Grzech pierworodny w ogrodzie Eden – o co właściwie chodzi w tej opowieści?

Rozpoczął się Wielki Post 2023r. Kolejna okazja w naszym życiu, aby w tym czasie bardziej zbliżyć się do Boga.

Dzisiaj, tj. w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, rozpoczynamy czytaniem o stworzeniu i grzechu pierwszych ludzi (Rdz 2, 7-9; 3, 1-7).

O co właściwie chodzi w tej opowieści o pierwszym grzechu, nazywanym grzechem pierworodnym? Czym jest drzewo poznania dobra i zła? Czym jest owoc z drzewa poznania dobra i zła? Co kryje się tak naprawdę za tymi symbolami, co ukrywa przed nami to Słowo?

Odpowiedź na te pytania jest złożona, dlatego wpis będzie długi.
Będąc dzisiaj na Mszy świętej, gorąco prosiłem Pana, aby mi to wyjaśnił, bo czuję w duszy, że stoi za tym coś więcej, coś czego wprost z pewnych przyczyn nie można napisać, aby ukryć przed „powierzchownym czytelnikiem”. Następnie przypomniało mi się, że kiedyś czytałem o tym w książce Marii Valtorty. A jest tam napisane m.in. tak (wybrane fragmenty):

Księga I   –  Przygotowanie.
24. NIEPOSŁUSZEŃSTWO PIERWSZEJ EWY
Napisane 5 marca 1944. A, 2206-2216

(…) Gdybyście umieli zadać pytanie waszej duszy, powiedziałaby wam, że znaczenie prawdziwe, dokładne i głębokie słów odnoszących się do stworzenia: “niech panuje”, jest następujące: “Człowiek powinien mieć władzę nad wszystkim – nad wszystkimi trzema sferami swojego bytu: nad sferą najniższą, zwierzęcą; nad sferą pośrednią, moralną; nad sferą najwyższą, duchową. A wszystkie trzy niech zwraca ku jedynemu celowi, którym jest posiadanie Boga.” Na posiadanie Go zasługuje się przez zdecydowane panowanie [nad sobą], które trzyma w uległości wszelkie siły [naszego] ja i czyni je służebnicami tego jedynego celu, jakim jest zasłużenie sobie na posiadanie Boga.

[Wasza dusza] powiedziałaby wam, że Bóg zabronił człowiekowi [spożywania owoców z drzewa] poznania dobra i zła. Dobrem Bóg darmo obdarzył Swe stworzenia. Co zaś tyczy się zła, to [Bóg] nie chciał, byście je znali. Jest ono bowiem owocem słodkim dla podniebienia, lecz gdy jego sok dostanie się do krwi, przynosi gorączkę, która zabija i wywołuje silne pragnienie. Im więcej pije się tego zwodniczego soku, tym bardziej się go pragnie.

Wysuniecie zastrzeżenie: “Dlaczego więc tam je umieścił?” Dlaczego? Otóż zło jest siłą, która zrodziła się samorzutnie, jak pewne straszliwe choroby, atakujące najzdrowsze ciało. Lucyfer był aniołem, najpiękniejszym z aniołów, duchem doskonałym, niższym jedynie od Boga. Jednak w jego świetlistym bycie zrodził się opar pychy, której nie tylko nie rozproszył, lecz nawet ją umacniał, wysiadując ją. Z tego wylęgania zrodziło się Zło. Istniało przed człowiekiem. Bóg strącił z Raju przeklętego Wylęgającego Zło – tego, który kalał Raj. Pozostał on jednak wiecznym Wylęgającym Zło, który – nie mogąc już kalać Raju – skaził ziemię.

To metaforyczne drzewo [poznania dobra i zła] służy do przedstawienia tej prawdy. Bóg powiedział do mężczyzny i niewiasty: “Znacie wszystkie prawa i tajemnice stworzenia. Nie chciejcie jednak samowolnie pozbawiać Mnie prawa do bycia Stworzycielem człowieka. Do rozmnożenia rasy ludzkiej wystarczy Moja miłość, która będzie w was krążyć, i bez zmysłowego pożądania, wyłącznie z porywu miłości powstanie potomstwo – nowi Adamowie. Daję wam wszystko. Dla siebie zachowuję tylko tajemnicę formowania człowieka.”

Szatan chciał odebrać człowiekowi niewinność poznawczą i swym wężowym językiem schlebiał i pieścił członki i wzrok Ewy, wywołując wrażliwość i odruchy, których pierwsi [rodzice] nie posiadali, gdyż nie byli zatruci złem.

Ewa “ujrzała”, a ujrzawszy, zapragnęła spróbować. Ciało zostało przebudzone. O, gdyby zawołała do Boga! Gdyby pobiegła i powiedziała: “Ojcze! Jestem chora! Wąż mnie pieścił i jest we mnie niepokój!” Ojciec oczyściłby ją i uzdrowił Swym Tchnieniem. Jak przedtem tchnął w nią życie, tak potrafiłby wlać w nią na nowo niewinność, żeby zapomniała o truciźnie węża. Wpoiłby w nią nawet odrazę do węża – taką, jaką posiadają ci, których zło splamiło, lecz zostali z niego wyleczeni i odczuwają do niego instynktowną odrazę. Ewa jednak nie idzie do Ojca. Ewa wraca do Węża. Odczucie jest dla niej miłe.

“Widząc, że owoc tego drzewa był dobry do zjedzenia, piękny dla oka i przyjemny z wyglądu, zerwała go i skosztowała.” I “zrozumiała”. Od tego momentu zstąpiła pożądliwość, by kąsać jej wnętrzności. Słuchała więc nowymi uszami głosów i patrzyła nowymi oczyma na zwyczaje dzikich zwierząt. Zaczęła ich pożądać szaloną żądzą. Rozpoczęła grzech sama, dokończyła go z towarzyszem. Dlatego właśnie na kobiecie ciąży większy wyrok. Przez nią mężczyzna zbuntował się przeciwko Bogu, poznał rozwiązłość i śmierć. Z jej powodu nie umiał już zapanować nad trzema swoimi królestwami: nad sferą duchową, bo pozwolił, by duch był nieposłuszny Bogu; nad sferą moralną, gdyż pozwolił się opanować namiętnościom; nad ciałem, ponieważ upodlił je, [poddając] instynktownym prawom dzikich zwierząt.

“Wąż mnie zwiódł” – powiedziała Ewa. “Niewiasta podała mi owoc i zjadłem go” – rzekł Adam. I potrójna pożądliwość ogarnia odtąd trzy królestwa człowieka.

Tylko Łaska może rozluźnić uścisk tego bezlitosnego potwora. I kiedy [Łaska] jest [w kimś] żywa – bardzo żywa, zachowywana coraz bardziej przy życiu przez wolę wiernego dziecka – wtedy udaje mu się zadusić tego potwora i niczego nie musi już więcej się lękać: ani tyranów wewnętrznych, czyli ciała i pożądliwości, ani tyranów zewnętrznych, to znaczy – świata i jego potęg. [Taki człowiek nie lęka się też] ani prześladowań, ani śmierci. Jest tak, jak mówi apostoł Paweł: “Żadnej tej rzeczy się nie lękam ani nie zależy mi ponad miarę na moim życiu, bylebym wypełnił moją misję i posługę, którą otrzymałem od Pana Jezusa, aby dać świadectwo o Ewangelii Łaski Bożej.”

25. NOWA EWA BYŁA WE WSZYSTKIM POSŁUSZNA BOGU
Napisane 8 marca 1944. A, 2246-2258

Mówi Maryja:
«W radości – bo kiedy pojęłam, do jakiej misji Bóg Mnie powoływał, napełniła Mnie radość – Moje serce otwarło się jak zamknięta lilia i rozlała się w nim krew, żeby mogło stać się glebą dla Pańskiego Kiełka.

Radość, że jestem Matką.

Od najmłodszych lat poświęciłam się Bogu, bo światło Najwyższego uświadomiło Mi źródło zła świata. Chciałam więc, na ile było to w Mojej mocy, zetrzeć w Sobie znamię szatana. Nie wiedziałam, że byłam bez skazy. Nie mogłam uważać, że tak było. Taka myśl, [wydawała Mi się], zarozumialstwem i pychą. Jako zrodzona z ludzkich rodziców nie mogłam przypuszczać, że to właśnie Ja jestem Wybrana, żeby być Bez Skazy. Duch Boga pouczył Mnie o bólu Ojca z powodu zdeprawowania się Ewy, która zapragnęła zniżyć siebie – istotę napełnioną łaską – do poziomu stworzenia niższego rzędu. Pragnęłam złagodzić tę boleść przez doprowadzenie Mojego ciała do anielskiej czystości poprzez nieskazitelność myśli i kontaktów z ludźmi. [Chciałam zachować] tylko dla Niego miłosne bicie Mego serca; tylko dla Niego – Moje istnienie. Nie było we Mnie gorączki ciała, jednak istniało jeszcze cierpienie z faktu, że nie jestem matką.

Macierzyństwo bez tej [pożądliwości], która je teraz poniża, zostałoby udzielone przez Ojca Stworzyciela także Ewie: macierzyństwo pełne słodyczy, nie obciążone zmysłowością! Ja go doświadczyłam! Jakże zubożyła się Ewa odrzucając to bogactwo! (…)

Radość uszczęśliwienia Boga: radość wierzącej z powodu Jej uszczęśliwionego Boga.

O, zdjąć z Serca Boga gorycz nieposłuszeństwa Ewy! Pychy Ewy! Jej nieufności! Mój Jezus już wyjaśnił wam, jakim grzechem splamili się pierwsi Rodzice. Ja [przyczyniłam się do] usunięcia tego grzechu, przemierzając ponownie – by wspiąć się w górę – etapy upadku [Ewy].

Początek grzechu był w nieposłuszeństwie. Bóg powiedział: “Nie jedzcie z tego drzewa i nie dotykajcie go.” Mężczyzna i niewiasta, królowie stworzenia, mogli jeść wszystko i dotykać wszystkiego, oprócz tego drzewa, gdyż Bóg chciał, aby byli niżsi tylko od aniołów. Oni jednak zlekceważyli ten zakaz.

Drzewo to środek dla wypróbowania posłuszeństwa dzieci. Czym jest posłuszeństwo poleceniu Bożemu? Jest dobrem, gdyż Bóg nakazuje tylko to, co dobre. Czym jest nieposłuszeństwo? Jest złem, bo wytwarza w duszy skłonności do buntu, na które może oddziaływać szatan.

Ewa podchodzi do drzewa. Gdyby je omijała, miała otrzymywać dobro; zbliżenie się zaś do niego miało [sprowadzić] zło. Pociągnięta dziecięcą ciekawością podeszła jednak do drzewa, żeby zobaczyć, co w nim jest szczególnego. [Uczyniła to] z powodu nieroztropności. Sądziła bowiem, że nakaz Boży jest niepotrzebny jej, silnej i czystej królowej Raju, w którym wszystko jest jej poddane, w którym nic nie może jej zaszkodzić. To zarozumialstwo gubi ją. Zarozumialstwo jest już zaczynem pychy.

Przy drzewie spotyka Zwodziciela. Ten – widząc jej brak doświadczenia, dostrzegając w jej dziewictwie ogromny brak doświadczenia, zauważając jej źle chroniony przez nią brak doświadczenia – wyśpiewuje pieśń kłamstwa: “Czy sądzisz, że jest w nim coś złego? Nie. Bóg ci to powiedział, bo chce, żebyście byli niewolnikami poddanymi Jego władzy. Uważacie się za królów? Nie jesteście nawet tak wolni, jak dzikie zwierzęta. Im wolno kochać się prawdziwą miłością. Wam – nie. Im wolno być stwórcą jak Bóg. One zrodzą potomstwo i ujrzą, jak ku ich radości rozrasta się ich ród. Wy – nie. Wam zakazuje się tej radości. Po cóż więc stworzył was jako mężczyznę i kobietę, skoro musicie tak żyć? Stańcie się bogami. Nie wiecie, jaka to radość być dwojgiem w jednym ciele, by z niego stworzyć trzecie lub więcej? Nie ufajcie obietnicom Bożym, że będziecie mieli radość z potomstwa, widząc, jak wasze dzieci utworzą nowe rodziny, opuszczając was, by stawać się ojcem i matką. On dał wam tylko cień życia. Prawdziwe życie polega na znajomości praw życia. Wtedy dopiero będziecie podobni do bogów i będziecie mogli rzec Bogu: “Jesteśmy równi Tobie”.

I kuszenie trwało, gdyż [w Ewie] nie było pragnienia przerwania go: chciała, żeby ono trwało, by poznać to, co nie należało do człowieka. I tak zakazane drzewo stało się dla rodzaju ludzkiego naprawdę śmiercionośne, bo na jego gałęziach wisi, pochodzący od szatana, owoc gorzkiej wiedzy. I niewiasta staje się samicą. I z zaczynem szatańskiego poznania w sercu idzie zdeprawować Adama.

I tak upodliwszy ciało, skaziwszy sferę moralną, zdegradowawszy ducha, poznali cierpienie i śmierć: [śmierć] ducha pozbawionego Łaski i śmierć ciała pozbawionego [daru] nieśmiertelności. Rana Ewy zrodziła cierpienie, które nie zostanie uśmierzone, dopóki nie umrze ostatnia para ludzi na ziemi.

Ja przebyłam drogę przeciwną do drogi dwojga grzeszników. Byłam posłuszna. Byłam posłuszna we wszystkich okolicznościach życia. Bóg poprosił Mnie, żebym była dziewicą. Byłam posłuszna. Gdy umiłowałam dziewictwo – które uczyniło Mnie czystą jak pierwszą z niewiast, zanim poznała szatana – Bóg poprosił Mnie, żebym została małżonką. Byłam posłuszna, doprowadzając czystość w małżeństwie do poziomu, o jakim myślał Bóg, stwarzając dwoje pierwszych [rodziców]. Byłam przekonana, że Moim przeznaczeniem w małżeństwie jest samotność i ludzka pogarda, z powodu Mojej świętej bezpłodności. Tymczasem Bóg poprosił Mnie, żebym teraz została Matką. Byłam posłuszna. Wierzyłam, że to będzie możliwe i że ten głos pochodzi od Boga, bo słuchając go, zostałam napełniona pokojem.

Nie myślałam: “Zasłużyłam na to.” Nie powiedziałam Sobie: “Teraz świat będzie Mnie podziwiał, bo jestem podobna do Boga, tworząc Bogu ciało.” Nie. Unicestwiłam się w pokorze. Radość rozkwitła w Moim sercu jak łodyżka ukwieconej róży. Zaraz jednak przyozdobiła się ona ostrymi kolcami i ścisnął ją zwój bólu – jak gałęzie, które powoje otaczają swą plątaniną. Ból [z powodu] cierpienia małżonka – oto ucisk w Mojej radości. Ból [z powodu] cierpienia Mojego Syna – oto ciernie Mojej radości. Ewa pragnęła przyjemności, tryumfu, wolności. Ja przyjęłam boleść, uniżenie i zależność. Wyrzekłam się Mego spokojnego życia, dobrej opinii u oblubieńca, osobistej wolności. Nic dla Siebie nie zachowałam.

Stałam się Służebnicą Pana w ciele, w sferze moralnej, w duchu. Powierzyłam Mu nie tylko dziewicze poczęcie, lecz także obronę Mojej czci i pocieszenie małżonka, i również sposób, dzięki któremu on też dojdzie do wyżyn małżeństwa, abyśmy obydwoje przywrócili mężczyźnie i niewieście utraconą godność. Przyjęłam wolę Pana odnoszącą się do Mnie, do małżonka i do Mego Dziecka. Powiedziałam: “Tak” – w imieniu wszystkich trojga. Byłam pewna, że Bóg nie kłamie obiecując Mi pomoc w cierpieniach oskarżonej o winę żony i Matki, która wie, że rodzi Syna, aby wydać Go na cierpienie.

Powiedziałam: “Tak”. Tak. To wystarczyło. To “tak” zmazało “nie” Ewy wobec nakazu Bożego. “Tak, Panie, jak Ty chcesz. Doznam tego, czego chcesz. Będę żyła tak, jak Ty chcesz. Będę się cieszyła, jeśli Ty zechcesz. Będę cierpiała, jak Ty chcesz. Tak, zawsze [było] tak, Mój Panie, od momentu gdy Twój promień uczynił Mnie Matką, aż do chwili gdy Mnie wezwałeś do Siebie. Tak. Zawsze tak. Wszelkie głosy ciała, wszystkie skłonności sfery moralnej [przygniatał] ciężar Mojego stałego “tak”. A powyżej, jak na diamentowym cokole, [znajdował się] Mój duch, któremu brakowało tylko skrzydeł, by wzlecieć ku Tobie. Był on jednak panem całego ja, ujarzmionego i służącego Tobie: służącego w radości, służącego w boleści. Uśmiechnij się tylko, o Boże, i bądź szczęśliwy. Grzech jest pokonany, usunięty, zniszczony. Leży pod Moją piętą, obmyty Moimi łzami, zniszczony Moim posłuszeństwem.

Z Mojego łona zrodzi się nowe Drzewo, które przyniesie Owoc. Pozna Ono całe zło, bo dozna go w Sobie, i wyda całe dobro. Do Niego będą mogli przychodzić ludzie, a Ja będę szczęśliwa, jeśli Go zerwą, nie myśląc nawet, że zrodził się ze Mnie. Byle tylko człowiek się zbawił, a Bóg był miłowany. Niech Jego Służebnica będzie dla Niego tak użyteczna, jak dla drzewa gleba, będąca podłożem umożliwiającym mu wzrost.

Mario: Trzeba zawsze umieć stać się stopniem schodów, żeby inni wstępowali ku Bogu. Nie szkodzi, że nas depczą. Byle tylko zdołali dojść do Krzyża. To jest nowe drzewo z owocem poznania Dobra i Zła. Mówi ono człowiekowi, co jest złe, a co – dobre, by mógł dokonać wyboru i żyć. Jednocześnie jest napojem leczącym tych, którzy zatruli się złem, bo chcieli go skosztować. Nasze Serca znajdują się pod ludzkimi stopami, by wzrastała liczba zbawionych i aby Krew Mojego Jezusa nie była przelana bezowocnie. Oto przeznaczenie służebnic Boga. Potem zasługujemy na przyjęcie Świętej Hostii i u stóp Krzyża, przesiąkniętego Jego Krwią i naszymi łzami, możemy powiedzieć: “Składamy Ci, Ojcze, Ofiarę nieskalaną dla ocalenia świata. Spraw, Ojcze Święty, abyśmy byli z Nią złączeni, i ze względu na Jej nieskończone zasługi udziel nam Twego błogosławieństwa.”

26. JESZCZE RAZ SŁOWO WYJAŚNIAJĄCE GRZECH PIERWORODNY
Tego samego dnia. A, 2258-2264

(…) Powiedziałem: “drzewo metaforyczne.” Teraz powiem: “drzewo symboliczne.” Może zrozumiecie lepiej. Jego symbolizm jest jasny: przez to, jak dwoje dzieci Bożych postąpi w odniesieniu do [tego drzewa], miało się ujawnić, jakie było ich odniesienie do dobra i do zła. Woda królewska próbuje złoto, a waga złotnicza waży jego karaty. To drzewo zaś stało się “środkiem wypróbowania” [posłuszeństwa] przykazaniu Boga, które odnosiło się do Niego, i określiło stopień czystości metalu Adama i Ewy.

Słyszę już wasze zarzuty: “Czy nie było przesadne potępienie i czy nie był dziecinny środek użyty do potępienia ich?” Nie.

Nieposłuszeństwo obecne w was, ich dziedzicach, jest mniej ciężkie niż było w nich. Ja was odkupiłem, jednak trucizna szatana pozostaje, ciągle gotowa odżyć, jak niektóre choroby, które nigdy nie unicestwiają się całkowicie we krwi. Oni, dwoje przodków, byli posiadaczami Łaski, nigdy nie zaznali muśnięcia Niełaski. Nieskończony był dar udzielony im przez Boga. O wiele cięższy przez to ich upadek, [który nastąpił] pomimo tego daru.

Symboliczny jest też owoc ofiarowany i zjedzony. Był owocem pewnego doświadczenia chcianego i zrealizowanego za namową szatańską, wbrew przykazaniu Bożemu. Ja nie zakazałem ludziom miłości. Chciałem tylko, by się miłowali bez przebiegłości. Jak Ja ich kochałem Moją świętością, tak i oni mieli kochać się wzajemnie w świętości uczuć, których nie plami żadna pożądliwość.

Nie należy zapominać, że Łaska jest światłem, a ten, który ją posiada, zna to, czego poznanie jest pożyteczne i dobre.

Maryja, która była Pełną łaski, znała wszystko, gdyż Mądrość ją pouczyła – Mądrość, która jest Łaską. I potrafiła postępować w sposób święty. Ewa też znała to, czego poznanie było dla niej dobre. Nic więcej, bo nie potrzeba poznawać tego, co nie jest dobre. Nie wierzyła jednak słowom Boga i nie była wierna swemu przyrzeczeniu posłuszeństwa. Uwierzyła szatanowi, złamała obietnicę. Chciała znać to, co nie jest dobre. Polubiła to bez wyrzutów sumienia. Miłość, którą Ja dałem jako coś świętego, zamieniła w coś zepsutego, poniżonego. Upadły anioł stoczył się do błota i gnoju. A przecież mogła biegać szczęśliwa pośród kwiatów ziemskiego raju. Mogła patrzeć, jak kwitnie w otoczeniu potomstwa, na podobieństwo rośliny, która pokrywa się kwiatami bez pochylania korony do bagna.
(…)

48. «JA, MARYJA, [MIAŁAM UDZIAŁ W] ODKUPIENIU NIEWIASTY DZIĘKI MOJEMU BOSKIEMU MACIERZYŃSTWU»
Tego samego dnia. A, 2752-2760

Mówi Maryja: «Przyrzekłam ci, że On przyjdzie, żeby ci przynieść Swój pokój. Czy przypominasz sobie ten spokój, który był w tobie w dniu [Bożego] Narodzenia, kiedy widziałaś Mnie z Moim Dzieckiem? Był to wtedy dla ciebie czas pokoju. Teraz jest czas twojej męczarni. Ale ty wiesz już teraz, że to w udręce zdobywa się pokój i każdą łaskę, dla nas i dla bliźniego. Jezus-Człowiek przekształcił się w Jezusa-Boga po udręce straszliwej Męki. Przywrócił Pokój: Pokój Niebios, z których przyszedł i z których teraz zlewa Swój pokój na tych ludzi na świecie, którzy Go kochają. Jednak w godzinach Swej Męki On – Pokój świata – był pozbawiony tego pokoju. Nie cierpiałby, gdyby go posiadał. A musiał cierpieć – cierpieć w pełni.
Ja, Maryja, [przyczyniłam się do] odkupienia niewiasty przez Moje Boskie Macierzyństwo. Ale to było jedynie początkiem ocalenia niewiasty.

Pozbawiając się przez ślub dziewictwa każdego ludzkiego [aktu] małżeńskiego, odrzuciłam wszelkie pożądliwe zaspokojenie, zasługując na łaskę Bożą. Ale to jeszcze nie wystarczało, gdyż grzech Ewy był drzewem o czterech gałęziach: pychy, chciwości, łakomstwa, nieczystości. I wszystkie cztery musiały być odcięte całkowicie, ażeby uczynić to drzewo bezowocnym.

Upokarzając się do głębi, pokonałam pychę. Uniżałam się przed wszystkimi. Nie mówię już o Mojej pokorze wobec Boga. Ona bowiem należy się Najwyższemu od każdego stworzenia. Pokorne było [nawet] Jego Słowo. Musiałam więc ją posiadać i Ja, Niewiasta. Czy jednak zastanawiałaś się kiedykolwiek nad tym, jakich upokorzeń musiałam doznawać ze strony ludzi, nie broniąc się w żaden sposób?

Nawet Józef, który był sprawiedliwy, oskarżał Mnie w swoim sercu. Inni ludzie, którzy nie byli sprawiedliwi, grzeszyli oszczerstwem co do Mego stanu. Szmer ich słów dochodził [do Mnie] jak gorzka fala, godząc w to, co [ważne] dla człowieka. A były to dopiero pierwsze z niezliczonych upokorzeń, których dostarczyło Mi życie Matki Jezusa i rodzaju ludzkiego. Upokorzenia z powodu ubóstwa, upokorzenia uciekinierki [do Egiptu], upokorzenia z powodu wymówek krewnych i przyjaciół, którzy – nie znając prawdy – uważali za słabość Moje matczyne zachowanie wobec Mojego Jezusa, kiedy stał się młodym człowiekiem… Upokorzenia trzech lat Jego posługi, okrutne upokorzenia w godzinie Kalwarii, upokorzenia aż do konieczności uznania, że nie mam środków, by kupić grób i wonności dla [namaszczenia ciała] Mojego Syna…

Pokonałam chciwość Pierwszych Rodziców, rezygnując przed czasem z Mojego Dziecka.

Matka nigdy nie wyrzeka się dziecka, chyba że jest zmuszona rozstać się z nim. Kiedy ojczyzna, miłość małżonki lub sam Bóg prosi o nie jej serce, matka broni się przed rozstaniem. To naturalne. Dziecko wzrasta w jej łonie i nigdy nie ulega przerwaniu więź łącząca je z nią. Nawet po przerwaniu życiodajnego przewodu pępowiny, zawsze zostaje nerw, wychodzący z serca matki – nerw duchowy, bardziej żywy i wrażliwszy od nerwu fizycznego – i łączy je z sercem dziecka. I matka odczuwa udręki, jeśli miłość do Boga lub do jakiegoś stworzenia albo też obowiązki wobec ojczyzny oddalają od niej dziecko. Matce rozdziera się serce, gdy śmierć wyrywa jej dziecko.

A Ja wyrzekłam się Mojego Syna, od chwili kiedy Go miałam. Oddałam Go Bogu. Wam Go dałam. Pozbawiłam się Owocu Mego łona, aby wynagrodzić [Bogu] za kradzież owocu Bożego, [dokonaną przez] Ewę.

Pokonałam zachłanne pragnienie wiedzy i przyjemności. Zgodziłam się na to, by wiedzieć jedynie to, co Bóg chciał, żebym wiedziała. Nie pytałam ani siebie, ani Jego o nic ponad to, co Mi powiedział. Wierzyłam bez dociekania.

Pokonałam pragnienie przyjemności, bo wyrzekłam się wszelkiego smaku zmysłów. Podeptałam Moje ciało. Ciało – narzędzie szatana – skazałam na zdeptanie wraz z nim pod Moją piętą, aby zrobić Sobie w ten sposób stopień zbliżający do Nieba. Do Nieba! Do Mojego celu. Tam, gdzie jest Bóg: jedyne Moje pragnienie. Pragnienie, które nie jest zachłannością, lecz potrzebą błogosławioną przez Boga, który chce, abyśmy Go pragnęli.

Pokonałam nieczystość, która jest nieumiarkowanym pragnieniem doprowadzonym do zachłanności. Każda bowiem zła skłonność, której się nie pokonuje, prowadzi do jeszcze większej wady. I tak pragnienie Ewy, już zasługujące na naganę, doprowadziło ją do rozpusty. Nie wystarczało jej już sprawianie sobie samej przyjemności. Chciała doprowadzić swój występek do doskonałego natężenia i zbliża się do towarzysza, stając się nauczycielką rozpusty. Ja zaś dążyłam do przeciwnego celu. Nie staczałam się, lecz zawsze wstępowałam w górę. Nie ściągałam nikogo w dół, lecz zawsze pociągałam w górę. Mojego cnotliwego towarzysza uczyniłam aniołem.

Teraz – mając Boga, a z Nim Jego nieskończone bogactwa – pośpiesznie wyrzekałam się ich. Mówiłam: “Niech Twoja wola będzie spełniana ze względu na Niego i przez Niego”.

Czystym jest człowiek powściągliwy nie tylko w ciele, lecz także w uczuciach i myślach. Musiałam być Czystą, aby unicestwić Nieczystość ciała, serca i umysłu. I nie porzuciłam Mojej powściągliwości. Nie mówiłam o Moim Synu nawet tego, że na ziemi należy tylko do Mnie, jak był jedynie Boży w Niebie: “On jest Mój i chcę Go [mieć przy Sobie].”

Ale nawet to jeszcze nie wystarczało, żeby zdobyć dla niewiasty pokój utracony przez Ewę. Otrzymałam go dla was u stóp Krzyża, kiedy patrzyłam, jak umiera Ten, którego narodzenie widziałaś. Kiedy słyszałam krzyk Mojego umierającego Dziecka, czułam, jak się rozdzierają Moje wnętrzności, i zostałam [wtedy] pozbawiona wszystkiego, co kobiece. Nie było już [we Mnie] ciała, lecz anioł. Maryja, Dziewica poślubiona Duchowi, umarła w tamtej chwili. Pozostała Matka Łaski: Ta, która w Swojej udręce zrodziła wam Łaskę i wam ją dała. Kobieta – którą w noc Bożego Narodzenia na nowo konsekrowałam na niewiastę – u stóp Krzyża otrzymała środki, aby stać się dzieckiem Niebios.

Uczyniłam to wszystko dla was, wyrzekając się wszelkiego zaspokojenia, nawet świętego. Z was – zdegradowanych przez Ewę kobiet nie przewyższających towarzyszek zwierząt – uczyniłam święte Boże. Jednak [możecie] nimi być tylko wtedy, gdy będziecie tego chciały. Wspinałam się wzwyż ze względu na was. Was wznosiłam w górę jak Józefa. Skała Kalwarii jest Moją górą Oliwną. Stamtąd wznosiłam się, aby zanieść do Niebios ponownie uświęconą duszę niewiasty, razem z Moim ciałem, uwielbionym z powodu noszenia Słowa Bożego oraz unicestwienia w Sobie ostatniego śladu Ewy, ostatniego korzenia tego drzewa o czterech trujących konarach i korzeniu zapuszczonym w zmysłowość. Ono pociągnęło do upadku ludzkość i aż do końca wieków, i aż po ostatnią niewiastę będzie kąsało wasze wnętrzności. Stamtąd, gdzie teraz jaśnieję w promieniach Miłości, wzywam was i wskazuję wam Lekarstwo dla pokonania samych siebie: Łaskę Mojego Pana i Krew Mojego Syna.”


Wniosek z powyższych tekstów:
1) grzech Ewy polegał na pożądliwości doznań cielesnych, był związany z wejściem w nową sferę, dającą nowe poznanie: w seksualność, czego dowodem jest kara za ten pierwszy grzech, bezpośrednio związana ze skutkami seksualności, bo Pan: „Do niewiasty powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą». „ (Rdz 3, 16) .
Kara ma polegać na trudzie i bólu rodzenia… Macierzyństwo, poród związany z bólem, cierpieniem i pragnienia skierowane ku mężczyźnie – pożądliwość doznań cielesnych, pożądliwość doznań zmysłami ciała.

Dlaczego Bóg wymyślił taką karę? Przecież mógł ukarać Ewę jakkolwiek. Jednakże sprawiedliwość Boga wymaga ukarania tej sfery życia, w której popełniono grzech. Skoro kara (skutek) dotyczy brzemienności, rodzenia i relacji z mężem, to grzech (przyczyna) leży w sprawach związanych z nieuporządkowaną seksualnością, doświadczeniem fizycznej pożądliwości, które być może skończyło się jakiegoś rodzaju aktem seksualnym z wężem, a później na pewno z Adamem. Jeszcze raz tu przytoczę słowa z rozdziału 24. :
„Szatan chciał odebrać człowiekowi niewinność poznawczą i swym wężowym językiem schlebiał i pieścił członki i wzrok Ewy, wywołując wrażliwość i odruchy, których pierwsi [rodzice] nie posiadali, gdyż nie byli zatruci złem.

Ewa “ujrzała”, a ujrzawszy, zapragnęła spróbować. Ciało zostało przebudzone. O, gdyby zawołała do Boga! Gdyby pobiegła i powiedziała: “Ojcze! Jestem chora! Wąż mnie pieścił i jest we mnie niepokój!” Ojciec oczyściłby ją i uzdrowił Swym Tchnieniem. Jak przedtem tchnął w nią życie, tak potrafiłby wlać w nią na nowo niewinność, żeby zapomniała o truciźnie węża. Wpoiłby w nią nawet odrazę do węża – taką, jaką posiadają ci, których zło splamiło, lecz zostali z niego wyleczeni i odczuwają do niego instynktowną odrazę. Ewa jednak nie idzie do Ojca. Ewa wraca do Węża. Odczucie jest dla niej miłe.

“Widząc, że owoc tego drzewa był dobry do zjedzenia, piękny dla oka i przyjemny z wyglądu, zerwała go i skosztowała.” I “zrozumiała”. Od tego momentu zstąpiła pożądliwość, by kąsać jej wnętrzności. Słuchała więc nowymi uszami głosów i patrzyła nowymi oczyma na zwyczaje dzikich zwierząt. Zaczęła ich pożądać szaloną żądzą. Rozpoczęła grzech sama, dokończyła go z towarzyszem.”

Następnie nowe doświadczenie obarczone nieposłuszeństwem wobec Boga, napełnia pierwszych ludzi nową, zmienioną świadomością. Nowa świadomość wzbudziła z kolei w Adamie i Ewie wstyd związany z nagą cielesnością, wstyd, którego dotąd nie znali będąc czystymi, niedoświadczonymi, dziewiczymi od strony sfery życia, którą określamy dzisiaj jako „seksualność człowieka”.

Rdz 3, 7 A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski.
Zapewne przepaski na narządach płciowych, na których widok zaczęli się wobec siebie wstydzić. Wstyd jest wynikiem złamania nakazu Boga, który odnosił się do tej części ogrodu ciała.

Po Bożych słowach nagany i kary:
Rdz 3, 21 Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich.

Odzienie jest symbolem zdrady, zdrady wobec Boga i jego Słowa. Pojawia się po raz pierwszy w historii człowieka po doświadczeniu grzechu. W raju pierwotnie przed grzechem ludzie nie musieli chodzić w ubraniach i byli szczęśliwi, po grzechu konieczność ubierania się ma im przypominać o zdradzie wobec Boga i utraconym pokoju z rajskiego ogrodu. Takie jest podwójne znaczenie hebrajskiego słowa בגד (beged). Zdrada i ubranie.

Przed grzechem ciało i dusza były jednością, wywyższały człowieka, były jego chwałą, nadawały mu godności stworzeń stworzonych na obraz i podobieństwo Boga. Po grzechu ciało staje się obiektem wstydu i duchowej hańby, dlatego człowiek pragnie je okryć.

Co teraz? Czy to już koniec i czeka nas wieczna hańba?

O nie! Tu okazuje się miłość Boga do swojego ukochanego stworzenia, człowieka! Bóg w swoim miłosierdziu postanowił nas wykupić spod władzy szatana i odpuścić nam grzechy. Zapowiedział już w raju równolegle do kary, że potomek niewiasty zmiażdzy głowę wężowi.

Rdz 3, 15 Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie [wężu] i niewiastę,
pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej:
ono zmiażdży ci głowę,
a ty zmiażdżysz mu piętę».

Bóg Ojciec posłał swojego Syna, aby ten składając ofiarę ze swojego ciała, krwi, duszy i Bóstwa rzeczywiście nas wykupił, skreślił wszelkie nasze długi, w tym dług grzechu pierworodnego. Jego zbawienie dotyczy wszystkich sfer naszego bytu: cielesnej, moralnej i duchowej lub ciała, duszy i ducha.  Człowiek w Chrystusie zostaje przyobleczony w prawdziwe szaty chwały!

Rz 13, 12 Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła! 1Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. 1Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom.

Prorok Izajasz woła do narodu izraelskiego, a właściwie do każdego człowieka tak:
Iz 52, 1 Przebudź się, przebudź!
Przyodziej moc twą, Syjonie!  [- wezwanie do ducha]
Oblecz się w szaty najokazalsze,
o Święte Miasto, Jeruzalem!    [- wezwanie do duszy]
Bo już nie wejdzie nigdy do ciebie
żaden nieobrzezany ani nieczysty.
Otrząśnij się z prochu, powstań,
o Branko Jerozolimska!
Rozwiąż sobie więzy na szyi,
pojmana Córo Syjonu!  [- wezwanie do ciała]

W liście do Efezjan Paweł wzywa chrześcijan w sposób następujący:
Ef6, 10 W końcu bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. 11 Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. 12 Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. 13 Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. 1Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, 1a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. 16 W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. 1Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże.

Ef 4, 17 To zatem mówię i zaklinam [was] w Panu, abyście już nie postępowali tak, jak postępują poganie, z ich próżnym myśleniem, 1umysłem pogrążeni w mroku, obcy dla życia Bożego, na skutek tkwiącej w nich niewiedzy, na skutek zatwardziałości serca. 1Oni to doprowadziwszy siebie do nieczułości [sumienia], oddali się rozpuście, popełniając zachłannie wszelkiego rodzaju grzechy nieczyste. 2Wy zaś nie tak nauczyliście się Chrystusa. 2Słyszeliście przecież o Nim i zostaliście pouczeni w Nim – zgodnie z prawdą, jaka jest w Jezusie, 2że – co się tyczy poprzedniego sposobu życia – trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, 23 odnawiać się duchem w waszym myśleniu 2i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości.

2 Kor 5, 1 Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga, dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie. 2 Tak przeto teraz wzdychamy, pragnąc przyodziać się w nasz niebieski przybytek, 3 o ile tylko odziani, a nie nadzy będziemy. 4 Dlatego właśnie udręczeni wzdychamy, pozostając w tym przybytku, bo nie chcielibyśmy go utracić, lecz przywdziać na niego nowe odzienie, aby to, co śmiertelne, wchłonięte zostało przez życie.

Niech tak się stanie. Przez Jezusa Chrystusa niech tak się stanie!

Gdzie jest Bóg

Chciałbym podzielić się z Wami takim przemyśleniem na pytanie:

„Gdzie jest teraz Bóg?!”… proszę o przeczytanie… może komuś w tej ciemności zaświeci światło.

Bóg jest z ubogimi, ofiarami wojny, poszkodowanymi, wszystkimi, których dotyka cierpienie i przemoc.
Bóg jest z dziećmi, które straciły rodziców, które są głodne, które ukrywają się w piwnicach, które mają zepsute dzieciństwo.
Bóg jest z rodzicami, które mają chore lub ranne dzieci, którzy stracili swoje dzieci, którzy nie mają jak zapewnić podstawowych warunków do życia swoim dzieciom.
Bóg jest z małżonkami, którzy musieli się rozstać, którzy stracili swoją drugą połówkę, którzy stracili swoje domy.
Bóg jest z osobami starszymi, schorowanymi, opuszczonymi, niezdolnymi do ucieczki przed napastnikiem.
Bóg jest z prześladowanymi, dręczonymi, okłamanymi i wysłanymi na bezsensowną śmierć.
Bóg jest też z tymi, którzy otwierają swoje serca, portfele, lodówki, szafy, apteczki, samochody i domy. Bóg jest z tymi, którzy, tak jak On sam, chcą być miłosierni dla swoich braci i sióstr.

Szatan natomiast jest jak złodziej: „przychodzi tylko po to, żeby kraść, zabijać i niszczyć.” (J 10,10) Przychodzi w skórze ludzkiej, działając rękami człowieka… Nie dość, że kradnie nam pokój, że nas zabija, to jeszcze kradnie nam świadomość tego, że Bóg jest właśnie TAK BLISKO, że wystarczy do Niego zawołać z głębokości duszy, a odpowie, że jest Ojcem, który nas wszystkich kocha jak swoje dzieci.

Bóg jest jak Dobry Pasterz: „Dobry pasterz daje życie swoje za owce.” (J10,11) – tak udowadnia swoją miłość!
Bóg w swoim ludzkim wcieleniu, które świat poznał pod imieniem Jezus Chrystus, sam cierpiał. Jego świat odrzucił i zabił przez ukrzyżowanie, chociaż uprzednio wiedział, że tak z Nim się postąpi. Mimo tego na to dobrowolnie pozwolił i wypełnił wszystko, abyśmy znów mieli otwartą drogę do Ojca, do Nieba. Z miłości do nas… wydał samego siebie za nas, w ofierze przebłagalnej za nasze grzechy.

Jednak kiedy Ciemność myślała, że pokonała Światło, to On, Pan, po 3 dniach w grobie zwyciężył śmierć i Zmartwychwstał. On jest Panem życia i śmierci, do Niego należy osąd wszystkich spraw i ostatnie słowo! Bóg nie może nam teraz zabrać wolnej woli, którą dał nam razem z życiem w darze swojego miłosierdzia, ale może nas osądzić z naszych czynów i oddać nam wg nich w swojej sprawiedliwości! Położył przed naszą wolną wolą 2 drogi: życie i szczęście, jeżeli będziemy Go miłować i chodzić Jego drogami oraz śmierć i nieszczęście – w przeciwnym wypadku (Pwt 30:15).

Co dla siebie i innych wybierzemy naszym postępowaniem?

Tak, Bóg w końcu osądzi złych i dobrych, rozdzieli wszystkich, jak pasterz oddziela kozły od owiec.

W tym czasie ciemności, ufaj Bogu, który Cię kocha i który będzie Twoim światłem! Ufaj Jezusowi Chrystusowi, który wyznaczył nam drogę do życia przez miłość, ofiarowując siebie samego za nas wszystkich jako pierwszy! Ufaj Jezusowi, który płacze teraz razem z wszystkimi cierpiącymi i tymi, którzy mają dla nich otwarte serce, jednocz się z Nim ukrzyżowanym i przeżyj ten czas jak najlepiej! Niech ucisk tych dni, wyda z Ciebie najlepszy sok! W tych chwilach, chcę Wam przypomnieć Jego Słowa (Mt 5:3-9):
„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
B
łogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.”

Jeśli ktoś myśli, że to ważne i mógłby przetłumaczyć dla naszych Braci i Sióstr z Ukrainy, to byłbym wdzięczny.

Apokalipsa 2022

Choroby. Wojna. Inflacja. Głód. Cierpienie. Na całym świecie…

Co to za straszny czas? Co się teraz dzieje?!

Ap 6, 1 „I ujrzałem:
gdy Baranek otworzył pierwszą z siedmiu pieczęci, usłyszałem pierwsze z czterech Zwierząt mówiące jakby głosem gromu:
«Przyjdź!»
I ujrzałem: oto biały koń, a siedzący na nim miał łuk. I dano mu wieniec,
i wyruszył jako zwycięzca, by [jeszcze] zwyciężać.
A gdy otworzył pieczęć drugą, usłyszałem drugie Zwierzę mówiące:
«Przyjdź!»
I wyszedł inny koń barwy ognia, a siedzącemu na nim dano odebrać ziemi pokój, by się wzajemnie ludzie zabijali – i dano mu wielki miecz.
A gdy otworzył pieczęć trzecią, usłyszałem trzecie Zwierzę, mówiące:
«Przyjdź!»
I ujrzałem: a oto czarny koń, a siedzący na nim miał w ręce wagę.
I usłyszałem jakby głos w pośrodku czterech Zwierząt, mówiący:
«Kwarta pszenicy za denara i trzy kwarty jęczmienia za denara,
[=duża inflacja, szokowe wzrosty cen towarów pierwszej potrzeby]
a nie krzywdź oliwy i wina!»
[=towary luksusowe i dla bogatych nie będą problemem]
7 A gdy otworzył pieczęć czwartą, usłyszałem głos czwartego Zwierzęcia mówiącego:
«Przyjdź!»
8 I ujrzałem: oto koń trupio blady, a imię siedzącego na nim Śmierć,
i Otchłań mu towarzyszyła. I dano im władzę nad czwartą częścią ziemi,
by zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez dzikie zwierzęta.”

Mt 24,4 Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł.
5 Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. 6 Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec!  7 Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. 8 Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści.
[wojna Rosji przeciwko Ukrainie… to musiało się stać, ale „nie trwóżmy się tym!” Pan daje nam tu słowo na uspokojenie…]
Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. 1Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić.
[ocalmy nasze serca przed nienawiścią, bo przecież Pan uczył tak: Mt 5,44 (…) Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; 4tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; (…)]
1Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; 1a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. 13 Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. 1A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.

W czasie bezpośrednim przed przyjściem Pana, liczyć się będą dzieła miłosierdzia, które wykonamy, one pokażą kto ma jakiego ducha, kto komu służy i kto posiada aktywną wiarę, zdolną wypełnić świadomie Słowo Boże. Dzieła te pokażą również, kto ma wiarę intuicyjną, płynącą z serca bez świadomości, że wypełniana jest w ten sposób nauka Chrystusa.
Świadomie, czy nie, ten kto pełni dzieła miłosierdzia, posiadając Ducha Chrystusa, będzie ostatecznie wynagrodzony przez Króla. On nas wszystkich widzi!

Mt 25,31 „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. 32 I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. 3Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. 34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!
35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
[całe szczęście, że Polacy tym razem otworzyli serce na uchodźców!]
36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.
37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? 3Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię?
3Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”
40 A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.”
44 Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?” 45 Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”. 4I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».”

Pan Jezus powiedział s. Faustynie Kowalskiej:
„Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje.” (Dz. 1732).

Oto teraz, pośród ciemności epidemii i wojny, wychodzi ISKRA z Polski!
Polska zostaje wywyższona pośród narodów, gdyż pierwsza z całą mocą wstawia się za napadniętym sąsiadem, bratem Ukrainą.
Wychodzi  z Polski ISKRA przygotowująca świat na ostateczne przyjście Pana:
ISKRA POKOJU! NIGDY WIĘCEJ WOJNY!
ISKRA PRAWDY! KONIEC Z KŁAMSTWAMI DLA OSIĄGANIA WŁASNYCH KORZYŚCI! KONIEC Z TWORZENIEM FAŁSZYWEJ RZECZYWISTOŚCI!
ISKRA JEDNOŚCI I SOLIDARNOŚCI! JESTEŚMY Z OFIARAMI PRZEMOCY, ZE SŁABSZYMI, UBOGIMI I POSZKODOWANYMI!
ISKRA MIŁOŚCI I MIŁOSIERDZIA! MIŁUJMY SIĘ NAWZAJEM, POMAGAJMY I OKAZUJMY SOBIE WSZELKĄ POMOC, JAK JEDNA RODZINA!

Bóg to nie przedmiot

Nie traktuj Boga jak przedmiot! Nie traktuj Boga jak magiczny przedmiot!

Nie popełniaj tego samego błędu, co Izraelici, którzy bez pokuty i woli przemiany myślenia i postępowania, bez zaniesienia modlitwy prośby do Boga i bez zasięgnięcia rady u Boga myśleli, że samym sprowadzeniem SOBIE Arki Przymierza, zapewnią sobie zwycięstwo w SWOICH sprawach, w SWOICH walkach.

1 Sm 4, 2 Filistyni przygotowali szyki bojowe przeciw Izraelitom i rozgorzała walka. Izraelici zostali pokonani przez Filistynów, tak że poległo na pobojowisku, na równinie około czterech tysięcy ludzi. 3 Po powrocie ludzi do obozu starsi Izraela stawiali sobie pytanie: «Dlaczego Pan dotknął nas klęską z ręki Filistynów? Sprowadźmy sobie tutaj Arkę Przymierza Pańskiego z Szilo, ażeby znajdując się wśród nas wyzwoliła nas z ręki naszych wrogów». 4 Lud posłał więc do Szilo i przywieziono stamtąd Arkę Przymierza Pana Zastępów, który zasiada na cherubach. Przy Arce Przymierza Bożego byli tam dwaj synowie Helego: Chofni i Pinchas.

Zauważmy, starsi Izraela nie rozdarli szat, nie pytali Boga o radę, czy w ogóle mają dalej walczyć, czy uciekać, ale zawyrokowali, że to Pan ich dotknął klęską i sami wymyślili co mają robić – „sprowadźmy SOBIE tutaj Arkę Przymierza Pańskiego”, czyli znak obecności Boga, który  dla nas załatwi NASZE sprawy. Dodatkowo przy tym znaku obecności – Arce, która przecież Bogiem nie była, a przez lud jest traktowana wyraźnie bałwochwalczo – są dwaj kapłani, popełniający obrzydliwości, o czym będzie dalej. Zauważmy, że Izraelici nie myślą i nie wyrażają się osobowo o Bogu, tylko traktują Go przedmiotowo, odbierając Mu prawo do przemówienia i równoważąc Go całkowicie ze znakiem, z przedmiotem, który niegdyś sami wykonali własnymi rękami. Czy taki układ może zapewnić ludziom błogosławieństwo Boga i zwycięstwo z wrogiem? Wygląda na to, że Filistyni bardziej wierzyli w obecność Boga przybywającą nad Arką niż sami Izraelici, bo oni odnosili się do Niego osobowo:

Filistyni przelękli się. Mówili: «<Ich> Bóg przybył do obozu». Wołali: «Biada nam! Nigdy dawniej czegoś podobnego nie było. 8 Biada nam! Kto nas wybawi z mocy tych potężnych bogów? Przecież to ci sami bogowie, którzy zesłali na Egipt wszelakie plagi <na pustyni>. 9 Trzymajcie się dzielnie i bądźcie mężni, o Filistyni, żebyście się nie stali niewolnikami Hebrajczyków, podobnie jak oni byli niewolnikami waszymi. Bądźcie więc mężni i walczcie!» 1Filistyni stoczyli bitwę i zwyciężyli Izraelitów, tak że uciekł każdy do swego namiotu. Klęska to była bardzo wielka. Zginęło bowiem trzydzieści tysięcy piechoty izraelskiej. 1Arka Boża została zabrana, a dwaj synowie Helego, Chofni i Pinchas, polegli.

Dlaczego Bóg pozwolił na tak wielką porażkę Izraelitów? Dlaczego Arka Przymierza nie zapewniła zwycięstwa Izraelitom, mimo podniesienia ich morali? Dlaczego w końcu kapłani, będący tak blisko Pana i Jego Arki, zostali zabici?

1 Sm 3, 11 Powiedział Pan do Samuela: «Oto Ja uczynię taką rzecz Izraelowi, że wszystkim, którzy o niej usłyszą, zadzwoni w obydwu uszach. 1W dniu tym dokonam na Helim wszystkiego, co mówiłem o jego domu, od początku do końca. 13 Dałem mu poznać, że ukarzę dom jego na wieki za grzech, o którym wiedział: synowie jego bowiem ściągają na siebie przekleństwo, a on ich nie skarcił. 14 Dlatego przysiągłem domowi Helego: Wina domu Helego nie będzie nigdy odpuszczona ani przez ofiarę krwawą, ani przez pokarmową».(…) 21 I w dalszym ciągu Pan objawiał się w Szilo, albowiem ukazywał się Samuelowi w Szilo.
Heli był bardzo stary, tymczasem jego synowie trwali w złym postępowaniu wobec Pana. 

Cóż takiego złego robili ci synowie Helego, kapłani Pana Zastępów? Postępowali obrzydliwie wobec Boga, w sprawowaniu kultu, w składaniu ofiar, nauczaniu Prawa, kształtowaniu duchowości ludu oraz w odnoszeniu się do ludzi w ogóle:

1 Sm 2, 12 Synowie Helego, istni synowie Beliala, nie zważali na Pana 1ani na prawa kapłańskie wobec ludu. Jeżeli kto składał krwawą ofiarę, gdy gotowało się mięso, zjawiał się sługa kapłana z trójzębnymi widełkami w ręku. 14 Wkładał je do kotła albo do garnka, do rondla albo do misy, i co wydobył widełkami – zabierał kapłan. Tak postępowali ze wszystkimi Izraelitami, którzy przychodzili tam, do Szilo. 15 Co więcej, jeszcze nie spalono tłuszczu, a już przychodził sługa kapłana i mówił temu, kto składał ofiarę: «Daj mięso na pieczeń dla kapłana. Nie weźmie on od ciebie mięsa gotowanego, tylko surowe». 1A gdy mówił do niego ów człowiek: «Niech najpierw całkowicie spalę tłuszcz, a wtedy weźmiesz sobie, co dusza twoja pragnie», odpowiadał mu: «Nie! Daj zaraz, a jeśli nie – zabiorę przemocą». 1Grzech owych młodzieńców był wielki względem Pana, bo <ludzie> lekceważyli ofiary dla Pana.

Czy jeszcze coś gorszego może czynić kapłan? Czy pomoże mu to, że teoretycznie spędza swój czas przy Arce Przymierza albo jak dzisiaj przy Najświętszym Sakramencie?

Dlatego nie mieli Bożego błogosławieństwa, odwrócił On od nich swoje oblicze i miłosierdzie, nie chronił ich i ostatecznie spełniło się zapowiadające Słowo, które znacznie wcześniej wypowiedział prorok Samuel do Helego:
1 Sm 3, 18 Samuel opowiedział więc wszystkie te słowa i nic przed nim nie zamilczał. A [Heli] rzekł: «On jest Panem! Niech czyni, co uznaje za dobre».

Zauważmy, że Heli nie by wtedy skłonny do wyrażenia skruchy, żalu, np. do padnięcia na twarz i proszenia Pana o miłosierdzie. Mimo, że cała rodzina znała wyrok za swoje postępowanie, żaden z nich się nie zmienił, nie nawrócili się, robiąc dalej, co złe w oczach Pana. Pan cierpliwie czekał…. a z ich strony nic innego. Otrzymali więc sprawiedliwe konsekwencje własnego postępowania. Dla porównania, kiedy prorok Natan oznajmił grzech królowi Dawidowi, ten tak zareagował:
2 Sm 12, 13 Dawid rzekł do Natana: «Zgrzeszyłem wobec Pana». Natan odrzekł Dawidowi: «Pan odpuszcza ci też twój grzech – nie umrzesz, 1lecz dlatego, że przez ten czyn odważyłeś się wzgardzić Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze». 

Pierwszy syn Dawida i Batszeby rzeczywiście umarł, ale Dawid wiele pokutował i jego los został zupełnie inaczej ukształtowany. Wołał (Ps 51): Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość! (…)

To nie przedmioty, nawet te święte i oddane kultowi Boga, wyzwalają. Sama obecność Arki Przymierza nie zmieni woli Boga. Samo bycie przed Najświętszym Sakramentem, przed obrazem Jezusa Miłosiernego, samo „modlenie się na różańcu” nic w Tobie nie zmieni, jeśli naprawdę nie zwrócisz swojego serca ku Jezusowi Chrystusowi, Bogu, który zbawia, jeśli nie przemówisz z wewnątrz siebie do Niego, rzeczywiście szukając Go i Jego łaski! NIC to wszystko nie da, jeśli nie nawiążesz relacji z Żywym Bogiem i nie zaczniesz żyć według Jego Słowa, w Jego Duchu!

Uświadom to sobie: Bóg jest osobą, która widzi Ciebie, słyszy Ciebie i posiada najwrażliwsze i najserdeczniejsze serce, które Cię kocha i w każdej chwili czeka na rozmowę z Tobą, czyniąc ogromnie dużo, żeby mogło to się wydarzyć! Oto wyryłem cię na obu dłoniach, twe mury są ustawicznie przede Mną.” (Iz 49:16)
Jeśli dojdzie to naprawdę do Ciebie, to w
tedy wszystko się zmieni w Twoim życiu.

To Bóg wyzwala. To Bóg zwycięża bitwy ze światem. To Bóg zwycięża przeciwnika człowieka – Szatana.

A Bóg to nie przedmiot, nawet jeśli przedmiotów używa do nawiązania i budowania z nami relacji. Jasno to pokazał w tym miażdżącym Izraelitów doświadczeniu. Nie popełniajmy ich błędu w naszym życiu duchowym, w naszym życiu z Bogiem.

Bóg jest Ojcem. Osobą Ojca.

Bóg jest Słowem. Osobą Syna Boga Ojca – Synem Bożym.

Bóg jest Duchem. Osobą Ducha Bożego – Ducha Świętego.

J 4, 23 Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. 24Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».

J 5, 20 Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. 21 Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce. 22 Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, 23 aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał. 2Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.

 

Jezus na granicy

Dziś Jezus i Maryja podzielili się ze mną swoim smutkiem płynącym z tego, co dzieje się na granicy Polski i Białorusi oraz szerzej, co dzieje się na świecie z ludźmi decydującymi się na emigrację ze swojej ojczyzny.

Rozważane pierwsze 3 tajemnice radosne przemieniły się w smutek… Pan dał mi takie światło:

1. Maryja nie postawiła żadnych granic Bogu, dlatego Duch Święty zstąpił na Nią w sposób wyjątkowy, niepowtarzalny.

2. W Betlejem, Józef – jeszcze młody mężczyzna w sile wieku (miał zapewne ok. 30 lat), szukał dachu nad głową dla swojej ciężarnej małżonki. Nikt mu nie pomógł, zapewne tylko pośrednio dlatego, że „nie było miejsca w gospodzie”, ale bezpośrednio dlatego, że wynajmujący mógłby mieć problem z Prawem (ewentualny poród = krew = miejsce skażone pod względem nieczystości rytualnej = brak możliwości wynajęcia lokum komu innemu = brak zysku = odmowa z chciwości). Dzisiaj emigranci, których widać na nagraniach, to przeważnie młodzi mężczyźni w sile wieku, którzy też od razu są skreślani przez ogół społeczeństwa, jako ci, których lepiej nie przyjmować – przecież to nie kobiety i dzieci, a możliwe, że terroryści, bo są agresywni, bo i tak wyglądają z twarzy.
Zachowujemy więc literalnie prawo, jak ci niegdyś faryzeusze, nie okazujemy miłosierdzia, a oni stają się coraz bardziej agresywni – nie oczekujmy spokoju od zdesperowanych ludzi nie mających Boga, mimo, że wydaje im się, że wykrzykują Jego imię, bo niektórzy krzyczą „Allah akbar”. W nas rodzi to naturalny odruch obronny – być może słusznie, jednak z punktu widzenia ducha, szansa na ich przemianę w kontakcie z nami-chrześcijanami drastycznie spadła.
W każdym razie, historia Józefa jakby się tu powtarza, z wyjątkiem tego, że Józef zanurzony w Bogu potrafił zachować spokój i pokornie przyjąć odrzucenie bez rękoczynów. W
Są też i rodziny, których może mniej, ale też są – historia Świętej Rodziny się powtarza. Są też i dzieci, których może najmniej, ale też są – historia dzieciątka Jezusa też się powtarza. Powtarza się to, że światło miłosierdzia i miłości względem bliźniego jest gaszone przez literalnie stosowane prawo. Smutny jest Jezus, bo już teraz jest jasne, że Polacy będą przeważnie radośnie obchodzić w ciepełku i przy bogato zastawionym stole Święta Bożego Narodzenia, kiedy On będzie razem z tymi emigrantami i w nich głodny marznął na odmrażającym kończyny zimnie na dworze…

3. W Egipcie – poganie – przyjęli rodzinę emigrantów: Józefa, jego małżonkę i jej Syna. W Polsce – po 1000 lat chrześcijaństwa na tej ziemi, chrześcijanie jakby nie chcą otworzyć granic swojego państwa, granic swoich serc. Zamiast wysyłać armię strażników granicznych, żołnierzy i policjantów, trzeba przede wszystkim wysłać „armię” urzędników, którzy po pierwsze porozmawiają z nimi, po drugie zajmą się sprawami formalnymi: sprawdzą tym ludziom dokumenty, ich tożsamość, historię, motywy, cele, itd., a przede wszystkim pomogą wypełnić odpowiednie wnioski i wyrobić niezbędne dokumenty tak, żeby mogli przejść legalnie. Idzie zima, oni są w potrzasku i nie ma już teraz czasu na szukanie drogi na około Polski albo długie procedury administracyjne: pomoc jest możliwa przy wykazaniu dobrej woli RP. Światło miłosierdzia ujawniłoby się wtedy ze swoją mocą ponad prawem – dodam prawem ludzkim, bo przecież Bóg nie zabronił ludziom przemieszczać się z jednego końca świata na drugi i byłoby świadectwem wiary Polaków w Jezusa Chrystusa – czy będzie jeszcze lepsza okazja, żeby dać tym ludziom takie świadectwo?

4. Bóg  sam popychał i popycha ludzi do odkrycia i zdobycia własnej Ziemi Obiecanej. Możliwe, że dla tych ludzi ta właśnie podróż jest podróżą do ich Ziemi Obiecanej – oczywiście tu na planecie Ziemia, bo w rzeczywistości jest to tylko symbol Nieba. Czego się boimy, ażeby ich przepuścić w drodze do Niemiec, bo w końcu to jest ich cel? Pomóżmy im zrobić to legalnie i niech idą swoją drogą. Może też pomogłoby to im uwierzyć w Jezusa Chrystusa i dojść ostatecznie do Nieba? Niestety grozi nam danie im tylko antyświadectwa…

5. Polacy dobrze znają z własnego doświadczenie emigrację – dlaczego zapomnieliśmy o tym przykrym doświadczeniu, którego wielu z nas, z naszych rodzin i przodków doświadczało? Czy nie byliśmy wdzięczni za każde przyjęcie naszych rodaków i czy nie powinniśmy teraz spłacić ten dług wobec tych, którzy pukają do naszych granic? –> Pwt 10:18-19.

6. A co mówi Słowo Boga? Czy potwierdza te intuicje?
Mt 25:31-46
31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. 3I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. 33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.
3Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie:Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!
35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.
37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? 38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? 39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”40 A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.”
44 Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?”45 Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”.
4I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».

Ml 3:5
Wtedy przybędę do was na sąd i wystąpię jako świadek szybki przeciw uprawiającym czary i cudzołożnikom, i krzywoprzysięzcom, i uciskającym najemników, wdowę i sierotę, i przeciw tym, co gnębią obcych, a Mnie się nie lękają – mówi Pan Zastępów.

Mrozi krew w żyłach TO Słowo Boga.

W 2013 roku w Watykanie opracowano Wytyczne Duszpasterskie pn.: PRZYJĘCIE CHRYSTUSA W UCHODŹCACH I PRZYMUSOWO PRZESIEDLONYCH” (dalej [1]). Jest tam taki komentarz do powyższej Ewangelii:
112. (…) « Jeśli nasze działania rzeczywiście mają początek w kontemplacji Chrystusa, to powinniśmy umieć Go dostrzegać przede wszystkim w twarzach tych, z którymi On sam zechciał się utożsamić. „Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem i przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie, byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu a przyszliście do Mnie” (Mt 25, 35-37). Te słowa nie są jedynie wezwaniem do miłosierdzia: zawierają one głęboki sens chrystologiczny, który ukazuje w pełnym blasku tajemnicę Chrystusa ».
(…)
123. Rzeczywiście wszyscy ci, którzy wielkodusznie i bezinteresownie działają na rzecz uchodźców i innych osób przymusowo przesiedlonych, są wprowadzającymi pokój i zasługują na to, by ich uznać za błogosławionych przez Boga, ponieważ rozpoznali oblicze Jezusa Chrystusa w twarzach tysięcy przesiedlonych innych cierpiących ludzi, których spotkali podczas wykonywania swojej pracy. Ich posługa nie skończy się dopóki ludzie cierpiący będą potrzebowali wsparcia tych, którzy « dają im środki do wytrwania i umacniania ich godności ».119 Misja ta nadal urzeczywistnia się w naszych czasach.”

Polecam powyższe opracowanie [1], bo właściwie jest tam wszystko, czym powinien kierować się uczeń Jezusa Chrystusa.

Czy coś jeszcze w tej konkretnej sprawie powie nam Pismo Święte?

Kpł 19:9-10:
9
Kiedy żąć będziecie zboże ziemi waszej, nie będziesz żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych na polu. 10 Nie będziesz ogołacał winnicy i nie będziesz zbierał tego, co spadło na ziemię w winnicy. Zostawisz to dla ubogiego i dla przybysza. Ja jestem Pan, Bóg wasz!?
(…)
33 Jeżeli w waszym kraju osiedli się przybysz, nie będziecie go uciskać. 34 Przybysza, który się osiedlił wśród was, będziecie uważać za obywatela. Będziesz go miłował jak siebie samego, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej. Ja jestem Pan, Bóg wasz!

Kpł 25:23 Nie wolno sprzedawać ziemi na zawsze, bo ziemia należy do Mnie, a wy jesteście u Mnie przybyszami i osadnikami.
Ps 24:1 Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy.

Pwt 10:18-19:
18 On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca, udzielając mu chleba i odzienia. 19 Wy także miłujcie cudzoziemca, boście sami byli cudzoziemcami w ziemi egipskiej.

Już wcześniej o tym było wspomniane: czyż i Polacy nie byli i nie są przybyszami w krajach całego świata?…. Zapomnieliśmy o tym, że nasz naród dobrze zna doświadczenie emigracji z różnych powodów….

Oto jak potraktowali Abrahama goszczący go na swojej ziemi Chetyci – Rdz 23:1-6:
Sara doczekała się stu dwudziestu siedmiu lat życia. 2 Zmarła ona w Kiriat-Arba, czyli w Hebronie, w kraju Kanaan. Abraham rozpoczął więc obrzędową żałobę po Sarze, aby ją opłakać.
A potem powstawszy odszedł od swej zmarłej i zwrócił się do Chetytów z taką prośbą:  4 «Choć mieszkam wśród was jako przybysz, sprzedajcie mi tu u was grób na własność, abym mógł pochować moją zmarłą». 5 Chetyci dali taką odpowiedź Abrahamowi:  6 «Posłuchaj nas, panie! Uchodzisz wśród nas za człowieka szczególnie zaszczyconego przez Boga; pochowaj więc swą zmarłą w najprzedniejszym z naszych grobów. Nikt z nas nie odmówi ci swego grobu do pochowania twej zmarłej».
Abraham w końcu kupił ten kawałek ziemi, bo się uparł na odsprzedaż, chociaż oni chcieli mu ją dać w prezencie… Jezus byłby dumny ze swoich uczniów, gdyby potrafili się zachować tak, jak ci poganie.
Ciśnie się na usta, żeby powiedzieć za Jezusem (por. Mt 12:38-42):
Chetyci powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni nie znając miłosierdzia Boga okazali przybyszowi współczucie i miłosierdzie, a oto wy od tysiąca lat nie tylko znaliście, ale i doświadczaliście miłosierdzia Bożego, a przybyszów nie przyjęliście.
Tym gorszy wyrok dostaniemy ….

Hbr 13:1-3:
Niech trwa braterska miłość.  2 Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę. 3 Pamiętajcie o uwięzionych, jakbyście byli sami uwięzieni, i o tych, co cierpią, bo i sami jesteście w ciele.

Czy trzeba więcej pisać uczniom Jezusa, żeby zrozumieli, jak powinni się zachować wobec emigrantów w świetle nauki ich Mistrza?
Zakończę tak, jak zakończył Watykan swoje opracowanie [1]:
124. Niech Najświętsza Dziewica, Ta, która doświadczyła smutku wygnania razem ze swoim błogosławionym Synem i św. Józefem, swoim Oblubieńcem, pomoże nam zrozumieć nieszczęście tych, którzy zostali zmuszeni do życia poza swoim domem, w przesiedleniu, jako uchodźcy czy przesiedleńcy wewnętrzni, lub jako dzieci-żołnierze oraz tych, którzy są bezpaństwowcami, ofiarami handlu ludźmi czy przymusowej pracy. Niech Maryja uczy nas nieustannej troski o nich w naszej posłudze duszpasterskiej i posłudze gościnności, czynionej w sposób prawdziwie ludzki i braterski.

 

 

 

Pomocy! Złe duchy atakują mnie!

W internecie na forach ezoterycznych można spotkać wiele postów z prośbami o pomoc lub radę od ludzi, którzy namieszali w swoim życiu i teraz cierpią na różne przypadłości: od bezsenności po schizofrenię i nękanie przez „nieprzyjazne byty”. Szukają pomocy, bo złe duchy ich atakują, nękają i prześladują ciemnymi myślami, myślami okrutnymi i samobójczymi. Jesteś taką osobą?

Rady ludzi ze środowiska ezo są przeważnie takie (wklejam tu żywcem jeden taki post):

„* rano na czczo szklanka letniej wody z cytryna badz limonka, kurkuma i pieprzem
*pozniej koktajl z chlorella w roli glownej
*dobre, nieprzetworzone sniadanie, w okresie jesiennym najlepiej cieple typu owsianka z owocami, jaglanka…dobrze, jest dodac nieco rozgrzewajacego kardamonu, cynamonu..oraz korzenia maca
*witaminy w ciagu dnia: witamina D3 i k2 obowiazkowo, magnez, pakiet witamin z gr B, omega 3 badz siemie lniane do picia i wit C jesli masz niedobor
*spacery po lesie, parku
*odstawienie kawy
*picie soków z buraka (też świetnie doenergetyzowywują)
*jeśli nie masz candidy dobra, gorzka czekolada, najlepiej bio
*słuchanie mantr
*medytacja
*sen minimum 8 h (najlepiej zasypiac okolo 10 i budzic sie 6, 7…ja mam z tym odwieczny problem)”

Moja odpowiedź w tej konkretnej sytuacji była następująca, przy czym w większości przypadków, byłaby taka sama:

„Drogi Bracie, droga siostro: jesteś w sytuacji, którą sam sobie zgotowałeś, bo nie szanowałeś swojego ciała i życia, oderwałeś się od Tego, który dał Ci to życie. Nie mówisz wszystkiego, bo do tego wszystkiego miewasz myśli samobójcze.

Szukasz od jakiegoś czasu ratunku w magii i okultyzmie na dalszą swoją zgubę, nieświadomie popychany do tego przez byty demoniczne, które przywołałeś do swojego życia, które żerują na Tobie (to za ich inspiracją wpadł Ci w ręce ten pentagram i to przez niego wbiły ci jeszcze mocniejsze „przyłącze” do królestwa ciemności), chcą Cię pogrążyć w ciemności, bezsensie, pustce i po prostu dobić, zaciągając na całą wieczność do swojej siedziby – do piekła… Przepraszam, za dosadność, ale w Twojej sytuacji już nie ma czasu na głaskanie po główce. Swoimi decyzjami zniszczyłeś swoje życie i życie swoich najbliższych, popadłeś w wielki grzech ze wszystkimi tego konsekwencjami. Albo się od tego wszystkie odwrócisz i będziesz żyć, albo… zginiesz marnie.

Ludzie z forum doradzili Ci prawie wszystkiego…. Prawie.

Tak, słusznie, witaminy i leki są ważne, ale…

Ja też Ci dam radę. Kiedy już spróbujesz wszystkiego, co zostało tu napisane i okaże się, że wszystko zawiodło… zapamiętaj moją radę i chwyć się ostatniej deski ratunku, którą jest:

J E Z U S   C H R Y S T U S

Tak. Jezus Chrystus, który tak Cię umiłował, że wydał samego siebie za Ciebie… Jezus oddał swoje życie na krzyżu, przyjmując karę za Twoje grzechy, żeby Ciebie od nich uwolnić, żeby wymazać Twój grzech swoją własną krwią, żebyś stał się znowu czysty. Zmartwychwstał, żeby Cię usprawiedliwić i dać Ci nowe życie, żeby przyoblec Cię w świetlistą szatę chwały, żeby dać Ci życie wieczne w chwale Dziecka Bożego. Wstąpił do Nieba, żeby przygotować Ci wieczność w światłości Ojca Niebieskiego! To wszystko z miłości do Ciebie…. za darmo, z łaski. Tylko uwierz i zaufaj Jezusowi, tylko okaż żal za to wszystko, co Cię doprowadziło do aktualnego stanu!

Jeśli żałujesz tego wszystkiego, co się stało w Twoim życiu, jeśli chcesz to wszystko przemienić i zacząć od nowa, jeśli chcesz znowu odnaleźć sens i własną wartość – to przyjdź do Jezusa, to wołaj do Jezusa – wyznaj i oddaj mu wszystkie swoje grzechy, przeproś Go i przeproś ludzi, którym wyrządziłeś krzywdę i proś o miłosierdzie, proś, żeby Jezus zanurzył Cię w swoim miłosierdziu, żeby dał Ci łaskę nowego życia, żeby był odtąd zawsze z Tobą, żeby bronił Ciebie przed złymi duchami, wizjami i całą tą ciemnością i bezsilnością… proś, żeby dał Ci siłę do walki o TWOJE ŻYCIE! Proś, żeby dał Ci łaskę wiary i ufności. Proś, żeby odnowił Twoją rodzinę!

Bo to jest TWOJE ŻYCIE! Jedyne jakie dostałeś na tej ziemi, zawalcz o nie! I nie bądź w tej walce sam, bądź z Tym, który zawsze ostatecznie zwycięża, z Panem dzielnym i potężnym w boju, z Panem panów i Królem królów, ze Zbawicielem świata, przed którego imieniem ugina się każde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych! Jest tylko jeden, któremu dane jest takie imię, imię ponad wszelkie inne imię: Jezus Chrystus.

Krzycz więc do Niego nieustannie z głębokości serca: Panie Jezu, Synu Boga Najwyższego, ratuj mnie! Jezu ratuj mnie!

Zacznij spędzać tyle czasu z Jezusem, ile tylko możesz i na wszystkie sposoby, jakie tylko Ci przyjdą do głowy (muzyka, modlitwa, Pismo Święte, Kościół i kościół).

To co musisz zrobić, to oddać swoje życie z powrotem, temu który je stworzył i odkupił – Bogu!

Jeśli nie możesz spać, to wykorzystaj to w następujący sposób: w noc z czwartku na piątek czytaj Ewangelię: Łukasza rozdz. 22-23, Mateusza 26-27, Marka 14, Jana 18.

Czytaj i przeżywaj te sytuacje, jakbyś tam był z Jezusem, jako jeden z Jego uczniów. Bądź z Jezusem w trakcie Jego męki duchowej w Getsemani, Ogrodzie Oliwnym.

Radzę Ci to samo, co kiedyś jednej dziewczynie, która była w podobnym stanie (bezsenność, depresja, leki psychotropowe) i nikt nie mógł jej wyleczyć… posłuchała tej rady i zaczęła naprawdę z głębokości serca modlić się do Jezusa, czytać i przeżywać Słowo Boże… właśnie kiedy nie mogła spać, miała być z Jezusem. W końcu została uzdrowiona.

Demony, które żerowały na niej odeszły precz, bo po prostu zobaczyły, że z przytłaczającej bezsenności, którą powodowały, zrobiła sobie pole do pogłębiania relacji z Jezusem, przestała się tym martwić, że znowu nie może spać i że jutro będzie umierać, ale ucieszyła się, że ma czas na bycie z Jezusem… rozumiesz tą przemianę w umyśle?

Złe byty odpuściły pole snu po pierwszej takiej nocy spędzonej z Jezusem w Getsemani, jej sen z dnia na dzień zaczął się wydłużać i w końcu wyregulował się całkowicie. W konsekwencji naturalnie wróciły siły. A najważniejsze, że wrócił sens i chęć do życia! Co nie znaczy, że złe byty odpuściły sobie walkę – nie. Walka duchowa będzie trwała o nią do końca życia, ale zwycięstwo należy do Pana – wystarczy tylko w Nim wytrwać do końca.

W Twoim przypadku będzie podobnie, jeśli okażesz podobną determinację w przylgnięciu do Jezusa…

To co tu napisałem to na początek, na przemianę sytuacji. Może być też potrzebna modlitwa Kościoła o Twoje uwolnienie. Na pewno spowiedź generalna z całego życia i na pewno powrót do Kościoła, przez który Jezus będzie Ciebie dalej oczyszczał, karmił swoim Słowem i Ciałem i prowadził na co dzień.

Jeśli chcesz pogadać o tym wszystkim, jeśli potrzebujesz, żeby ktoś się za Ciebie po prostu „na żywo” pomodlił – skontaktuj się ze mną na priv.

Błogosławię Tobie bracie, siostro, jeszcze nie wszystko stracone! Najlepsze dopiero przed Tobą! 🙂

———————————————————–

Inna odpowiedź w wiadomości prywatnej do jednego z użytkowników ezoforum.pl:

Masz problemy z „ciemnymi bytami”, bo otworzyłeś swoją świadomość na drugą stronę, tzn. świat niefizyczny, nie mając właściwego przewodnika i opiekuna na drodze.

Ja miałem kiedyś podobnie, z tym, że.

Jest Jeden Nauczyciel, który może Ci pomóc tak, że Cię nigdy nie skrzywdzi, bo Cię kocha bezgranicznie i , który poprowadzi Cię przez życie drogą prawdy do życia wiecznego. Dlatego, że On sam jest drogą, prawdą i życiem!

Jest tylko taki Jeden Mistrz, który tak umiłował swoich uczniów, że oddał za ich życie wieczne swoje własne życie doczesne!

Jest tylko Jeden Zbawiciel, który tak CIEBIE umiłował, że oddał za CIEBIE swoje życie w strasznych mękach, aby uwolnić Cię od ostatecznej konsekwencji twoich grzechów – śmierci wiecznej, oddzielenia od Boga, źródła życia, na zawsze!

Jest tylko Jeden Odkupiciel, który tak CIEBIE kocha, że dla CIEBIE Zmartwychwstał, aby pokonać śmierć i dać Tobie nadzieję zmartwychwstania do życia!

Jest tylko Jeden Syn Boga, który wstąpił do Nieba, aby Tobie przygotować miejsce w Niebie i żebyś tam miał szczęśliwe życie w pełni obfitości i prawdy na wieki, a już tu na ziemi miał w sobie Jego Ducha Świętego, który przynosi pokój duszy i serca, usprawiedliwienie z grzechów i sprawiedliwość w czynach, pocieszenie i wewnętrzną radość w każdej sytuacji!

Jest tylko Jeden taki Bóg-człowiek.

On ma na imię Jezus Chrystus. Tak, Jezus, Yeshua, Bóg zbawia.

Przede wszystkim w Twojej sytuacji: błagaj Jezusa Chrystusa o pomoc i ratunek! Mów do Niego swoimi słowami, jak do najlepszego przyjaciela, mów do Niego prosto z serca!

Wyznaj Mu wszystkie swoje grzechy, żałuj za nie i proś o ich odpuszczenie, a później zaproś Jezusa z powrotem do swojego życia… niech znowu uczyni sobie w Tobie mieszkanie dla swojego Ducha Świętego, wtedy nikt zły nie ośmieli się Ciebie tknąć.

Módl się np. psalmami 27, 57 i 91:
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=860
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=890
https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=924

I miej ze sobą (np. na telefonie na tapecie) obraz Jezusa Miłosiernego… ja dzięki temu obrazowi spotkałem Pana i zostałem uwolniony od całego zła, które mnie prześladowało.

Jezus Ciebie też uwolni, jak zechcesz Mu oddać swoje życie… Jezus przeważnie tylko wtedy działa w Twoim życiu w pełni mocy, bo szanuje Twoją wolną wolę.

Przekonaj się sam.

Pozdrawiam Cię i modlę się o Twoje uwolnienie i pokój serca.

Jezus jest blisko

Słowo Boże oświadcza i składa obietnice, że zanim przyjdzie dzień Pański, zanim Pan, Jezus Chrystus, powtórnie przyjdzie na Ziemię podobnie, jak został z niej wzięty do Nieba, że w tych czasach ostatecznych Bóg wyleje na wszystkich swojego Ducha:

Jl 3:1 I wyleję potem Ducha mego na wszelkie ciało,
a synowie wasi i córki wasze prorokować będą,
starcy wasi będą śnili,
a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia.
Nawet na niewolników i niewolnice wyleję Ducha mego w owych dniach.
I uczynię znaki na niebie i na ziemi:
krew i ogień, i słupy dymne.
Słońce zmieni się w ciemność,
a księżyc w krew,
gdy przyjdzie dzień Pański,
dzień wielki i straszny.
Każdy jednak, który wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony, bo na górze Syjon <i w Jeruzalem>
będzie wybawienie, jak przepowiedział Pan,  i wśród ocalałych będą ci, których wezwał Pan.

Jezus mówił o tym tak:
Łk 12:49 Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłoną.

Dz 1:4-11: 4 A podczas wspólnego posiłku [Jezus] kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca:
«Słyszeliście o niej ode Mnie – [mówił] – 5 Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym». Zapytywali Go zebrani: «Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?» 7 Odpowiedział im: «Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, 8 ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi».
Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. 1Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach.
11 I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba».

Bóg pragnie zesłać Ducha Świętego na wszystkich ludzi na ziemi. Ducha, który przekonuje o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. Ducha, który pociesza i daje nadzieję, który uzdrawia i daje życie wieczne. Ducha, który doprowadzi nas do całej prawdy, bo On jest prawdą!

Szatan, wróg Boga i naszego życia, w ostatnich dniach chce wylać na wszelkie ciało strach, chorobę, ból, duchową apatię i beznadzieję, chce oderwać ludzi od Boga. Narzędziem jego działania jest materializm, konsumpcjonizm, egoizm, a ostatnio rzucony po całej ziemi koronawirus, przynoszący ze sobą nie tylko chorobę ciała, ale i ciemność duchową. Jeżeli chorowałeś na to, to może zauważyłeś, jak ciężko się w tym stanie modlić, jak wszystko staje się beznadziejne i obojętne, jak Bóg staje się daleki… koronawirus jest nie tylko chorobą dla ciała, ale i dla ducha.

Niech Bóg da łaskę wszystkim chorym, aby ostatnimi siłami zdołali się modlić, aby wytrwali we wierze ufając Bogu, swojemu Zbawcy. Niech zdrowi nie uciekają od chorych, ale niech będą z nimi i niech modlą się za chorych, przynosząc w ich ciemność uzdrawiające światło Słowa Bożego i przywracającą życie obecność Ducha Świętego.

Jezus objawia się ostatnio wybranym osobom na całym świecie w różnych sytuacjach.. np. jeden mężczyzna w trakcie zgromadzenia w Seattle zobaczył Pana stojącego pośród ludzi z płonącymi ogniem oczami, mówiącego:

„Powiedz moim ludziom, powiedz swoim dzieciom i rodzinie, że wkrótce przyjdę.
Powiedz im wszystkim, że już niebawem przyjdę!”

(zobacz: 1:06 – 1:23)

Podobne widzenie zostało na żywo nagrane w SCOAN w Nigerii:

Jezus jest blisko… tak blisko… bliżej niż Twoja skóra, choć może nigdy tego jeszcze nie odczułeś… może wydaje Ci się, jakby był On dalej niż gwiazdy na nocnym niebie.

Jednak Jezus jest blisko i mówi do Ciebie:
Ap 3:20 Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze Mną.

Otwórz na oścież drzwi Chrystusowi!

Podzielę się w tym temacie jeszcze swoim własnym przemyśleniem. Każdy z nas wkrótce odejdzie z tej ziemi… może jutro, może za 10 albo 50 lat. W każdym razie: w skali wieczności, niedługo. Życie mija szybko, przecieka przez palce – 70 lat minie jak wczorajsza noc… Umrzemy i zostaniemy wzięci przed Jego Oblicze. Nie trzeba podawać, ani oczekiwać na jakąkolwiek konkretną datę tzw. „końca świata”, na przyjście Pana w Jego osobie w chwale razem ze wszystkimi świętymi i aniołami. Prawdopodobnie wcześniej spotka nas doświadczenie śmierci i przejścia na drugą stronę życia, a wówczas każdy będzie miał swój osobisty powrót Jezusa po tamtej stronie.
Nie znaczy to, jakoby powrotu Pana na ziemię nie miało być – bo będzie z pewnością. Jednak Bóg jest cierpliwy… miłosierny… łaskawy…. cierpliwy… daje nam czas, abyśmy się nawrócili, odwracali się od naszych grzechów i przemieniali swoje życie, czyniąc z Jego Słowa standard dla własnego postępowania! Bóg jest cierpliwy, bo przecież pragnie wylać na nas swojego Ducha i obiecał nam to! Czeka na odpowiedni czas w Twoim życiu, żeby przyjść najpierw w swojej obecności, w obecności Ducha Świętego, niewidzialnej dla oczu, ale odczuwalnej w duszy, wewnątrz całej Twojej istoty… może to jest już ten czas? Chciałbyś? Chciałabyś?

Czy jesteś gotowy/gotowa na przyjście Pana?
Jaka byłaby Twoja reakcja, gdybyś Go teraz ujrzał(a), stojącego naprzeciwko Ciebie?
Czy prosiłeś/prosiłaś Go o przyjście z głębi swojego serca?

Pan jest blisko – znaczy to: Pan jest zaraz obok Ciebie i czeka aż naprawdę otworzysz Mu na oścież drzwi swojego serca, aby mógł zamieszkać na zawsze w Tobie i z Tobą, nie tylko obok. To bliskość, która ma stać się odśrodkowa.

Pan jest blisko – znaczy to: Pan nigdy Cię nie opuści, choćby ojciec i matka Cię opuścili. Nigdy Cię nie opuści, przecież wyrył sobie Ciebie na swoich rękach – tylko sprawdź i zobacz, co sam powiedział:
Iz 49:15 Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała,
Ja nie zapomnę o tobie.
1Oto wyryłem cię na obu dłoniach,
twe mury są ustawicznie przede Mną.

Mt 28:20 A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Niech te obietnice będą dla nas nadzieją w największej ciemności życia.

„Powiedz moim ludziom, powiedz swoim dzieciom i rodzinie, że wkrótce przyjdę.
Powiedz im wszystkim, że już niebawem przyjdę!”

NIE TRAĆMY JUŻ WIĘCEJ CZASU… NAWRACAJMY SIĘ, PRZEMIENIAJMY SWOJE MYŚLENIE O BOGU, BO ON JEST DOBRY I MIŁOSIERNY!
ON JEST BLISKO!

 

Energia do rytuału a Jezus

Pewnego dnia jeden z użytkowników ezoforum zapytał:

„Witajcie, jaki macie sposób, aby zebrać energię potrzebną do rytuału? Pobieracie ja z otoczenia, przywołujecie różne byty, odwołujecie sie do bóstw, czy może korzystacie ze swojej własnej i wzmacniacie ją kamieniami, świecami…?”

Jako osoba próbująca w dalekiej przeszłości różnych rytuałów i technik magicznych odpowiedziałem mu tak:

Twoje pytanie trzebaby doprecyzować: o co właściwie Ci chodzi? Czego szukasz? Jaka jest Twoja ukryta intencja w tym pytaniu?
Czy potrzebna jest jakaś dodatkowa energia do rytuału? Nie. Użyję brzydkiego, ale przemawiającego do większości tutaj przykładu: każdy rytuał możesz sobie odprawić, jak choćby niewierzący w ofiarę Jezusa na krzyżu ksiądz może odprawić Mszę świętą ( ; ( sic! ) …
Zapewne jednak chodzi Ci o to, żeby twój rytuał miał ‚wielką moc’, większą niż jakbyś miał go przeprowadzić ‚sam z siebie’.

Trochę się rozpiszę dla ukazania mojej perspektywy – byłego adepta magii, a przynajmniej kogoś, kto wykonał w swoim życiu kilka dziwnych rytuałów …

Energia kamieni czy świec….? he he; ) To tylko narzędzia dla zwiększenia Twojej wiary, wiary w to, co robisz – same z siebie są niczym, a już na pewno niczym są z punktu widzenia istot duchowych. Dla nich wartość ma energia życia generowana przez Ducha dającego życie, Ducha, który pochodzi od Boga, źródła życia.
Zrozum podstawową rzecz, przyjacielu… Tak energia życiowa, która została dana Tobie, jak i wzmocnienie dołączoną energią, pochodzącą najlepiej od żywych istot, które razem składa się w ofierze za spełnienie intencji (tak właśnie – składa się w ofierze, bo Ty dajesz, a ktoś bierze, stąd istnieją pomysły na ofiary z różnych istot żywych, od kurczaków po ludzi – sic! ; ( ), jest pożądana przez duchowe byty, które przyciągnięte przez intencje ‚maga’ odpowiadają i działają w zamian za ‚pożywienie’ dla siebie (wzmocnienie własnej mocy) oraz po to, aby ‚mag’ ostatecznie stał się ich niewolnikiem i „uczestnikiem” królestwa ciemności po życiu doczesnym.

Te byty to demony – upadłe anioły. One nie przychodzą w taki sposób, jakbyś przywołał do siebie swojego pieska i będą Ci aportować, co zechcesz – one chcą na tym zarobić, najlepiej twoje życie doczesne i twoją duszę, bo u nich nie ma nic za darmo. Oni są jak złodzieje – przychodzą, żeby kraść, zabijać i niszczyć, nawet jeśli na początek wydawało Ci się, że dostałeś to o co prosiłeś – to tylko zagranie pod uzyskanie Twojego zaufania dla przejęcia kontroli nad Twoim umysłem, czynami, a w końcu całym życiem doczesnym i wiecznym, duchowym, jeżeli nie wycofasz się w odpowiednim czasie i nie zostaniesz wyzwolonym przez Potężniejszego od nich, który Cię kocha… Zrozum to dogłębnie i miej to w pamięci, jeśli chcesz ‚przywoływać różne byty’ lub „odwoływać się do bóstw” – te pojęcia są równoznaczne, bo bożki i bóstwa to tylko twarze-maski upadłych demonów.

Jest tylko jeden Bóg, Stwórca wszystkiego i wszystkich.

Anioły służące Bogu, życzliwie ustosunkowane do ludzi i pomagające im w dojściu do życia wiecznego z Bogiem, mają życie z Boga i spełniają tylko Jego wolę – ich nie przekupisz, co najwyżej możesz pokornie prosić, żeby oni poprosili Boga, a jak Bóg się zgodzi, to dopiero wtedy pomogą nie oczekując niczego w zamian.

Czego więc szukasz?

Jeśli szukasz mocy dla posiadania samej mocy, a nie masz miłości, to jesteś niczym, jak jest napisane:

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym.”
(por. 1 Kor 13, 1-2)

Wiesz jaka jest największa miłość i ofiara, a z niej najpotężniejsza moc?

Jest to Ofiara Jezusa Chrystusa dokonana na krzyżu dla Ciebie z Jego miłości do Ciebie i miłosierdzia wobec Ciebie… za darmo! Tak, dla Ciebie i za Ciebie, bo Jezus Cię kocha! Dlatego też możesz Jemu ufać.
Jego ofiara z własnego Ciała i Krwi, złożona w Duchu Miłości, generuje najpotężniejszą moc – moc Ducha Boga, Ducha Świętego, przed którą ugina się wszystko i wszyscy, która stworzyła całe stworzenie i daje życie wszystkiemu. Ofiara Jezusa jest skuteczna i usuwa wszystkie Twoje grzechy, wszystkie Twoje ‚długi karmiczne”, jednając Cię z Bogiem Ojcem, przynosząc Ci pokój płynący od Jego Ducha oraz zapewnia dar życia wiecznego, jeśli przyjmujesz z wolnej woli Jezusa Chrystusa, jako swojego Pana i Zbawiciela, który umarł za Ciebie i zmartwychwstał dla Ciebie, jeśli wyznasz i oddasz Jemu swoje grzechy i poprosisz dla siebie o miłosierdzie, o łaskę odpuszczenia grzechów, oraz podejmiesz w sercu decyzję, że chcesz się od tych grzechów i od dawnego złego życia odwrócić. Wówczas zstąpi Duch Święty na Ciebie ze swoją mocą… mocą bezgranicznej miłości, przekonującą najpierw o grzechu, ale jednocześnie przynoszącą usprawiedliwienie, miłość do Boga jako własnego Ojca, wolność od uczucia pustki, wstydu i potępienia, w końcu pokój nie z tej ziemi…
Nie musisz dłużej martwić się o to spod jakiego zodiaku jesteś, ani tym czy jesteś „2 czy 11 czy 38”, czy dasz radę wypełnić swoje ‚mistrzowskie przeznaczenie’, bo ku wolności od każdego przekleństwa i mocy, i wpływu wyswobadza Cię Chrystus, który jest jedynym Mistrzem, a Ty Jego uczniem i dzieckiem Boga Żywego oraz dziedzicem Królestwa Bożego!… :)))

Jak sam Jezus powiedział:
Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. (J 15:13)
„Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je [potem] znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».”  (J 10:14-18).

„On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi,
stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci –
i to śmierci krzyżowej.
Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca.”
(por. Flp 2:6-10)

Dlatego mój bracie, zastanów się dobrze, czego szukasz w życiu, czy naprawdę potrzeba Ci tych rytuałów i tego co chcesz uzyskać…
Z kilkuletniego doświadczenia ‚maga’, próbującego różnych rytuałów zanim stałem się uczniem Jezusa, oraz z perspektywy czasu, kiedy patrzę w przeszłość, powiem Ci, że okazuje się, że nie potrzeba Ci tego wszystkiego – za to bardzo potrzeba Ci Jezusa… z Nim i w Nim masz wszystko, czego tak naprawdę Ci trzeba!

Modlitwa do świętych zmarłych a wywoływanie zmarłych

Dzisiaj przeczytałem na forum ezoterycznym takie pytanie:
„Czy katolickie modlenie się do zmarłych świętych katolickich o wstawiennictwo, zamiast modlenia się bezpośrednio do Boga,
można uznać za wywoływanie zmarłych, a tym samym formę okultyzmu ? Co myślicie ?”

Zostałem również wywołany do odpowiedzi, dlatego krótko odpisałem moim braciom z ezoforum następująco:

W temacie „modlenia się do zmarłych świętych…” postaram się krótko uzasadnić wiarę chrześcijan w to, że ci ludzie, nasi bracia i siostry, którzy przeszli na drugą stronę do Życia po tym życiu, mogą wstawiać się za nami, wzmacniając naszą modlitwę.

Ap 7, 13: A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli? (14): I powiedziałem do niego: Panie, ty wiesz. I rzekł do mnie: To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili. (15): Dlatego są przed tronem Boga i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy. A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi. [Biblia Tysiąclecia V]

Jak widać, święci w Niebie modlą się nieustannie, dniem i nocą, jak pewna prorokini Anna (Łk 2, 37), tu na ziemi..

Ap 8, 3-4: (3): I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, trzymając złote naczynie na żar, i dano mu wiele kadzideł, aby złożył je w ofierze z modlitwami wszystkich świętych, na złoty ołtarz, który jest przed tronem. (4): I wzniósł się dym kadzideł z modlitwami świętych – z ręki anioła przed Boga. [BT V]

 

Modlitwy Świętych sięgają tronu Boga, dochodzą wprost przed Boga – oto dlaczego mają tak wielką wartość z naszej perspektywy, kiedy czasem trudno jest nam się wznieść duchem choćby o centymetr ponad ziemię…

To dość proste do pojęcia, jak się odpowie na takie pytanie: czy mieliście kiedyś kogoś, kto by Wam dobrze życzył i wstawiał się za Wami, u np. nauczycielki, u taty /mamy, pracodawcy, w banku, w sądzie, w jakiejś ważnej sprawie, itp.? Sami dalibyście radę w tej sprawie? Czasami są takie sprawy, że trzeba „mieć plecy”…. Czasami potrzebujemy KOGOŚ do pomocy, bo sami nie ogarniemy z różnych powodów.

To jest właśnie rolą świętych, aby nam POMÓC, dojść tam, gdzie oni są – do Nieba, do najcudowniejszego miejsca i stanu świadomości pełnego pokoju, gdzie żyje się na wieki we wiecznej szczęśliwości w jedności z Bogiem! Co nie znaczy, że każdy potrzebuje takiej pomocy – np. większość ludzi z ezoforum – wysoko rozwiniętych duchowo, na pewno nie potrzebuje żadnej pomocy – nawet pomocy Jezusa Chrystusa…. sami wejdą do Nieba, a w ogóle to przecież jeszcze sami są Bogiem – a co!

Uwaga 1: modlitwy do Boga, tak dusz w Niebie, jak i nasze tu na ziemi, nie mają NIC wspólnego z okultyzmem: oni wszyscy proszą Boga akceptując w pełni jednocześnie Jego wolę (Ojcze… bądź wola Twoja!), a nie próbują forsować swojej woli bez względu na cenę i konsekwencję dla otoczenia, wpływając na rzeczywistość przez różnego rodzaju praktyki w wymiarze fizycznym i duchowym (=magia/okultyzm).

Uwaga 2: Prosząc świętego o wstawiennictwo nie wywołuję jego widzialnej obecności tu na ziemi – modlitwa tego typu jest inna w treści, w celu i w skutkach niż „wywoływanie duchów”, czy wywoływanie dusz zmarłych, gdzie często robi się to dla emocji, zabawy, egoistycznego celu, ciekawości, sprawdzenia czy to działa, etc.

Inna użytkowniczka forum napisała m.in.:
„W Kościele jest więcej magii niż w świecie ezo. ” 

Najprościej ujmując sprawę:
Magia/okultyzm = „bądź wola moja!” (Bóg może sobie tam pogadać, a JA robię swoję, jak MI się podoba!)

Wiara w Boga/chrześcijaństwo = „Boże, Ojcze, bądź wola Twoja! Niech się spełnia wola Twoja Boże jak w Niebie, tak i na ziemi!” (zapieram samego siebie na korzyść Słowa Boga – będzie tak, jak Jemu się podoba)

Bóg na pewno nie jest zazdrosny o modlitwy przez wstawiennictwo świętych, skoro ich modlitwy unoszą się przed Jego tron i są ukierunkowane na Niego.

Poza tym, nikt ze świętych nie robi Boga! Nawet o największej świętej – Maryi, Matki Wcielonego Słowa, Jezusa Chrystusa, mówi się jasno: Ona jest człowiekiem pełnym łaski, ale tylko człowiekiem, a nie Bogiem! Nikt nigdy nie twierdzi inaczej. Jeżeli natomiast ktoś pogubił się w swoich relacjach, zatracając relację z Bogiem na korzyść wybujałej relacji z jakimś świętym czy aniołem, to prawdopodobnie chodzi po gruncie bałwochwalstwa. Prawdopodobnie, bo dokładne badanie serca człowieka i osąd zostawiamy Bogu, zewnętrznie możemy osądzić tylko z pozoru…

Podobnie rzecz ma się z obrazami/relikwiami/przedmiotami wykorzystywanymi w kulcie Boga – były w tym kulcie już od czasów Mojżesza (arka przymierza, tablice, cheruby, menora, stół z chlebami pokładnymi, różne ołtarze, w końcu świątynia z bogatym wystrojem i ze wszystkimi przedmiotami potrzebnymi do sprawowania kultu) i to za sprawą życzenia samego Boga. One mają pomóc człowiekowi i poprowadzić jego umysł do spotkania z Bogiem, jeżeli ktoś o tym zapomina i skupia się na kawałku drewna oddając jemu cześć, to popełnia bałwochwalstwo.

Przykład: Jezus chciał, żebyśmy przychodzili do Niego z ufnością poprzez Jego obraz z podpisem „Jezu ufam Tobie”…

http://jezusimaryja.pl/jezus-milosierny/

Można wykorzystać ten obraz jako narzędzie, jako portal do spotkania z Nim, do natychmiastowego wejścia w Jego obecność i cieszyć się prawdziwym Jezusem, a można czcić przedmiot i nigdy Jezusa nie spotkać…. Czujemy jasno różnicę między oddawaniem Bogu czci i uwielbienia w Duchu i w prawdzie (J 4:22-24), a między fałszywym kultem, jednakże kto jak postępuje w rzeczywistości (w oczach Boga), to okaże się na sądzie. Dlatego zachęcam do darowania sobie pochopnych i generalizujących wniosków typu „katolicy to bałwochwalcy”, bo może być to prawda, a nie musi – sama ich wiara bałwochwalstwem na pewno nie jest, jednak ktoś może ją uprawiać w sposób bałwochwalczy.

Czy Chrystus pomoże w medytacji

 Na ezoforum.pl w dniu 8.12.2019 o 10:47, Murugan napisał:

„Tu mamy do czynienia z kontemplacją a nie medytacją, Chrystus w medytacji nie pomoże, nie wejdzie się w ten sposób w stan medytacyjny, raczej będzie rozpraszał, komplikował, ponieważ właśnie taki wokół niego stworzył się egregor, ale kontemplować jak najbardziej można, jego słowa, nauczanie. Żebym nie został źle zrozumiany, nie o to chodzi, że postrzegam Chrystusa negatywnie, wręcz przeciwnie, tylko akurat w medytacji nie pomoże, bo jakby nie współgra z tym zagadnieniem, nie rezonuje, w medytacji może pomóc Budda, Śiwa, bo to jakby symbole medytacji, istoty z nią na stałe powiązane. Miłość np, szlachetna idea, ale jak dla mnie też się w medytacji nie sprawdza, koncentrowanie się na miłości powoduje mierne efekty we wchodzeniu w głębokie stany medytacyjne. ”

Moja odpowiedź:

Jeśli mielibyśmy dokładnie określać „z czym mamy do czynienia” (w sensie praktyki duchowej), to trzebaby najpierw ustalić słownik pojęć: co nazywasz medytacją, a co kontemplacją.

Ja tu krótko: medytacja jest narzędziem mającym na celu aktywne wychodzenie ku Bogu za pomocą umysłu i woli, a kontemplacja jest stanem kiedy to Bóg wychodzi ku człowiekowi z darem obecności miłości i pokoju.

Kontemplacja pojawia się jako rezultat medytacji i nie jest zasadniczo różna od tej w medytacji. Medytacja, modlitwa kontemplatywna i kontemplacja to synonimy tego samego, a my dzielimy włos na czworo.

To co propornuję w tym temacie to właściwie Lectio divina, czyli święte czytanie Pisma, na które składają się generalnie cztery fazy. Zaczyna się lekturą Pisma świętego (np. fragmentu, który proponuję co miesiąc albo dowolnego innego), po nim następuje refleksja nad Słowem, a następnie pełna uczucia modlitwa do Boga. W końcu przychodzi kontemplacja, czyli pełne pokoju odpocznienie w Bogu, doświadczenie Jego obecności i miłości. Między tymi etapami przechodzi się naturalnie i płynnie, ALE…

Między końcem modlitwy a doświadczeniem obecności Boga jest ten istotny akt, o który właściwie się tu rozchodzi, który decyduje o tym, czy doświadczysz Boga czy zostaniesz sam ze sobą, swoimi rozważaniami i modlitwami, ale niestety bez wejścia w Jego obecność.

Ten akt lub moment, jeśli chcesz znowu definiować, można określić jako medytację kontemplatywną. Jest to po prostu otworzenie drzwi Chrystusowi, który wówczas mówi:

„Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną.”

Bóg szuka ukochanego dziecka bardziej, niż ono szuka Jego. Spotykają się w przybytku Boga – ludzkim duchu, przez Jego Syna, Jezusa Chrystusa, w relacji miłości – Duchu Świętym… Tego trzeba doświadczyć, bo opisać się nie da.

Niemniej chodzi o wejście w relację i doświadczenie Jego obecności, Jego żywej Osoby, a nie jakiegoś „głębokiego stanu umysłu”, który właściwie nic nie zmienia, bo jest po prostu pusty.

Bo widzisz… Jezus Chrystus jest osobą z krwi i kości, ze swoją duszą i Bóstwem, jako Jednorodzony Syn Boga Ojca i Maryi (Miriam) z Nazaretu, który począł się w Jej łonie z Ducha Świętego, urodził się w ciężkich i ubogich warunkach w zimnej grocie, nauczał Słów Boga, czynił znaki i cuda, został ukrzyżowany, umarł, zmartwychwstał i wstąpił do Nieba, zasiadając jako Król królów i Pan panów na Tronie Boga Ojca, po Jego prawicy. Wszystko po to, żeby ci, którzy w Niego uwierzą, Jego uczniowie, mieli drogę do Nieba, do Życia wiecznego, żeby przeżyli swoje ziemskie życie w prawdzie i sprawiedliwości, żeby zostali odkupieni ze swoich grzechów i w końcu zbawieni.

Jeżeli zwracasz się szczerze w sercu do Jezusa, to spotkasz właśnie Jego – bez obaw o jakieś hipotetyczne egregory. Czy myślisz, że Ten, który umiłował człowieka aż po oddanie własnego życia za niego, a do którego należy wszelka władza w niebie i na ziemi, pozwoliłby sobie na ograniczenie dostępu do Siebie przez jakieś ludzkie twory myślowe?… Nie ma czegoś takiego jak egregor Jezusa w sensie żywej istoty, stworzonej przez myśli i wierzenia ludzi. Po prostu nie ma (dokładnie tak jak nie ma egregora np. Twojej osoby, tylko dlatego, że ludzie z Twojego otoczenia o Tobie myślą i mają o Tobie jakieś przekonania – jako człowiek masz swoje ciało, duszę, ducha – tyle). Są za to same myśli o Jezusie w naszych głowach, są uprzedzenia oraz błędne i zakłamane przekonania o Jezusie, które ludzie mają w swoich umysłach, a które blokują na otworzenie drzwi serca przed prawdziwą Osobą Jezusa Chrystusa i na jedność między współwierzącymi w Niego.

Nie mylmy celu z narzędziem, traktując samą „medytację” jako cel… kiedy jest to tylko narzędzie. Odpowiedz: po co i w jakim celu „wchodzić w głębokie stany medytacyjne”? Żeby czego lub kogo doświadczyć? Jaką relację pogłębiać? Żeby co w tym czasie budować i do czego dążyć? Słowem: po co?

Zadałeś sobie te pytania kiedy podejmujesz jakiekolwiek działanie, a tym bardziej praktyki duchowe, które mogą nieść za sobą szczególnie dotkliwe konsekwencje, zarówno w dobrą, jak i w złą stronę?

A może bezwiednie idziesz za ezo-mędrcami i pseudo-nauczycielami po przeczytaniu kilku książek i artykułów, które poprowadzą do wycięcia świadomości własnego istnienia, osłabienia rozumu i zabicia zdolności myślenia, a ostatecznie pogrążenia się w niebycie podobnym do głębokiego snu, nad którym tracisz jakąkolwiek kontrolę? To ma być doświadczenie Życia i rozwój duchowy? Jak dla mnie taka praktyka to dążenie do duchowej śmierci, z której nie ma zmartwychwstania, bo nigdy nie było jakiegokolwiek odniesienia do Tego, który wskrzesza i relacji z Tym, który wskrzesza do Życia wiecznego.

Dusza żyje w pełni kiedy ma relację miłości z Bogiem, swoim stwórcą i z Jego stworzeniem. Jeśli miłość u Ciebie „powoduje mierne efekty we wchodzeniu w głębokie stany medytacyjne”, to dobrze Ci radzę: daj sobie spokój z tymi stanami, a skup się raczej na budowaniu relacji miłości z Bogiem i ludźmi, bo bez miłości jesteś niczym. W NT cały rozdział 13-sty 1-go listu do Koryntian o tym mówi, przeczytaj.

Wytłumacz dlaczego Jezus miałby rozpraszać, a „może pomóc Budda, Śiwa”? Argument o „symbolach medytacji” w ogóle mnie nie przekonuje, bo dla mnie największym symbolem medytacji, modlitwy, ofiary i jakiejkolwiek praktyki duchowej w ogóle jest Jezus Chrystus, Syn Boga Ojca, który najlepiej zna Ojca i to, co się Jemu podoba.

Czyżby Jezus był gorszym Nauczycielem od wymienionych przez Ciebie postaci i miał jakieś braki we własnej medytacji, skoro nie mógłby pomóc? On wszystko może, ja osobiście doświadczyłem Jego obecności i mocy wiele razy i na tej podstawie wiem doskonale, że Jezus może pomóc we wszystkim, jesli tylko Ty poprosisz, a On zechce.

Jezus jest Synem Boga, Tym, który pernamentnie, przed czasem (przed stworzeniem) i cały czas (po stworzeniu) przebywa w jedności z Ojcem! Powiedział o tym np.: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy.” (J 10, 30).

Znasz głębszą formę medytacji, kontemplacji, modlitwy czy czegokolwiek chcesz, niż bycie JEDNOŚCIĄ Z BOGIEM ODWIECZNIE I NA WIEKI?!

No i tyle w temacie.