Mobilny Obraz Jezusa Miłosiernego w Nowej Ewangelizacji – MOJM

Na początku epidemii, w czasie Wielkiego Postu 2020r., Pan Jezus, podczas codziennej modlitwy Koronką do Bożego Miłosierdzia o godz. 15.00, uświadamiał mi w obrazach i w uczuciach, jak bardzo chce wyjść do ludzi, jak bardzo chce ich spotkać, jak tęskni za ludźmi, za spotkaniem z nimi, za

Uświadamiał mi – i dalej to robi – jak bardzo potrzebne są nowe kanały głoszenia Ewangelii, aby dotrzeć do świadomości dzisiejszego człowieka.

Pewnego dnia, jeszcze przed wybuchem epidemii, pojawił się w moim umyśle obraz, w którym idę przez swoje osiedle z obrazem Jezusa Miłosiernego, który przyciąga ludzi do rozmowy o Jezusie. Następnie kiedy epidemia wybuchła, obraz ten przekształcił się w inny: jadę samochodem przez miasto, a obraz Jezusa jest na dachu samochodu … ja też się uśmiechnąłem na tą „wizję” 🙂

Jednak, ona nie ustępowała, ale z każdym dniem coraz bardziej krystalizowała się w moim umyśle, mimo, że równolegle starałem się to wyprzeć. Zacząłem mimowolnie planować konstrukcję na samochód, na której można byłoby zainstalować obraz o wielkości takiej, aby było go widać z daleka. Zacząłem nad tym myśleć na poważnie, a Duch Święty podpowiadał natchnieniami szczegóły: wymiary, parametry materiałów, sposoby montażu – słowem wszystko, co konieczne dla zrealizowania tej wizji. Wszystko działo się w czasie mojej pracy.

W końcu zgromadziłem materiały i zacząłem fizycznie tworzyć konstrukcję w Wielki Piątek, 10.04.2020r. – zamiast robić swoją pracę w firmie, wziąłem się z zapałem do budowania dzieła, które nazwałem: Mobilny Obraz Jezusa Miłosiernego. Polała się przy tym i krew… ehh to był jedyny taki Wielki Piątek w moim życiu… niepowtarzalne zjednoczenie z Jezusem! Cały wielki tydzień pracowałem nad tym dziełem i skończyłem około tygodnia później, tj. w czwartek 16.04.2020r.

Pan Jezus uparł się, że chce wyjść do ludzi, których umiłował do końca… I dopiął swego! Chciał wylądować w naszej rzeczywistości w czasie epidemii i wylądował… na dachu mojego samochodu! Dla Jezusa nie ma rzeczy niemożliwych! Tylko popatrzcie na to:

Ostatnie szczegóły montażowe dopinałem pod kościołem św. Maksymiliana Kolbego we Wrocławiu w czwartek 16.04.2020r.. Zainstalowałem obraz na dachu samochodu, poprosiłem księdza o poświęcenie, wykonałem 1 rundę przy okazji podwożąc jednego pana do apteki, wróciłem i poszedłem na Mszę Świętą. Kiedy  wyszedłem po Mszy Świętej gotowy na 1 trasę z MOJM zobaczyłem taki widok:

Widzisz gołębia siedzącego na dachu? Ja jak go zobaczyłem, to momentalnie uradowałem się jeszcze bardziej i odczytałem to jako znak, że Duch Święty będzie mnie prowadził w tym dziele!

Początkowe założenie było takie, że miałem jeździć po Wrocławiu przed i na Świętego Bożego Miłosierdzia. Taką wizję miałem na początku i to było aż nadto w moich ograniczeniach! Żeby odważyć się na coś takiego w ogóle! Dobrze, że Pan nie powiedział mi, co planuje dalej, ale początkowo to ukrył… bo bym chyba od razu to wyparł, jako niewykonalne dla mnie…

Dodatkowo muszę wspomnieć, że na samym obrazie się nie skończyło… Pewnego dnia usłyszałem straż miejską mówiącą przez megafon komunikaty związane z epidemią. Momentalnie dostałem impuls: ogłaszać Ewangelię ludziom zamkniętym w domach przez megafon. Zbaraniałem, ale uznałem, że to może być całkiem skuteczna droga dotarcia do ludzi, którzy są zamknięci na długo w domach… Wyposażyłem się więc w megafon i wziąłem go w trasę.

A skończyło się trasą trwającą od czwartku do niedzieli (16.04.2020 – 19.04.2020) z Wrocławia przez Lubin, Nową Sól, Zieloną Górę, Świebodzin, Gorzów Wlkp. i Szczecin (piątek 17.04.), ze Szczecina, przez Poznań, Płock i Warszawę (sobota 18.04.), z Warszawy przez Łódź, Częstochowę do Krakowa, do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, do którego dojechałem w Święto Bożego Miłosierdzia, 19.04.2020r. W ten sam dzień wieczorem wróciłem do Wrocławia.

Po drodze, kiedy przejeżdżałem przez miasta, Pan polecił mi zajeżdżać pod supermarkety, gdzie ludzie stali w długich kolejkach na dworze. Kiedy jechałem obok takiej kolejki, to wszystkie oczy w niemałym szoku wpatrzone były w obraz Jezusa. Ja po małej „rundce” wokół nich, czasem jechałem dalej, kiedy nie czułem się na siłach, żeby wyjść i przemówić, a czasem jak mi Duch dał moc do wypowiedzenia słowa, to zatrzymywałem się, wychodziłem z samochodu i ogłaszałem, że w niedzielę jest Święto Bożego Miłosierdzia, dodając przy tym jeszcze parę słów z natchnienia… o mój Boże, jaką przy tym wszystkim walkę toczyłem z moją słabością… jednak „moc w słabości się doskonali” – takie Słowo przed wyjazdem dał mi Ksiądz, który poświęcił obraz. Sprawdziły się! Kiedy byłem w Płocku, odwiedziłem Klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w którym przebywała s. Faustyna Kowalska. Chciałem wziąć chociaż 2 z nich do samochodu na objazd po Płocku, żeby pokazać im ten sposób ewangelizacji – takie polecenie otrzymałem. Niestety siostry mi nie otworzyły mimo kilkukrotnego pukania do drzwi i nawet wywoływania przez megafon Słowem Bożym. Patrzyły przez okno… widziały samochód z obrazem Jezusa… i zignorowały mnie całkowicie.

Bardzo mnie to zasmuciło… jedno z tych miejsc szczególnie związanych z obrazem Jezusa Miłosiernego dzisiaj jakby Go nie przyjęło. Zapłonąłem smutkiem, żalem i gniewem, i powiedziałem sobie, że skoro tak, to nie będę w Płocku w ogóle więcej głosił i natychmiast stąd wyjeżdżam. Jednak Pan powiedział mi wtedy: Nie, przeciwnie. Właśnie w tym mieście będziesz ogłaszał Dzieło Miłosierdzia z mocą, jak jeszcze nigdzie do tej pory!

Zrozumiałem przy tym w jednej chwili, o co Mu chodzi: tam gdzie wzmógł się grzech, jeszcze obficiej musi rozlać się łaska. Nabrałem Ducha i pojechałem dalej, wyciągnąłem megafon i przez większość miasta zacząłem głosić z mocą wielkie Dzieło Bożego Miłosierdzia…. ze śmiałością, jakiej nie miałem nigdy dotąd! Następnego dnia, jadąc przez Warszawę, powtórzyłem to, chociaż z rana czułem ogromną słabość i niezdolność do dalszej jazdy z głoszeniem przez megafon. Kiedy miałem już zaraz wyjeżdżać, to Pan do mnie przyszedł w Duchu, oddałem Mu całą nędzę, a On mnie przeniknął i umocnił w swoim nieskończonym miłosierdziu… i pojechałem już bez skrępowań, przez Warszawę, później przez Łódź, odwiedzając Archidiecezję Łódzką z miłym spotkaniem i wsparciem ks. Łukasza, sekretarza Arcybiskupa Grzegorza Rysia, któremu chciałem pokazać ten sposób, a następnie przez Częstochowę i Jasną Górę, do Krakowa… Wielu ludzi zobaczyło Jezusa, mam nadzieję, że wielu ludzi przypomniało sobie o Jezusie i poszukało informacji o obrazie Jezusa Miłosiernego. Mam nadzieję, że wielu ludzi doprowadzi to do spotkania z Jezusem i ostatecznie do Zbawienia! Jak niegdyś ja spotkałem Jezusa za sprawą małego obrazka Jezusa Miłosiernego, tak teraz jestem przekonany, że w życiu wielu powtórzy się to samo! Przez jedno krótkie spotkanie, choćby przez jedno nic nieznaczące spojrzenie… Niech tak się stanie! Amen!

Niesamowita i niezapomniana podróż z Panem Jezusem!

Piszę to wszystko, bo Pan Jezus chce powołać kolejnych uczniów – ewangelizatorów, którzy wykorzystają ten pomysł i wdrożą go w swojej misji, do swojego życia duchowego, do swojego skarbca metod ewangelizacyjnych.

A teraz chcę modlić się za tych, którzy wejdą w to powołanie! Módl się ze mną.

Ojcze, proszę Cię w Imię Twojego Syna Jezusa Chrystusa! Poślij teraz Ducha Świętego, aby przeniknął duszę osoby, która ma wejść w misję głoszenia Dzieła Bożego Miłosierdzia, być świadkiem Bożego Miłosierdzia wszędzie, gdzie zostanie posłana. Niech Duch Święty zstąpi na osobę, która ma rozszerzać znajomość i cześć dla wizerunku Jezusa Miłosiernego, Jezusa, który tak nas umiłował, że oddał za nas życie, aby dać nam życie wieczne! Niech Duch Święty wlewa teraz miłość w serce osoby, która podejmie się tego dzieła. Niech napełnia ją pewnością, co do Twojej woli Ojcze i niech uzdolni do wypełnienia tej woli!

Jeśli dodatkowo czujesz, że te słowa Pana Jezusa z Dz. 206:
(…) patrz w przepaść miłosierdzia Mojego i oddaj temu miłosierdziu Mojemu cześć i chwałę, a uczyń to w ten sposób – zbierz wszystkich grzeszników z całego świata i zanurz ich w przepaść miłosierdzia Mojego. Pragnę się udzielać duszom, dusz pragnę – córko Moja. W święto Moje – w święto Miłosierdzia, będziesz przebiegać świat cały i sprowadzać będziesz dusze zemdlone do źródła miłosierdzia Mojego. Ja je uleczę i wzmocnię.”
– są do Ciebie, to niech Pan Cię teraz pobłogosławi, namaści, umocni i doprowadzi do podjęcia tego zadania!

Jeśli czujesz, że Pan Cię do tego powołuje, jeśli poczułeś Jego obecność i zareagowałeś na modlitwę i słowa Jezusa, jeśli odpowiadasz pozytywnie na to wezwanie, to koniecznie proszę Cię o kontakt! Stworzymy razem nieformalną wspólnotę / grupę ewangelizacyjną, wspierającą się, modlącą się za siebie i wymieniającą doświadczeniami. Udostępnię Ci szczegóły montażowe, pomogę zrobić konstrukcję, pomogę finansowo, podzielę się doświadczeniami – cokolwiek będzie Ci potrzeba. Ewangelia musi być głoszona na wszelkie możliwe sposoby w każdym czasie, tym bardziej w czasie epidemii!

Jeśli już będziesz jeździć z „MOJM”, ale nie wiesz, co głosić, to:
1) ja też tak mam, ale Duch mówi mi: nie przejmuj się, bo wystarczy sama jazda i to, że wielu ludzi zobaczy Jezusa, bo Jego osoba zagości w ich świadomości – resztę zostaw Bogu;
2) módl się o moc Ducha Świętego, a jak Cię już namaści i otworzy Ci usta, to głoś KERYGMAT, a dodatkowo słowa samego Pana Jezusa, Jezusa Miłosiernego – tu przygotowałem wyciąg:

Ewangelizacja z Jezusem Miłosiernym i s. Faustyną

Łaska i pokój naszego Pana, Jezusa Chrystusa niech będą z Wami wszystkimi!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *