Strażnica i Świadkowie Jehowy

Chyba każdy w swoim życiu spotkał się z nimi – na pierwszy rzut okaz miła dwójka ludzi, która chciałaby z Tobą podyskutować na „trudne” tematy, przy tym podpierając się Biblią (a właściwie ich przekładem Biblii). Okazuje się, że są to świadkowie Jehowy, a właściwie „utożsamiający się ze świadkami Jehowy”, podający się niby za chrześcijan, ale niewierzący m.in. w Bóstwo Jezusa Chrystusa. Kim oni właściwie są?

Trzeba przyznać, że są to ludzie oddani i wierni swojej religii, posłuszni, lojalni i wytrwali, ofiarni i skłonni do wyrzeczeń w imię służby jedynemu Bogu. Mają szacunek do Słowa Bożego, czytają tysiące stron opracowań wydawanych przez ich „ciało kierownicze”… Ich zapał do dzielenia się swoją wiarą z innymi wyciąga ich z przytulnych domów np. na ulice i na wizyty po domach.  Za to trzeba mieć do nich szacunek i niech to będzie wspólnym gruntem do dialogu… Eh! Gdyby większość katolików miała taką gorliwość w wierze, jak przeciętni świadkowie Jehowy, spotykani na ulicy… nie byłoby już chyba miejsca na świecie, w którym nie słyszanoby o Jezusie Chrystusie i możliwe, że aktualnie po 2 tysiącach lat nie byłoby 2,2mld chrześcijan, ale przynajmniej 7 mld…

Niestety, od strony merytorycznej, nauki i doktryny świadków Jehowy, kształtowane i ciągle zmieniane przez Towarzystwo Watchtower org. – Strażnicę, od 1870 r. – nie mają zbyt wiele wspólnego z chrześcijaństwem. Zanegowali i zinterpretowali na swój sposób praktycznie wszystko. Swoim wybiórczym podejściem do Biblii, potrafią, cytując odpowiednio dobrane wersety, zmanipulować i podważyć każdy dogmat chrześcijaństwa, przedstawiając go przeciętnemu rozmówcy w taki sposób, że ten po prostu głupieje. Rozmówca nie mając wystarczającej wiedzy na temat własnej wiary (haniebne, ale prawdziwe…) nie potrafi tej wiary obronić. Jako przedmiot do „nawracania” szczególnie upatrzyli sobie katolików, czyli wg nich: „wyznawców religii fałszywej”. Oczywiście argumenty i interpretacje  świadków okazują się płytkie i upadają przy głębszym wejściu w Słowo Boże, jednak na tą głębię trzeba najpierw samemu wypłynąć…

Poniżej załączam materiał, który ma w tym pomóc (można udostępniać bez ograniczeń):
28.12.2017 Przeciw doktrynom Straznicy i ŚJ

12.12.2017 Straznica a Boze Narodzenie

Materiał jest opracowany ku pomocy w prowadzeniu rozmów ze ŚJ *) w intencji i z intencją ich nawrócenia, a także dla inspiracji we własnych poszukiwaniach prawdy i pogłębiania rozumnej wiary każdego chrześcijanina – osoby wierzącej w Bóstwo Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, żyjącego z Bogiem Ojcem w jedności Ducha Świętego odwiecznie, na wieki wieków. Jednocześnie polecam strony, z których m.in. korzystałem w opracowaniu:
http://www.piotrandryszczak.pl/
https://watchtower.org.pl/dr-index.php

Warto znać ich doktryny, a jeszcze bardziej warto znać dokładnie własną wiarę i potrafić ją obronić. Zamknięcie drzwi świadkom Jehowy przed nosem albo obojętne przejście obok nich na ulicy ( i nie tylko obok nich…) nie jest czynem miłosierdzia ani aktem wiary, ale drogą najprostszą, zwykłą ucieczką i właściwie zaparciem się Jezusa Chrystusa, Boga-człowieka i Jego Ewangelii. Natomiast, rozmowa bez posiadania odpowiedniej wiedzy skończy się najpewniej porażką, która albo przerodzi się w gorące poszukiwania prawdy albo w zaparcie się wiary i odejście od Chrystusa i Kościoła.

Pamiętajmy też, że Jezus Chrystus złożył Siebie w Ofierze za nas wszystkich, Jego pragnieniem jest zbawienie każdej duszy. W szczególności dusz, którym wydaje się tylko, że znają Boga i Jego wolę… Bądźmy więc miłosierni tak, jak Bóg jest miłosierny i w duchu Nowej Ewangelizacji dajmy świadectwo o Jezusie Chrystusie, wcielonym Bogu, Bogu Jedynym w Trójcy, właśnie tym, którzy myślą, że są Jego „wiernymi świadkami”, kiedy w rzeczywistości są tymi, których opisano np. w 1 J 2, 18-19…

*) – świadkowie Jehowy mają własne materiały, które uczą ich, jak zachowywać się w konkretnych sytuacjach i jak odpowiadać na konkretne pytania. Są w tym naprawdę nieźle wyszkoleni. Mają liczne opracowania, podające wstęp do rozmowy, „zaczepki” słowne przy drzwiach, symulacje różnych sytuacji, dialogów, gotowe formułki, odpowiedzi na najczęstsze pytania, przekierowania toku myślenia. W tym celu organizacja Strażnica wydała książkę: Prowadzenie rozmów na podstawie pism (wyd. z 1991r. i poprawione z 2001r.) oraz artykuły w piśmie „Strażnica” i na stronie internetowej www.jw.org, które mają na celu kształtować linię obrony ŚJ przed częstymi zarzutami. Ich przygotowanie do dyskusji nie bierze się „z powietrza”, tym bardziej nie od Ducha Świętego, w którego Boską Osobowość nie wierzą…

Syllabus Piusa IX, czyli popularne herezje nadal aktualne – część 2

Zapraszam do części 2 rozważań na temat wybranych błędów i herezji, zdefiniowanych przez Piusa IX w Syllabusie z 1864 r., a niestety ciągle aktualnych.

XVIII. Protestantyzm nie jest niczym innym jak tylko odmienną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej i wyznając jego zasady można tak samo podobać się Bogu, jak należąc do Kościoła katolickiego.

– zasady, a właściwie herezje, protestantyzmu w tak fundamentalnych sprawach jak Msza Święta, Sakramenty, stosunek do Świętych i Matki Bożej, są tak rażąco odległe od nauki Kościoła Katolickiego, że to tak, jakby próbować połączyć ogień z wodą w jednej misce. To kompletnie inna religia, której elementem wspólnym jest Jezus Chrystus i Biblia. Jednak takich innych religii teoretycznie opartych na wybiórczo pojmowanych słowach Jezusa narodziło się z reformacji i po reformacji bardzo wiele. Ile?

Dziś istnieje już 41 tys. odłamów i wspólnot kościelnych. Liczbę tę zawyżają liczne niezależnie działające, choć sobie pokrewne wspólnoty protestanckie; często spotyka się z liczbą 21 nurtów (tradycji) protestanckich. (…) Na świecie żyje obecnie ok. 800 milionów protestantów, co stanowi ok. 40% wszystkich chrześcijan.” (źródło: Wikipedia i https://www.thoughtco.com/christianity-statistics-700533)

Świetne owoce ma reformacja, powtórzmy i uświadommy to sobie: 41 tysięcy gatunków drzew i 800 mln. owoców. Czy tego właśnie chciał Jezus Chrystus, który modlił się w Wieczerniku, trzykrotnie powtarzając prośbę o jedność: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.” (por. J 17, 20-23).

Drodzy ‚protestujący bracia’! Nie bądźcie tymi obłudnymi uczniami z Ewangelii Św Jana, którzy niby chodzą za Jezusem i słuchają Jego nauki, ale kiedy staje się ona zbyt „trudna” to odchodzą! Jeśli tak cenicie Pismo Święte, to czy nie czytaliście mowy Eucharystycznej właśnie z Ewangelii Św. Jana, rozdział 6, wersety 22-71? Dlaczego więc nie spożywacie Jego Ciała i Krwi, dlaczego nie wierzycie, że ten chleb i wino przemienia się na Jego Słowo? Nie odchodźcie jak zatwardziali Żydzi, ale wróćcie do Kościoła, w którym Chrystus nieustannie ofiarowuje wam Swoje Ciało i Krew…

Jak to jest, że po niemal 1500 latach istnienia Kościoła Apostolskiego dostaliście nagle „oświecenia” i odłączyliście się od niego, zmieniając prawdy Świętej Wiary, do tego czasu głoszone w Jednym Duchu po całym świecie? Badajcie tę sprawę, rozważajcie otwartym sercem i wróćcie do Kościoła Katolickiego, choćby tylko dla Krzyżowej Ofiary Chrystusa i nakarmienia się Chlebem Żywota Wiecznego…

W kwestii błędów protestantyzmu polecam wykłady ks. prof. Tadeusza Guza, który niestety na początku 2017 r. dostał zakaz wypowiadania się na temat reformacji i jest na cenzurowanym przez większość mediów, jako ten „który sieje nienawiść”… jak widać w dzisiejszych czasach, nawet w teoretycznie katolickim państwie, prześladowanie uczniów Chrystusa głoszących niewygodną prawdę trwa nadal.

Powiedzmy sobie szczerze: nienawiść sieje ten, który przez tzw. tolerancję akceptuje błędy i kłamstwa szerzone lub przyjęte przez bliźniego (patrz zdanie XI. Syllabusa), a kocha ten, który upomina swego brata przypominając mu o Prawdzie (por. Mt 18, 15-20). Przecież to czynił właśnie Jezus! Cały czas wypominał faryzeuszom błędne pojmowanie kultu i obłudę w postępowaniu. Protestanci byli wiele razy upominani, ale się nie nawrócili… Jak można więc nazywać kogoś, kto chce nawrócenia brata do pełni prawdy nazywać „siewcą nienawiści”? Właśnie tak samo, jak to Żydzi uczynili Jezusowi. To jest dokładna analogia. Czy ks. prof. Tadeusza Guza spotka również ukrzyżowanie? Narazie został ubiczowany duchowo, módlmy się, aby nie spotkało go coś gorszego… Z drugiej strony, ks. Tadeusz, dzięki postanowieniu swojego przełożonego, przynajmniej na chwilę sobie odpocznie. Księże Tadeuszu, proszę trwać w posłuszeństwie, bo to teraz księdza najważniejsza próba (dotyczy każdego wiernego Kościołowi). Powiedział już Ksiądz wszystko, co miało zostać powiedziane – „mądremu dość”!

W każdym razie, dla zainteresowanych dostępne są nagrania kazań i wykładów ks. prof. Tadeusza, których jeszcze nie nakazano usunąć z obiegu. Teraz one będą mówić dalej w jego imieniu, tak jak Kościół mówi w Imieniu Chrystusa. Zapraszam do wysłuchania np. tego:
https://www.youtube.com/watch?v=96eTfsJZFkk&t=30s

Być może są protestanci, którzy podobają się Bogu, być może niektórzy są nawet moralnie lepsi niż wielu katolików. Pewnie, Bóg nie jest ograniczony w swoim obcowaniu z człowiekiem jedynie do wyznawców Katolicyzmu. Jednakże, pełnia prawdy i Obecności Boga jest właśnie w Kościele Katolickim i to katolik ma to szczęście, że Bóg przychodzi do niego w Swoim Ciele i Krwi, Duchu i Bóstwie. Szczęście to mają również prawosławni, którzy zachowali pierwotne rozumienie Eucharystii, a ich kapłani posiadają sukcesję apostolską. Jednakże, złamanie jedności z Kościołem Katolickim przez m.in. wypowiedzenie posłuszeństwa następcom Piotra, mylne pojmowanie pochodzenia Ducha Świętego i ograniczone, choć ciągle godne, pojmowanie Matki Bożej, Maryi, są głównymi przeszkodami do pełnej jedności.

XIX. Kościół nie jest prawdziwą (vera) i doskonałą (perfectaque) oraz całkowicie wolną (plane libera) społecznością (societas), ani nie posiada swoich własnych i stałych praw udzielonych mu przez jego Boskiego Założyciela, ale do władzy świeckiej należy określanie praw i granic działalności Kościoła, w których może z tych praw korzystać.

XXI. Kościół nie ma władzy orzeczenia dogmatycznego (dogmatice definiendi), że jedynie prawdziwą religią (unice veram religionem) jest religia Kościoła katolickiego.

– Kościół posługuje się władzą Jezusa Chrystusa, Któremu jest dana wszelka władza w niebie i na ziemi (por. Mt 28, 18), a Który władzę tą przekazał Apostoł. Apostołowie założyli Kościół Katolicki, w nim jest zachowana sukcesja apostolska. Podając rękę Biskupowi Katolickiemu, podajesz ją przez sznur rąk jego poprzedników, którzy go wyświęcili, samemu Jezusowi Chrystusowi. Kto wierzy we władzę Chrystusa nad wszystkim, co jest, ten musi akceptować i władzę Kościoła Katolickiego do formułowania dogmatów.

XXIII. Biskupi Rzymscy i sobory powszechne wykroczyły poza granice swej władzy, domagały się dla siebie praw władców, a ponadto pobłądziły w określaniu spraw wiary oraz obyczajów.

Chrystus nie ograniczył Apostołom władzy, lecz udzielił im pełni władzy, którą sam posiada. Mówi do Apostołów i uczniów: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.” (por. Mt 28, 19-20). Skoro jesteś z nami Jezu od początku aż do końca, skoro nie zostawisz nas nigdy sierotami (por. J 14, 18), skoro będąc już z Ojcem posyłasz Kościołowi Ducha Świętego, nieustannie przypominającego prawdę (por. J 14,26), to niemożliwe, aby Kościół pobłądził w określaniu spraw wiary i obyczajów! Niemożliwe, aby sobory powszechne pomyliły się z oficjalnym nauczaniem wysłanym w świat. Możliwe natomiast, że poszczególni członkowie Kościoła, ludzie przecież ciągle skłonni do grzechu, grzeszni, mogli niekiedy pobłądzić w swoich czynach, możliwe, że ujawnił się niejeden Judasz, jednak oficjalna nauka Kościoła była, jest i będzie niezmiennie święta, bo natchniona Duchem Świętym na każdy czas.

XXXVII. Mogą być ustanawiane Kościoły narodowe, całkowicie niezależne od władzy Biskupa Rzymskiego i zupełnie od niego odrębne.

– w jakim celu? Do czego to doprowadzi? Do kolejnych odłamów jednego Powszechnego Kościoła? A kto ma rządzić tym „Kościołem narodowym”? Państwo? Tak, niech prezydent albo rządząca partia mianuje i wyświęca biskupów i prezbiterów – najlepiej z grona swoich członków. Oni na pewno doprowadzą nas do zbawienia. A na serio, raczej do chaosu i anarchii duchowej. Prawdziwy Kościół Chrystusowy jest jeden, święty, powszechny i apostolski, a poznać go można m.in. po:
– sprawowaniu nieustannej Ofiary Chrystusa na Krzyżu i głębokiej świadomości Boga Jedynego w Trójcy,
– ciągłości przewodnictwa Piotra,
– obietnicy udzielonej przez Jezusa w zakresie obecności Ducha Świętego,
– udzielaniu wszelkich niezbędnych łask duszom w Sakramentach Świętych,
– nieprzerwanej sukcesji apostolskiej,
– niezliczonej ilości cudów i zastępów uświęconych dusz,
– ciągłości i szacunku do tradycji, przy jednoczesnym posłusznym akceptowaniu zmian natchnionych przez Ducha Świętego na dany czas,
– prawdziwym nabożeństwie do Matki Chrystusa, Maryi i głębi świadomości w zakresie Jej miejsca w Dziele Wcielenia, Odkupienia i Zbawienia, a ostatecznie całego Stworzenia.
To wszystko wyróżnia Kościół Apostolski, Katolicki, będący Mistycznym Ciałem Chrystusa, który od początku był i będzie zawsze „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą” (por. Łk 2, 34).

XLVIII. Katolicy mogą uznać taki system kształcenia młodzieży, który nie jest związany z wiarą katolicką i nie podlega władzy Kościoła, a także ten, który bierze pod uwagę wyłącznie albo przynajmniej przede wszystkim nauki przyrodnicze i cele doczesnego życia ludzkiej społeczności.

LV. Należy rozdzielić Kościół od państwa, a państwo od Kościoła.

– Hasło rewolucji francuskiej, która boleśnie rozprawiła się z Kościołem głównie we Francji i Włoszech. Idea wymyślona i zrealizowana głównie przez francuską i amerykańską masonerię (z Benjaminem Franklinem na czele), kształtująca się w XVIII wieku w różnych klubach, lożach i tajnych stowarzyszeniach. Sami masoni są bardzo dumni z owoców rewolucji, określając ją jako szczyt postępu, przypisują właśnie sobie główną rolę w jej przygotowaniu i realizacji (patrz praca masona Gastona Martina La Franc-maconnerie et la preparation de la Revolution, 1926).
Polecam w tym temacie książkę ks. Michała Poradowskiego pt.: Dziedzictwo rewolucji francuskiej:
Dziedzictwo rewolucji francuskiej – ks. M. Poradowski

Hasła masonerii od tego czasu są nieustannie zaszczepiane społeczeństwom. W tym miejscu zachęcam do zapoznania się z głównymi zasadami, którymi kieruje się masoneria (źródło: http://wlnp.pl/site/index.php?page=12-zasad-wolnomularzy):
12 zasad masonerii

Ponadto, zachęcam do chociaż oglądnięcia ich stron internetowych, żeby zobaczyć, że masoneria to nie wymysł „KK”, tylko rzeczywiście działająca w świecie (http://wlnp.pl/site/index.php?page=stosunki-miedzynarodowe) i w Polsce (min. 12 lóż) organizacja mająca swoje cele i wpływy. Zobaczcie np.:
https://freemason-wa.org/
http://ugle.org.uk/
http://wlnp.pl/site/

A teraz zostawiając masonów, pomyślmy o zagadnieniu w najprostszych kategoriach z życia wziętych. Rozdział państwa od kościoła sprowadza się do podobieństwa rozdziału „życia zawodowego” od „życia rodzinnego” – czy jest możliwe, aby oddzielić pracę od życia prywatnego, tak aby praca nie wpływała w żaden sposób na życie rodziny? Nie jest możliwe, choćby dlatego, że człowiek musi przeważnie opuścić rodzinę na pół dnia, żeby w tym czasie pracować, praca z kolei daje utrzymanie rodzinie.

Podobnie osoba wierząca nie może oddzielić życia w ogóle (prywatnego i zawodowego) od życia duchowego, bo musi kierować się prawdami wiary w każdym czasie. Jeśli państwo to zbiór obywateli, którzy są osobami wierzącymi, jak to było np. we Francji przed rewolucją, to rozdział Kościoła od państwa sprowadza się do negacji wiary obywateli, a w konsekwencji do prześladowań religijnych i jej zniszczenia lub co najmniej znacznego osłabienia. Jeśli natomiast państwo nie ma fundamentu opartego na religii chrześcijańskiej, to transformuje się w totalitaryzm albo komunizm.

Z perspektywy czasu zobaczmy na owoce rewolucji we Francji, propagującej przedmiotowe hasło: Francja przeżywa napływ imigrantów i muzułmanów (przestrzeń duchowa nie znosi pustki, miejsce jednej religii zawsze zajmuje inna), przy jednoczesnym upadku chrześcijaństwa, powszechnie panuje fałszywa tolerancja i fałszywa wolność (spróbuj publicznie wyrazić swoje negatywne zdanie na temat fali napływu imigrantów lub rozwoju islamu, to cię zniszczą albo postawią przed sądem). Ten sam problem dotyczy całej „starej Europy”, która zapomniała o swoich korzeniach w Chrystusie. Módlmy się, aby się opamiętała. Módlmy się też za Polskę, aby  nie skłoniły jej do porzucenia Chrystusa.

LXVIII. Kościół nie ma prawa ustanawiania przeszkód zrywających małżeństwo, ale to prawo przysługuje władzy cywilnej, przez którą istniejące przeszkody mogą być znoszone.

– Kto wierzy w Jezusa i słucha Jego słów, ten jest z Boga, ze Światłości. Kto nie słucha, ten z Boga nie jest (por. J 8, 47).
A „On odpowiedział: «Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela». Odparli Mu: «Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją?»
Odpowiedział im: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo»„. (por. Mt 19, 4-9). Odpowiedz sobie sam, czy wierzysz w Jezusa i czy chcesz słuchać Jego słów…

LXXX. Biskup Rzymski może i powinien pogodzić się (reconciliare) i dostosować (componere) do postępu, liberalizmu i współczesnej cywilizacji.

– Biskup Rzymski powinien przede wszystkim pamiętać, że jest namiestnikiem i zarządcą Kościoła Chrystusowego na Ziemi i odpowiada za zachowanie i przekazanie kolejnym pokoleniom czystości nauki i wiary, Prawdy, która jest niezmienna, bo jest Osobą. Jezus Chrystus = Prawda. Nie można dostosować tej Prawdy w sensie zmiany o 180′, do czegokolwiek, nieistotne czy nazywa się to „tolerancja”, „liberalizm”, „postęp”, „równość, wolność, braterstwo”, itd., jeśli przeczy nauce Jezusa.

Nie ma przeszkód, aby papież używał np. nowych środków technicznych, jako nowych narzędzi ewangelizacji i pozwalających spełniać misję Kościoła w świecie. Kościół nie jest samotną wyspą, na którą nic nie ma wpływu, jak choćby techniczny rozwój cywilizacji. Powinien wręcz korzystać z takich narzędzi, które pozwolą być skutecznym w danych czasach, środków, które pozwolą dotrzeć do ludzi.

Natomiast Kościół powinien zostać samotną wyspą, jeśli chodzi o głoszenie Prawdy i czystość wiary, opierając się wszelkim zewnętrznym naciskom, które usiłowałyby przekręcić Prawdę.

Papież powinien zawsze stać na straży Prawdy z obosiecznym mieczem, jak Archanioł przed Drzewem Życia. To się nie może zmienić w żadnym czasie. I nie zmieni się, mimo wielu prób również aktualnie, bo sam Chrystus, mu to obiecał: „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».” (por. Mt 16, 18-19).

Zresztą papież sam najlepiej zna swoje obowiązki i zadania na dany czas. Mylą się ci, którzy oskarżają papieża o przeróżne nie rozumiejąc, że optymalne wykonanie tych obowiązków w danym czasie wymaga niezwyczajnych środków.

Pamiętajmy, aby wspierać papieża modlitwą, ofiarą i miłością. W osobie papieża jest obecny sam Jezus Chrystus.

Syllabus Piusa IX, czyli popularne herezje nadal aktualne – część 1

W 1864 roku, papież Pius IX wydał Syllabus Errorum wraz z encykliką Quanta cura. Podtytuł Syllabusa wyjaśnia, że jest to zbiór ważniejszych błędnych opinii upowszechnianych w tamtym czasie, które już poprzednio zostały w dokumentach wydanych przez tego papieża zakwestionowane.

Wśród nich są błędne poglądy teologiczno-filozoficzne względnie moralne, sądy historyczne, prawne i polityczne na temat Kościoła. Streszczono je i zdefiniowano z prawniczą dokładnością. Pius IX  wszystkie uznał za błędne, nie wskazując jednak, które formalnie stanowiłyby herezje.

Oczywiste jest jednak to, że interpretacje rzeczywistości lub twierdzenia niezgodne z prawdą, ujętą w dogmat, nazywa się po prostu herezją.

Niestety, herezje opisane w Syllabusie zostały współcześnie rozwinięte przez przeróżne

Poniżej przytoczę wybrane zdania Syllabusa, błędy i herezje zdefiniowane przez papieża Piusa IX, które uważam za nadal aktualne, a które postaram się krótko skomentować:

I. Nie istnieje żadna najwyższa, najmądrzejsza i w pełni sprawująca swą opatrzność Istota Boska (Numen divinum) różniąca się od całego świata. Bóg jest tym samym, co cała natura rzeczy (rerum natura), i dlatego podlega zmianom. Bóg też rzeczywiście staje się (reapse fit) w człowieku i w świecie, wszystko jest Bogiem i ma tę samą substancję Boga. Jedną i tą samą rzeczą jest świat i Bóg, a zatem duch i materia, konieczność i wolność, prawda i fałsz, dobro i zło, sprawiedliwość i niesprawiedliwość są tym samym.

– jest to nauka wywodząca się z hinduizmu, zaadoptowana i rozwijana przez późniejsze i współczesne ruchy ezoteryczno-okultystyczne, a dzisiaj szczególnie propagowana przez masonerię, która już od ponad 300 lat od swojego wyjścia z cienia nieustannie próbuje wywierać wpływ na całą naszą rzeczywistość.

Stworzenie od Boga-Stwórcy zdecydowanie różni się substancją. To tak jakby np. robot obdarzony sztuczną inteligencją i wyglądem człowieka, prowadzący logiczną konwersację ze swoim konstruktorem, próbował w tej rozmowie uzurpować sobie, że jest taki sam jak ów konstruktor-człowiek i w zasadzie jest człowiekiem, bo przecież został przez niego stworzony na jego podobieństwo. Dalej, różnicę między stworzeniem a Stwórcą można porównać do różnicy między garnkiem a garncarzem. Stwórca zgodnie ze swoją intencją, natchnieniem i wolą, może nadać stworzeniu dowolną formę, kształt, cechy – jednym słowem: naturę, nawet jeśli nadaje ją z intencją odbicia podobieństwa Swojej własnej Boskiej Natury. Reasumując: to tak jak w tej reklamie: ” ‚prawie’ robi wielką różnicę„.

II. Należy zaprzeczyć, że Bóg podejmuje jakiekolwiek działanie (actio) w stosunku do ludzi i do świata.

– są to poglądy niektórych współczesnych naukowców, mocno promowanych przez media, jak np. Stephen Hawking, który nie tylko podziela powyższy pogląd, ale wręcz „zapewnia, że Bóg nie stworzył świata”. Fakt zaistnienia choćby jednego tylko cudu, zjawiska bezsprzecznie zamanifestowanego, które nie można wyjaśnić prostym lub znanym prawem fizycznym, miażdży ten pogląd. W skarbcu Kościoła są setki udokumentowanych cudów, bezsprzecznie potwierdzonych przez ludzi ze świata nauki jak i autorytet Kościoła. Biblia jest ich pełna. Należy też zauważyć, że pogląd ten zmierza do zaprzeczenia relacji Boga z człowiekiem w całym horyzoncie czasowym – od twardego wychowywania narodu wybranego przez Boga Ojca, poprzez Wcielenie Odwiecznego Słowa Ojca – Boga Syna – w Osobę Jezusa Chrystusa, a kończąc przez późniejsze i obecne działanie Ducha Świętego w świecie. W skrócie pogląd ten atakuje całe dzieło Odkupienia i Zbawienia.

III. Rozum ludzki (humana ratio), nie biorąc zupełnie pod uwagę Boga, jest jedynym sędzią wyrokującym o dobru i złu, prawdzie i fałszu, sam dla siebie jest prawem i dzięki swym naturalnym zdolnościom jest w stanie zatroszczyć się o dobro poszczególnych ludzi i wszystkich narodów.

– Owszem, istnieje prawo naturalne, wypisane niejako wewnątrz człowieka, jakby w jego DNA, które człowiek poznaje wraz z własnym wzrostem i poznawaniem siebie samego. Rozum jest zdolny do poznawania tego wrodzonego prawa. Jednak człowiek prawa naturalnego nie tworzy, to znaczna różnica. Ograniczone poznanie tego prawa prowadzi do przeświadczenia o prawidłowości i działania wg „prawa dżungli” – rządzi silniejszy, niekoniecznie mądrzejszy. Niestety, sam rozum często potrafi sprowadzić człowieka na manowce, bo skoro każdy z nas ma ‚zdolny rozum’ i skoro każdy jest w stanie zatroszczyć się o dobro ludzi, to dlaczego jest tyle zła w postaci przemocy, egoizmu, fałszywych świadectw, kradzieży, itd.? Dlaczego co człowiek, to opinia, niejednokrotnie skrajnie różna, co jest dobre a co złe? Rozum bez Boga, obiektywnego źródła dobra, daje czysto subiektywne postrzeganie świata, dobra i zła, które z kolei prowadzi do egoizmu i destrukcji. To relatywizm, który uznaje, że nie ma jednej prawdy, bo każdy ma swoją, zgodnie z własnym rozumem.

U nas w prosty sposób mówi się o tym tak: „jak Kali ukraść krowę, to dobrze, ale jak Kalemu ukraść krowę, to źle”. Bez Boga pojawia się anarchia, chaos, komunizm, faszyzm totalitaryzm i każde jedno zło, które przybiera przeróżne maski, czego historia jest najlepszym dowodem. Postrzeganie siebie, swojego rozumu, jako”jedynego sędziego” to bałwochwalstwo, stawianie siebie na miejscu Boga. Prawda jest określana przez Boga – Stwórcę. On sam nią jest, ukazując ją nam w naszej rzeczywistości, na zasadzie w jakiej stworzył Wszechświat, poprzez Słowo. „Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość.” (por. Rdz 1, 3). Tak właśnie Bóg tworzy, działa i definiuje rzeczy. Swoim Słowem oddziela światło od ciemności – dobro od zła. Masz wolną wolę, możesz zaprzeczać, ale czy to zmieni tę prawdę? Nie zmieni jej, ale Ty poniesiesz konsekwencje swojego wyboru.

IV. Wszystkie prawdy religijne wypływają z przyrodzonej rozumowi ludzkiemu siły, dlatego rozum jest główną normą, dzięki której człowiek może i powinien dojść do poznania wszystkich prawd jakiegokolwiek rodzaju.

– dlaczego na świecie mamy tyle różnych religii, poglądów i teorii na temat jednej i tej samej rzeczywistości, w której wszyscy żyjemy? Dlaczego z jednymi się zgadzamy, a z innymi nie? Bo nasz rozum oderwany od Boga jest przeszkodą do życia w jedności, do poznania rzeczywistości taką, jaką ona naprawdę jest. To ostatecznie może objawić tylko Bóg i tylko On mógł wskazać kierunek, w którym człowiek powinien podążać. Kierunek ten wskazują natchnienia Jego Ducha zdecydowanie przyspieszają wzrost naszego zrozumienia otaczającego nas świata. Dlaczego różne pierwotne religie mają różne założenia i prowadzą ludzi w rożne strony, choć częściowo zawsze można znaleźć podobieństwo? Bo były wynikiem rozumowania zależnego od miejscowej kultury i pomysłów jednostek, a nie Bożego Objawienia, Prawdy danej z Miłości człowiekowi. Podobieństwa wynikają natomiast z wrodzonej tęsknoty za Bogiem i naturalnej potrzeby nawiązania z Nim relacji, tak jak dziecko potrzebuje relacji z rodzicami. Już samo to, że od zarania, pierwotnie, każdy człowiek wierzył w jakiegoś „boga” jest tego dowodem.

Rozum nie powinien przeczyć wierze w Boże Objawienie, wręcz przeciwnie – wiara powinna być nieustannie pogłębiana przez zrozumienie rzeczywistości.  Natomiast, pojęcie „wszystkie prawdy” samo w sobie jest fałszywe, bo obiektywnie istnieje tylko Jedna Prawda. To w nas jest problem, przeszkoda, aby Prawdę poznać. Tą przeszkodą często bywa właśnie rozum.

V. Objawienie Boże jest niedoskonałe i dlatego podlega ustawicznemu i nieokreślonemu rozwojowi, który odpowiada rozwojowi ludzkiego rozumu.

– z perspektywy obecnych czasów, każdy kto ma otwarty umysł i serce i zapoznał się z Objawieniem Bożym od Starego Testamentu po Nowy Testament, zauważy wyraźny związek przyczynowo skutkowy,  widać wyraźnie, że Objawienie Boże lub inaczej Dzieło Odkupienia i Zbawienia jest przemyślane, co do najmniejszego szczegółu. Dlatego jest doskonałe i dąży w nadanym od początku kierunku, tak jak wszystko, co pochodzi od Niego. Bóg wraz ze wzrostem świadomości człowieka, przeprowadza go przez kolejne etapy tej „niebieskiej szkoły”, stosując odpowiednie w danym czasie metody wychowawcze: od twardego wychowania na wpół dzikich ludzi w oparciu o surową sprawiedliwość, przez stopniowe zwracanie coraz większej uwagi człowieka na miłosierdzie i przebaczenie, aż po zatopienie go w miłosierdziu i uwielbienie w Duchu i Prawdzie, kiedy jest już do tego zdolny. W skali świata to się nie odbywa w ciągu jednego życia, ale w ciągu tysięcy lat, a analogią jest choćby wzrost dziecka, którego nie uczy się na początku np. biegania, czy jazdy samochodem, ale najpierw zaczyna się od machania rączkami i nóżkami na brzuszku, pełzania, podnoszenia główki, raczkowania, wzmacnia się nogi, aż w końcu dziecko może samo stanąć na nogi. Tak samo w wymiarze rozwoju duszy indywidualnej i całej naszej zbiorowości.

VI. Wiara Chrystusa sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu, a objawienie Boże nie tylko że nie pomaga, ale nawet szkodzi doskonałości człowieka.

XL. Nauka Kościoła katolickiego sprzeciwia się dobru i pomyślności społeczności ludzkiej.

– Kim bylibyśmy bez Jezusa Chrystusa? Jaki byłby świat, nasza cywilizacja i wszystkie jej składowe? Doskonałość człowieka może być oszacowana jedynie przez podobieństwo do Wcielenia Syna Bożego, bo najdokładniejszą definicją doskonałości człowieka jest Jezus Chrystus i Jego życie.

Dalej, jaki byłby świat bez Kościoła? To właśnie przy Kościołach zakładano pierwsze szkoły i szpitale, to Kościół pokazał drogę troski o potrzeby człowieka, karmił ubogich i dawał im schronienie. To w Kościele rodziła się wielka sztuka i kultura. To przez naukę Kościoła rośnie świadomość człowieka, jego zdolność do okazywania miłosierdzia, co upodabnia na powrót człowieka do Boga.

Oczywiście, Kościół dopuścił się też zła i wielu błędów, za co wielokrotnie przepraszał. Tworzą go grzeszni ludzie, z których niektórzy okazują się zdrajcami, Judaszami. Nie oznacza to jednak, że przez 1 złego apostoła 11 innych nie ma prawa działać. Wręcz przeciwnie, tym bardziej powinni działać, aby zadośćuczynić jego błędom.

W jaki sposób świat dowiedziałby się o Chrystusie bez Kościoła? Bez organizacji z zapleczem materialnym, zasadami, dyscypliną, powstałaby anarchia wyznaniowa, nauka Jezusa byłaby od początku rozmieniona na drobne, głoszono tak, jak się ‚komuś wydaje’. Niestety, Kościół Apostolski nie ustrzegł się od rozłamu w jedności, chociaż przetrwał niezmiennie ponad 1000 lat (tzw. „schizma wschodnia” w 1054r.). Od tego czasu powstało 41 tys. odłamów i wspólnot kościelnych! (patrz błąd nr XVIII). A mieliśmy być jedno

Objawienie może jednak w pewnym sensie ostatecznie „zaszkodzić” tylko tym, którzy nie uwierzyli i świadomie je odrzucili, bo odrzucenie to spowoduje, że taka dusza stanąwszy w Obecności Boga, ujrzy siebie samą w całej prawdzie własnej nędzy i jednocześnie nie będzie w stanie wytrzymać powalającej Światłości, Świętości oraz poczucia odrzuconej bezgranicznej miłości, która zawsze od Boga wychodziła i sama się potępi, uciekając na wieki sprzed Jego Oblicza. W ten sposób człowiek sam sobie „zaszkodził”, wbrew intencjom Boga, dla których posłał na świat swego Syna.

Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.” (por. J 3, 17-18)

VII. Proroctwa i cuda przedstawione i opisane w Piśmie Świętym są wymysłem poetów, zaś tajemnice wiary chrześcijańskiej są całościowym zestawieniem badań filozoficznych. W księgach Starego i Nowego Testamentu zawarte są wątki mityczne, a sam Jezus Chrystus jest taką fikcją legendarną.

– dajcie mi proszę poetę, który by wymyślił takie dzieło, które zawsze byłoby aktualne, mimo upływającego czasu, które nieustannie od tysięcy lat byłoby analizowane, zgłębiane, rozbierane na czynniki pierwsze przez ludzi z całego świata, a jednak ciągle wychodziłyby na jaw nowe, ukryte znaczenia. Dajcie mi dzieło, które byłoby zdolne zainspirować społeczności w każdym czasie do kształtowania swojego życia w oparciu o treści w nim zapisane. Dajcie dzieło, które zainspiruje do zbudowania setek tysięcy budynków, w których przez wieki pracowałoby za „co łaska” miliony ludzi.

Czy poświęciłbyś swoje życie dla mitu? Zostawiasz żonę i dzieci, bierzesz tylko najbardziej niezbędne rzezy do przeżycia i pieszo idziesz w świat głosić mit, w który uwierzyłeś wyłącznie z opowiadań innych, np. o Ozyrysie, do którego m.in. na pewno piją autorzy tej herezji. Mało tego: jesteś gotowy zginąć za ten mit. Czemu więc autorzy herezji sami w niego nie uwierzyli i nie oddali za niego i za tą wiarę życia, czemu nie poszli np. głosić Ozyrysa na cały świat i skoro on jest prawdziwy a nie Jezus, to czemu jednak większość ludzi uznaje Jezusa za żywego człowieka a Ozyrysa za mityczną postać? … mit pozostanie zawsze tylko mitem, a rzeczywistość historią.

Polecam książkę stygmatyczki, błogosławionej Kościoła Katolickiego, Anny Katarzyny Emmerich – Żywot i Bolesna Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z Tajemnicami Starego Przymierza, w której spisano jej wizje dotyczące okoliczności powstawania bałwochwalczych praktyk i mitów. Streszczając: prorokinie, kapłani-czarownicy lub innego rodzaju „osoby widzące”, parające się czytaniem z gwiazd podpartym okultystycznymi rytuałami i kształtowaniem kultów religijnych na podstawie snów, natchnień i widzeń – w większości przy udziale złych duchów, uzyskiwały częściowy wgląd w prawdę zapisaną w głębi stworzenia. Rzadziej były to widzenia samorzutne, jakby niewymuszone, z natury. Jak wiadomo, część prawdy, to inaczej „gówno prawda”, a niestety powyższe metody odkrywania prawdy z góry powodowały jej zniekształcenie i niezrozumienie. Nie miały bowiem fundamentu  w postaci Genesis człowieka i nie były objawione przez Boga samego. Błędne interpretacje pogłębiane zostały przez wyobraźnię współtowarzyszy „osób widzących”, a prosty lud dostawał nowego bożka z nowym kultem. Natomiast osoby mające te widzenia traktowano i czczono jak Boga samego. Np. Józef z Egiptu i jego żona Azanet, których pośmiertnie czczono jako Ozyrysa i Izys, którzy zresztą byli tylko postaciami wymyślonymi, nigdy historycznie nie żyli. Ta „część prawdy” wniesiona do kultu tego czy innego bożka, okazuje się być elementem i faktem z Dzieła Wcielenia i Zbawienia, prawdziwego Bożego Objawienia i jest dzisiaj argumentem dla przeciwników chrześcijaństwa, którzy „dowodzą” przez starożytną sztukę (posągi, budowle, inskrypcje), jakoby to chrześcijaństwo zaadoptowało elementy od religii pogańskich, aby łatwiej pozyskać pogan, jako swych wyznawców. Jak widać jest zupełnie na odwrót. Kto ma uszy niechaj słucha!

Poniżej wklejam fragmenty tej książki, które naświetlają dokładniej streszczoną wyżej sprawę:
AK Emmerich – Wieża Babel, Derketo, Semiramida
AK Emmerich – Józef i Azanet

Dodam jeszcze, że brak zdolności odróżnienia żywego człowieka, urodzonego i prowadzącego życie w konkretnej rzeczywistości historycznej, od mitologicznych postaci jest albo świadomym zabiegiem, mającym zasiać zwątpienie w społeczności, albo choroba psychiczną.

 

XI. Kościół nie tylko nie powinien występować przeciwko filozofii, ale nawet powinien tolerować błędy przez nią popełniane pozostawiając jej, aby sama się poprawiła.

– Kościół zawsze ma stać na straży Prawdy, bo jego istotą jest Prawda i głoszenie Jej światu, zgodnie z Duchem Prawdy, który go wypełnia i prowadzi. Nieważne czy wystąpić trzeba przeciw błędom filozofii, polityki czy nauki. Prawda jest jedna. Natomiast sam fakt wystąpienia przeciw błędom wynika z Miłości Chrystusowej, którą Kościół darzy każdego człowieka i pragnienia doprowadzenia go do Zbawienia. Zbawić można się tylko w Prawdzie. Z tej perspektywy postawa „tolerancji błędu” to postawa braku miłości, która obojętnością przyzwala na śmierć duchową osoby będącej w błędzie. Dlatego Kościół występuje przeciw kłamstwom i jest tym, który nie czeka na samo-poprawę, bo zdaje sobie sprawę z tego, że grzech goni grzech, błąd goni błąd, co tylko pogłębia upadek.

XV. Każdy człowiek ma prawo przyjąć i wyznawać taką religię, jaką wiedziony światłem rozumu uznał za prawdziwą.

XVI. Ludzie, praktykując jakąkolwiek religię, mogą odnaleźć drogę wiecznego zbawienia i je osiągnąć.

LXXVII. W naszych czasach już nie jest stosowne, aby religia katolicka traktowana była jako jedyna (unicam) religia państwowa, z wykluczeniem wszystkich pozostałych wierzeń.

– Błędy te są niejako konsekwencją błędów nr I i IV.
Człowiek, który poznał Chrystusa i nie uwierzył, ale wręcz Go odrzucił, sam się potępia (por. J 3, 17-18). Wyznawcy innych religii, którzy nie poznali Chrystusa, będą sądzeni przez Sprawiedliwego Sędziego wg serca, które mają, wg prawa naturalnego, które zdolni byli sobie uświadomić we własnym sumieniu. Dla dopełnienia sprawiedliwości i oni usłyszą głos Zbawiciela, po swojej śmierci. Wówczas dane im będzie wybrać Jezusa jako Zbawiciela lub Go odrzucić. Tak wypełnią się dla każdego słowa Jezusa, który mówi:
„Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia.” (J 5, 28-29)

Dotyczy to każdego czaszu, bo Prawda jest niezmienna w czasie.

W swoim życiu poznałem przynajmniej ogólnie większość znanych powszechnie systemów wierzeń, religii, również z dziedziny ezoteryki, okultyzmu. Część z tego przyjąłem czasowo do osobistych wierzeń, dlatego z dzisiejszej perspektywy widzę wyraźnie pułapkę tych kłamstw.  Po tym wszystkim świadomie wybrałem Chrystusa w Kościele Katolickim. Dlaczego? Bo rzeczywiście tylko Jezus Chrystus jest Prawdą, Drogą i Życiem. Prawdą, która sama znajduje człowieka… Tak, to On mnie znalazł i wyrwał mocną i pewną ręką z bagna kłamstwa. To prawdziwa łaska wypływająca z głębin Jego nieskończonego Miłosierdzia. I temat na osobną opowieść… Jeśli jednak po tym wszystkim świadomie odstąpiłbym od Niego, to nie byłoby dla mnie zbawienia. Czuję to całym sobą wyraźnie i dokładnie i ogarnia mnie na samą myśl ogromna bojaźń. Mimo tego, teoretycznie mógłbym to zrobić, bo On szanuje moją wolną wolę, ale proszę Go codziennie, aby nigdy mi na to nie pozwolił. Bez Jezusa nie mam już życia… Dlatego właśnie Kościół Katolicki głosi, że poza nim nie ma zbawienia. Natchnienia Ducha Świętego, które odczuwam całą duszą, przekonują mnie o tym i potwierdzają to stanowisko Kościoła w 100%.