni, mogli niekiedy pobłądzić w swoich czynach, możliwe, że ujawnił się niejeden Judasz, jednak oficjalna nauka Kościoła była, jest i będzie niezmiennie święta, bo natchniona Duchem Świętym na każdy czas.

XXXVII. Mogą być ustanawiane Kościoły narodowe, całkowicie niezależne od władzy Biskupa Rzymskiego i zupełnie od niego odrębne.

– w jakim celu? Do czego to doprowadzi? Do kolejnych odłamów jednego Powszechnego Kościoła? A kto ma rządzić tym „Kościołem narodowym”? Państwo? Tak, niech prezydent albo rządząca partia mianuje i wyświęca biskupów i prezbiterów – najlepiej z grona swoich członków. Oni na pewno doprowadzą nas do zbawienia. A na serio, raczej do chaosu i anarchii duchowej. Prawdziwy Kościół Chrystusowy jest jeden, święty, powszechny i apostolski, a poznać go można m.in. po:
– sprawowaniu nieustannej Ofiary Chrystusa na Krzyżu i głębokiej świadomości Boga Jedynego w Trójcy,
– ciągłości przewodnictwa Piotra,
– obietnicy udzielonej przez Jezusa w zakresie obecności Ducha Świętego,
– udzielaniu wszelkich niezbędnych łask duszom w Sakramentach Świętych,
– nieprzerwanej sukcesji apostolskiej,
– niezliczonej ilości cudów i zastępów uświęconych dusz,
– ciągłości i szacunku do tradycji, przy jednoczesnym posłusznym akceptowaniu zmian natchnionych przez Ducha Świętego na dany czas,
– prawdziwym nabożeństwie do Matki Chrystusa, Maryi i głębi świadomości w zakresie Jej miejsca w Dziele Wcielenia, Odkupienia i Zbawienia, a ostatecznie całego Stworzenia.
To wszystko wyróżnia Kościół Apostolski, Katolicki, będący Mistycznym Ciałem Chrystusa, który od początku był i będzie zawsze „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą” (por. Łk 2, 34).

XLVIII. Katolicy mogą uznać taki system kształcenia młodzieży, który nie jest związany z wiarą katolicką i nie podlega władzy Kościoła, a także ten, który bierze pod uwagę wyłącznie albo przynajmniej przede wszystkim nauki przyrodnicze i cele doczesnego życia ludzkiej społeczności.

LV. Należy rozdzielić Kościół od państwa, a państwo od Kościoła.

– Hasło rewolucji francuskiej, która boleśnie rozprawiła się z Kościołem głównie we Francji i Włoszech. Idea wymyślona i zrealizowana głównie przez francuską i amerykańską masonerię (z Benjaminem Franklinem na czele), kształtująca się w XVIII wieku w różnych klubach, lożach i tajnych stowarzyszeniach. Sami masoni są bardzo dumni z owoców rewolucji, określając ją jako szczyt postępu, przypisują właśnie sobie główną rolę w jej przygotowaniu i realizacji (patrz praca masona Gastona Martina La Franc-maconnerie et la preparation de la Revolution, 1926).
Polecam w tym temacie książkę ks. Michała Poradowskiego pt.: Dziedzictwo rewolucji francuskiej:
Dziedzictwo rewolucji francuskiej – ks. M. Poradowski

Hasła masonerii od tego czasu są nieustannie zaszczepiane społeczeństwom. W tym miejscu zachęcam do zapoznania się z głównymi zasadami, którymi kieruje się masoneria (źródło: http://wlnp.pl/site/index.php?page=12-zasad-wolnomularzy):
12 zasad masonerii

Ponadto, zachęcam do chociaż oglądnięcia ich stron internetowych, żeby zobaczyć, że masoneria to nie wymysł „KK”, tylko rzeczywiście działająca w świecie (http://wlnp.pl/site/index.php?page=stosunki-miedzynarodowe) i w Polsce (min. 12 lóż) organizacja mająca swoje cele i wpływy. Zobaczcie np.:
https://freemason-wa.org/
http://ugle.org.uk/
http://wlnp.pl/site/

A teraz zostawiając masonów, pomyślmy o zagadnieniu w najprostszych kategoriach z życia wziętych. Rozdział państwa od kościoła sprowadza się do podobieństwa rozdziału „życia zawodowego” od „życia rodzinnego” – czy jest możliwe, aby oddzielić pracę od życia prywatnego, tak aby praca nie wpływała w żaden sposób na życie rodziny? Nie jest możliwe, choćby dlatego, że człowiek musi przeważnie opuścić rodzinę na pół dnia, żeby w tym czasie pracować, praca z kolei daje utrzymanie rodzinie.

Podobnie osoba wierząca nie może oddzielić życia w ogóle (prywatnego i zawodowego) od życia duchowego, bo musi kierować się prawdami wiary w każdym czasie. Jeśli państwo to zbiór obywateli, którzy są osobami wierzącymi, jak to było np. we Francji przed rewolucją, to rozdział Kościoła od państwa sprowadza się do negacji wiary obywateli, a w konsekwencji do prześladowań religijnych i jej zniszczenia lub co najmniej znacznego osłabienia. Jeśli natomiast państwo nie ma fundamentu opartego na religii chrześcijańskiej, to transformuje się w totalitaryzm albo komunizm.

Z perspektywy czasu zobaczmy na owoce rewolucji we Francji, propagującej przedmiotowe hasło: Francja przeżywa napływ imigrantów i muzułmanów (przestrzeń duchowa nie znosi pustki, miejsce jednej religii zawsze zajmuje inna), przy jednoczesnym upadku chrześcijaństwa, powszechnie panuje fałszywa tolerancja i fałszywa wolność (spróbuj publicznie wyrazić swoje negatywne zdanie na temat fali napływu imigrantów lub rozwoju islamu, to cię zniszczą albo postawią przed sądem). Ten sam problem dotyczy całej „starej Europy”, która zapomniała o swoich korzeniach w Chrystusie. Módlmy się, aby się opamiętała. Módlmy się też za Polskę, aby  nie skłoniły jej do porzucenia Chrystusa.

LXVIII. Kościół nie ma prawa ustanawiania przeszkód zrywających małżeństwo, ale to prawo przysługuje władzy cywilnej, przez którą istniejące przeszkody mogą być znoszone.

– Kto wierzy w Jezusa i słucha Jego słów, ten jest z Boga, ze Światłości. Kto nie słucha, ten z Boga nie jest (por. J 8, 47).
A „On odpowiedział: «Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela». Odparli Mu: «Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją?»
Odpowiedział im: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo»„. (por. Mt 19, 4-9). Odpowiedz sobie sam, czy wierzysz w Jezusa i czy chcesz słuchać Jego słów…

LXXX. Biskup Rzymski może i powinien pogodzić się (reconciliare) i dostosować (componere) do postępu, liberalizmu i współczesnej cywilizacji.

– Biskup Rzymski powinien przede wszystkim pamiętać, że jest namiestnikiem i zarządcą Kościoła Chrystusowego na Ziemi i odpowiada za zachowanie i przekazanie kolejnym pokoleniom czystości nauki i wiary, Prawdy, która jest niezmienna, bo jest Osobą. Jezus Chrystus = Prawda. Nie można dostosować tej Prawdy w sensie zmiany o 180′, do czegokolwiek, nieistotne czy nazywa się to „tolerancja”, „liberalizm”, „postęp”, „równość, wolność, braterstwo”, itd., jeśli przeczy nauce Jezusa.

Nie ma przeszkód, aby papież używał np. nowych środków technicznych, jako nowych narzędzi ewangelizacji i pozwalających spełniać misję Kościoła w świecie. Kościół nie jest samotną wyspą, na którą nic nie ma wpływu, jak choćby techniczny rozwój cywilizacji. Powinien wręcz korzystać z takich narzędzi, które pozwolą być skutecznym w danych czasach, środków, które pozwolą dotrzeć do ludzi.

Natomiast Kościół powinien zostać samotną wyspą, jeśli chodzi o głoszenie Prawdy i czystość wiary, opierając się wszelkim zewnętrznym naciskom, które usiłowałyby przekręcić Prawdę.

Papież powinien zawsze stać na straży Prawdy z obosiecznym mieczem, jak Archanioł przed Drzewem Życia. To się nie może zmienić w żadnym czasie. I nie zmieni się, mimo wielu prób również aktualnie, bo sam Chrystus, mu to obiecał: „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».” (por. Mt 16, 18-19).

Zresztą papież sam najlepiej zna swoje obowiązki i zadania na dany czas. Mylą się ci, którzy oskarżają papieża o przeróżne nie rozumiejąc, że optymalne wykonanie tych obowiązków w danym czasie wymaga niezwyczajnych środków.

Pamiętajmy, aby wspierać papieża modlitwą, ofiarą i miłością. W osobie papieża jest obecny sam Jezus Chrystus.

Syllabus Piusa IX, czyli popularne herezje nadal aktualne – część 1

W 1864 roku, papież Pius IX wydał Syllabus Errorum wraz z encykliką Quanta cura. Podtytuł Syllabusa wyjaśnia, że jest to zbiór ważniejszych błędnych opinii upowszechnianych w tamtym czasie, które już poprzednio zostały w dokumentach wydanych przez tego papieża zakwestionowane.

Wśród nich są błędne poglądy teologiczno-filozoficzne względnie moralne, sądy historyczne, prawne i polityczne na temat Kościoła. Streszczono je i zdefiniowano z prawniczą dokładnością. Pius IX  wszystkie uznał za błędne, nie wskazując jednak, które formalnie stanowiłyby herezje.

Oczywiste jest jednak to, że interpretacje rzeczywistości lub twierdzenia niezgodne z prawdą, ujętą w dogmat, nazywa się po prostu herezją.

Niestety, herezje opisane w Syllabusie zostały współcześnie rozwinięte przez przeróżne

Poniżej przytoczę wybrane zdania Syllabusa, błędy i herezje zdefiniowane przez papieża Piusa IX, które uważam za nadal aktualne, a które postaram się krótko skomentować:

I. Nie istnieje żadna najwyższa, najmądrzejsza i w pełni sprawująca swą opatrzność Istota Boska (Numen divinum) różniąca się od całego świata. Bóg jest tym samym, co cała natura rzeczy (rerum natura), i dlatego podlega zmianom. Bóg też rzeczywiście staje się (reapse fit) w człowieku i w świecie, wszystko jest Bogiem i ma tę samą substancję Boga. Jedną i tą samą rzeczą jest świat i Bóg, a zatem duch i materia, konieczność i wolność, prawda i fałsz, dobro i zło, sprawiedliwość i niesprawiedliwość są tym samym.

– jest to nauka wywodząca się z hinduizmu, zaadoptowana i rozwijana przez późniejsze i współczesne ruchy ezoteryczno-okultystyczne, a dzisiaj szczególnie propagowana przez masonerię, która już od ponad 300 lat od swojego wyjścia z cienia nieustannie próbuje wywierać wpływ na całą naszą rzeczywistość.

Stworzenie od Boga-Stwórcy zdecydowanie różni się substancją. To tak jakby np. robot obdarzony sztuczną inteligencją i wyglądem człowieka, prowadzący logiczną konwersację ze swoim konstruktorem, próbował w tej rozmowie uzurpować sobie, że jest taki sam jak ów konstruktor-człowiek i w zasadzie jest człowiekiem, bo przecież został przez niego stworzony na jego podobieństwo. Dalej, różnicę między stworzeniem a Stwórcą można porównać do różnicy między garnkiem a garncarzem. Stwórca zgodnie ze swoją intencją, natchnieniem i wolą, może nadać stworzeniu dowolną formę, kształt, cechy – jednym słowem: naturę, nawet jeśli nadaje ją z intencją odbicia podobieństwa Swojej własnej Boskiej Natury. Reasumując: to tak jak w tej reklamie: ” ‚prawie’ robi wielką różnicę„.

II. Należy zaprzeczyć, że Bóg podejmuje jakiekolwiek działanie (actio) w stosunku do ludzi i do świata.

– są to poglądy niektórych współczesnych naukowców, mocno promowanych przez media, jak np. Stephen Hawking, który nie tylko podziela powyższy pogląd, ale wręcz „zapewnia, że Bóg nie stworzył świata”. Fakt zaistnienia choćby jednego tylko cudu, zjawiska bezsprzecznie zamanifestowanego, które nie można wyjaśnić prostym lub znanym prawem fizycznym, miażdży ten pogląd. W skarbcu Kościoła są setki udokumentowanych cudów, bezsprzecznie potwierdzonych przez ludzi ze świata nauki jak i autorytet Kościoła. Biblia jest ich pełna. Należy też zauważyć, że pogląd ten zmierza do zaprzeczenia relacji Boga z człowiekiem w całym horyzoncie czasowym – od twardego wychowywania narodu wybranego przez Boga Ojca, poprzez Wcielenie Odwiecznego Słowa Ojca – Boga Syna – w Osobę Jezusa Chrystusa, a kończąc przez późniejsze i obecne działanie Ducha Świętego w świecie. W skrócie pogląd ten atakuje całe dzieło Odkupienia i Zbawienia.

III. Rozum ludzki (humana ratio), nie biorąc zupełnie pod uwagę Boga, jest jedynym sędzią wyrokującym o dobru i złu, prawdzie i fałszu, sam dla siebie jest prawem i dzięki swym naturalnym zdolnościom jest w stanie zatroszczyć się o dobro poszczególnych ludzi i wszystkich narodów.

– Owszem, istnieje prawo naturalne, wypisane niejako wewnątrz człowieka, jakby w jego DNA, które człowiek poznaje wraz z własnym wzrostem i poznawaniem siebie samego. Rozum jest zdolny do poznawania tego wrodzonego prawa. Jednak człowiek prawa naturalnego nie tworzy, to znaczna różnica. Ograniczone poznanie tego prawa prowadzi do przeświadczenia o prawidłowości i działania wg „prawa dżungli” – rządzi silniejszy, niekoniecznie mądrzejszy. Niestety, sam rozum często potrafi sprowadzić człowieka na manowce, bo skoro każdy z nas ma ‚zdolny rozum’ i skoro każdy jest w stanie zatroszczyć się o dobro ludzi, to dlaczego jest tyle zła w postaci przemocy, egoizmu, fałszywych świadectw, kradzieży, itd.? Dlaczego co człowiek, to opinia, niejednokrotnie skrajnie różna, co jest dobre a co złe? Rozum bez Boga, obiektywnego źródła dobra, daje czysto subiektywne postrzeganie świata, dobra i zła, które z kolei prowadzi do egoizmu i destrukcji. To relatywizm, który uznaje, że nie ma jednej prawdy, bo każdy ma swoją, zgodnie z własnym rozumem.

U nas w prosty sposób mówi się o tym tak: „jak Kali ukraść krowę, to dobrze, ale jak Kalemu ukraść krowę, to źle”. Bez Boga pojawia się anarchia, chaos, komunizm, faszyzm totalitaryzm i każde jedno zło, które przybiera przeróżne maski, czego historia jest najlepszym dowodem. Postrzeganie siebie, swojego rozumu, jako”jedynego sędziego” to bałwochwalstwo, stawianie siebie na miejscu Boga. Prawda jest określana przez Boga – Stwórcę. On sam nią jest, ukazując ją nam w naszej rzeczywistości, na zasadzie w jakiej stworzył Wszechświat, poprzez Słowo. „Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość.” (por. Rdz 1, 3). Tak właśnie Bóg tworzy, działa i definiuje rzeczy. Swoim Słowem oddziela światło od ciemności – dobro od zła. Masz wolną wolę, możesz zaprzeczać, ale czy to zmieni tę prawdę? Nie zmieni jej, ale Ty poniesiesz konsekwencje swojego wyboru.

IV. Wszystkie prawdy religijne wypływają z przyrodzonej rozumowi ludzkiemu siły, dlatego rozum jest główną normą, dzięki której człowiek może i powinien dojść do poznania wszystkich prawd jakiegokolwiek rodzaju.

– dlaczego na świecie mamy tyle różnych religii, poglądów i teorii na temat jednej i tej samej rzeczywistości, w której wszyscy żyjemy? Dlaczego z jednymi się zgadzamy, a z innymi nie? Bo nasz rozum oderwany od Boga jest przeszkodą do życia w jedności, do poznania rzeczywistości taką, jaką ona naprawdę jest. To ostatecznie może objawić tylko Bóg i tylko On mógł wskazać kierunek, w którym człowiek powinien podążać. Kierunek ten wskazują natchnienia Jego Ducha zdecydowanie przyspieszają wzrost naszego zrozumienia otaczającego nas świata. Dlaczego różne pierwotne religie mają różne założenia i prowadzą ludzi w rożne strony, choć częściowo zawsze można znaleźć podobieństwo? Bo były wynikiem rozumowania zależnego od miejscowej kultury i pomysłów jednostek, a nie Bożego Objawienia, Prawdy danej z Miłości człowiekowi. Podobieństwa wynikają natomiast z wrodzonej tęsknoty za Bogiem i naturalnej potrzeby nawiązania z Nim relacji, tak jak dziecko potrzebuje relacji z rodzicami. Już samo to, że od zarania, pierwotnie, każdy człowiek wierzył w jakiegoś „boga” jest tego dowodem.

Rozum nie powinien przeczyć wierze w Boże Objawienie, wręcz przeciwnie – wiara powinna być nieustannie pogłębiana przez zrozumienie rzeczywistości.  Natomiast, pojęcie „wszystkie prawdy” samo w sobie jest fałszywe, bo obiektywnie istnieje tylko Jedna Prawda. To w nas jest problem, przeszkoda, aby Prawdę poznać. Tą przeszkodą często bywa właśnie rozum.

V. Objawienie Boże jest niedoskonałe i dlatego podlega ustawicznemu i nieokreślonemu rozwojowi, który odpowiada rozwojowi ludzkiego rozumu.

– z perspektywy obecnych czasów, każdy kto ma otwarty umysł i serce i zapoznał się z Objawieniem Bożym od Starego Testamentu po Nowy Testament, zauważy wyraźny związek przyczynowo skutkowy,  widać wyraźnie, że Objawienie Boże lub inaczej Dzieło Odkupienia i Zbawienia jest przemyślane, co do najmniejszego szczegółu. Dlatego jest doskonałe i dąży w nadanym od początku kierunku, tak jak wszystko, co pochodzi od Niego. Bóg wraz ze wzrostem świadomości człowieka, przeprowadza go przez kolejne etapy tej „niebieskiej szkoły”, stosując odpowiednie w danym czasie metody wychowawcze: od twardego wychowania na wpół dzikich ludzi w oparciu o surową sprawiedliwość, przez stopniowe zwracanie coraz większej uwagi człowieka na miłosierdzie i przebaczenie, aż po zatopienie go w miłosierdziu i uwielbienie w Duchu i Prawdzie, kiedy jest już do tego zdolny. W skali świata to się nie odbywa w ciągu jednego życia, ale w ciągu tysięcy lat, a analogią jest choćby wzrost dziecka, którego nie uczy się na początku np. biegania, czy jazdy samochodem, ale najpierw zaczyna się od machania rączkami i nóżkami na brzuszku, pełzania, podnoszenia główki, raczkowania, wzmacnia się nogi, aż w końcu dziecko może samo stanąć na nogi. Tak samo w wymiarze rozwoju duszy indywidualnej i całej naszej zbiorowości.

VI. Wiara Chrystusa sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu, a objawienie Boże nie tylko że nie pomaga, ale nawet szkodzi doskonałości człowieka.

XL. Nauka Kościoła katolickiego sprzeciwia się dobru i pomyślności społeczności ludzkiej.

– Kim bylibyśmy bez Jezusa Chrystusa? Jaki byłby świat, nasza cywilizacja i wszystkie jej składowe? Doskonałość człowieka może być oszacowana jedynie przez podobieństwo do Wcielenia Syna Bożego, bo najdokładniejszą definicją doskonałości człowieka jest Jezus Chrystus i Jego życie.

Dalej, jaki byłby świat bez Kościoła? To właśnie przy Kościołach zakładano pierwsze szkoły i szpitale, to Kościół pokazał drogę troski o potrzeby człowieka, karmił ubogich i dawał im schronienie. To w Kościele rodziła się wielka sztuka i kultura. To przez naukę Kościoła rośnie świadomość człowieka, jego zdolność do okazywania miłosierdzia, co upodabnia na powrót człowieka do Boga.

Oczywiście, Kościół dopuścił się też zła i wielu błędów, za co wielokrotnie przepraszał. Tworzą go grzeszni ludzie, z których niektórzy okazują się zdrajcami, Judaszami. Nie oznacza to jednak, że przez 1 złego apostoła 11 innych nie ma prawa działać. Wręcz przeciwnie, tym bardziej powinni działać, aby zadośćuczynić jego błędom.

W jaki sposób świat dowiedziałby się o Chrystusie bez Kościoła? Bez organizacji z zapleczem materialnym, zasadami, dyscypliną, powstałaby anarchia wyznaniowa, nauka Jezusa byłaby od początku rozmieniona na drobne, głoszono tak, jak się ‚komuś wydaje’. Niestety, Kościół Apostolski nie ustrzegł się od rozłamu w jedności, chociaż przetrwał niezmiennie ponad 1000 lat (tzw. „schizma wschodnia” w 1054r.). Od tego czasu powstało 41 tys. odłamów i wspólnot kościelnych! (patrz błąd nr XVIII). A mieliśmy być jedno

Objawienie może jednak w pewnym sensie ostatecznie „zaszkodzić” tylko tym, którzy nie uwierzyli i świadomie je odrzucili, bo odrzucenie to spowoduje, że taka dusza stanąwszy w Obecności Boga, ujrzy siebie samą w całej prawdzie własnej nędzy i jednocześnie nie będzie w stanie wytrzymać powalającej Światłości, Świętości oraz poczucia odrzuconej bezgranicznej miłości, która zawsze od Boga wychodziła i sama się potępi, uciekając na wieki sprzed Jego Oblicza. W ten sposób człowiek sam sobie „zaszkodził”, wbrew intencjom Boga, dla których posłał na świat swego Syna.

Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.” (por. J 3, 17-18)

VII. Proroctwa i cuda przedstawione i opisane w Piśmie Świętym są wymysłem poetów, zaś tajemnice wiary chrześcijańskiej są całościowym zestawieniem badań filozoficznych. W księgach Starego i Nowego Testamentu zawarte są wątki mityczne, a sam Jezus Chrystus jest taką fikcją legendarną.

– dajcie mi proszę poetę, który by wymyślił takie dzieło, które zawsze byłoby aktualne, mimo upływającego czasu, które nieustannie od tysięcy lat byłoby analizowane, zgłębiane, rozbierane na czynniki pierwsze przez ludzi z całego świata, a jednak ciągle wychodziłyby na jaw nowe, ukryte znaczenia. Dajcie mi dzieło, które byłoby zdolne zainspirować społeczności w każdym czasie do kształtowania swojego życia w oparciu o treści w nim zapisane. Dajcie dzieło, które zainspiruje do zbudowania setek tysięcy budynków, w których przez wieki pracowałoby za „co łaska” miliony ludzi.

Czy poświęciłbyś swoje życie dla mitu? Zostawiasz żonę i dzieci, bierzesz tylko najbardziej niezbędne rzezy do przeżycia i pieszo idziesz w świat głosić mit, w który uwierzyłeś wyłącznie z opowiadań innych, np. o Ozyrysie, do którego m.in. na pewno piją autorzy tej herezji. Mało tego: jesteś gotowy zginąć za ten mit. Czemu więc autorzy herezji sami w niego nie uwierzyli i nie oddali za niego i za tą wiarę życia, czemu nie poszli np. głosić Ozyrysa na cały świat i skoro on jest prawdziwy a nie Jezus, to czemu jednak większość ludzi uznaje Jezusa za żywego człowieka a Ozyrysa za mityczną postać? … mit pozostanie zawsze tylko mitem, a rzeczywistość historią.

Polecam książkę stygmatyczki, błogosławionej Kościoła Katolickiego, Anny Katarzyny Emmerich – Żywot i Bolesna Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z Tajemnicami Starego Przymierza, w której spisano jej wizje dotyczące okoliczności powstawania bałwochwalczych praktyk i mitów. Streszczając: prorokinie, kapłani-czarownicy lub innego rodzaju „osoby widzące”, parające się czytaniem z gwiazd podpartym okultystycznymi rytuałami i kształtowaniem kultów religijnych na podstawie snów, natchnień i widzeń – w większości przy udziale złych duchów, uzyskiwały częściowy wgląd w prawdę zapisaną w głębi stworzenia. Rzadziej były to widzenia samorzutne, jakby niewymuszone, z natury. Jak wiadomo, część prawdy, to inaczej „gówno prawda”, a niestety powyższe metody odkrywania prawdy z góry powodowały jej zniekształcenie i niezrozumienie. Nie miały bowiem fundamentu  w postaci Genesis człowieka i nie były objawione przez Boga samego. Błędne interpretacje pogłębiane zostały przez wyobraźnię współtowarzyszy „osób widzących”, a prosty lud dostawał nowego bożka z nowym kultem. Natomiast osoby mające te widzenia traktowano i czczono jak Boga samego. Np. Józef z Egiptu i jego żona Azanet, których pośmiertnie czczono jako Ozyrysa i Izys, którzy zresztą byli tylko postaciami wymyślonymi, nigdy historycznie nie żyli. Ta „część prawdy” wniesiona do kultu tego czy innego bożka, okazuje się być elementem i faktem z Dzieła Wcielenia i Zbawienia, prawdziwego Bożego Objawienia i jest dzisiaj argumentem dla przeciwników chrześcijaństwa, którzy „dowodzą” przez starożytną sztukę (posągi, budowle, inskrypcje), jakoby to chrześcijaństwo zaadoptowało elementy od religii pogańskich, aby łatwiej pozyskać pogan, jako swych wyznawców. Jak widać jest zupełnie na odwrót. Kto ma uszy niechaj słucha!

Poniżej wklejam fragmenty tej książki, które naświetlają dokładniej streszczoną wyżej sprawę:
AK Emmerich – Wieża Babel, Derketo, Semiramida
AK Emmerich – Józef i Azanet

Dodam jeszcze, że brak zdolności odróżnienia żywego człowieka, urodzonego i prowadzącego życie w konkretnej rzeczywistości historycznej, od mitologicznych postaci jest albo świadomym zabiegiem, mającym zasiać zwątpienie w społeczności, albo choroba psychiczną.

 

XI. Kościół nie tylko nie powinien występować przeciwko filozofii, ale nawet powinien tolerować błędy przez nią popełniane pozostawiając jej, aby sama się poprawiła.

– Kościół zawsze ma stać na straży Prawdy, bo jego istotą jest Prawda i głoszenie Jej światu, zgodnie z Duchem Prawdy, który go wypełnia i prowadzi. Nieważne czy wystąpić trzeba przeciw błędom filozofii, polityki czy nauki. Prawda jest jedna. Natomiast sam fakt wystąpienia przeciw błędom wynika z Miłości Chrystusowej, którą Kościół darzy każdego człowieka i pragnienia doprowadzenia go do Zbawienia. Zbawić można się tylko w Prawdzie. Z tej perspektywy postawa „tolerancji błędu” to postawa braku miłości, która obojętnością przyzwala na śmierć duchową osoby będącej w błędzie. Dlatego Kościół występuje przeciw kłamstwom i jest tym, który nie czeka na samo-poprawę, bo zdaje sobie sprawę z tego, że grzech goni grzech, błąd goni błąd, co tylko pogłębia upadek.

XV. Każdy człowiek ma prawo przyjąć i wyznawać taką religię, jaką wiedziony światłem rozumu uznał za prawdziwą.

XVI. Ludzie, praktykując jakąkolwiek religię, mogą odnaleźć drogę wiecznego zbawienia i je osiągnąć.

LXXVII. W naszych czasach już nie jest stosowne, aby religia katolicka traktowana była jako jedyna (unicam) religia państwowa, z wykluczeniem wszystkich pozostałych wierzeń.

– Błędy te są niejako konsekwencją błędów nr I i IV.
Człowiek, który poznał Chrystusa i nie uwierzył, ale wręcz Go odrzucił, sam się potępia (por. J 3, 17-18). Wyznawcy innych religii, którzy nie poznali Chrystusa, będą sądzeni przez Sprawiedliwego Sędziego wg serca, które mają, wg prawa naturalnego, które zdolni byli sobie uświadomić we własnym sumieniu. Dla dopełnienia sprawiedliwości i oni usłyszą głos Zbawiciela, po swojej śmierci. Wówczas dane im będzie wybrać Jezusa jako Zbawiciela lub Go odrzucić. Tak wypełnią się dla każdego słowa Jezusa, który mówi:
„Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia.” (J 5, 28-29)

Dotyczy to każdego czaszu, bo Prawda jest niezmienna w czasie.

W swoim życiu poznałem przynajmniej ogólnie większość znanych powszechnie systemów wierzeń, religii, również z dziedziny ezoteryki, okultyzmu. Część z tego przyjąłem czasowo do osobistych wierzeń, dlatego z dzisiejszej perspektywy widzę wyraźnie pułapkę tych kłamstw.  Po tym wszystkim świadomie wybrałem Chrystusa w Kościele Katolickim. Dlaczego? Bo rzeczywiście tylko Jezus Chrystus jest Prawdą, Drogą i Życiem. Prawdą, która sama znajduje człowieka… Tak, to On mnie znalazł i wyrwał mocną i pewną ręką z bagna kłamstwa. To prawdziwa łaska wypływająca z głębin Jego nieskończonego Miłosierdzia. I temat na osobną opowieść… Jeśli jednak po tym wszystkim świadomie odstąpiłbym od Niego, to nie byłoby dla mnie zbawienia. Czuję to całym sobą wyraźnie i dokładnie i ogarnia mnie na samą myśl ogromna bojaźń. Mimo tego, teoretycznie mógłbym to zrobić, bo On szanuje moją wolną wolę, ale proszę Go codziennie, aby nigdy mi na to nie pozwolił. Bez Jezusa nie mam już życia… Dlatego właśnie Kościół Katolicki głosi, że poza nim nie ma zbawienia. Natchnienia Ducha Świętego, które odczuwam całą duszą, przekonują mnie o tym i potwierdzają to stanowisko Kościoła w 100%.

Maria z Agredy: Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Bezpośrednio po śmierci Maryi Jej Najświętsza Dusza została przeniesiona na prawicę Jezusa Chrystusa. Maryja jedyna z wszystkich śmiertelników nie przechodziła sądu szczegółowego, jakiemu podlegały wszystkie dzieci Adama. Będąc Królową całego stworzenia i Matką Stwórcy była wyjęta spod tych praw.

Zbawiciel przedstawił Maryję przed tronem Bóstwa jako „Matkę„. W obecności wszystkich świętych Syn Boży w swym  Najświętszym Człowieczeństwie przemówił do odwiecznego Ojca: Odwieczny Ojcze! Moja najukochańsza Matka, Twoja umiłowana Córka, najdroższa Oblubienica Ducha Świętego przychodzi, aby na wieki posiąść koronę i chwalę, którą przygotowaliśmy dla Niej w nagrodę za Jej zasługi. Pomiędzy dziećmi Adama narodziła się Ona jako róża bez cierni, nienaruszona, czysta i piękna. Jest godna tego, abyśmy Ją wzięli na Nasze ręce i posadzili na miejsce, na które nikt, kto narodził się w grzechu wejść nie może. Ona jest Naszą jedyną i umiłowaną Wybranką. W niej złożyliśmy skarb Naszego Bóstwa, a Ona przechowywała ten skarb jak najwierniej; nigdy nie odstąpiła od Naszej woli i zyskała sobie Naszą łaskę. Mój Ojcze, trybunał Naszego miłosierdzia jest sprawiedliwy i hojnie wynagradzamy zasługi naszych przyjaciół. Jest rzeczą słuszną i sprawiedliwą, aby Maryja odebrała nagrodę jako Matka. Przez cale swoje życie, we wszystkich swych uczynkach była do Mnie podobna, tak jak możliwe jest to dla stworzenia ludzkiego; równie podobna powinna być we wspaniałości chwały. Niechaj zasiądzie na tronie Naszego Majestatu, aby tam gdzie jest istotna świętość, była także i najwyższa, stworzona świętość„.

To orzeczenie Wcielonego Słowa zatwierdził Ojciec i Duch Święty. Najświętsza dusza Maryi została wyniesiona na prawicę Jej Syna i prawdziwego Boga, posadzona na królewskim tronie Trójcy Przenajświętszej: nikt z ludzi ani aniołów nie wstąpił i nie wstąpi na to miejsce.

Najwyższym i najwznioślejszym odznaczeniem naszej Królowej i Pani jest to, że siedzi na tronie trzech Boskich Osób i to jako Monarchini, podczas gdy wszyscy inni mieszkańcy nieba zajmują tylko miejsca sług  najwyższego Króla. Temu majestatowi Najświętszej Panny odpowiadają dary chwały: posiadanie, oglądanie i używanie. W nieskończonym dobru,
którym radują się wszyscy święci, Maryja bierze udział o wiele większy niż wszyscy inni. Wzniosła Królowa poznaje, przenika i pojmuje Istotę Bóstwa i Jej nieskończone doskonałości o wiele bardziej, niż wszyscy błogosławieni razem wzięci; nieskończenie bardziej miłuje Ją, raczy się Jej tajemnicami i ukrytymi wyrokami.

Niepodobna opisać z jaką radością obchodzili ten dzień wszyscy aniołowie i święci w niebie. Śpiewali nowe hymny pochwalne ku czci Najwyższego i ku uwielbieniu Jego Córki, Matki i Oblubienicy, w której Pan ukoronował
wszystkie swoje dzieła.

Nadszedł trzeci dzień od chwili, w której Najświętsza dusza Maryi wstąpiła do chwały niebiańskiej. Wówczas Pan objawił świętym swoją Boską wolę, że dusza Maryi powróci na ziemię, zbudzi swe ciało do życia i połączy się z nim ponownie, aby Maryja z ciałem i duszą, nie czekając na ogólne ciał zmartwychwstanie, wyniesiona została na prawicę swego Najświętszego Syna. Jezus Chrystus zstąpił na ziemię, prowadząc po swej prawicy duszę
Najświętszej Matki, w otoczeniu legionów aniołów i patriarchów. Przybyli do grobu w dolinie Jozafata, gdzie spoczywało dziewicze ciało Królowej niebios. Pan odezwał się w te słowa: „Matka moja poczęta została bez grzechu, aby ze swej najczystszej, niepokalanej i dziewiczej materii przyodziać Mnie w tę samą naturę ludzką, w której przyszedłem na świat i odkupiłem go od grzechu. Moje Ciało jest Jej ciałem. Ona była Pomocnicą w moich dziełach Odkupienia, dlatego muszę Ją zbudzić z martwych, tak jak sam niegdyś zmartwychwstałem; uczynię to tego samego dnia i tej samej godziny. Albowiem jest wolą moją, aby we wszystkim była do Mnie podobna.

Wszyscy święci starego Zakonu złożyli Panu wyrazy uwielbienia i podziękowania za tę łaskę. Najbardziej radowali się nasi pierwsi rodzice — Adam i Ewa, następnie św. Anna, św. Joachim i św. Józef. Na rozkaz Pana Najświętsza Dusza Maryi wstąpiła w Jej najczystsze ciało, ożywiła je do
nowego życia, nieśmiertelnego i pełnego chwały nadając mu cztery dary, które odpowiadają chwale duszy i które z duszy przechodzą na ciało, a mianowicie: jasność, niepodleganie cierpieniom, zwinność i delikatność. Wyposażona w te dary Maryja wyszła z duszą i ciałem z grobu, przy czym nie odsunięto kamienia zakrywającego grób. Ustawiła się uroczysta procesja, która wśród niebiańskiej muzyki uniosła się od grobu do
nieba. Stało się to w tej samej godzinie, w której zmartwychwstał Pan Jezus, to jest w niedzielę po północy. Na końcu procesji, po prawicy Zbawiciela, postępowała Królowa niebios w złotej szacie, napełniającej wszystkich mieszkańców niebios niewysłowionym podziwem. Wszystkie oczy były skierowane na Maryję i wszyscy śpiewali radosne pieśni
wielbiące Najświętszą Pannę; m.in. dały się słyszeć zwrotki Pieśni nad pieśniami: „Kim jest ta, co się wyłania z pustyni wśród słupów dymu, owiana wonią mirry i kadzidła, i wszelkich wonności kupców.” Śpiewano także: „Wyjdźcie córki Syjonu i zobaczcie naszą Królową. Gwiazdy zaranne uwielbiają Ją, a synowie Najwyższego czczą Ją uroczystościami. Kto jest ta, która wychodzi jakby jutrznia wschodząca, piękniejsza od księżyca, wybrana niby słońce? Kto jest ta, która wschodzi z pustyni, opierając się o swego Oblubieńca i napełniona niezmierną rozkoszą?

Wśród takich uwielbień Maryja doszła do tronu Trójcy Przenajświętszej. Trzy Boskie Osoby przyjęły Ją uściskiem, który trwać miał na wieki.

– „Mistyczne Miasto Boże, czyli żywot Matki Boskiej” Marii z Agredy, rozdział LVIII

Cud Eucharystyczny w Buenos Aires (1996)

Cud Eucharystyczny w Buenos Aires (1996)

 Monstrancja z tkanką serca (Buenos Aires)

Wydarzenie to miało miejsce 18 sierpnia 1996 roku w kościele parafialnym Santa María w Buenos Aires. Księdzu Alejandro Pezecie po skończeniu odprawiania mszy św., powiedziano, że na podłodze tego kościoła leży porzucona hostia. Duchowny zgodnie z przepisem liturgicznym, włożył hostię do vasculum – małego naczynia z wodą, stojącego zwykle przy tabernakulum, służącego kapłanowi do obmycia palców po udzielaniu Komunii świętej i całość włożył do tabernakulum. Po kilku dniach zauważył, że hostia w tabernakulum zmieniła się w jakąś krwistą substancję, która w ciągu następnych kilku dni jeszcze się powiększyła.

W 1999 r. ówczesny arcybiskup Buenos Aires, kard. Jorge Mario Bergoglio zlecił wykonanie badań naukowych. W dniu 5 października 1999 w obecności przedstawicieli kardynała dr Castanon pobrał próbkę, którą następnie przesłano do naukowców w Nowym Jorku. Celowo nie poinformowano ich, skąd pochodzi. Dr Frederick Zugibe, patolog z Rockland County w stanie Nowy Jork stwierdził, że substancja jest prawdziwym ludzkim ciałem i krwią, w której obecne jest DNA. Oświadczył: „badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca. (…) Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że serce żyło w chwili pobierania wycinka (…). Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt że to serce cierpiało – np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej”.

Dr Frederick Zugibe dodał[5], że w takich warunkach białe ciałka przestałyby istnieć po kilku minutach. Wtedy wyjawiono mu prawdę, skąd owa próbka pochodzi. Wtedy dr Zugibe powiedział: „W jaki sposób i dlaczego konsekrowana hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązalną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje”.

Zapoznaj się z innymi Cudami Eucharystycznymi w szeroko dostępnym źródle:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cud_eucharystyczny

Maryja w Tajemnicy Wcielenia i Eucharystii

„Don Ottavio: Prosiłem Pana, by mi dał poznać udział najświętszej Maryi Panny w Tajemnicy Wcielenia.

Z wielką dobrocią odpowiedział mi Jezus: “Udział Mej Ukochanej Matki w Moim Wcieleniu jest wielką i wzniosłą Tajemnicą. Gdy Ona dawała mi życie cielesne, karmiła Mnie przed i po Moim narodzeniu. Ja dawałem Jej, w wierze coraz większy udział w Moim Życiu Bożym”.

Łaska uświęcająca jest uczestnictwem w naturze Boga i dzięki niej stajecie się Jego dziećmi, dziedzicami Nieba i członkami Kościoła. Otóż Maryja jest “Pełna Łaski”, jest prawdziwą Matką Kościoła, która karmi i wychowuje, jak to czyniła z Jezusem.

Maryja będąc stworzeniem o wiele niższym od Boga, którego jest zawsze pokorną służebnicą, przez łaskę i macierzyństwo Boże, czyni Ją zarazem Królową Wszechświata. Ma Ona udział w naturze Bożej w mierze głębszej i wznioślejszej: “Gdyż wielkie rzeczy uczynił Mi Wszechmocny”…”

Natura ludzka i natura Boska, we Mnie i w Niej, zlewają się w sposób jedyny, bardzo szczególny i tajemniczy. Tak, że wszystko, co jest Moje, jest również Maryi, a co jest Maryi, jest też i Moje.

Jest więc oczywiste, że Jej udział w Tajemnicy Mego Wcielenia prowadzi do komunii doskonałej, do tego stopnia, że myśli, uczucia, radości i bóle pochodzą jakby z jednego źródła.

Jej udział w Moim nieskończonym cierpieniu jest tak głęboką tajemnicą, że nie może to być zrozumiane przez ludzki umysł. Z tego samego powodu ludzki umysł nie może pojąć miłości Maryi ku Mnie i ku wszystkim ludziom. Niezrozumiałą jest również dla umysłu ludzkiego wielkość Mej Matki w doświadczeniach i cierpieniu, jak też Jej wielkość w chwale. Żyje Ona we Mnie, a Ja żyję w Niej. Tak było, tak jest i tak będzie zawsze.

Don Ottavio: Panie, jaki jest udział Twojej Matki w Tajemnicy Eucharystycznej?

Jezus: “ Taki sam jak w Tajemnicy Wcielenia „. Jest to tajemnica doskonałej Komunii: Ja żyję w Niej, a Ona we Mnie. Ona żyje Moją naturą Boską, a Ja Jej naturą ludzką. Powiedziałem, że żyjemy w doskonałej Komunii, tam gdzie Ja jestem, tam jest i Ona.

Mój synu, to powinno by wystarczyć, by uczynić waszym duszom bardziej przystępną wielkość Mojej i waszej Matki. Za Jej pośrednictwem Ja, Słowo Przedwieczne Ojca, otrzymałem naturę ludzką. Dzięki Niej tajemnica zbawienia stała się możliwą.

Komunia, powstała w Tajemnicy Wcielenia, trwa nadal w Tajemnicy Eucharystycznej i trwać będzie bez końca. Będę żył zawsze Jej naturą ludzką, a Ona będzie żyła zawsze Moją naturą Boską. Ta Komunia jest jedyną i nie powtórzy się już. Nie może być ona porównana z Moim zjednoczeniem z duszami w stanie łaski, nawet gdyby ono było po ludzku nie do opisania dla swego nadprzyrodzonego piękna.

Jezus: “Ze stosunku istniejącego między Bogiem, a Moją Matką powstają sprawy wzniosłe i jedyne:
Jej macierzyństwo połączone z dziewictwem. – Jej Niepokalane Poczęcie. Wyłączenie Jej z podlegania zepsuciu ciała. Wniebowzięcie i królowanie Maryi nad wszystkimi potęgami Nieba i ziemi.
Jej władza nawet nad mocami piekła, które wreszcie zwycięży całkowicie.

Ludzie pełni zarozumiałej samowystarczalności, nie widzą wielkości i potęgi Mojej Matki, która jest przecież ich Matką. Nie słuchają Jej macierzyoskich wezwao.

65. MARYJA ŻYJE W KOMUNII DOSKONAŁEJ Z JEZUSEM

Jezus: Ze swej natury miłość dąży do zjednoczenia z prawem nadprzyrodzonym. Ja, Bóg Wszechmocny, mogę wszystko: mogę ukoić Moje gorące pragnienie miłości oddając się wam całkowicie, by być z wami jedną rzeczą, tak jak jestem jedno z Ojcem i Duchem Św. Jesteśmy Trzej w Jedności, właśnie na zasadzie tego prawa miłości. Po Mnie moja Matka – arcydzieło Trójcy Świętej – posiada miłość bez miary. Zjednoczyła się Ona ze mną w Tajemnicy Wcielenia i w Tajemnicy Krzyża. Musi więc być złączona ze Mną w Tajemnicy Mszy św., która jest jedno z Tajemnicą Krzyża, choć nie jest krwawa.
Synu, jeśli miłość doprowadziła Mnie do złączenia się z wami w Tajemnicy Eucharystii, to tym bardziej każe Mi też łączyć się z Moją Matką w komunii doskonałej, jedynej w całej historii ludzkości. Potwierdzam, że Maryja żyje Mną, moją Boską Naturą, tak jak Ja żyję Jej ludzką naturą. Jest więc rzeczą słuszną, by tam, gdzie Ja jestem, Maryja była również obecna. Jest to nawet potrzebą natury i miłości.

Moja Matka nie tylko przyjęła Ofiarę Krzyżową, dokonaną w określonej chwili historii, lecz przyjęła także Ofiarę Krzyżową w całej jej rozciągłości w czasie. Miłość Jej nie byłaby doskonała, gdyby tak nie było. Toteż Jej obecność we Mszy św. jest zupełnie rzeczywistą, tak jak na Kalwarii. Jest też bardzo oczywista ofiara Jej dana Ojcu, razem ze Mną – z Moją Ofiarą. Jest bardzo rzeczywiste jej fiat na Kalwarii, jak i przy ołtarzu, na odpuszczenie waszych grzechów. Gdyby tak nie było, Maryja nie byłaby Współodkupicielką. Maryja – Współodkupicielką była, jest i będzie razem ze Mną w doskonałej komunii (jedności), tak jak Ja będę w komunii z wami w wieczności.

Jesteśmy złączeni teraz przez Tajemnice wiary z tymi, którzy wierzą i żyją tym. W wieczności złączymy się komunią doskonałą we wzajemnym oddaniu Moim i waszym, w chwale Niebieskiej.”

Z książki Orędzia Pana Jezusa do Kapłanów, Don Ottawio Michelini

Dzień Wcielenia – Zwiastowanie

Niepokalane Serce Maryi, Serce człowieka, kobiety, które pozwoliło wypełnić się w całej pełni Łaską, Duchem Świętym Boga Jedynego. Serce, które zawsze było, jest i będzie wierne woli Boga Ojca, które zawsze śpiewa niech mi się stanie według Twojej woli Ojcze! (łac. „fiat„)

Najpierw kiedy okazuje się, że to właśnie Ją Bóg wybrał na Matkę dla Swojego Syna. Nastolatkę, młodziutką dziewczynę (wg Marii z Agredy Maryja miała wtedy 14 lat 6 miesięcy i 17 dni), która od dzieciństwa przysięgła Bogu dziewictwo duszy i ciała, która od zawsze modliła się o przyjście Mesjasza – Zbawiciela i swoje całe życie złożyła jako ofiarę na przyspieszenie tego przyjścia.

Aż nagle odwiedza Ją anioł, pozdrawia w sposób wyjątkowy: „Raduj się, pełna łaski!” i oświadcza, że od teraz wolą Boga jest, aby stała się matką. Mało tego, nie zwykłą matką, ale Matką „Syna Najwyższego„, któremu zostanie dana „wszelka władza w niebie i na ziemi” (por. Mt 28, 18) i panowanie na wieki (por. Łk 1, 33). Takiej drugiej Matki nigdy już nie będzie, jest absolutnie wyjątkowa.

Maria z Agredy relacjonuje Zwiastowanie i Wcielenie Syna Bożego (por. Łk 1, 26-38) następująco:
„Słysząc to anielskie pozdrowienie Maryja przelękła się w swej pokorze. Lęk ten miał dwie przyczyny: pierwsza wynikała z pokory, bowiem Maryja uważała się za najmniej znaczącą z wszystkich istot; tymczasem usłyszała w pozdrowieniu, że jest błogosławiona między niewiastami. Druga przyczyna wynikała z objawienia Jej w tej samej chwili tajemnicy, że Pan obrał Ją sobie za swoją Matkę. Tego przelękła się Maryja najbardziej, mając o sobie zbyt niskie mniemanie. Dlatego archanioł objaśniając wolę Bożą mówił dalej: „Nie lękaj się Maryjo, albowiem znalazłaś łaskę w oczach Boga. Oto poczniesz i porodzisz syna, któremu dasz imię Jezus; On będzie wielkim i będzie uznany Synem Najwyższego.

Druga przyczyna wynikała z objawienia Jej w tej samej chwili tajemnicy, że Pan obrał Ją sobie za swoją Matkę. Tego przelękła się Maryja najbardziej, mając o sobie zbyt niskie mniemanie. Dlatego archanioł objaśniając wolę Bożą mówił dalej: „Nie lękaj się Maryjo, albowiem znalazłaś łaskę w oczach Boga. Oto poczniesz i porodzisz syna, któremu dasz imię Jezus; On będzie wielkim i będzie uznany Synem Najwyższego.”

Jedynie nasza najmądrzejsza i najpokorniejsza Królowa mogła w pełni zrozumieć i godnie ocenić tę cudowną tajemnicę; skoro zaś zrozumiała jej wielkość, ogarnęło ją równie wielkie zdumienie i podziw. Niezwłocznie zwróciła się pokornym sercem do Pana, który nie mógł odmówić Jej prośbom i błagała Go o nowe oświecenie i pomoc w tak trudnej sprawie.

W trakcie spełniania się tej tajemnicy Najwyższy pozostawił Maryję w stanie wiary, nadziei i miłości, lecz pozbawił Ją reszty darów i oświeceń. Będąc w takim stanie Maryja odpowiedziała Archaniołowi Gabrielowi: „Jak to się stać może, że pocznę i porodzę syna, kiedy nie zaznałam męża i zaznać go nie mogę?„. Równocześnie przypomniała Panu ślub czystości uczyniony dawniej i zaślubiny z Jego Majestatem.

35 Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. 36 A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. 37 Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». (por. Łk 1, 35-37)

Słowa posła niebiańskiego miały przypomnieć Najświętszej Pannie obietnice Pana i sprawić, by przez wiarę we wszechmoc Najwyższego pozbyła się wszelkich obaw. Ponieważ jednak nasza Królowa przewyższała mądrością, roztropnością i świętością nawet aniołów, wstrzymała się jeszcze z odpowiedzią, aby udzielić jej po zastanowieniu się nad największą tajemnicą wszechmocy Bożej.

Wielka Władczyni rozumiała, iż od Jej odpowiedzi zależy spełnienie się Boskich przepowiedni i obietnic, otwarcie bram nieba, odnowienie zwycięstwa nad piekłem. Nadto od Jej odpowiedzi zależało danie zadośćuczynienia sprawiedliwości Bożej, założenie Nowego Zakonu łaski, szczęśliwość ludzi, radość aniołów — słowem, cała wielka tajemnica zstąpienia Jednorodzonego i przyjęcia przez Niego postaci człowieka w łonie Dziewicy.

Bez wątpienia wielki i podziwu godny to był cud, że wszystkie te tajemnice, i to co w nich zamknięte, Najwyższy złożył w ręce tej pokornej Dziewicy i że wszystko zależało od Jej zezwalającego słowa. Przecież wszystko to Pan mógł z wszelką pewnością powierzyć mądrości i silnemu duchowi Tej Niewiasty, albowiem przy swym wzniosłym usposobieniu nie mogła Ona zawieść Jego zaufania. Pan Bóg jednak nie chciał tego największego ze swoich dzieł dokonać bez współdziałania i dobrowolnej zgody Najświętszej Maryi Panny. Z Nią i przez Nią pragnął Najwyższy nadać swoim dziełom tę doskonałość, abyśmy dobrodziejstwo to zawdzięczali Matce mądrości, naszej Ucieczce, Maryi.

Wielka Królowa rozważała i poznawała niezmierzoną godność Matki Boskiej, którą miała nabyć przez wymówienie słów: „Niech się stanie!”. Zdobyła się, więc na siłę nadludzką i zastanowiwszy się nad wielkością tej wzniosłej Boskiej tajemnicy i odebranym poselstwem, oddała się w duchu podziwowi, uwielbieniu i najwyższej miłości Boga. Siła uczuć i drgnień duszy spowodowały, iż z Najczystszego Serca Maryi wypłynęły trzy krople najczystszej krwi. Mocą Ducha Świętego z tych trzech kropli utworzone zostało w najczystszym łonie Maryi Ciało naszego Pana Jezusa Chrystusa. Tak więc z serca najczystszej Dziewicy Maryi, mocą potęgi miłości powstało najświętsze Człowieczeństwo Słowa ku naszemu zbawieniu.

Równocześnie Maryja z nieopisaną pokorą schyliła głowę, złożyła ręce i wyrzekła owe słowa, które stały się początkiem naszego zbawienia: „Ecce ancilla Domini, fiat mihi secundum verbum tuum — Oto ja służebnica Pańska, niechaj mi się stanie według słowa Twego!” Gdy Maryja wymawiała te słowa, które dla Boga były tak miłe, a dla nas tak zbawienne, w jednej chwili spełniły się cztery rzeczy.

– Po pierwsze z owych trzech kropli krwi, które wypłynęły z Serca Maryi, utworzone zostało Najświętsze Ciało naszego Pana, Jezusa Chrystusa.
– Po drugie została stworzona Dusza naszego Pana.
– Po trzecie dusza i ciało zostały połączone w celu utworzenia najdoskonalszego Człowieczeństwa Chrystusa.
– Po czwarte Bóstwo poprzez Słowo połączyło się z Człowieczeństwem; przez to szczególne połączenie spełnił się akt Wcielenia.”

Tak było, chociaż brzmi to wszystko jak totalna mistyka. W Ewangelii Św. Łukasza nie są ukazane wprost wszystkie te szczegóły, jednak między wierszami wszystko to jest ukryte. Ukrycie to nie jest bynajmniej przypadkowe i bezcelowe…

W swej pokorze Maryja nigdy nawet nie pomyślała, że sama mogłaby być Matką Chrystusa, chciała być tylko ukrytą dla świata ofiarą na przyspieszenie przyjścia Mesjasza, oto codziennie się modliła. Za wielką łaskę uważałaby bycie służącą Matki Chrystusa, aby tylko móc żyć blisko Niego, choćby dla jednego tylko Jego spojrzenia na Nią – małą, uniżoną służebnicę.

Dla pełniejszego uświadomienia powagi tej sytuacji, chciałbym zwrócić Twoją uwagę na jeszcze 4 sprawy:
1) czy usłyszałe(a)ś kiedyś od anioła: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą”? To się normalnie nie przydarza! Już sam ten fakt wskazuje, że Maryja nie jest „pierwszą lepszą, która użyczyła ciała, aby Bóg mógł się narodzić jako człowiek”, jak bluźnierczo twierdzą niektórzy.
2) nawet jeśli odwiedziłby Ciebie nagle anioł (a dokładniej Archanioł Gabriel, Jeden z Siedmiu Duchów stojących przed Obliczem Boga), to czy potrafił(a)byś wykrzesać z siebie logiczne zdanie w jego obecności? Jeśli byłoby to Twoje pierwsze spotkanie z aniołem, to w najlepszym przypadku nie dostał(a)byś zawału serca. Maryja już w młodości była na tyle oswojona z rzeczywistością niefizyczną, duchową, nadnaturalną, że zawału nie dostała, a jedynie „zmieszała się i rozważała”, a więc zachowała trzeźwość umysłu w całej tej mistycznej sytuacji. Być może w tym zmieszaniu było trochę samozachowawczego strachu, skoro anioł powiedział: „nie bój się”, jednak strach ten przemienił się zaraz w pełnię zaufania, kiedy
3) Maryja zamiast drążyć temat kolejnymi pytaniami typu „a jak? a po co? a gdzie? a kiedy?”, wypowiada słowa mające, jak się później okaże, wpływ na całą rzeczywistość, w której żyjemy „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (por. Łk 1, 38). To jest wzór ufności, od Maryi uczmy się ufać Bogu w każdej sytuacji.
4) słowa Anioła i postawa Maryi świadczą o tym, że od początku prowadziła Ona życie w pełni duchowe, mistyczne. Jej zachowanie bez głębokiego, ufnego zakorzenienia miłością w Bogu, bez pielęgnowania miłości, nadziei i wiary, zdecydowanie nie skończyłoby się akceptacją, ale ucieczką. To wszystko jest nie do powtórzenia przez kogokolwiek w tamtym czasie. Co więcej, przeczy całkowicie dzisiejszym opiniom niektórych „ugrupowań religijnych”, jakoby Maryja była młodą, być może dobrze prowadzącą się dziewczyną, ale jednak głupiutką, naiwną i niewiele wiedzącą o Bogu. Tego typu postrzeganie Maryi stanowi o ignorancji, mocno ograniczonej świadomości, a to wszystko z kolei bierze się z braku szczerego umiłowania Matki Chrystusa.

Więcej na temat największej Mistyczki Kościoła przeczytasz w niesamowitym dziele pt.: „Mistyczne Miasto Boże, czyli żywot Matki Boskiej” Marii z Agredy, do czego gorąco zachęcam. Po przeczytaniu tej książki, modlitwa „Anioł Pański” o godz. 12.00 stanie się nieodłączną częścią Twojego dnia.

9 dni przygotowań do Dzieła Wcielenia – pouczenia Maryi

Moja droga córko! Objawiam ci te tajemnice, abyś usiłowała — na ile pozwolą na to twoje siły — przy pomocy łaski naśladować mnie, rozważać moje dzieła i brać je za wzór. W świetle wiary i rozumu rozważaj w duchu twoim, jaką podziękę ludzie są winni Bogu za Jego niezmierną dobroć i za Jego pragnienie niesienia im pomocy. W połączeniu z tą prawdą rozważaj potem niedołęstwo i zatwardziałość serca dzieci Adama. Potem — taka jest moja wola — niechaj twe serce przejmie uczucie wdzięczności dla Pana i litości nad nieszczęśliwym stanem ludzi. Zapewniam cię, moja córko, że w dniu Sądu Ostatecznego sprawiedliwy Sędzia najbardziej gniewać się będzie o to, że niewdzięczni ludzie zapomnieli o tej prawdzie. Gniew ten będzie tak gwałtowny, a zarzuty tak zawstydzające, że ludzie ze wstydu sami rzuciliby się do przepaści katuszy, gdyby nawet nie było sług sprawiedliwości Bożej, wyznaczonych do wykonania kary.

– „Mistyczne Miasto Boże, czyli żywot Matki Boskiej” Marii z Agredy, rozdział XVI, Nauka Najświętszej Maryi Panny skierowana do czcigodnej Marii z Agredy.