Jezus Chrystus spłacił dług. Sprawa (nie)opłaconego rachunku za przyjęcie 1 Komunijne z dnia 23.05.2026r. w restauracji La Trattoria Marcello & Giulia

W maju 2026r. stała się publicznie znana rzecz wołająca o pomstę do Nieba: po 1 Komunii świętej pewna rodzina wybrała się do restauracji (La Trattoria Marcello & Giulia) i pomimo zapewnień, ostatecznie nie opłaciła przyjęcia 1 Komunijnego za kwotę ok. 5700zł. Właścicielka restauracji pomimo prób kontaktu niestety nie otrzymała swojego wynagrodzenia… A przecież Słowo Boże mówi nam:

Księga Powtórzonego Prawa 24, 14-15: „Nie będziesz krzywdził najemnika ubogiego i potrzebującego (…). W tym samym dniu oddasz mu zapłatę, przed zachodem słońca, gdyż on jest ubogi i całym sercem jej pragnie; by nie wzywał Pana przeciw tobie, a to obciążyłoby cię grzechem”.
List św. Jakuba 5, 4: „Oto woła zapłata robotników, ścięta przez was na waszych polach, którąście zatrzymali, a krzyk żniwiarzy doszedł do uszu Pana Zastępów”.

Sprawa została zgłoszona na policję i do mediów ogólnopolskich – stąd o tym się dowiedziałem – bo przecież kiedy „katolYk” robi coś złego, to trzeba to dać na świecznik całej Polsce, zgodnie ze słowem Pana (Mt 5,13-15).
I słusznie, niech to katolików i w ogóle wszystkich chrześcijan budzi ze snu duchowego.

Co ciekawe, kiedy inny katolik robi coś dobrego albo sam Pan Jezus Chrystus interweniuje, np. spłaca taki dług, to o tym jest totalna cisza.

W związku z tym, że w mediach krąży całkowicie błędne wyjaśnienie, interpretacja „finału” wydarzeń związanych z nieopłaconym przyjęciem z okazji I Komunii Świętej w Restauracji La Trattoria Marcello & Giulia, to zostałem niejako zmuszony odkryć historię przelewu od Jezusa Chrystusa, który spłacił ten dług, z moim jedynie fizycznym udziałem, jako Jego posłańca w tej sprawie.
Jeżeli król czy władca albo właściciel firmy posyła sługę czy pracownika, aby załatwił za niego i w jego imieniu sprawę, to przypisuje się załatwienie tej sprawy posłańcowi czy królowi, właścicielowi?
Tak też właśnie ma się przedmiotowa sytuacja: Jezus jest Królem, a ja Jego sługą czy posłańcem.

Zrozumcie jasno, co chcę podkreślić w swoim świadectwie, opowieści o tym doświadczeniu i innych sprawach, które przy okazji poruszam: bez Jezusa Chrystusa, bez Jego Osoby oraz bez żywej, realnej i codziennej relacji Komunii z Nim, bez działania Jego Ducha we mnie, jak również bez poczucia przynależności do Kościoła Katolickiego, przez który Pan działa i obdarza mnie łaską, karmi mnie codziennie Swoim Słowem oraz Ciałem i Krwią, nic podobnego w tej sprawie by się nie wydarzyło.
Przelew został zrealizowany w imieniu Jezusa Chrystusa, bo sam z siebie nic takiego bym nie uczynił.
„Jeżeli zaś ktoś nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy.” (Rz 8,9b).

Z drugiej strony: bez działania Złego ducha w ludziach, ta przykra sprawa oszustwa w ogóle by się nie wydarzyła, jak i całe zło, które jest na świecie, by na niego nie weszło.

Kto ma oczy, niech zobaczy różnice w czynach i owocach.

Chciałem zachować to wszystko w tajemnicy, zgodnie ze Słowem Pana, aby nie trąbić przed sobą o swoich dobrych uczynkach (por. Mt 6:1-4), i miałem nadzieję, że ten, kogo spotyka nieoczekiwane dobro, jak tu: cudowna naprawa szkody w imię Pana Jezusa, zyska tę odrobinę wiary, aby zrozumieć ten znak i uwierzyć, że to rzeczywiście ON interweniował w jego sprawie, że to naprawdę Jego dzieło, z Jego miłosierdzia… i da przez to dobre świadectwo Panu, może podziękuje…

Niestety, przypisano „od tak po prostu” szczęśliwy finał sprawy zasłudze „przestraszonej osoby odpowiedzialnej za oszustwo” – bez głębszego zbadania sprawy i wielu ludzi bezmyślnie akceptuje taki przekaz, który jest zwyczajnie „fake newsem”, drodzy Państwo. Jeżeli czegoś nie wiesz, to nie zgaduj ogłaszając to jako oczywistą prawdę, bo taka fałszywa rzeczywistość próbuje się szerzyć jako prawda w umysłach ludzi, którzy się z nią stykają.

Dlatego teraz jeszcze bardziej nie chcę, aby znowu Imię Pana Jezusa było znieważane przez obracanie tego ZNAKU w jakiś „cudaczny żart osoby, która nie opłaciła rachunku i nagle się przestraszyła” i muszę wyjaśnić sprawę na tyle, na ile to możliwe. Dlatego też na koniec publikuję pełny przebieg konwersacji z Restauracją – a właściwie mój monolog… również na potwierdzenie mojej wersji wydarzeń.

Po tym materiale niech będzie znana cała prawda: co się tak naprawdę wydarzyło w sprawie spłaty tego długu w Restauracji oraz po co – co to wszystko ma znaczyć.
Jeśli Cię to interesuję – proszę wytrwaj i oglądnij do końca.

Pozdrawiam szczególnie ekipę Restauracji La Trattoria Marcello & Giulia oraz Dziennikarzy, którzy sprawę opisali. Mam nadzieję, że odtąd sprawa tajemniczego przelewu od Jezusa Chrystusa będzie jasna i zrozumiała, i że już uwierzycie, że to na poważnie od Niego.
Nie ma tu żadnego żartu: tak jak przestępstwo jest poważne, tak i kwota długu była poważna, tak i jego spłata jest poważna.

Natomiast sama sprawa oszustwa dla Restauracji wcale się nie kończy..
W związku z tym, że winowajca nie przyznał się do winy i nie szuka pojednania, to służby ścigania powinny kontynuować postępowanie… i jeszcze zobaczymy, co wydarzy się dalej…
Kto jest chrześcijaninem niech modli się za niego, żeby nawrócił się i wrócił do Restauracji, przeprosił i sam naprawił szkodę… Jeśli tak by się stało, to proszę Panią właścicielkę Restauracji, aby przebaczyła mu, przyjęła zadośćuczynienie i zachowała również te pieniądze od Jezusa Chrystusa jako „napiwek” do tego pamiętnego przyjęcia I-Komunijnego i dowód Jego błogosławieństwa dla Was.

Zawołaj do Jezusa z głębokości serca! Ja wołałem, On odpowiedział…

Wspomnienia z dawnych czasów 2009r., kiedy to po wypisaniu się z lekcji religii w liceum i kilku latach zapierania się wiary chrześcijańskiej na rzecz poszukiwań prawdy w ezoteryce, New Age, itd. … popadłem w depresję… i wołam do Jezusa Chrystusa. A On…
Przychodzi do mnie jako prawdziwa Światłość!
Dzisiaj zapraszam Ciebie, abyś z głębokości serca wołał do Pana! Z pewnością On Ciebie wysłucha.


Pw. nagranie jest z okresu przed Świętem Bożego Miłosierdzia 2026 – następne już blisko! Zaproszenie dla Ciebie od Jezusa nadal aktualne!

Jezus Światłością

Chciałbym podzielić się doświadczeniem, które miałem łaskę przeżyć w z jednym z wrocławskich kościołów w 1 niedzielę lutego 2009r., kiedy Bóg wśród wielu znaków wyprowadzał mnie z mojej ciemności…

Było wystawienie Najświętszego Sakramentu zamiast kazania. Cóż, klęczałem jak inni, miałem zamknięte oczy i modliłem się albo jak to się mówi, „latałem gdzieś z głową w chmurach”.
W pewnym momencie, w wewnętrznym widzeniu, cały czas jeszcze za zamkniętymi oczami, pojawił się obraz kuli światła. Przyglądam się jej, a ona nie znika. Kiedy otworzyłem oczy, ujrzałem całą przestrzeń wypełnioną światłem tak jasnym, że zostało zatopione w nim całe otoczenie, cała szara rzeczywistość. Tak, jakbym był w oceanie światła! Światło słoneczne byłoby przy tym świetle podobne do płomyka małej świeczki. Nie widziałem wokół ludzi, nie widziałem ławek, ścian, widziałem lekko przebłyskujące krawędzie złotej monstrancji i tylko i wyłącznie światło, którego źródło i centrum było w Najświętszym Sakramencie, w tej Hostii, o której Pan powiedział: „to jest Ciało moje” (por. Mt 26, 26). Wiedziałem to w tym momencie jakby intuicyjnie, przez wewnętrzne poznanie, bo wszystko pogrążyło się w świetle i ciężko było znaleźć punkt odniesienia. Przy tym sam nie czułem nic specjalnego, ani strachu ani jakiegoś wybuchu radości, raczej po prostu niewzruszony pokój, lekkość na duszy.

Trwało to wszystko jakieś 30 sekund, może chwilkę dłużej, po czym natężenie światła zaczęło powoli się zmniejszać. Najpierw wynurzyła się monstrancja z ołtarzem, później ściany jeszcze delikatnie rozświetlone i ostatecznie cała reszta… ziemskiej rzeczywistości.

Wierzę, że w tym widzeniu wypełniły się dla mnie słowa Jezusa zapisane przez św. Jana:

A oto znów przemówił do nich Jezus tymi słowami: «Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia».” (por. J 8, 12)

W Nim [Słowie] było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Była światłość prawdziwa,  która oświeca każdego człowieka,  gdy na świat przychodzi.” (por. J 1, 4-5; 9)

A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć. Na to tłum Mu odpowiedział: «Myśmy się dowiedzieli z Prawa, że Mesjasz ma trwać na wieki. Jakżeż Ty możesz mówić, że potrzeba wywyższyć Syna Człowieczego? Któż to jest ten Syn Człowieczy?» Odpowiedział im więc Jezus: «Jeszcze przez krótki czas przebywa wśród was światłość. Chodźcie, dopóki macie światłość, aby was ciemność nie ogarnęła. A kto chodzi w ciemności, nie wie, dokąd idzie. Dopóki światłość macie, wierzcie w światłość, abyście byli synami światłości». To powiedział Jezus i odszedł, i ukrył się przed nimi.” (por. J 12, 32-36)

„Jezus zaś tak wołał: «Ten, kto we Mnie wierzy, wierzy nie we Mnie, lecz w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał.
Ja przyszedłem na świat jako światło, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności.”
(por. J 12, 44-46).

„Błogosławiony jesteś, Panie, który w swojej chwale oświecasz cały świat. (Talmud Berakhot 60b – niech i przez słowa z Talmudu mój Pan, Jezus Chrystus, odbiera należne Mu błogosławieństwo i chwałę, a co!)

Ciekawy jest też fakt, że światło ma naturę dualną: korpuskularno-falową, tzn. przejawia w zależności od sytuacji właściwości falowe (dyfrakcja, interferencja) lub korpuskularne (określona lokalizacja, pęd).

Podobnie jest z Bogiem: prawdziwa światłość stała się ciałem… i przybrała sobie imię:

המשיח הנצרי ישוע

(hebr., czyt. Jeszua haMesziach haNotzri)

Jezus Chrystus z Nazaretu