Moja Komunia święta z Jezusem… na rękę

Chcę podzielić się z Tobą moim osobistym doświadczeniem dotyczącym Komunii świętej na rękę.
W niedzielę 15.03.2020r., przyjąłem 1 raz w życiu Komunię Świętą na rękę...
chciałem po prostu być posłuszny zaleceniu Biskupów i kierować się miłością bliźniego.
Z jednej strony, było to dla mnie niesamowite przeżycie. Chciałem, żeby to było doświadczenie uświęcające moje ręce i przekonywałem się o tym sam w sobie po Komunii.
Czy Stwórca, Najczystszy, który mi te ręce dał i obmył swoją Krwią odpuszczając grzechy może się nimi zabrudzić albo być przez nie zbezczeszczonym? Jednak… Obawiam się, że może być zbezczeszczony we mnie, bo każdy grzech deformuje, psuje i w końcu bezcześci mnie jako świątynię Boga. W tym sensie tak – można Boga zbezcześcić w swoim ciele.
Z drugiej jednak strony, po Komunii świętej w trakcie dnia dużo o tym myślałem, pogrążałem się w jakąś niepewność i konflikt sumienia, nie miałem w sobie pokoju i jednoczącego z Bogiem uczucia Łaski uświęcającej.
Następnego dnia, bo codziennie jestem z Jezusem na Mszy świętej od 2016r., i drugim przyjęciu Komunii świętej na rękę, powstał u mnie już wielki konflikt sumienia, zamiast skupić się na Jezusie, to myślę, czy mam przyjąć Go na rękę czy do ust, czego nigdy dotąd nie miałem, bo zawsze byłem całkowicie skupiony na Jezusie. Ponadto zacząłem w trakcie dnia odczuwać w lewej dłoni palące, piekące ciepło, trudne do opisania uczucie. Autentycznie ręka zaczęła mnie „palić”, a w duszy miałem dziwny niepokój. Trwało to cały dzień z niewielkimi przerwami. Pomyślałem: czy to po to namaszcza się olejem świętym ręce kapłanów, aby Najświętszy Sakrament nie wypalił im rąk? Może. Trzeciego dnia poszedłem przed Mszą świętą do spowiedzi, opowiedziałem m.in. o konflikcie, który noszę w sobie. Ksiądz powiedział mi krótko mniej więcej tak: taka forma przyjmowania Komunii świętej jest dopuszczalna, to nic złego, ale musisz sam zdecydować zgodnie ze swoim sumieniem, bo nie można mieć konfliktu sumienia. Cóż, liczyłem, że mi powie wprost, pozostawił jednak wybór… Kiedy otrzymywałem odpuszczenie grzechów, doświadczyłam uwalniającej Łaski Bożego Miłosierdzia i zwróciłem uwagę, że coś dziwnego znowu zaczęło się dziać z moją dłonią, jakbym znowu czuł na środku to piekące gorąco. Przez pół Mszy św. myślałem o tym, co robić.. Skup się na Jezusie i miłości do niego! – pomyślałem i podszedłem do ołtarza… Będąc już przy balaskach, uklęknąłem i spojrzałem na Braci – przyjmowali Pana Jezusa przeważnie do ust. Stwierdziłem, że jestem zdrowy, nie miałem okazji się zarazić, bo nigdzie szczególnie nie chodzę, a skoro i tak już reszta przyjmuje do ust, to nie ma sensu podejmować „środka przeciwwirusowego” w postaci „na rękę” i w takim razie chcę oddać Jezusowi chwałę, jak zawsze: również przyjąłem Komunię do ust. Muszę powiedzieć, że jestem z tym szczęśliwy i tego dnia miałem w sercu znowu pokój i uczucie Łaski uświęcającej, spoczywającej nade mną.
Nie byłem wówczas świadomy sprawy z pozostającymi na ręce partykułami Ciała Pana Jezusa, niezauważonymi i nieświadomie sprofanowanymi… Dopiero później na nowo odkryłem ten decydujący aspekt całej sprawy… kiedyś chyba słyszałem o tym fakcie, ale w tym wszystkim, co się dzieje, wyleciało mi to kompletnie z głowy.
Przysięgam, że historia jest prawdziwa. Dzielę się z Tobą tym świadectwem, abyś nie popełnił tego samego błędu!
Proszę, przyjmij moją radę:  jeśli nie chcesz przyjmować Komunii świętej do ust, to przyjmij ją duchowo – tyle.

Mam też inne doświadczenie: karmię swojego synka kęsami chleba. Podaję mu je bezpośrednio do ust, niczym hostię. Czasem ma tak, że bierze je do ust i cieszy się, jest wtedy ufny względem mnie, jest między nami Duch jedności. Wtedy cieszę się jego ufnością. Czasem jednak nie chce tak przyjąć ode mnie chleba, krzyczy, denerwuje się i łapie rączką – chce sam sobie podać. Wtedy smutnieję, bo jest coś, co nas dzieli…
Myślę, że tak samo jest z Komunią świętą, kiedy Ojciec daje nam Chleb z Nieba, kiedy Pan Jezus karmi nas swoim Ciałem i Krwią. Myślę, że chciałby naszej ufności przejawiającej się w tym, że przyjmujemy Jego Ciało jak małe dziecko chleb, prosto do buzi z rąk kochającego ojca.
«Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.” (por. Mt 18,3-4)

Z braterskim pozdrowieniem,
Jarosław Bodak

Modlitwa przed Komunią św. „na rękę”

Przed każdą Komunią świętą powinniśmy odpowiednio przygotować nasze wnętrze na przyjście Pana Jezusa. Sposób życia zgodny z Ewangelią i cała Msza święta ma przygotować na Ten moment… ostatnio również pada kwestia zewnętrznej formy Komunii świętej: na kolanach i do ust vs na rękę?

Omówmy na początek sam moment przed Komunią świętą. Kapłan ukazując Eucharystycznego Jezusa, Pana ukrytego w chlebie, Jego żywe Ciało, mówi:
„Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Błogosławieni, którzy zostali wezwani na Jego ucztę.”
„Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja!” – głośno odpowiadają uczniowie.

Wewnątrz siebie wołajmy:
Pan mój i Bóg mój!
Pan mój i Bóg mój!
Pan mój i Bóg mój!
(3 razy, żeby wybrzmiało to z mocą i dotarło do głębi duszy, do pełni istoty)

Jeśli masz problem z przyjęciem Komunii świętej „na rękę”, ale:
– odczuwasz lęk w obecnym czasie przed formą Komunii bezpośrednio do ust,
– chcesz być posłuszny zaleceniom Biskupów i czujesz się odpowiedzialny za zdrowie Braci, a jesteś niepewny co do swojego stanu zdrowia,
– chcesz mimo przyjąć Pana Jezusa w sposób fizyczny w Hostii, a nie duchowo,
to oglądnij to:

Jeżeli dalej chcesz przyjąć Komunię św. na rękę to… błagam, po prostu przyjmij Pana duchowo.

Jeśli dalej chcesz na rękę…. Cóż, proś Pana, żeby Cię do tego uzdolnił swoją Łaską, jeśli taka jest Jego wola. Wyciągnij ręce przed siebie, złóż w tron (prawa dłoń pod lewą na kształt krzyża), patrz na nie i módl się:
„Panie Jezu, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale przez miłosierdzie Twoje przyjdź, bo jestem Ciebie głodny! Chcę Ciebie jeść, nasycić się Tobą! Uczyń sobie we mnie swoją świątynię, swoje Niebo i dom na tej ziemi. Obdarz mnie łaską i złóż Siebie samego w te dłonie i w to ciało, które od Ciebie otrzymałem w darze. Niech Twoja najdroższa Krew oczyści mnie całego, niech Twoje odkupienie dotrze do każdej komórki mojego ciała! Niech Najświętsze Ciało Twoje uświęci moje ciało, moje ręce przez które pragnę Cię przyjąć dla dobra moich Braci. Niech ta Komunia nie ściągnie na mnie wyroku potępienia, bo przecież kocham Ciebie Jezu!
Maryjo, proszę Cię, bądź przy mnie, kiedy idę jednoczyć się z Twoim Synem, złóż Jezusa w moje ręce, abym mógł czule Go ukołysać. Módl się za mnie i za nas wszystkich, aby Duch Święty napełnił nas miłością i abyśmy przyjęli Jezusa na Życie wieczne!”

Jeśli nic się w Tobie nie zmienia, jeśli byłbyś w sprzeczności z sumieniem, to nie zmuszaj się i przyjmuj Pana Jezusa tak, jak mówi Ci serce – nie na rękę, ale bezpośrednio do ust albo duchowo. Pamiętajmy, że narazie jest tylko zalecenie Biskupów do przyjmowania Komunii „na rękę”, a nie obowiązek.

Uwaga: po Komunii świętej dokładnie sprawdź rękę i spożyj do końca wszystkie cząstki konsekrowanej Hostii, które mogły na niej pozostać, bo to jest głównym ryzykiem i problemem tej formy – niezauważone i porzucane cząstki Ciała Pana Jezusa… ;((

Uwaga: warto zobaczyć jeszcze ten film dla podjęcia decyzji o formie Komunii świętej na rękę:

Skoro jednak Kościół katolicki daje taką możliwość, to wystrzegajmy się, żeby nie skupić się teraz na bitwie wewnętrznej i zewnętrznej w Kościele o zewnętrzną „technikę” przyjęcia Ciała Pana Jezusa, bo Pan chce się z nami jednoczyć przede wszystkim wewnętrznie, w umyśle, w sercu i duszy i przez to przemieniać zgodnie ze światłem Słowa Bożego nasze życie wewnętrzne, ukryte przed światem i życie zewnętrzne, toczące się w świecie. Jeśli skupimy się na kłótni o „jedyny prawidłowy sposób przyjmowania Jezusa”, to tylko zasmucimy Pana i zepsujemy sam moment Komunii świętej zepsutym wnętrzem… Nie może być tak, że w tym czasie zamiast o zjednoczeniu z Jezusem myślimy, w jakiej formie mamy Go przyjąć. W końcu jest On jeden i Ten sam na drodze każdej formy. Jeśli jednak chcesz Go przyjąć na rękę, to zastanów się dobrze nad cząstkami Ciała Pana Jezusa, które na niej zostaną. Zastanów się najpierw, jak Je wszystkie spożyjesz? Skąd będziesz mieć pewność, że chociaż jedna nie została? A w Niej jest przecież cały Chrystus, który jest niepodzielnie obecny w każdej cząsteczce konsekrowanej Hostii. Jeśli się boisz wirusa, to lepiej przyjmij Komunię świętą duchowo. Przynajmniej nie obarczysz siebie samego potencjalną, nieświadomą profanacją Najświętszego Sakramentu.

Z zewnątrz chodzi o to, żeby Baranka spożyć – to jest istotne. Czy „na kolanach i do ust”, czy „na rękę i do ust” – Pan wchodzi do środa, do wewnątrz człowieka, patrząc na jego serce, intencje nim kierujące.
Chyba, że Baranek częściowo zostaje niezauważony na dłoni… wtedy masz problem, bo jesteś na prostej drodze do nieświadomej profanacji przez porzucenie Go GDZIEŚ.

Mnie osobiście przekonuje to mocno do całkowitego zrezygnowania z formy Komunii na rękę i Tobie też odradzam. Tym bardziej po moim osobistym doświadczeniu z piekącą dłonią po Komunii na rękę, bitwą w sumieniu i niepokojem, zamiast zwyczajowej pełni miłości ze strony Jezusa i pokoju w duszy.

Pan Jezus powiedział:
«Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». (por. Mt 26, 26)

Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli.  To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata». Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia
Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki».” (por. J 6, 48-58)

Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». (por. J 6, 11-12)

 „«Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać.” (por. J 14, 23)

„Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną.” (por. Ap 3, 20)

Kościół Katolicki dopuszcza obie formy przyjmowania Komunii świętej, które są wynikiem pobożności ukształtowanej przez Ducha Świętego w ciągu niemal 2 tysięcy lat swojego rozwoju. Jednakże wygląda to tak, że Duch Święty poprowadził Kościół w Eucharystii od jedzenia rękami niczym zwykły chleb, do największego uniżenia przy zgiętych kolanach i największej ufności przy bezpośrednim podaniu Hostii do ust, niczym ojciec podający kęs chleba małemu dziecku. To proces wzrostu w świętości i coraz głębszego uświadamiania sobie tajemnicy Jezusa Eucharystycznego, rzeczywiście obecnego w swoim Ciele i Krwi aż do skończenia świata, zgodnie obietnicą, jaką nam zostawił. Z obecnym poznaniem Bożych tajemnic, świadectwami wielu cudów, nie możemy wracać się do narodzin Kościoła i jego dzieciństwa (np. do X wieku), bo byłoby to tak nietaktowne i bezrozumne, jak 20-latek powracający do zachowań 10-letniego dziecka albo załatwiający się do pieluszki jak 1 roczne dziecko i chwalący się tym przed ojcem… Mamy mikroskopy, lupy, jesteśmy świadomi istnienia niewielkich, mikroskopijnych cząstek mogących pozostawać na kontaktujących się przedmiotach. Powinniśmy być szczególnie świadomi cząstek Ciała Pana Jezusa, które może pozostawać na dłoni po przyjęciu Go „na rękę”.

Osobiście uważam, że w normalnym czasie największa chwała jest zewnętrznie oddawana Bogu w formie Komunii świętej na kolanach i do ust. Dzisiaj jednak bądź wierny swojemu sumieniu i nauczaniu Kościoła (zalecenia to nie nakazy), przy jednoczesnej uwadze na pozostałe cząstki Ciała Pana Jezusa na ręce przy tej formie.

Mam też analogiczne doświadczenie: karmię swojego synka kęsami chleba. Podaję mu je bezpośrednio do ust, niczym hostię. Czasem ma tak, że bierze je do ust i cieszy się, jest wtedy ufny względem mnie, jest między nami Duch jedności. Wtedy cieszę się jego ufnością. Czasem jednak nie chce tak przyjąć ode mnie chleba, krzyczy, denerwuje się i łapie rączką – chce sam sobie podać. Wtedy smutnieję, bo jest coś, co nas dzieli…
Myślę, że tak samo jest z Komunią świętą, kiedy Ojciec daje nam Chleb z Nieba, kiedy Pan Jezus karmi nas swoim Ciałem i Krwią. Myślę, że chciałby naszej ufności przejawiającej się w tym, że przyjmujemy Jego Ciało jak małe dziecko chleb, prosto do buzi z rąk kochającego ojca.
«Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.” (por. Mt 18,3-4)

Pan Jezus powiedział to samo do s. Faustyny Kowalskiej w następującej sytuacji:
„+ Czwartek. – Kiedy zaczęłam godzinę świętą chciałam się zatopić w konaniu Jezusa w Ogrójcu. Wtem słyszę w duszy głos: rozmyślaj tajemnice Wcielenia. I nagle zjawiło się przede mną Dziecię Jezus promieniujące pięknością. – Mówi mi jak bardzo się podoba Bogu prostota duszy. Chociaż niepojęta jest wielkość Moja, lecz obcuje tylko z maluczkimi – żądam od ciebie dziecięctwa ducha.” (Dz 332)

Obyśmy tylko otworzyli drzwi serca Jezusowi, mieli miłość do Niego i do Ojca, wdzięczność za ten Dar Bożego miłosierdzia… mieli głód tego Chleba z Nieba i jedli Go, tak często, jak to tylko możliwe!

Komunia na rękę i lek na epidemię koronawirusa

W sieci pojawiło się wiele negatywnych komentarzy odnośnie zalecenia Episkopatu Polski dla przyjmowania Komunii Świętej „na rękę”. Ludzie martwią się o cześć dla Jezusa i o to, że nie uwielbią odpowiednio Boga, kiedy przyjmą Ciało Jezusa w inny niż dotąd sposób, tzn. „do ust”.

Żeby mieć szerszy obraz praktyki Komunii udzielanej na rękę, warto przeczytać następujące materiały, aby dokonać wyboru:
1) Biskup Juan Rodolfo Laise

2) List otwarty katolików polskich

3) Bp. Schneider

4) Ks. Bartosz Adamczewski

5) Mistyczka Maria Simma

6) ks. prałat Roman Kneblewski

7) ks. Sylwester na swoim  profilu fb

Osobiście również jestem wyłącznie za przyjmowaniem Komunii świętej „na kolanach i do ust”, bo uważam to za oddająca największą chwałę Bogu forma zewnętrznej postawy, wykluczająca ryzyko nieumyślnej profanacji cząstek Ciała Pana Jezusa. Póki nie ma nakazów w tym temacie, myślę, że trzeba pozostać w zgodzie z własnym sumieniem i robić to, co do tej pory uważaliśmy za jedynie słuszne. Inaczej wpadnie się w poważny konflikt sumienia, odzierający spotkanie z Jezusem z pokoju i skupienia na Nim. Jeśli będzie nakaz przyjmowania Komunii św. na rękę lub duchowo – z pewnością osobiście wybiorę Komunię duchową, żeby nie narażać Ciała Jezusa na nieumyślne porzucenie i profanację.

Pan Jezus powiedział o Swoim Ciele ukrytym w Chlebie:
„Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy: to jest bowiem ciało moje, które za was będzie wydane, bierzcie i pijcie z niego wszyscy to jest bowiem kielich krwi mojej, nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów, to czyńcie na moją pamiątkę” (Mt 26, 26).

Wcześniej, kiedy rozmnażał zwykły chleb powszedni dla uczniów, powiedział:
„Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło».” (J 6, 11-12)

Jeśli ułomki tamtego chleba trzeba było zebrać, „aby nic nie zginęło”, to o ileż bardziej trzeba dbać o Chleb Życia wiecznego, Eucharystyczne Ciało Pana Jezusa?

Zmartwieniem Jezusa jest najpierw, jak to zrobić, żeby ludzie w Niego uwierzyli, jako w Pana i Zbawiciela, żeby Jego Ciało mogli spożywać wszyscy pragnący Go, przez wszystkie dni ich życia, jak to zrobić żeby nawrócić nas z naszych osądów i nauczyć słuchać Żywego Słowa Boga na TERAZ, jak to zrobić żebyśmy przyjęli natchnienia Ducha Świętego na dany czas w miejsce rutynowych schematów, wreszcie jak to zrobić, żeby teraz w czasie epidemii, zachować swoich uczniów od choroby, którą sami sobie mogą przekazywać. Zmartwieniem jest również, jak to zrobić, żeby doprowadzić nas do największego szacunku do Najświętszego Sakramentu, który nam zostawił, aby nauczyć nas postawy pokory i bojaźni przed Bogiem, a w tym postawy ufnego dziecka.

Na pewno kapłani powinni być od teraz bardziej ostrożni, i poświęcić więcej czasu na udzielanie Komunii świętej do ust tak, żeby zrobić  to precyzyjnie. Może to jest antidotum na całe to zamieszanie z zewnętrzną formą Komunii świętej? Więcej czasu na Komunię! Tego potrzebujemy już od dawna, bo niektórzy księżą rozdają Najświętszy Sakrament jakby dawali jakieś ulotki z reklamą…  co również wymaga przebłagania.

Zewnętrzna forma przyjmowania Komunii świętej jest drugorzędna w stosunku do postawy wewnętrznej, jednak również bardzo ważna. Chodzi przecież o żywe Ciało Pana Jezusa, które udzielane w formie na rękę jest zagrożone nieświadomym porzuceniem i profanacją!

Z kolei całe ciało chrześcijanina musi zostać odkupione Najdroższą Krwią Chrystusa i obmyte wodą z Jego przebitego boku… Odkupienia potrzebuje każdy członek Twojego ciała, każda jego komórka. Czy już tego doświadczyłeś w duchu, w wewnętrznym doświadczeniu Łaski? Czy tylko przyjmujesz zewnętrznie sakramenty? W życiu trzeba doświadczyć oczyszczającej mocy chrztu, pokuty i pojednania oraz Najświętszego Sakramentu, niech Cię w końcu dotknie Boże Miłosierdzie, Syn Boży, który z miłości oddał za Ciebie życie, który daje Ci siebie dla całego Ciebie. Nie grzesz już więcej ani językiem ani rękami! I nie mów, że masz nieczyste ręce czy język, bo Bóg Ci mówi:

„Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił”. (Dz 11, 10)

Ale uwaga: nie grzesz już więcej i odpokutuj to, coś nagrzeszył dotąd. Jeśli kradłeś, to przeproś i oddaj, jeśli biłeś, to przeproś i opatrz komuś rany, jeśli uprawiałeś jakikolwiek nierząd, to podejmij wstrzemięźliwość i żyj w czystości, itd… Jeśli zgrzeszysz – obmyj swe szaty w Krwi Baranka: idź do spowiedzi, wyznaj grzech i otrzymaj jego odpuszczenie przez obmycie Krwią Baranka.

Problemem podstawowym podczas Komunii świętej jest zawsze dyspozycja wewnętrzna, o czym pisałem wcześniej tak:

Aktualnie o przyjmowaniu Komunii Świętej

Zmartwieniem Jezusa jest znowu jedność uczniów, o którą błagał Ojca podczas swojej ostatniej Paschy… błagam, nie kłóćmy się o sprawy zewnętrzne, zważajmy na Ciało Pańskie oraz zachowajmy wiarę i ufność w Boże Miłosierdzie!

A dzisiaj, jeśli ktoś przez epidemię chce przyjmować Komunię na rękę, to niech prosi Pana o przymnożenie wiary i ufności oraz niech sprawdza ręce, czy przypadkiem jakaś cząsteczka nie została spożyta… ryzyko to, jak dla mojego sumienia wyklucza tę formę, ale… Kościół pozwala na nią, więc rób tak, jak mówi Ci Twoje sumienie i serce. Niemniej jednak pamiętaj: jeśli wybierzesz formę na rękę, to błagam: bądź czujny i uważaj na każdą cząstkę Ciała Jezusa, żeby przypadkiem Jej gdzieś nie rzucić na podłogę, czy nie wetrzeć w klamkę drzwi do kościoła…
(o zgrozo)…

Jeśli nie wiesz, co w tej sytuacji konstruktywnego zrobić, to proszę módl się przy okazji osobistych modlitw, w następujących intencjach:

– Akt pokutny wobec Boga

Akt pokutny na czas epidemii koronawirusa i Kerygmat

– Modlitwa o powołanie uczniów z charyzmatem uzdrawiania
Panie Jezu, nasz Dobry Pasterzu! Proszę Cię przygotuj, namaść i poślij uczniów, którzy w tym czasie epidemii będą głosić nadchodzące Królestwo Boże, uzdrawiać chorych i wzbudzać wiarę w Ciebie Jezu Chryste!
Panie! Proszę Cię, obdarz łaską uzdrawiania wielu ze swoich uczniów, namaść ich Duchem Świętym, przyoblecz ich w Jego moc i poślij ich, aby uzdrawiali w Twoje imię za przyczyną Niepokalanej Maryi, Twojej Mamy, całe szpitale, całe grupy ludzi, tak jak Ty sam uzdrawiałeś wielu! Prosimy Cię o to dla Twojej chwały, dla wzrostu Twojego Królestwa, dla naszego Zbawienia i narodzin wiary w Ciebie pośród wszystkich ludów i narodów tak, aby wszyscy nasi Bracia stworzeni przez Boga byli zbawieni! Marzę o tym, aby Twoje imię było wymawiane z uwielbieniem nie rzadziej niż nazwa tego wirusa, który się panoszy po całym świecie. Ty wiesz, że ludzkość jeżeli nie zobaczy znaków i cudów, to nie uwierzy i pozostanie w ciemności swoich grzechów. Dlatego działaj i ratuj nas, niech za przyczyną Niepokalanej Dziewicy Maryi wyleją się zdroje Twojego Miłosierdzia na naszych chorych Braci. Niech wszyscy uwierzą w Jezusa, Syna Bożego, Pana i Zbawiciela świata i w to, że mają Mamę, Maryję, którą dałeś wszystkim, którzy Cię prawdziwie miłują, jako Mamę w ich ponownych narodzinach dla Boga. Całą tę sprawę składam w Niepokalane Serce Maryi, przez które spodobało Ci się zwyciężyć szatana, ku chwale Boga Ojca! Amen!

Módl się ze mną w intencji powołania uczniów z charyzmatem uzdrawiania codziennie, przy każdym swoim spotkaniu z Bogiem. Proponuję dodać tę modlitwę do podstawowych modlitw w ciągu dnia:
Anioł Pański – godz. 12.00
Koronka do Bożego Miłosierdzia – godz. 15.00
Różaniec – godz. 20.30

Módl się tak cała Polsko! Niech w ten sposób z Polski wyjdzie iskra Bożego Miłosierdzia, znaki i cuda, które wzbudzą i odnowią wiarę w Jezusa Chrystusa na całym świecie, tak jak to się działo na początku Dzieła Jezusa, kiedy posłał swoich uczniów (por. Mt 10, 7-8):
„Idźcie i głoście: „Bliskie już jest królestwo niebieskie”.
Uzdrawiajcie chorych,
wskrzeszajcie umarłych,
oczyszczajcie trędowatych,
wypędzajcie złe duchy!
Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!”

W ten sposób epidemię Bóg wykorzysta dla krzewienia Ewangelii i zbawiania ludzi, do sprowadzenia ludzkości na drogę powrotną do Niego – miłosiernego Ojca. Tak przygotujemy drogę Panu na Jego powtórne przyjście!

 

Aktualnie o przyjmowaniu Komunii Świętej

Konferencja Episkopatu Polski w związku z pandemią koronawirusa „zaleca” przyjmowanie Komunii Świętej na rękę. Uwaga: „zaleca”, a nie „nakazuje” – to dwie różne sytuacje, zobowiązujące wiernych tak naprawdę do postępowania zgodnie z własnym sumieniem.
Rozważmy sens Komunii Świętej na rękę pod względem fizycznej czystości, o której teraz głośno. Zdezynfekowana fizycznie i namaszczona duchowo dłoń kapłana + niekoniecznie zdezynfekowana i nienamaszczona dłoń wiernego i dopiero do ust, daje większą szansę na przenoszenie wirusów, niż ta sama dłoń kapłana podająca Ciało Pana bezpośrednio do ust wiernego. Chyba, że ten dotknie językiem dłoni kapłana, co również zdarza się czasami. Do tego dochodzi ewentualna możliwość przeniesienia wirusa poprzez oddech w kierunku dłoni kapłana, co jednak przy przyjmowaniu Komunii nie jest do końca prawdą, bo układ podniesionej głowy, otworzonych ust i lekko wysuniętego języka automatycznie wstrzymuje oddech – ja tak mam, sprawdźcie sami. Dłoń muska dłoń przy przekazywaniu Hostii, język może musnąć dłoń… I tak źle, i tak niedobrze pod względem epidemiologicznym, przy czym wirus przekazywany jest drogą kropelkową: dlatego niestety większe ryzyko istnieje przy przyjmowaniu Komunii świętej do ust. Zalecenie Episkopatu pod tym kątem wydaje się więc jak najbardziej słuszne i przyniesie pozytywne efekty, o ile wszyscy będą postępować tak samo. Z pierwszych dni praktyki wygląda to jednak bardzo słabo: jesteśmy podzieleni, księża nie nakazują, więc wierni przyjmują Pana Jezusa tak, jak im serce lub rozum każe. Cóż, trzeba uszanować wybór sumienia każdego z Braci, jednak trzeba, żeby każdy rozważył kilka aspektów sprawy.
Czy nie da się więc obecnie udzielać Komunii świętej do ust w sposób epidemiologicznie bezpieczny? Myślę, że da się i to jest sposób na oddanie Bogu chwały i ograniczenie możliwości powstawania nowych zarażeń.
1. Wszyscy chorzy i mający objawy choroby lub mający kontakt z chorym zostają w domu.
2. Dbamy o higienę osobistą bardziej niż zwykle, poza dezynfekcją rąk można zakładać rękawiczki na wszelkie wyjścia z domu – dotyczy również wszystkich, tak księży, jak i wiernych.
3. Księżą teraz powinni szczególnie ostrożnie udzielać Komunii do ust. Na pewno będzie to okazja, żeby nauczyli się udzielać Komunii p o w o l i, precyzyjnie i z należytym szacunkiem, a nie im szybciej tym lepiej. To z pośpiechu najczęściej wynikają przypadkowe dotknięcia palców językiem. A więc kochani Kapłani: spokojnie! Mamy czas i dajmy sobie czas na Komunię świętą.
To wszystko znacznie ograniczy możliwość zarażenia. Do 0 chyba i tak nie da się ograniczyć, więc nie można z drugiej strony popadać w paranoje.
Tak w sklepie, jak i podczas Mszy i Komunii świętej teoretycznie można się zarazić. Sytuacja jest poważna. Księża chorują i umierają, bo się też zarażają i mogą zarażać wiernych:
Jednak nie dotyczy to tylko czasu w Kościele, więc pytanie czy musimy przez potencjalną możliwość zarażenia gorzej traktować Boga i ryzykować profanacjami Jego Ciała? Czy w tej sytuacji nie powinniśmy raczej bardziej do Niego przylgnąć i oddać Mu chwałę z jeszcze większym zaangażowaniem i zaufaniem?
Jezus z uczniami podczas Ostatniej Wieczerzy siedział i opierał się pół-leżąco na znak wolności, bycia wyzwolonym przez Boga i zapewne w takiej pozycji będącym uczniom rozdawał swoje Ciało ukryte w chlebie i podawał kielich swojej Krwi. My za natchnieniem Ducha Świętego chcemy oddać Jezusowi jak największą cześć oraz uniknąć utraty choćby jednej cząsteczki Najświętszego Sakramentu i stąd po kilku wiekach chrześcijaństwa pojawił się zwyczaj klęczenia i udzielenia przez kapłana Komunii bezpośrednio do ust. Duch Święty tak poprowadził Kościół: od jedzenia rękami niczym zwykły chleb, do największego uniżenia, przy zgiętych kolanach i największej ufności przy bezpośrednim podaniu Hostii do ust, niczym ojciec podający kęs chleba małemu dziecku.
To święty i pobożny zwyczaj, który sam praktykuję o czym dalej i jak dotąd nie wyobrażałem sobie siebie w innym sposobie przyjęcia Jezusa. Rozeznając sytuację, pytając Jezusa o drogę, odczuwam że powinienem przy tym pozostać, bo po 2 przyjęciach Komunii św. na rękę miałem wielki konflikt sumienia… i dziwnie piekące uczucie na dłoni! Dodatkowo rozglądnęłam się co robią inni – większość przyjmuje do ust, więc moja Komunia na rękę nie ma większego sensu w walce z ewentualnym wirusem. Dlatego najważniejsze jest, ażebyśmy jako Kościół byli jednością w posłuszeństwie nakazom Biskupów i w miłości do Braci. Narazie nakazu nie ma – jest tylko zalecenie, więc niech każdy przyjmuje Komunię świętą zgodnie z sumieniem, biorąc pod uwagę nie tylko zagrożenie ze strony wirusa, ale zagrożenie nieumyślnej profanacji Ciała Jezusa w najmniejszych cząstkach i ogólną postawę przed Komunią z Bogiem.
Na pewno po epidemii wróćmy od razu do zewnętrznie najbardziej uniżonej i ufnej postawy: „na kolanach i do ust”.
A co z Panem Jezusem, co z Jego uczuciami i czcią dla Niego i Jego Ciała? Czy najpierw myślimy tylko o sobie i własnym bezpieczeństwie, zamiast o Jezusie i czci dla Niego? A może ogólnie przyjęte pojęcie oddania czci Panu Jezusowi jest mocno ograniczone i powierzchowne?
Jestem przekonany, że cześć dla Pana Jezusa jest największa, kiedy po pierwsze wchodzimy w Komunię świętą:
1) z sercem rozpalonym miłością, jak ołtarz, na którym płonie pochłaniający ogień i jak Tron, na którym zaraz zasiądzie Król królów i Pan panów,
– z duszą pragnącą zjednoczenia w Duchu Świętym z Panem, krzyczącą do Niego: „jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże!” (Ps 42, 2). Kiedy moje ciało przyjmuje w siebie Ciało i Krew, to moja dusza ma przyjąć w siebie Ducha Świętego.
– z umysłem uniżonym, pełnym bojaźni przed majestatem Miłosierdzia Bożego, źródła wszelkiej Łaski, modlącym się, ale i oczekującym na spotkanie z Panem,
2) po uprzednim odpuszczeniu grzechów, żalu i woli przemiany życia, porzucenia składowych życia, które wiążą grzechem.
3) w „asystencji” Matki Bożej, którą prosi się o wsparcie i uzdolnienie do przyjęcia Syna Bożego, tak jak Ona Go przyjęła.
Po tym wszystkim dopiero jest wymiar fizyczny, odzwierciedlający ten wewnętrzny, niefizyczny: psychiczny i duchowy. Osobiście czuję, że Duch Święty prowadzi mnie normalnie do przyjmowania Komunii świętej na drodze ugiętych kolan i bezpośrednio do ust. Wierzę, że jeżeli wnętrze człowieka jest odpowiednio przygotowane, jeżeli ołtarz serca, na którym ma być złożona Najświętsza Hostia, jest rozpalony miłością, to automatycznie kolana same się uginają z bojaźni przed Bogiem i z czci dla Jego Miłosierdzia…

Pamiętajmy, że bez postaw opisanych powyżej w punktach nr 1) i 2) nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jak fizycznie przyjmujesz Jezusa, bo jeśli idziesz do Komunii świętej „od tak”, bez większego przejęcia, z nieświadomej pobożności, „bo się co niedzielę chodzi”, dodatkowo może jeszcze w grzechu i bez woli nawrócenia, uświęcenia, albo z grzechem pychy polegającym na wynoszeniu się ze swoim osądem ponad nauczanie Kościoła, to możesz sobie klęczeć i przyjmować do ust, a i tak smucisz lub ranisz Jezusa swoim postępowaniem.

Cały czas staram się pilnować sam siebie, aby nie stać się śmietnikiem, do którego wrzucane są kolejne Hostie… bo jeśli nie mam miłości do Jezusa, a wchodzę z Nim w ten najgłębszy dostępny człowiekowi akt oddania z Jego strony, to czym jestem jak nie śmietnikiem albo grobem? Oby nikt z nas nie był śmietnikiem, ani grobem, ale żywą Świątynią Boga, w której ogień miłości bucha ze wszystkich ołtarzów: umysłu, serca i duszy!

Podzielę się osobistym doświadczeniem: w niedzielę 15.03.2020r., przyjąłem 1 raz w życiu Komunię Świętą na rękę...

Chciałem po prostu być posłuszny zaleceniu Biskupów i kierować się miłością bliźniego.

Z jednej strony, było to dla mnie niesamowite przeżycie. Chciałem, żeby to było doświadczenie uświęcające moje ręce i przekonywałem się o tym sam w sobie po Komunii.
Czy Stwórca, Najczystszy, który mi te ręce dał i obmył swoją Krwią odpuszczając grzechy może się nimi zabrudzić albo być przez nie zbezczeszczonym? Obawiam się, że może być zbezczeszczony we mnie, bo każdy grzech deformuje, psuje i w końcu bezcześci mnie jako świątynię Boga. W tym sensie tak – można Boga zbezcześcić w swoim ciele.
Z drugiej jednak strony, po Komunii świętej w trakcie dnia dużo o tym myślałem, pogrążałem się w jakąś niepewność i konflikt sumienia, nie miałem w sobie pokoju i jednoczącego z Bogiem uczucia Łaski uświęcającej.
Następnego dnia (codziennie jestem z Jezusem na Mszy świętej), i drugim przyjęciu Komunii świętej na rękę, powstał u mnie już wielki konflikt sumienia, zamiast skupić się na Jezusie, to myślę, czy mam przyjąć Go na rękę czy do ust, czego nigdy dotąd nie miałem, bo zawsze byłem całkowicie skupiony na Jezusie.
Ponadto zacząłem w trakcie dnia odczuwać w lewej dłoni palące, piekące ciepło, trudne do opisania uczucie. Autentycznie ręka zaczęła mnie „palić”, a w duszy miałem dziwny niepokój. Trwało to cały dzień z niewielkimi przerwami. Pomyślałem: czy to po to namaszcza się olejem świętym ręce kapłanów, aby Najświętszy Sakrament nie wypalił im rąk? Może. Trzeciego dnia poszedłem przed Mszą świętą do spowiedzi, opowiedziałem m.in. o konflikcie, który noszę w sobie. Ksiądz powiedział mi krótko mniej więcej tak: taka forma przyjmowania Komunii świętej jest dopuszczalna, to nic złego, ale musisz sam zdecydować zgodnie ze swoim sumieniem, bo nie można mieć konfliktu sumienia. Cóż, liczyłem, że mi powie wprost, pozostawił jednak wybór… Kiedy otrzymywałem odpuszczenie grzechów, doświadczyłam uwalniającej Łaski Bożego Miłosierdzia i zwróciłem uwagę, że coś dziwnego znowu zaczęło się dziać z moją dłonią, jakbym znowu czuł na środku to piekące gorąco. Przez pół Mszy św. myślałem o tym, co robić.. Skup się na Jezusie i miłości do niego! – pomyślałem i podszedłem do ołtarza… Będąc już przy balaskach, uklęknąłem i spojrzałem na Braci – przyjmowali Pana Jezusa przeważnie do ust. Stwierdziłem, że jestem zdrowy, nie miałem okazji się zarazić, bo nigdzie szczególnie nie chodzę, a skoro i tak już reszta przyjmuje do ust, to nie ma sensu podejmować „środka przeciwwirusowego” w postaci „na rękę” i w takim razie chcę oddać Jezusowi chwałę jak zawsze: również przyjąłem Komunię do ust. Muszę powiedzieć, że jestem z tym szczęśliwy i dzisiaj mam w sercu znowu pokój. Nie byłem wówczas świadomy sprawy z pozostającymi na ręce partykułami Ciała Pana Jezusa, dopiero później na nowo odkryłem ten decydujący aspekt całej sprawy… kiedyś chyba słyszałem o tym fakcie, ale wyleciał mi kompletnie z głowy.
Jednak razem z osobami, które twierdzą, że „tylko święte kapłańskie ręce namaszczone olejem mogą trzymać Pana Jezusa, Najświętszy Sakrament” zastanawiam się nad bardzo prostym pytaniem: czy rzemieślnik Józef i dziewczyna Maryja z Nazaretu byli „godni” trzymać (Ciało) Jezusa w swoich rękach? Bóg Ojciec dając swojego Syna pod opiekę i wychowanie Maryi i Józefa uznał, że byli „godni”, bo im Go dał od samego początku. Gdyby żaden człowiek nie był tego godny, to Jezus od początku musiałby się sam wychować, sam przytulać, sam myć, sam karmić i w ogóle sam robić wszystko, bo nikt oprócz namaszczonego kapłana nie mógłby Go dotknąć… W porządku, ALE: Maryja jest Niepokalana, pełna łaski, a Józef – sprawiedliwy. Oni byli specjalnie wybrani do tej misji i uzdolnieni do niej z Łaski Boga. Teraz wybiera się z ludu kapłanów i też wyposaża w specjalną Łaskę Ducha Świętego, potrzebną do obcowania z Najświętszym Sakramentem. Niektórzy święci dostali łaskę trzymania Dzieciątka Jezus w rękach – też zostali wybrani. Czy to znaczy, że trzymać Jezusa na rękach mogą tylko wybrani, nie wszyscy chrześcijanie? To może i Komunia święta: wejście Jezusa do wnętrza człowieka i wieczerzanie z nim, jest też tylko dla wybranych (chrześcijan)? Każdy z nas jest powołany do jedynej i niepowtarzalnej relacji z Jezusem, ale Słowo Boga stało się człowiekiem i Chlebem, po to żeby stać się dla wielu maksymalnie bliskim! Nie wszyscy jednak dostępują łaski tej samej bliskości i trzeba to uszanować, bo to wybór Pana Jezusa.
Chodzi jednak o inny aspekt sprawy, o którym się zapomina: o cząsteczki Ciała Jezusa – partykuły konsekrowanej Hostii, które zostają na rękach, niewidoczne i zapomniane, są po prostu gdzieś nieświadomie porzucane po Komunii.
Uwaga: warto zobaczyć te filmy dla podjęcia decyzji zgodnej z sumieniem:
https://www.youtube.com/watch?v=E-eKbkGZgzA
Każdy z nas jest powołany do jedynej i niepowtarzalnej relacji z Jezusem. To On nas wybiera pierwszy, nie my. My mamy odpowiedzieć na to zaproszenie i współpracować z Jego Łaską. To On nas wprowadza w głębię relacji. Tylko 3 apostołów było z Jezusem na górze Tabor w momencie przemienienia, reszcie nie było dane tego ujrzeć. Tomasz apostoł otrzymał łaskę dotykania ran Pana. Maria Magdalena uczennica – nie, choć zapewne kochała Jezusa bardziej niż Tomasz. Tak samo jest z kapłanami i wiernymi w Kościele. Jedni mogą dotykać palcami Ciała Pana, a inni nie. Tak Pan daje każdemu miejsce w swoim Mistycznym Ciele, ucząc nas posłuszeństwa i pokory w Duchu jedności. Nie możemy się o to z Nim kłócić.
Na pewno musimy bardziej szanować swoje własne ciała, o chrześcijanie! Ciała które są Świątynią Ducha Świętego i Ciała Jezusowego. Szanujcie swoje ręce! Szanujcie przez sprawiedliwe i miłosierne czyny, wystrzeganie się grzechu, oraz mówienie o nich ze czcią, a nie z pogardą, bo ci którzy mówią o odkupionych przez Krew Chrystusa ciałach ludzkich z pogardą, wypowiadają słowa szatana i robią mu robotę siejąc zamęt w niedoświadczonych umysłach. W ciele człowieka, w tym w rękach człowieka, jest odciśnięte Imię Boga... Ale to tajemnica nie na teraz (wskazówka: obraz Boga w człowieku jest jak Imię Boga zstępujące z Nieba na Ziemię). Tu nie chodzi o to, że mamy brudne ręce, ale o to, że na rękach zostają cząsteczki Ciała Jezusa, o których nawet nie jesteśmy świadomi, a przecież w każdej z nich jest cały Chrystus, Pan nasz i Bóg nasz!

Jezus nikogo z nas nie odrzuca, nawet jeśli przychodzimy do Niego bez właściwej dyspozycji, wiem to po sobie samym, ale chociaż my, kochający Go uczniowie, nie zasmucajmy Go dodatkowo i nie każmy Mu chodzić do nas na powtórną mękę! Proszę! A On chce nas doprowadzić do Ojca, miłosiernego Ojca na drodze sprawiedliwości i doskonałości na sposób miłosierdzia.

Myślę sobie jeszcze tak: co jeśli to moja ostatnia Msza święta i Komunia Święta? Co jeśli np. od jutra sytuacja się zmieni, padną nowe decyzje i Kościoły będą już zamknięte, a Mszy świętych nie będzie do odwołania przez x-czasu? Muszę zacząć z Jezusem od nowa i codziennie, jakby TA Msza i Komunia Święta to był pierwszy i ostatni raz, z nowym sercem i duchem przepełnionym ogniem pochłaniającej miłości muszę przeżyć TĘ Paschę z Jezusem!
W nawiązaniu polecam też artykuł o historii Komunii św. na rękę: