Zarzuty przeciwko Najświętszej Maryi Panny – część 3

Zdanie-herezja nr 6: „Maryja była grzeszna, bo potrzebowała zbawiciela, jak wszyscy, co czytamy w Łk 1, 47.”

Łk 1, 46: Wtedy rzekła Maryja: Wielbi dusza moja Pana (47): i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

Łk 1, 48: Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, (49): gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego imię.

Odpowiedź:
N
a początek rozprawmy się z pierwszą częścią heretycznej tezy: „Maryja była grzeszna (…)”.

Maryja nie mogła być grzeszna i nie była grzeszna, ponieważ Dzieło Wcielenia przewidywało wcielenie Syna Bożego przez niepokalaną, najczystszą Dziewicę (por. Pnp 4, 1-7), zamknięty ogród, do którego wejść miał tylko sam Bóg (por. Pnp 4, 12; 16), na Jej wołanie i za Jej zgodą.

Pnp 4, 16 Powstań, wietrze północny, nadleć, wietrze z południa, wiej poprzez ogród mój, niech popłyną jego wonności! Niech wejdzie miły mój do swego ogrodu i spożywa jego najlepsze owoce!
– Wiatr = Bóg w Osobie Ducha Świętego (por. J 3, 5-8),
– Wiej poprzez ogród mój = Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (por. Łk 1, 35),
– (zamknięty) Ogród = (niepokalane) ciało i dusza Maryi.
– wonności i owoce ogrodu = czystość cielesna i wszelkie cnoty duchowe: miłość, wiara, nadzieja, ufność i ofiarność

Poza Pieśnią nad pieśniami, Kościół od początku widział zapowiedź dziewictwa Matki Zbawiciela w proroctwach Izajasza:
Iz 7, 14 „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto PANNA pocznie i porodzi Syna, i nazwie go imieniem EMMANUEL.” [Biblia Tysiąclecia V]
o czym zaświadcza Ewangelista Mateusz:
Mt 1, 22-23: (22): „A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: (23): Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami.” [Biblia Tysiąclecia V]

Czy potrzeba więcej dowodów na bezgrzeszność Maryi? Jeśli powyższe to za mało, to proszę bardzo, rozważcie jeszcze poniższe tezy.

1) Bóg nie zamieszkałby w nieczystym przybytku (świątyni, ogrodzie), godząc się tym samym na dzielenie tego miejsca (por. 1 Kor 3, 16) z demonem, co jest oczywiste w świetle Pisma:
1 Kor 3, 16: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?”,
2 Kor 6, 14-16: „14 Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? 15 Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? 16 Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego – według tego, co mówi Bóg: Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.

2 Krn 5, 13-14: 13 (…) świątynia napełniła się obłokiem chwały Pańskiej, 14 tak iż nie mogli kapłani tam pozostać i pełnić swej służby z powodu tego obłoku, bo chwała Pańska wypełniła świątynię Bożą.

W podobny sposób została wypełniona Maryja, jako Świątynia odwiecznej Myśli (Boga Ojca) i odwiecznego Słowa (Boga Syna) i Ducha Świętego, Ich Miłości. W takiej świątyni nie ma miejsca na jakikolwiek grzech. Byłoby to „królestwo wewnętrznie skłócone”, o którym mowa w Łk 11, 17. Grzech uniemożliwiłby wejście do Tej Świątyni przed pierwszym zstąpieniem na Nią Ducha Świętego (Łk 1, 35), a później popełniony, sprofanowałby Ją i byłby przyczyną opuszczenia świątyni przez Boga. Bóg natomiast jest do końca Swojego ziemskiego Wcielenia z Maryją, tak jak Ona jest do końca z Nim (por. J 19, 25-26).

2) Czy zgrzeszyłbyś, gdybyś przeżył(a) to wszystko co Maryja, gdybyś widziała anioła, zobaczył(a) moc Boga w działaniu, gdybyś w wyniku działania tej mocy zaszła w ciążę (tylko dla kobiet:) ), gdybyś żyła nieustannie modlitwą i miłością do Boga, przeżywając liczne, wewnętrzne mistyczne uniesienia jednoczące z Bogiem i wynoszące duszę na nieosiągalne wyżyny, gdybyś żył(a) z Wcielonym Bogiem tyle lat, będąc nieustannie oświecaną i uświęcaną Jego słowem, gdybyś w końcu widział(a) liczne cuda i znaki dokonywane przez Syna? To po prostu niemożliwe. Gdyby Maryja popełniła grzech, to dla nas w ogóle nie byłoby nadziei na jakąkolwiek świętość osobistą.

3) Próba udowodnienia grzechu Maryi sprowadza się więc do próby udowodnienia grzechu Bogu Jedynemu. To samo robili Żydzi, znieważając i oskarżając Jezusa o to, że jest opętany lub że wyrzuca złe duchy „przez Belzebuba”:
J 8, 48-49 i 52: „Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Czyż nie słusznie mówimy, że jesteś Samarytaninem i jesteś opętany przez złego ducha?» 49 Jezus odpowiedział: «Ja nie jestem opętany, ale czczę Ojca mego, a wy Mnie znieważacie.” i „52 Rzekli do Niego Żydzi: «Teraz wiemy, że jesteś opętany. (…)”

Łk 11, 14-23: „14 Raz wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli: «Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy». 16 Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. 18 Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. 19 Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. 20 A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. 21 Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22 Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. 23 Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.”

4) Kolejnym dowodem na bezgrzeszność Maryi może być scena zwiastowania i nawiedzenia Elżbiety:
Łk 1, 28: Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami. [Biblia Tysiąclecia V]
Łk 1 , 41: Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. (42): Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. [Biblia Tysiąclecia V]

Porównajmy to teraz z nauką Jezusa o rozróżnianiu dobra od zła:
Mt 7, 16-20: (16): Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? (17): Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. (18): Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. (19): Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i wrzucone w ogień. (20): A więc: poznacie ich po ich owocach. [Biblia Tysiąclecia V]

Jeśli Jezus jest „błogosławionym owocem łona” Maryi, to czyż żył na ziemi człowiek, który wydał lepszy owoc? Czyż istniało w historii ludzkości drzewo, które wydałoby lepszy owoc? Ten fakt jest dowodem na to, że Maryja nigdy nie popełniła grzechu, ale zawsze była wierną „służebnicą pańską”.

Natomiast owocem drzewa, które wydaje z siebie odpierane tutaj herezje, jest obłuda, brak dobrej woli i brak miłości do najbliższej Jezusowi Osoby na tym świecie. Zastanów się więc dokładnie po czyjej stronie stoisz!

Łk 1, 48: Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia (…) (52): Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. [Biblia Tysiąclecia V]

5) Jakże pokorna i czysta musiała być Maryja, skoro Bóg wywyższył Ją do godności Matki Swojego Syna? Otóż większej pokory nie miał żaden człowiek. Pokora natomiast jest zaprzeczeniem grzechu, którego źródłem jest pycha.

Jak czytamy w:
– 2 Krn 7, 13-14: (13): Gdy zamknę niebiosa i nie będzie deszczu i gdy nakażę szarańczy, by zniszczyła pola, lub gdy ześlę na mój lud zarazę, (14): to jeśli upokorzy się mój lud, nad którym zostało wezwane moje imię, i będą błagać, i będą szukać mego oblicza, a zawrócą ze swoich złych dróg, Ja z nieba wysłucham [ich] i przebaczę im grzechy, a kraj ich ocalę. [Biblia Tysiąclecia V, 2krn 7]

Podobną zasadę przeczytam w 2 Krn 6, 26-27. Dalej:
– Jdt 9, 11 Albowiem nie w ilości jest Twoja siła ani panowanie Twoje nie zależy od mocnych, lecz Ty jesteś Bogiem pokornych, wspomożycielem uciśnionych, opiekunem słabych, obrońcą odrzuconych i wybawcą tych, co utracili nadzieję.
– Prz 22, 4 Owocem pokory jest bojaźń Pańska, bogactwo, szacunek i życie.
– Ps 138, 6 Prawdziwie, Pan jest wzniosły i patrzy łaskawie na pokornego, pyszałka zaś dostrzega z daleka.
– Mt 11, 29 Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.

Bóg upokarza człowieka grzesznego, aby ten odwrócił się od swoich grzechów. Jeśli człowiek odwróci się od nich i ukorzy, to Bóg wybacza. Takie jest prawo Miłosierdzia Bożego. U Maryi widzimy sytuację odwrotną: Bóg wybiera Maryję na Swoją Oblubienicę, Matkę i pierwszą w Nowym Stworzeniu Córkę, przez wzgląd na Jej jedyną w swoim rodzaju czystość i pokorę, na którą wejrzał i którą wywyższył. Nie może więc być mowy o grzechu Maryi, skoro Sam Bóg daje świadectwo swoim działaniem, przez wybranie właśnie Jej na Tę Jedyną.

Dlatego też Maryja może wypowiedzieć (prorocze) słowa, których nikt inny wypowiedzieć nie może w tym samym wymiarze: „Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia” (Łk 1, 48). Słowa, które są prawdziwe i zgodne z wolą Bożą, bo to Sam Bóg to wszystko czyni, dając Maryi to jedyne w swoim rodzaju błogosławieństwo: gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego imię (Łk 1, 49). Jak widać, cześć dla Maryi jest szeroko rozwinięta przez pierwotne i główne nurty chrześcijaństwa: katolicyzm nieprzerwalnie od pierwszych wieków, co później po pierwszej schizmie zachowało również prawosławie. Jest to niezaprzeczalny fakt, który powinien dać wiele do myślenia osobom negującym cześć, kult Maryi. Istnieje on bo taka jest wola Boża, bo sam Bóg na to zezwolił i tego chciał, bo Słowo Boże jest skuteczne i kształtuje rzeczywistość, bo w końcu słowa Maryi były, są i będą prawdziwe dla wszystkich pokoleń.

6) Dodatkowo potwierdzeniem pokory Maryi jest Jej stan radości w Panu (Łk 1, 47), o czym mowa w Iz 29, 19-20:
Iz 29, 19 Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, 20 bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wycięci będą wszyscy, co za złem gonią.

Dla przypomnienia mowa tu o Magnificat: „Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy (…)” (Łk 1, 46-47).

Tak więc radość Maryi w Bogu, Zbawcy, nie świadczy o Jej grzeszności, jak próbowano w herezji nr 6 sprawę przedstawić, ale świadczy o Jej pokorze, która jak wykazaliśmy wcześniej jest zaprzeczeniem skłonności do grzechu. Znowu kłania się zła wola osoby interpretującej Pismo, a dokładniej mówiąc, brak Ducha Świętego, oświecającego umysł tej osoby do odczytania prawdziwych faktów w Jego Świetle.

A teraz przejdźmy do dalszej części heretycznej tezy: „ (…) bo potrzebowała zbawiciela, jak wszyscy, co czytamy w Łk 1, 47

Wykazałem wcześniej, że Maryja nie mogła popełnić nigdy grzechu. Jednakże brak grzechu Maryi nie oznacza, że automatycznie była Ona zbawiona przez swoją zasługę „braku grzechu”. Dlaczego? Przecież po pierwszym grzechu Adama i Ewy, bramy Raju, Królestwa Niebieskiego, zostały zamknięte dla wszystkich ludzi, a przecież Maryja była człowiekiem. Aby bramy Raju znowu zostały otworzone, musiało się dokonać najpierw w całości Dzieło Odkupienia przez Boga samego w ciele człowieka. W innej terminologii: aby zostało otworzone źródło Miłosierdzia Bożego, najpierw musiała zostać zaspokojona Sprawiedliwość Boża, bowiem Miłosierdzie i Sprawiedliwość są w Bogu jedną i tą samą mocą, są nierozłączne. Dlatego musiało się wpierw dokonać to, co zostało napisane o Zbawicielu. Zgodnie z Pismem, Dzieło Zbawienia miało określony z góry kształt, który został dany Jezusowi do wykonania tak, aby na powrót pojednać Niebo i Ziemię, dopełnić wymagań Sprawiedliwości:
Iz 50, 6: „Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem.”
Iz 52, 13-15: „Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. 14 Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi – 15 tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego.”
J 3, 14-15: „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”
J 19, 28: „Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, (…)”

Dlatego nawet niepokalana Maryja, będąc doskonale wierna Bogu w wypełnianiu Jego woli, a więc żyjąc bez grzechu, nie mogła być zbawiona przez swoją bezgrzeszność (zasługę), ale tak jak wszyscy inni, dzięki Łasce Boga urzeczywistnionej w Dziele Zbawienia, tj. w Jego Zbawczej Ofierze dokonanej na Krzyżu i chwalebnym Zmartwychwstaniu, które pokonało najtragiczniejszy skutek pierwszego grzechu – śmierć. To wszystko oznacza, że zbawienie jest możliwe tylko „u Boga”, jak zresztą czytamy w Mk 10, 26-27:

Mk 10, 23 Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego». 24 Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego. 25 Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». 26 A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może się zbawić?» 27 Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe».

W Mk 10, 26-27 jest odpowiedź na heretyczny zarzut przeciw czystości Maryi.

Fakt, że Bóg jest Zbawcą Maryi, jak każdego innego, kto uwierzył w Jezusa Chrystusa, nie oznacza i nie dowodzi w żadnym wypadku, że Maryja popełniła jakikolwiek grzech, ale dowodzi, że człowiek, w tym Maryja, potrzebuje Boga do zbawienia, Jego łaski. I tak człowiek grzeszny, jak i sprawiedliwy, jest zbawiony najpierw przez Łaskę, którą ludzkość otrzymała przez Wcielenie i Ofiarę Syna Bożego, bo tylko Bóg może zbawić, bo tylko w Bogu jest Zmartwychwstanie i Życie! To zresztą oznacza Imię Jezus, hebr. Yeshua: „Bóg zbawia”.

Ef 2, 8-9: 8 Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: 9 nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.

Łaska zbawienia jest tą podstawową zapłatą dobrego gospodarza (Boga) w wysokości „1 denara” za wykonaną pracę na rzecz winnicy (Królestwa Bożego) (por. Mt 20, 1-16), bez względu na to, kto ile się napracował (ile dobrych uczynków wypełnił). Łaski tej dostępuje się przez akt wiary lub inaczej „uczynek wiary”, co widzimy dokładnie w przykładzie „dobrego łotra”, ukrzyżowanego po prawicy Jezusa. Tak samo zbawienia dostąpi pasterz, uczeń, apostoł i Maryja, Matka Pana, jak i każdy kto prawdziwie uwierzył.

Ponadto, fakt, że niepokalana Maryja „potrzebowała Zbawcy” dowodzi kolejny raz doskonałej pokory Maryi, która będąc Matką Syna Bożego nie domagała się przecież od Boga zbawienia przez swoją jedyną i niepowtarzalną godność, ale chciała być zbawiona jak każdy inny człowiek przez łaskę pochodzącą z wiary, którą udowadniała nieustannie osobistą ofiarą (uczynkami). Mądremu dość.

Zarzuty przeciwko Najświętszej Maryi Panny – część 2

Lista poruszanych zarzutów w części 2:
– Zdanie-herezja nr 4: „Zabobonna cześć Maryi przysłania Jezusa”
– Zdanie-herezja nr 5: „Maryja nie była zawsze dziewicą, bo Józef nie współżył z nią tylko aż nie urodziła syna, co czytamy w Mt 1, 24-25″

Odpowiedź do zdania-herezji nr 4:Zabobonna cześć Maryi przysłania Jezusa” – na jednym z forów internetowych ktoś stwierdził – cytuję z oryg. pisownią: „(…) dziękuje Bogu, że dał ludzkości osobę Miriam, która swoim TAK zapoczątkowała realizację Bożego planu wobec nas ludzi. Jej rola wypełniła się i pozostaje w pamięci, również wśród protestantów jako osoba, która bierze się za wzór oddania życia Bogu i w pełni Jemu poświęconemu. Jednak bez zabobonnej czci, która spowodowała, że dziś jej osoba całkowicie zasłania osobę Zbawiciela i Stwórcy.

Nie wiadomo, o jakich zabobonach mówi autor tej wypowiedzi, nie wiadomo też czym i komu, bo na pewno np. nie mi, Maryja niby „zasłania osobę Zbawiciela i Stwórcy”, jednak stanowisko Kościoła Katolickiego jest jasne i proste, co streścimy wyciągiem z Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, Św. Ludwika Marii Grignona de Montfort:

1. Jezus Chrystus naszym jedynym Panem i celem
Pierwsza prawda. — Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, musi być ostatecznym celem wszystkich naszych nabożeństw; inaczej byłyby one błędne i złudne. Jezus Chrystus jest alfą i omegą

2. Prawdziwe nabożeństwo do Maryi jest drogą do Chrystusa Pana
Jeśli więc głosimy doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy, to tylko w tym celu, by nabożeństwo nasze do Jezusa Chrystusa stało się gruntowniejsze i doskonalsze, oraz aby podać łatwy i pewny środek do znalezienia Chrystusa. Gdyby nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy oddalało nas od Jezusa Chrystusa, to trzeba by je odrzucić jako złudzenie szatańskie. Tymczasem rzecz ma się przeciwnie, jak to już wykazałem i jeszcze wykażę. Nabożeństwo to jest konieczne, ale tylko na to, by Jezusa Chrystusa całkowicie znaleźć, ukochać Go i wiernie Mu służyć.

Zwracam się do Ciebie, mój najmilszy Jezu, by użalić się serdecznie przed Twym Majestatem, że większość chrześcijan, nawet spośród bardzo uczonych, nie rozumie koniecznej łączności, jaka istnieje między Tobą a Twą świętą Matką. Tyś, Panie zawsze z Maryją a Maryja zawsze jest z Tobą i bez Ciebie być nie może; inaczej przestałaby być tym, czym jest. Łaska tak Ja przekształciła w Ciebie, że już nie Ona żyje i nie Ona jest, ale Ty, mój Jezu, żyjesz i królujesz w Niej, doskonalej niż we wszystkich aniołach i błogosławionych. Ach, gdybyśmy znali chwałę i miłość, jaką odbierasz w tej przedziwnej istocie, zaprawdę inne ku Tobie i ku Niej Ŝywilibyśmy uczucia. Maryja jest tak ściśle z Tobą zjednoczona, że łatwiej byłoby oddzielić światło od słońca i ciepło od ognia, a nawet — powiem śmiało, prędzej można by odłączyć wszystkich aniołów świętych od Ciebie, aniżeli Twą błogosławioną Matkę: gdyż Ona goręcej Cię kocha i doskonałej Cię sławi, aniżeli wszystkie inne stworzenia społem. (…)”

„Rzeczą doskonalszą, bo skromniejszą, jest nie zbliżać się do Boga wprost, lecz przez pośrednika. Ponieważ natura nasza tak jest skażona, jak dopiero co wykazaliśmy, nie podobna dojść do Boga i Jemu się podobać, opierając się na własnej pracy, na własnych staraniach i przygotowaniach gdyż wszystkie nasze dobre uczynki są skażone i zbyt małej przed Bogiem wartości, by Go mogły zniewolić do połączenia się z nami i wysłuchania nas. Nie bez powodu dał nam Bóg pośredników wobec swego Majestatu. Widział on naszą niegodność i niezdolność, miał litość nad nami, i aby nam dać przystęp do swego miłosierdzia, dał nam możnych orędowników u swej wielmożności. Pomijać tych pośredników i zbliżać się do Jego świętości wprost i bez wszelkiego poparcia, znaczyłoby uchybiać pokorze, uchybiać szacunkowi wobec Boga tak wielkiego i tak świętego; znaczyłoby to Króla królów mniej cenić i poważać, niż zwykłego króla lub księcia ziemskiego, do którego nie ośmielamy się zbliżać bez przyjaciela, który by za nami przemówił.”

„Nabożeństwo to jest łatwą, krótką, doskonałą i pewną drogą, wiodącą do zjednoczenia się z Panem Jezusem, co stanowi doskonałość chrześcijańską.”

To ważne, aby poukładać sobie dokładnie w głowie tę hierarchię, relację i zależność. Problem z „przysłonieniem Słońca przez Księżyc„, czyli Jezusa przez Maryję, wynika z tego, że po prostu obserwator nieba tkwi w ciemnościach nieświadomości, brakuje mu zwykłej wiedzy, zrozumienia i dobrej woli do przyjęcia tego sercem.
Czy trzeba w tym miejscu mówić i cytować więcej? Szczerze polecam i odsyłam do książki św. Ludwika, która jest kompletnym ujęciem tematu, po jej przeczytaniu już nigdy nie będziesz błędnie rozumiał Kultu Maryi, który zawsze w Kościele apostolskim i powszechnym był chrystocentryczny.

Odpowiedź do zdania-herezji nr 5 pt.: „Maryja nie była zawsze dziewicą, bo Józef nie współżył z nią tylko aż nie urodziła syna, co czytamy w Mt 1, 24-25″

1. Uwaga: autor powyższego powołuje się na przekład Nowego Świata, wydawany przez tzw. Świadków Jehowy (dalej: ŚJ) lub Towarzystwo Strażnica, które pochodzi z USA, gdzie działa jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością – wyjątkowo antymaryjnego ugrupowania. Inne tłumaczenia tych wersetów dają zupełnie inny sens.

2. W stwierdzeniu tym, chce się nas pouczyć, że partykuła „aż” [do czasu] oznacza określony czas, po którego upływie dzieje się to, co dotąd się nie działo. „lecz z nią nie współżył / nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna”. Z tego – mówią ŚJ – wynika, iż Maryja została poznana po zrodzeniu, co przez zrodzenie Syna było tylko odłożone.

Jest to herezja pierwszy raz szerzej propagowana w IV wieku przez Helwidiusza, rzymskiego pisarza chrześcijańskiego, błędnowiercy, który zaprzeczał dziewictwu Maryi i głosił wyższość małżeństwa nad celibatem. Herezję w stosunku do dziewictwa Maryi wytknął Helwidiuszowi Hieronim, który w swoich pismach toczył z nim spór.

W świetle rozważań Hieronima, odpowiemy następująco na ten heretyczny, a przede wszystkim obrzydliwy, zarzut względem czystości cielesnej Maryi i Józefa.

Ażeby zrozumieć treść wersu Mt 1,25 należy:
1) mieć ogólne pojęcie na temat zawierania związku małżeńskiego przez Żydów,
2) porównać różne przekłady Pisma w świetle pierwotnej wersji łacińskiej (Vulgaty) i w kontekście poprzedzającego wersu Mt 1, 24, z którym dopiero kolejny i przedmiotowy werset tworzy kompletną myśl.

ad.1) „Zgodnie z prawem Tory, małżeństwo jest procesem dwuetapowym. Pierwszy etap zwie się kidduszin, co można wolno przetłumaczyć jako “zaręczyny” oraz nisu’in, czyli finalizacji zaślubin. Zarówno kidduszin jak nisu’in wykonywane są pod chupą: kidduszin wieńczy nałożenie na palec panny młodej obrączki przez pana młodego, natomiast nisu’in kończy się wraz z chupą i jest rozumiany jako akt połączenia młodej pary pod jednym dachem jako męża i żony. Kidduszin oznacza “uświęcenie” – co podkreśla wyjątkowość małżeństwa żydowskiego, w którym B-g we własnej Osobie zamieszkuje w powstałym domostwie, dzięki czemu związek dwojga ludzi wzbija się na wyższy poziom świętości.

Po założeniu na palec panny młodej obrączki przez pana młodego, odczytywana jest na głos ketuba. Pokazuje ona, że małżeństwo to więcej niż związek ciał i dusz – to również zobowiązanie o charakterze moralnym i prawnym. Ketuba wymienia główne obowiązki męża wobec żony, w tym zapewnianie jej pożywienia, ubioru i uczucia. Ketuba nawiązuje do zaślubin B-ga z Izraelem, które miały miejsce wówczas, gdy Mojżesz otrzymał Torę, “Księgą Przymierza” i odczytał ją na głos Żydom, co poprzedzało „ceremonię chupy na górze Synaj”. (…)
Odczytanie ketuby stanowi moment dzielący dwie fazy małżeństwa – kidduszin i nisu’in. Po jej odczytaniu, ketuba przekazywana jest w ręce pana młodego, który z kolei daje ją swojej wybrance.

Źródło: http://www.chabad.org.pl/cykl-zycia/malzenstwo/slub/zydowski-slub-krok-po-kroku

Stąd, w Mt 1,24 Ewangelista mówi o drugim etapie aktu małżeńskiego, o zamieszkaniu Józefa i Maryi pod jednym dachem.

ad.2) Sens tłumaczenia Biblii Tysiąclecia jest analogiczny do przekładu Nowego Świata, choć nieco słabszy… To niestety nie świadczy dobrze o przekładzie tego wersu. Sens w obu tych przypadkach wskazuje na cielesny akt małżeński.

(24): Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, (25): lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus. [Biblia Tysiąclecia V, Mt 1]

(24): Wtedy Józef zbudził się ze snu i uczynił tak, jak mu polecił anioł Jehowy, i wziął swą żonę do domu. (25): Ale z nią nie współżył, dopóki nie urodziła syna, i nadał mu imię Jezus. [Przekład Nowego Świata, Mt 1]

Z kolei Nowa Biblia Gdańska, Warszawsko-Praska i J. Wujka tłumaczą ten werset w zupełnie innym świetle:
(24): Dlatego Józef, kiedy został obudzony ze snu, uczynił tak, jak mu rozkazał anioł Pana i przyjął swoją żonę, (25): ale jej nie uznawał, aż urodziła swego syna pierworodnego; i nazwał Jego Imię JEZUS. [Nowa Biblia Gdańska, Mt 1]

(24): Obudziwszy się Józef uczynił tak, jak mu nakazał anioł Pański: przyjął swoją małżonkę. (25): I chociaż żył z nią w dziewictwie, porodziła mu syna, któremu on nadał imię Jezus. [Biblia Warszawsko-Praska, Mt 1]

(24): A Józef wstawszy ze snu, uczynił jako mu rozkazał Anioł Pański: i przyjął żonę swoję. (25): I nie uznał jej aż porodziła syna swego pierworodnego: i nazwał imię jego JEZUS. [Biblia Jakuba Wujka, Mt 1]

A oto treść wersów w Vulgacie:
(24): exsurgens autem Ioseph a somno fecit sicut praecepit ei angelus Domini et accepit coniugem suam (25): et non cognoscebat eam donec peperit filium suum primogenitum et vocavit nomen eius Iesum [Vulgate, Mt 1]

Słowa klucze to „cognoscebat” i „donec”. Co oznaczają?

a) cognoscebat – czas przeszły niedokonany (Imperfectum) czasownika cognoscit (trzeciej osoby czasownika cognōscō – znać)

Imperfect – czas przeszły niedokonany wyraża równoczesność danej czynności z inną czynnością w przeszłości; wyraża czynność przerwaną, nieukończoną w przeszłości lub powtarzającą się, tworzony od czasowników niedokonanych, np. grał, pisaliście.

(W przeciwieństwie stoi czas przeszły dokonany, który wyraża czynność ukończoną w przeszłości ze związkiem z teraźniejszością i bez niego, tworzony od czasowników dokonanych, np. zagrał, napisaliście.)

Powyższe znaczenia wg https://en.wiktionary.org/wiki/cognosco#Latin:

cōgnōscō (present infinitive cōgnōscere, perfect active cōgnōvī, supine cōgnitum); third conjugation,

Etymologia: con- (“z” lub wzmocnienie czasownika) +‎ (g)nōscō (“znać”).
I learn, I am acquainted (with), I recognize – poznaję, zapoznałem się (z), zaznajomiłem się (z), poznaję, uznaję, rozeznaję.

b) „donec ma dwa znaczenia w Piśmie: może oznaczać z góry określony czas lub nieograniczony czas – nieograniczoną ciągłość trwania akcji zdefiniowanej przez główny czasownik. Zobaczmy to na wybranych przykładach z Pisma:

(19): in sudore vultus tui vesceris pane donec revertaris in terram de qua sumptus es quia pulvis es et in pulverem reverteris [Vulgate, Rdz 3]
(19): W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz! [Biblia Tysiąclecia V, Rdz 3]

(25): oportet autem illum regnare donec ponat omnes inimicos sub pedibus eius [Vulgate, 1kor 15]
(25): Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. [Biblia Tysiąclecia V, 1kor 15]

(2): ecce sicut oculi servorum in manibus dominorum suorum sicut oculi ancillae in manibus dominae eius ita oculi nostri ad Dominum Deum nostrum donec misereatur nostri [Vulgate, Ps 122]
(2): Oto jako oczy sług w rękach Panów swoich. Jako oczy służebnice w rękach Paniej swojej; tak oczy nasze do Pana Boga naszego, aż się zmiłuje nad nami. [Biblia Jakuba Wujka, Ps 122]

W tych przykładach, słowo donec ma podkreślać oczekiwanie, nadzieję lub trwanie akcji głównego czasownika, a nie rzeczywiste zaistnienie. Ponadto, czasownik użyty w czasie teraźniejszym użyto, aby wskazać na kontynuację w teraźniejszości. Jest to charakterystyczny sposób wyrazu Pisma, który należy właściwie zrozumieć, w przeciwnym razie można zbłądzić.

Znając te wszystkie fakty, możemy dopiero zrozumieć sedno słów Ewangelisty, który ma w rzeczywistości na myśli nieprzerwalną czystość cielesną Józefa i Maryi po ich wspólnym zamieszkaniu pod jednym dachem jako małżeństwo, co trwało nieprzerwalnie również po narodzeniu Jezusa. Wszystko na ten temat.

Zarzuty przeciwko Najświętszej Maryi Panny – część 1

Lista poruszanych zarzutów w części 1:
Zdanie nr 1: „Maria, ostatni raz wymieniona w Dziejach, gdzie modli się razem z apostołami. Parę wersetów w PIŚMIE, pionek w BOŻYM planie.”
Zdanie nr 2: „Rola apostołów i proroków była dużo większa w naszym zbawieniu niż Marii. Wszyscy apostołowie oprócz Jana zginęli śmiercią męczeńską.”
– Zdanie nr 3: a) „Komu Jezus ukazał się po zmartwychwstaniu? Ukochanej jak twierdzisz matce? b) Czy wiesz kto według Jezusa jest jego prawdziwą rodziną, w tym matką? czytaj Biblię człowieku.”

Odpowiedź do zdania nr 1 pt.: „Maria, ostatni raz wymieniona w Dziejach, gdzie modli się razem z apostołami. Parę wersetów w PIŚMIE, pionek w BOŻYM planie.”

Zdanie to bije niesamowitą pychą. Kimże jesteś człowieku, aby w tak pogardliwy sposób mówić o Jedynej, wybranej na Matkę Zbawiciela, Tej, z której Bóg stworzył Sobie Ciało ludzkie? Pogarda, która w ogóle nigdy nie powinna wyjść z ust ucznia Jezusa Chrystusa.

Zamiast umniejszać rolę Maryi w Dziele Zbawienia, lepiej przyjąć postawę Anioła Gabriela, posłańca Boga, który:
Łk 1, 28: Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami. [Biblia Tysiąclecia V]
Łk 1, 28: I wszedłszy do niej anioł powiedział: Bądź pozdrowiona, pełna łaski! Pan z tobą, (błogosławiona jesteś między niewiastami). [Biblia Warszawsko-Praska]
Łk 1, 28: I wszedszy Anioł do niej, rzekł: Bądź pozdrowiana łaski pełna, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami. [Biblia Jakuba Wujka]

lub postawę Elżbiety, która urodziła Jana Chrzciciela, „proroka Najwyższego”:
Łk 1, 42-43: „(42): Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. (43): A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” [Biblia Tysiąclecia V]
Łk 1,42- 43: „(42): Jesteś błogosławiona wśród niewiast, błogosławiony także owoc twojego łona. (43) Skądże mi to [szczęście], że oto sama Matka Pana mojego przychodzi do mnie?” [Biblia Warszawsko-Praska]
Łk 1, 42-43: „(42): I zawołała głosem wielkim, i rzekła: Błogosławionaś ty między niewiastami, i błogosławiony owoc żywota twego. (43): A zkądże mnie to, że przyszła matka Pana mego do mnie?” [Biblia Jakuba Wujka]

Ani Anioł, ani matka ostatniego Proroka Starego Testamentu nie wypowiadali się w sposób pogardliwy o Matce Jezusa Chrystusa. Wręcz przeciwnie, z tych słów bije szacunek i cześć dla tej Jedynej, wybranej przez Boga na Matkę ICH Syna. Takie oto świadectwo dają Maryi Niebo (anioł – Gabriel) i ziemia (człowiek – Elżbieta) już na samym początku Nowego Testamentu.

Rzeczywiście „parę wersetów w piśmie”. Tak może powiedzieć tylko totalny ignorant, który ma zamknięte serce i jest ślepy na to, że te „parę wersetów” rozpoczyna całe Dzieło Zbawienia w fazie ukrytej dla świata, później jest w początkowej fazie publicznego wystąpienia i je kończy. Zdajmy sobie sprawę, że bez wersetów, w których obecna jest Maryja nie byłoby w ogóle Nowego Testamentu. Nie byłoby Ciała Jezusa Chrystusa, które zawisło na Krzyżu, a przez które dokonało się nasze Zbawienie. Skoro Bóg wybrał Maryję na (jedyną!) Matkę Swojego Syna, skoro przyszedł do nas zewnętrznie jako człowiek, a nie jakaś świetlista istota, to znaczy, że taka była Jego wola i inaczej się tego zrobić nie dało – nie było (i nie byłoby) innej godnej dziewicy, która mogłaby przyjąć tę rolę i wypełnić wolę Ojca. Tak samo jak nie dało się dokonać inaczej Dzieła Zbawienia jak przez Krzyż, bo gdyby się dało, to Ojciec odjąłby męki Synowi. Jednakże to właśnie taka, a nie inna była wola Ojca (por. Łk 22, 41-42) ze względu na konieczność całkowitego zadośćuczynienia Bożej Sprawiedliwości, którą mogła zaspokoić jedynie połączona Ofiara Boga-Człowieka, we własnej Osobie. Podobnie, gdyby na przestrzeni czasów żyła bardziej czysta i oddana woli Bożej od Maryi Panna, to z pewnością wszechwiedzący Bóg, wybrałby ją na Matkę dla Swojego Syna, a nie Maryję. Przeczyste łono, pełnia zaufania i całkowite oddanie woli Bożej, były jedynym „posagiem”, którego Ojciec zapragnął dla Syna, i którym obdarował Go wraz z Jego narodzinami na tej ziemi, dając Mu Matkę Maryję. U Boga nie ma przypadków, tym bardziej nie było przypadku w kwestii wyboru osoby na Matkę Słowa.

Gdybanie jest jednak całkowicie bezcelowe, bo wszystkie te wydarzenia zaistniały w czasie i przestrzeni zgodnie z wolą Boga Ojca. Dzieło Wcielenia i Zbawienia zostało zrealizowane w sposób doskonały, jak wszystko co tworzy Bóg, do nas należy przyjęcie tego Dzieła z wiarą.

Odpowiedź do zdania-herezji nr 2 pt.: „Rola apostołów i proroków była dużo większa w naszym zbawieniu niż Marii. Wszyscy apostołowie oprócz Jana zginęli śmiercią męczeńską.”

Apostołowie nie musieliby zostać ani powołani, ani nie musieliby zginąć śmiercią męczeńską, gdyby nie było Jezusa. Ba, nie musieliby nawet porzucać dawnej wiary, bo nie byłoby nowej…. A nie byłoby Jezusa, gdyby nie było Maryi z całą Jej doskonałą czystością i świętością – patrz odpowiedź na zdanie nr 1. Po dziś dzień Odwieczne Słowo Boga nie przybrałoby ciała człowieka, bo nie znalazłoby odpowiednio czystej Dziewicy. godnej, aby sam Bóg przyjął z Niej ciało. Ją samą Bóg Sobie stworzył, aby stała się Matką Słowa Bożego człowieczeństwa. W końcu nie byłoby apostołów, gdyby w krytycznych momentach po ukrzyżowaniu Jezusa i po Jego Wniebowstąpieniu, wiara Maryi nie podtrzymywała ich aż do zesłania Ducha Świętego. To do Niej przybiegli wszyscy jak małe „pisklęta” do „kury-matki”, to w Niej szukali nadziei i oparcia, to w Niej szukali przewodnictwa, kierunku i natchnienia do modlitwy. To Ona została im jako jedyna żywa pamiątką po Mistrzu, to w Niej zachowały się Jego Słowa. Oni sami do czasu zesłania Ducha Świętego mieli tylko mętlik w głowie, pokusy w postaci strachu o własne życie i ciągłe wątpliwości, co do realności tego, co przeżyli w ciągu ostatnich 3 lat i kilku dni, zastanawiali się, czy aby nie był to tylko sen. Kiedy jednak widzieli przed sobą Matkę Jezusa, która nie okazała zwątpienia ani przez moment, która trwała nieustannie na modlitwie, która pokrzepiała ich Słowem Pana, które zachowało się w Niej niezmienione, to dawało im siłę, aby gromadzić się w Imię Pana, modlić się wspólnie, rozważać ostatnie wydarzenia, zachowywać je w pamięci i przywoływać obiecanego Ducha Świętego. Ona była żywym dowodem na rzeczywistość tych ostatnich wydarzeń.

Ona też była dowodem na człowieczeństwo Chrystusa w nieco późniejszym czasie (II wiek), kiedy św. Ignacy Antiocheński, następca św. Piotra i Ewodiusza na biskupstwie Antiochii, zwalczał herezję doketyzmu (pozornego człowieczeństwa Jezusa) przypominając o fakcie narodzenia Jezusa z Maryi. Maryja zawsze urealniała człowieczeństwo Chrystusa ibyła jak busola prawowiernej Ewangelii, od zawsze była batem na herezje. Tak się też rodził kult Maryjny.

Nie byłoby apostołów i nie byłoby Kościoła, gdyby Maryja w krytycznych momentach po odejściu Jezusa, nie poniosła ich na ramionach swojej niezachwianej niczym wiary, a później duchowo nie wyznaczała prawdziwego kierunku do Jezusa, niczym Gwiazda Polarna wyznacza na morzu kierunek północny. W ten sposób Maryja stała się rzeczywiście Matką Kościoła, w ten sposób apostołowie i wszyscy późniejsi, prawdziwi uczniowie Chrystusa, stali się Jej dziećmi.

Odnośnie drugiego zdania, oto ciekawostka: dlaczego Jan nie zginął śmiercią męczeńską? Czyżby umiłowany uczeń Pana był gorszy niż reszta apostołów, że nie zasłużył na „uwielbienie Pana przez męczeńską śmierć”? Otóż za miłość i niezachwianą wiarę w Jezusa podczas największej próby drogi krzyżowej, uczeń ten udowodnił swoją miłość, rzucając swoje życie na ryzyko śmierci, podążając za Mistrzem do końca, przez co niejako został ochrzczony w swoim duchu tak samo jak męczennik krwi. Dostąpił też łaski zachowania życia najdłużej ze wszystkich apostołów. Ponadto, przyjął na siebie odpowiedzialność za materialny los Maryi, Matki Pana – z woli Bożej nie mógł więc umrzeć dopóki żyła Maryja.

Maryi zostało „oszczędzone” męczeństwo krwi, nie tylko przez wzgląd na miłość, którą najbardziej umiłowała Pana za życia i najbardziej miłuje Go w Niebie – z odwzajemnieniem. Bóg nie pozwolił tknąć przemocą fizyczną swojej ukochanej Córki, Matki i Oblubienicy, swojego „zamkniętego ogrodu” (Pnp 4, 12), wystarczyło aż nadto fizyczne męczeństwo Syna Bożego, Jezusa. Niemniej jednak, całe życie Maryi było ofiarą i męczeństwem dla Chrystusa. To był dla Niej właśnie duchowy chrzest krwi, męczeństwo w duchu, niewidoczne dla świata, a znane tylko Bogu. Męczeństwo duchowe trwające całe życie…

Stąd, twierdzenie, że „rola apostołów i proroków była dużo większa w naszym zbawieniu niż Marii” oraz, że męczeńska śmierć apostołów miałaby to udowadniać jest absurdalne. To jest po prostu inna rola, w nieporównywalnych klasach, tak jakby chcieć porównywać urząd i godność królowej do urzędu np. kasztelana lub sędziego dworskiego, przy czym każdy z tych urzędów i każda z tych osób jest potrzebna dla prawidłowego funkcjonowania królestwa.

Sam Jezus ustosunkował się do roli apostołów następująco:
J 4, 36 Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. 37 Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. 38 Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli»

Jak widać, Mistrz nie przecenia roli swoich apostołów i uczniów (żniwiarzy) w Dziele Zbawienia, choć niewątpliwie radością Zbawiciela (siewcy) jest ich sukces, który w istocie jest Jego sukcesem. Wszyscy chrześcijanie niewątpliwie powinni być wdzięczni apostołom za rozszerzenie Ewangelii na cały świat, z pewnością będą oni wysoko w hierarchii Nieba. Niemniej jednak, Królowa jest tylko jedna.

Na koniec ustalmy jeszcze jeden fakt na odparcie herezji nr 2: na początku Dzieła Wcielenia Matka Jezusa jest tylko jedna, apostołów jeszcze nie było. Później, Matka Jezusa ciągle jest tylko jedna, apostołów było 12. Jeszcze później, od Wniebowstąpienia Pana aż po dziś dzień – Matka jest tylko jedna, a apostołów było tysiące, z których każdy miał i ma cześć dla Matki Pana, czerpiąc jednocześnie natchnienie z Jej przykładu wiary, nadziei i miłości.

Mama a przyjaciel lub uczeń to inny poziom relacji. Zdajmy sobie z tego sprawę, że Maryja w Niebie jest ciągle Mamą Jezusa Chrystusa, wcielonego Boga, Tą przez którą dokonało się Wcielenie. Jakże wyobrażasz sobie swoje przyszłe życie w Niebie, kiedy teraz pogardzasz tą Matką, którą zobaczysz u boku Pana?… Należy uporządkować tę relację i ją przemienić, aby pozostała tylko szczera miłość i szacunek do Maryi.

 

Odpowiedź do zdania nr 3: a) „Komu Jezus ukazał się po zmartwychwstaniu? Ukochanej jak twierdzisz matce? b) Czy wiesz kto według Jezusa jest jego prawdziwą rodziną, w tym matką? czytaj Biblię człowieku.”

3. a) Jak napisał św. Ludwik Maria Grignon de Montfort: Maryja wiodła życie ukryte; toteż Duch Święty i Kościół zwą Ją „Alma Mater”, Matką ukrytą i tajemniczą. Pokora Jej była tak głęboka, że nic nie miało dla Niej większego powabu, jak wieść życie ukryte przed samą sobą i przed wszelkim stworzeniem, a znaną być jedynie Bogu. Bóg wysłuchał próśb, które zanosiła Doń o życie ukryte, ubogie i pełne upokorzeń, i w dobroci Swej zasłonił przed wzrokiem ludzkim Jej poczęcie i urodzenie, tajemnice Jej życia, Jej zmartwychwstanie i wniebowzięcie. Właśni rodzice nie znali jej dobrze: a Aniołowie pytali często jedni drugich: Quae est ista? Kimże jest Ona?” [Pnp 3,6]. Albowiem Najwyższy ukrył Ją przed nimi; a jeśli czasem odsłaniał im rąbek tajemnicy, to tym większe dziwy przed nimi ukrywał.”

To komu Jezus ukazał się po zmartwychwstaniu jest napisane nie tylko wprost, ale również między wierszami (pomyślmy np. dlaczego w poranek Zmartwychwstania do grobu Pańskiego idzie Maria Magdalena, później dwóch uczniów, a nie idzie Matka – czyżby już wiedziała, że nie ma sensu tam iść?), a częściowo w ogóle jest to zakryte przed światem, jako jedna z tych spraw o których mowa w J 21, 25.
J 21, 25 Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać.

Jednakże napisano też:
Mt 10, 26 Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć.

I zostało wyjawione. Szukajcie a znajdziecie. Kto naprawdę chce Prawdy, ten Ją znajdzie. Wskazówka na tej drodze: Poemat Boga-człowieka, Księga VII: Uwielbienie, Maria Valtorta.

ad.3.b) Część druga zarzutu, który wyczuwa się w tonie tej wypowiedzi, w zakresie „prawdziwej rodziny Jezusa”, co odnosi się zapewne do Łk 8, 19-21. Przytoczmy:

Łk 8, 19 Wtedy przyszli do Niego Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. 20 Oznajmiono Mu: «Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą». 21 Lecz On im odpowiedział: «Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je».

Zachęcasz do czytania Biblii, ale cóż z tego, kiedy sam czytasz i nie rozumiesz, o czym świadczy ton postawionych pytań. Tak jak dawniej faryzeusze – czytali zamkniętymi oczami [duszy], bo nie wystarczy tylko czytać, ale trzeba jeszcze mieć w duszy Ducha Świętego.

Tak więc czytaj i módl się o Ducha Świętego, a później odpowiedz:
– Gdzie w Ewangelii jest napisane, że rodzona Matka Jezusa nie należy do tego szczęśliwego towarzystwa, które „słucha słowa Bożego i wypełnia je”?
– Komu pierwszemu Słowo Boże objawiło się w Swojej pełni?
– Kto pierwszy słuchał słowa Bożego, stając się pierwszym uczniem Chrystusa i kto najdłużej nim był, znając Go od najmłodszych lat?
– Kto dokładniej i wierniej wypełniał słowo Boże niż Maryja, Dziewica, z której Odwieczne Słowo przyjęło Ciało ludzkie?
– Kto udowodnił w końcu to wszystko w praktyce brutalnej rzeczywistości, trwając aż do końca, do ukrzyżowania i śmierci Pana?

J 14, 15 Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. (…) (21): Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.

To Maryja była od początku aż do końca Życia Jezusa, to Ona przez 33 lata słuchała i wypełniała Jego Słowo, Słowo Boże. To Jej Jezus objawił się na samym początku Wcielenia i niezrównanym stopniu. Nikt Go też bardziej nie umiłował, a przez to nikt Go lepiej nie poznał, bo nikomu Jezus nie zechciał objawić się w równym stopniu jak własnej Matce.

Odpowiedź Jezusa z Łk 8, 21 jest przez niektórych uważana za zimną i dystansującą od rodzonej Matki. W rzeczywistości jest jednak zupełnie na odwrót. Odpowiedź została udzielona w trakcie jednego z duchowych kazań, jako bezpośrednie nawiązanie do omawianego tematu przyjęcia Słowa Bożego w przypowieści o siewcy. Jezus tym samym dał przykład słuchaczom z własnego życia. Miało to na celu:

– podkreślenie wyższości więzów duchowych nad więzami krwi, ponieważ więzy duchowe zbudowane na Słowie Bożym owocują jednością w Duchu Świętym, a to z kolei jest drogocenną perłą, która zostaje jej właścicielowi na wieczność. Nadmieńmy, że więzy duchowe mogą rodzić się również z więzów krwi;

– podkreślenie wagi Słowa Bożego, które powinniśmy przyjąć ufnie jak dziecko, cenić ponad ziemskie relacje i dobra, a przez to wypełniać pomimo wszelkich przeciwności (por. Mt 10, 37-40);

– danie przykładu uczniom zaparcia się samego siebie w zakresie materialnych i cielesnych więzi, a przeniesienie ich w wymiar czysto duchowy;

– złożenie (kolejnej) ofiary Ojcu przez Syna, który wyrzeka się ujrzenia ukochanej Matki w Imię poświęcenia dla zbawienia ludzi;

– Skoro Maryja nie mogła dostać się do Jezusa mimo zapewne ważnej sprawy, to znaczy, że odeszła zasmucona, z powodu tego, że Jej Syn nie wyszedł do Niej. W tamtej chwili mogło to zranić kochającą Matkę, jednak z zasady Maryja zachowuje i rozważa każde Słowo Syna i Pana, i zamiast popadać w destrukcyjne emocje, szuka w tym drugiego dna, nauki dla siebie. W ten sposób, Jezus przygotowuje Maryję do kulminacyjnego etapu Dzieła Zbawienia, niczym ogrodnik przycina gałązkę krzewu, uzdalniając Ją na kolejne „fiat – niech się tak stanie”. Od „zgubienia się” w Świątyni Jerozolimskiej, przez tego typu wydarzenia, uzdalnia Matkę do złożenia Syna w ofierze Ojcu, a następnie do przyjęcia roli Matki wszystkich uczniów Chrystusa, Matki rodzącego się Kościoła, nowej Ewy, która ma zdeptać szatana, zadość czyniąc grzechowi pierwszej Ewy.

W żadnym wypadku jednak, słowa Jezusa z Łk 8, 21 nie zaprzeczają faktu wypełniania Słowa Bożego i woli Bożej przez Maryję, ani też Jej Macierzyństwa w stosunku do Wcielonego Boga.