Moja Komunia święta z Jezusem… na rękę

Chcę podzielić się z Tobą moim osobistym doświadczeniem dotyczącym Komunii świętej na rękę.
W niedzielę 15.03.2020r., przyjąłem 1 raz w życiu Komunię Świętą na rękę...
chciałem po prostu być posłuszny zaleceniu Biskupów i kierować się miłością bliźniego.
Z jednej strony, było to dla mnie niesamowite przeżycie. Chciałem, żeby to było doświadczenie uświęcające moje ręce i przekonywałem się o tym sam w sobie po Komunii.
Czy Stwórca, Najczystszy, który mi te ręce dał i obmył swoją Krwią odpuszczając grzechy może się nimi zabrudzić albo być przez nie zbezczeszczonym? Czy może być zbezczeszczony przez język? Jednak… Obawiam się, że może być zbezczeszczony we mnie, bo każdy grzech deformuje, psuje i w końcu bezcześci mnie jako świątynię Boga. W tym sensie tak – można Boga zbezcześcić w swoim ciele.
Z drugiej jednak strony, po Komunii świętej w trakcie dnia dużo o tym myślałem, pogrążałem się w jakąś niepewność i konflikt sumienia, nie miałem w sobie pokoju i jednoczącego z Bogiem uczucia Łaski uświęcającej.
Następnego dnia, bo codziennie jestem z Jezusem na Mszy świętej od 2016r., i drugim przyjęciu Komunii świętej na rękę, powstał u mnie już wielki konflikt sumienia, zamiast skupić się na Jezusie, to myślę, czy mam przyjąć Go na rękę czy do ust, czego nigdy dotąd nie miałem, bo zawsze byłem całkowicie skupiony na Jezusie. Ponadto zacząłem w trakcie dnia odczuwać w lewej dłoni palące, piekące ciepło, trudne do opisania uczucie. Autentycznie ręka zaczęła mnie „palić”, a w duszy miałem dziwny niepokój. Trwało to cały dzień z niewielkimi przerwami. Pomyślałem: czy to po to namaszcza się olejem świętym ręce kapłanów, aby Najświętszy Sakrament nie wypalił im rąk? Może. A może to kwestia silnego przyzwyczajenia i przekonania do schematu, który wydawał mi się najbardziej wywyższający Boga?
Trzeciego dnia poszedłem przed Mszą świętą do spowiedzi, opowiedziałem m.in. o konflikcie, który noszę w sobie. Ksiądz powiedział mi krótko mniej więcej tak: taka forma przyjmowania Komunii świętej jest dopuszczalna, to nic złego, ale musisz sam zdecydować zgodnie ze swoim sumieniem, bo nie można mieć konfliktu sumienia. Cóż, liczyłem, że mi powie wprost, pozostawił jednak wybór… Kiedy otrzymywałem odpuszczenie grzechów, doświadczyłam uwalniającej Łaski Bożego Miłosierdzia i zwróciłem uwagę, że coś dziwnego znowu zaczęło się dziać z moją dłonią, jakbym znowu czuł na środku to piekące gorąco. Przez pół Mszy św. myślałem o tym, co robić.. Skup się na Jezusie i miłości do niego! – pomyślałem i podszedłem do ołtarza… Będąc już przy balaskach, uklęknąłem i spojrzałem na Braci – przyjmowali Pana Jezusa przeważnie do ust. Stwierdziłem, że jestem zdrowy, nie miałem okazji się zarazić, bo nigdzie szczególnie nie chodzę, a skoro i tak już reszta przyjmuje do ust, to nie ma sensu podejmować „środka przeciwwirusowego” w postaci „na rękę” i w takim razie chcę oddać Jezusowi chwałę, jak zawsze: również przyjąłem Komunię do ust. Muszę powiedzieć, że jestem z tym szczęśliwy i tego dnia miałem w sercu znowu pokój i uczucie Łaski uświęcającej, spoczywającej nade mną.
Nie byłem wówczas świadomy sprawy z pozostającymi na ręce partykułami Ciała Pana Jezusa, niezauważonymi i nieświadomie sprofanowanymi… Dopiero później na nowo odkryłem ten decydujący aspekt całej sprawy… kiedyś chyba słyszałem o tym fakcie, ale w tym wszystkim, co się dzieje, wyleciało mi to kompletnie z głowy.
Przysięgam, że historia jest prawdziwa. Dzielę się z Tobą tym świadectwem, abyś nie popełnił tego samego błędu! Nie twierdzę, że to doświadczenie było dla całego Kościoła, może było tylko dla mnie? Stąd, jeśli będziesz miał podobne „znaki z góry” to trzymaj się formy, do której jesteś wezwany w Duchu Świętym.
Jeśli nie chcesz w okresie epidemii przyjmować Komunii świętej do ust, to nie rezygnuj z fizycznej Komunii, przyjmij „na rękę”, ale sprawdź przed wyjściem z Kościoła dokładnie swoje ręce! Upewnij się, że każda cząstka Hostii została spożyta!

Mam też takie doświadczenie: karmię swojego synka kęsami chleba. Podaję mu je bezpośrednio do ust, niczym hostię. Czasem ma tak, że bierze je do ust i cieszy się, jest wtedy ufny względem mnie, jest między nami Duch jedności. Wtedy cieszę się jego ufnością. Czasem jednak nie chce tak przyjąć ode mnie chleba, krzyczy, denerwuje się i łapie rączką – chce sam sobie podać. Wtedy smutnieję, bo jest coś, co nas dzieli…
Myślę, że tak samo jest z Komunią świętą, kiedy Ojciec daje nam Chleb z Nieba, kiedy Pan Jezus karmi nas swoim Ciałem i Krwią. Myślę, że chciałby naszej ufności przejawiającej się w tym, że przyjmujemy Jego Ciało jak małe dziecko chleb, prosto do buzi z rąk kochającego ojca.
«Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.” (por. Mt 18,3-4)

Chcę jednak dodać na koniec, że Kościół Katolicki dopuszcza obie formy przyjmowania Komunii Świętej i wszelkie próby podważania tego nauczania w tym czasie są działaniem przeciwko jedności Kościoła! Nie do wiernych należy decyzja o zmianie tej praktyki. Jeśli jednak przyjdzie czas, że zmiana zostanie dokonana, to ja będę widział w tym wolę Bożą na ten czas, bo wierzę, że Kościół prowadzi Duch Święty i ma Go pod kontrolą. A w czasie epidemii nie kłóćmy się o samą zewnętrzną formę! Jest wybór, nikt tu nie powinien unosić się pychą i wywyższać ponad Brata w żadnym przypadku – jeśli klęczysz do Komunii, to nie wynoś się ponad tego, kto podczas Komunii stoi i przyjmuje na rękę. Jeśli przyjmujesz na rękę, to nie krytykuj tych, którzy przyjmują do ust. Niech kapłani umożliwią wybór wiernym, zgodnie z kościelnym prawem i niech każdy stosuje się do natchnień Ducha Świętego, co do formy zewnętrznej i postawy wewnętrznej, bo w końcu każdy chrześcijanin musi dać się Jemu prowadzić i przeprowadzić przez różne doświadczenia. Czasem nawet przez ogień na ręce…

Najważniejsze w tym czasie jest to, aby być z Jezusem, aby trwać w Nim przez Jego Ciało i Krew zewnętrznie tak, czy inaczej, ale wewnętrznie w miłości i prawdzie, oraz aby głosić udręczonemu światu Ewangelię, dobrą nowinę o miłosiernym Bogu, który tak nas umiłował, że zesłał swojego Syna, Jezusa Chrystusa, aby każdy kto w Niego wierzy, miał życie wieczne! Niech każdy się dowie, że Jezus tak nas umiłował, że oddał swoje życie w ofierze na krzyżu, aby odpuścić nam grzechy i zabrać nas do Nieba, a już tu na ziemi zesłać nam Ducha Świętego, aby Niebo zstąpiło w nasze dusze, abyśmy już tu mieli Królestwo pokoju, radości, miłości, sprawiedliwości! Królestwo Boże! Jezus nas zbawił!

Kiedy marnujemy energię i czas na kłótnię o „jedynie prawdziwą formę przyjmowania Komunii Świętej” ludzie umierają bez Jezusa i idą do piekła…!!! Czy o tym zapomnieliście kochani Bracia i Siostry, chrześcijanie?! Niech ta świadomość nas przebudzi i nawróci do przyjęcia właściwego kierunku w naszym duchowym życiu na kierunek, który przede wszystkim wytyczył Jezus w ostatnich chwilach na Ziemi- jedność, głoszenie Ewangelii i czynienie nowych uczniów, aby jak najwięcej ludzi uwierzyło i miało Życie wieczne:

Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.” (por. J 17, 20-23)

Idźcie więc i nauczajcie [czyńcie uczniami] wszystkie narody, udzielając im chrztu [zanurzając] w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».” (por Mt 28, 19-20)

Z braterskim pozdrowieniem,
Jarosław Bodak

4 myśli na temat “Moja Komunia święta z Jezusem… na rękę”

    1. Te „proroctwa”, które przywołujesz, NA PEWNO nie są słowami Jezusa. Styl każdej z tych wypowiedzi świadczy dosadnie, że to są słowa jakiegoś człowieka.

      UWAGA: Cyprian Polak, Anna od Jezusa, Alicja Maria Michalina, Żywy Płomień to fałszywi prorocy!!

      1. Nie, nie są fałszywymi prorokami. O rozeznanie trzeba prosić Boga.
        Poza tym, prawdziwość tych orędzi potwierdza co najmniej jeden kapłan, który opiekuje się Cyprianem i Anną.

        Przykro mi, lecz racji nie masz.

      2. Poza tym, nie ocenia się prawdziwości przekazu po „stylu wypowiedzi”, lecz ze zgodnością z nauką Kościoła Katolickiego i Pisma św. Mało wiesz…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *