Najnowsze wpisy

Najświętsze Serce Jezusa w Dzienniczku s. Faustyny

Już na samym początku Dzienniczka s. Faustyny Kowalskiej (zeszyt 1, wpis nr 1) przeczytamy:
Z OTWARTEGO SERCA PANA JEZUSA PŁYNIE POCIECHA DLA DUSZ
O Miłości Wiekuista, każesz malować obraz Swój Święty
I odsłaniasz nam zdrój miłosierdzia niepojęty,
Błogosławisz kto się zbliży do Twych promieni.
A dusza czarna w śnieg się zamieni.
O słodki Jezu, tu założyłeś tron Miłosierdzia Swego
By cieszyć i wspomagać człowieka grzesznego,
Z otwartego Serca, jak ze zdroju czystego,
Płynie pociecha dla duszy i serca skruszonego.
Nich dla obrazu tego cześć i sława
Płynąć z duszy człowieka nigdy nie ustawa,
Niech z serca każdego cześć Miłosierdziu Bożemu płynie
Teraz i na wieki wieków i w każdej godzinie.

(…) Teraz połóż głowę na piersiach Moich, na Sercu Moim i zaczerpnij z niego siły i mocy na wszystkie cierpienia, bo gdzie indziej nie znajdziesz ulgi, pomocy, ani pociechy. (…) (Dz 36)

Skarżył się Jezus do mnie tymi słowami: Nieufność dusz rozdziera wnętrzności Moje. Jeszcze więcej Mnie boli nieufność duszy wybranej, pomimo nie wyczerpanej miłości Mojej – nie dowierzają Mi, nawet śmierć Moja nie wystarcza im. Biada duszy, która ich nadużyje. (Dz 50)

Jezu, Prawdo Wiekuista, Żywocie nasz, błagam i żebrzę miłosierdzia Twego dla biednych grzeszników. Najsłodsze Serce Pana mojego, pełne litości i miłosierdzia niezgłębionego, błagam cię za biednymi grzesznikami. O serce Najświętsze, Źródło Miłosierdzia, z którego tryskają promienie łask niepojętych na cały rodzaj ludzki, błagam Cię o światło dla biednych grzeszników. O Jezu, pomnij na gorzką Mękę Swoją i nie dozwól, aby ginęły dusze odkupione tak drogocenną Krwią Twoja Najświętszą. (…) (Dz 72)

Jezu mój, kieruj umysłem moim, weź w zupełne posiadanie moją całą istotę, zamknij mnie w głębi Serca Swego i chroń od napaści wroga. W Tobie jedyna moja nadzieja. Mów przez usta moje, kiedy będę z możnymi i uczonymi, ja nędza największa, aby poznali, iż sprawa ta Twoją jest i od ciebie pochodzi. (Dz 76)

O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego, jako zdrój miłosierdzia dla nas, ufam Tobie. (Dz 84)

Wilno, 26.X.1934.
W piątek, kiedy szłam z wychowankami z ogrodu na kolację, było to dziesięć minut przed szóstą godziną, ujrzałam Pana Jezusa nad naszą kaplicą, w takiej postaci, jako Go widziałam pierwszy raz. Takim, jak jest namalowany na tym obrazie. Te dwa promienie, które wychodziły z Serca Jezusowego, okrywały naszą kaplicę i infirmerię, a potem cale miasto i rozeszły się na świat cały. Trwało to może do czterech minut i znikło. Jedno z dzieci, które
szło razem ze mną trochę za innymi, widziało także te promienie, ale nie widziało Jezusa i nie widziało skąd te promienie wychodzą. Przejęło się bardzo i opowiedziało innym dziewczynkom. (…) (Dz 87)

Bywają zaatakowania, gdzie dusza nie ma czasu ani na zastanowienie, ani zasięgnięcie rady, ani na nic, wtenczas trzeba walczyć na śmierć i życie, czasami jest dobrze uciec się do Rany Serca Jezusowego, nie odpowiadając ani jednego słowa – tym samym nieprzyjaciel już jest zwyciężony. (Dz 145)

(…) Nagle obecność Boża zalała duszę moją i usłyszałam te słowa: córko Moja, pragnę, aby serce twoje było ukształtowane na wzór miłosiernego Serca Mojego. Miłosierdziem Moim musisz być przesiąknięta cała. (…) (Dz 167-168)

Odnowienie ślubów. Od samego rana kiedy się przebudziłam, zaraz duch mój cały zatonął w Bogu. W tym oceanie miłości. Czułam, że jestem cała pogrążona w Nim. W czasie Mszy św. miłość moja ku Niemu doszła do potęgi. Po odnowieniu ślubów i Komunii św. nagle ujrzałam Pana Jezusa, Który rzekł mi łaskawie: córko Moja, patrz w miłosierne Serce Moje. Kiedy się wpatrzyłam w to Serce Najświętsze wyszły te same promienie, jakie są w tym obrazie – jako Krew i Woda i zrozumiałam, jak wielkie jest Miłosierdzie Pańskie. I znów rzekł Jezus łaskawie: córko Moja, mów kapłanom o tym niepojętym miłosierdziu Moim. Pałają Mnie płomienie miłosierdzia, chcę je wylewać na dusze, nie chcą dusze Wierzyć w Moją dobroć. Nagle Jezus znikł. Jednak dzień cały duch mój był zanurzony w odczuwalnej obecności Bożej, pomimo gwaru i rozmowy jak zwykle bywa po rekolekcjach. Nic mnie to nie przeszkadzało. Duch mój był w Bogu, pomimo, że na zewnątrz brałam udział w rozmowach, a nawet byłam zwiedzić Derdy. (Dz 177)

+ Powiedział mi dziś Jezus: – pragnę, abyś głębiej poznała Moją miłość, jaką pała Moje Serce ku duszom, a zrozumiesz to, kiedy będziesz rozważać Moją Mękę. Wzywaj Mojego miłosierdzia dla grzeszników, pragnę ich zbawienia. Kiedy odmówisz tę modlitwę za jakiego grzesznika z sercem skruszonym i wiarą, dam mu łaskę nawrócenia. Modlitewka ta jest następująca: (Dz 186)
O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego, jako zdrój Miłosierdzia dla nas – ufam Tobie. (Dz 187)

Dziś rozpoczynam rekolekcje. Jezu, Mistrzu mój, kieruj mną, rządź mną według woli Swojej, oczyść moją miłość, aby była godna Ciebie, zrób ze mną to, co pragnie Twoje Najmiłosierniejsze serce. Jezu, pozostaniemy sam na sam w tych dniach, aż do chwili złączenia naszego – utrzymuj mnie, Jezu, w skupieniu ducha. (Dz 218)

Hostio żywa, Siło jedyna moja, Zdroju miłości i miłosierdzia, ogarnij świat cały, zasilaj dusze mdlejące. O błogosławiona chwilo i momencie, w którym Jezus swoje najmiłosierniejsze Swe Serce zostawił. (Dz 223)

Cierpieć nie skarżąc się, pocieszać innych, a swoje własne cierpienia topić w
Najświętszym Sercu Jezusa. (Dz 224)

(…) Z ufnością i prostotą małego dziecka oddaje się dziś, Panie Jezu – Mistrzu mój, zostawiam Ci zupełną swobodę w kierowaniu moja duszą. Prowadź mnie drogami, jakimi zechcesz, ja nie będę ich dociekać. Pójdę ufna za Tobą. Twoje miłosierne Serce wszystko może.
Mała nowicjuszka Jezusowa – S. Faustyna (Dz 228)

Jezus kocha dusze ukryte. Kwiat ukryty najwięcej zawiera w sobie woni. Starać się o zacisze dla serca Jezusowego we własnym wnętrzu. W chwilach ciężkich i bolesnych nucę Ci, o Stwórco, hymn ufności, bo bezdenna jest przepaść ufności mojej ku Tobie, ku Twemu Miłosierdziu. (Dz 275)

Czuję dobrze, że nie kończy się posłannictwo moje ze śmiercią, ale się zacznie. O dusze wątpiące, uchylę wam zasłony nieba, aby was przekonać o dobroci Boga, abyście już więcej nie raniły niedowierzaniem Najsłodszego Serca Jezusa. Bóg jest Miłość i Miłosierdziem. (Dz 281)

Kiedy raz spowiednik kazał się zapytać Pana Jezusa, co oznaczają te dwa promienie, które są w tym obrazie – powiedziałam, że dobrze, zapytam się Pana. W czasie modlitwy usłyszałam te słowa wewnętrznie: te dwa promienie oznaczają Krew i Wodę, – blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; – czerwony promień oznacza Krew, która jest życiem duszy.
Te dwa promienie wyszły z wnętrzności Miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające Serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca Mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga. Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia. (Dz 299)

Proś wiernego sługę Mojego, żeby w dniu tym powiedział światu całemu o tym wielkim miłosierdziu Moim, że kto w dniu tym przystąpi do Źródła Życia, ten dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar.
+ Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do
Miłosierdzia Mojego.
+ O, jak bardzo Mnie rani niedowierzanie duszy. Taka dusza wyznaje, że jestem Święty i Sprawiedliwy, a nie wierzy, że Jestem Miłosierdziem, nie dowierza Dobroci Mojej. I szatani wielbią sprawiedliwość Moją, ale nie wierzą w dobroć Moją. Raduje się Serce Moje tym tytułem miłosierdzia. (300)

Powiedz, że Miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła rąk Moich są ukoronowane miłosierdziem. (Dz 301)

+ Jezu mój, nadziejo moja jedyna, dziękuje Ci za tę księgę, którą otworzyłeś przed oczyma duszy mojej. Tą księgą jest Męką Twoją dla mnie z miłości podjętą. Z tej Księgi nauczyłam się jak kochać Boga i dusze. W tej księdze są zawarte dla nas skarby nieprzebrane. O Jezu, jak mało dusz Ciebie rozumie w Twoim męczeństwie miłości. O, jak wielki jest ogień najczystszej miłości, który płonie w Twym Najświętszym Sercu. Szczęśliwa dusza, która zrozumiała miłość Serca Jezusowego. (Dz 304)

Trójco Przenajświętsza, ufam w nieskończone miłosierdzie Twoje. Bóg jest Ojcem moim, a wiec ja, dziecię Jego mam wszelkie prawo do Jego Boskiego Serca, a im ciemność większa, tym ufność nasza powinna być zupełniejsza. (Dz 357)

+ W pewnej chwili dał mi Jezus poznać, że kiedy Go proszę w intencji jaką mi nieraz polecają, jest zawsze gotów udzielić Swych łask, tylko dusze nie zawsze chcą je przyjąć. – Serce Moje jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że Ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, ze dla nich wypłynęła z Serca Mojego Krew i Woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem, dla nich mieszkam w tabernakulum, jako Król miłosierdzia, pragnę obdarzać dusze łaskami, ale nie chcą ich przyjąć. Przynajmniej ty przychodź do Mnie jak najczęściej i bierz te łaski, których oni przyjąć nie chcą, a tym pocieszysz serce Moje. O, jak wielka jest obojętność dusz za tyle dobroci, z a tyle dowodów miłości. Serce Moje napawa się sama niewdzięcznością, zapomnieniem od dusz żyjących w świecie; na wszystko maja czas, tylko nie maja czasu na to, aby przyjść do Mnie po łaski.
A więc zwracam się do was, wy – dusze wybrane, czy i wy nie zrozumiecie miłości Serca Mojego? – I tu zawiodło się serce Moje, nie znajduję całkowitego oddania się Mojej miłości. Tyle zastrzeżeń, tyle niedowierzań, tyle ostrożności. Na pociechę twoją powiem ci, że są dusze w świecie żyjące, które Mnie szczerze kochają, w ich sercach przebywam z rozkoszą, ale jest ich niewiele; są i w klasztorach dusze takie, które radością napełniają Serce Moje, w nich są wyciśnięte rysy Moje i dlatego Ojciec Niebieski spogląda na nich ze szczególniejszym upodobaniem, oni będą dziwowiskiem Aniołów i ludzi, liczba ich jest bardzo mała, one są na obronę przed sprawiedliwością Ojca Niebieskiego, i na wypraszanie miłosierdzia dla świata. Miłość tych dusz i ofiara podtrzymują istnienie świata. Najboleśniej rani Moje serce niewierność duszy szczególnie przeze Mnie wybranej, te niewierności są ostrzami, które przebijają serce Moje. – (Dz 367)

Jezu, Królu Miłosierdzia, i znowu jest chwila w której pozostaje sam na sam z Tobą, przeto Cię błagam przez wszystką miłość Twoja, którą pała Boskie serce Twoje, zniszcz we mnie zupełnie miłość własną, a natomiast zapal moje serce ogniem Twojej najczystszej miłości. (Dz 371)

Boleje Serce Moje – mówi Jezus – nad tym, że nawet dusze wybrane nie
rozumieją, jak wielkim jest Moje Miłosierdzie, obcowanie ich jest w pewien sposób niedowierzaniem. O, jak to bardzo rani Serce Moje. Wspomnijcie na Mękę Moją i jeżeli nie wierzycie słowom Moim, wierzcie przynajmniej Ranom Moim. (Dz 379)

Wielki Piątek o godzinie trzeciej po południu, kiedy weszłam do kaplicy, usłyszałam te słowa: – Pragnę, żeby obraz ten był publicznie uczczony. – Wtem ujrzałam Pana Jezusa na krzyżu konającego i w ciężkich boleściach i wyszły z Serca Jezus te same dwa promienie, jakie są w tym obrazie. (Dz 414)

Jezu, żywocie mój, czuję to dobrze, że mnie przemieniasz w Siebie, w tajni duszy, gdzie zmysły niewiele spostrzegają. O, Zbawicielu mój, ukryj mnie całą w głębi serca Swego i osłaniaj Swymi promieniami przed wszystkim co nie jest Tobą. Proszę Cię, Jezu, niech te dwa promienie, które wyszły z Najmiłosierniejszego serca Twego zasilają nieustannie moją duszę. (Dz 465)

Jezu, uczyń serce moje podobne do swego, a raczej przemień je w Serce własne, abym umiała wyczuwać potrzeby innych serc, a szczególnie cierpiących i smutnych, niech promienie miłosierdzia odpoczną w sercu moim. (Dz 514)

 

 

 

 

 

 

 

 

Zarzuty przeciwko Najświętszej Maryi Panny – część 5

W dyskusjach internetowych można spotkać następujące pytania, mające na celu niestety wykpić osobę Maryi i Jej rolę w Dziele Odkupienia:
1. Czy Maria jest bezgrzeszna i wszechwiedząca, że może odpowiadać na zanoszone do niej modlitwy?
„2. Czyż nie wierzysz w dobroć i miłosierdzie Boga, w miłość Jezusa, że potrzebujesz wstawiennictwa Bożego stworzenia? Czy nie urągasz tym Bogu?
„3. Czyż Jezus nie ukochał nas dość? Czy Jego ofiara jest niewystarczająca? Czy Maria nas zbawiła od grzechów, czy Syn Boży? Czy Maria zawisła na krzyżu, czy Chrystus?”

ad.1. „Czy Maria jest bezgrzeszna i wszechwiedząca, że może odpowiadać na zanoszone do niej modlitwy?”
Zacznijmy od tego, że Maryja przed swoim narodzeniem, była już doskonale znana Bogu. Od momentu poczęcia została tak ukształtowana, aby mogła stać się Matką Syna Bożego. Ona się na to narodziła i do tego została poświęcona, aby stać się pierwszą Świątynią Słowa Bożego, Świątynią Wcielonego Boga, Arką przez którą Bóg zamieszka między nami w naszym świecie, . Świątynia Boga, w której Bóg rzeczywiście stale przebywa i z której przyjął własne Ciało fizyczne, nie może i nigdy nie mogła być skalana grzechem w żaden sposób, bo Bóg nie zamieszkałby na stałe w miejscu nieczystym i nie mógłby przyjąć ciała z zanieczyszczonego źródła. Stąd Maryja w przedwiecznym zamyśle Bożym i od fizycznego poczęcia jest niepokalana, bezgrzeszna.
Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię” (por. Jr 1, 5)

Maryja od początku życia ziemskiego była „pełną łaski”, jak nikt inny (kecharitomene), bo była taką w odwiecznym zamyśle Stwórcy, taką się narodziła i taką pozostała do chwili Wcielenia Syna Bożego. To Łaska Boga Ją taką stworzyła i zachowała. Bóg ze względu na przyszłe zbawcze wydarzenie zwiastowania uchronił Maryję przed wrodzoną skłonnością do grzechu (grzesznością) i grzechem. Łaska została dana Maryi nie tylko dla udoskonalenia Jej osoby, ale w związku z Jej misją macierzyńską w stosunku do Syna Bożego i szczególną rolą w Dziele Zbawienia.

Niepokalana jest każda komórka Jej ciała, Jej krew, Jej DNA, z których to wziął sobie Ciało, Krew i DNA Jezus Chrystus. Jeśli Maryja byłaby grzesznicą, to Jezus Chrystus również musiałby mieć w sobie korzeń grzechu, skutek grzechu pierworodnego w postaci grzeszności, bo to jest zapisane w głębokościach naszego DNA! Dlatego bezgrzeszny owoc – Jezus, mógł zrodzić się jedynie z bezgrzesznego drzewa – Maryi.

Stając się Jego Matką, pozostała pełną łaski do końca ziemskiego życia, tak jak do końca ziemskiego życia Jezus pozostał Bogiem-człowiekiem. Tym bardziej musi być wypełniona łaską w Niebie – a wszystko z woli Boga, który uczynił Jej wielkie rzeczy – jak wielkie, tylko On sam wie. Tak czy inaczej, Maryja nie musi być wszechwiedząca, żeby wysłuchiwać naszych modlitw, pośredniczyć u swojego Syna i wspomagać nas na drodze do Nieba, tak jak i rodzic nie jest wszechwiedzący a słucha i pomaga swojemu dziecku w usamodzielnieniu się. Jeśli Bóg zechciał ograniczyć w czymś łaskę Maryi w Jej Życiu Niebiańskim, to tylko na Jej pokorną prośbę. Osobiście wierzę, że niczego Jej nie odmawia. Dlaczego? Bo ja sam będąc „takim sobie synem” staram się nie odmawiać niczego swojej mamie. Dlaczego najlepszy Syn, Jezus Chrystus, miałby nie podzielić się Swoimi nieskończonymi skarbami ze swoją Mamą? Na pewno udzielił Jej pełni łaski w Niebie. Dowodem tego są liczne cuda rozsiane po całym świecie za przyczyną Maryi – tylko ślepiec o wyjątkowo złej woli będzie negował ten fakt.

Warto dodać, że każdy kto potrafi się modlić, może i powinien wstawić się za swoim bratem. Bogu zależy na tym, aby Jego stworzenia łączyły się wzajemną miłością. Modlitwa wstawiennicza jest szczególnie ważną formą okazywania sobie tej miłości. Dotyczy to osób żyjących na ziemi jak i wszystkich mieszkańców Nieba – aniołów i dusz zbawionych. Świadczą o tym np. następujące teksty z Biblii: Za 1,12; Lb 12, 9-13; Lb14, 1-19; Wj 32, 32; 2 Mch 15,11-14; Tob 12,12; 1 Sam 12, 19-23; Ap 5, 8; Ap 8,3-4; 1 Tm 2, 1-4, o tysiącach cudów wyproszonych za wstawiennictwem świętych nie wspominając. Przytoczmy jeden z tych fragmentów Pisma:

„Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością.Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy.” (por. 1 Tm 2, 1-4)

O to dokładnie chodzi w modlitwie wstawienniczej. Aniołowie i święci modlą się w naszej intencji i razem z nami, ale nie zamiast nas. Szczególnie wyraźnie mówi o tym Bóg w Księdze Jeremiasza: Nawet gdyby Mojżesz i Samuel stanęli przede Mną, serce moje nie skłoniłoby się ku temu ludowi. Wypędź ich sprzed mojego oblicza i niech odejdą! (por. Jr 15,1). Jeśli Mojżesz i Samuel nie daliby rady odwrócić woli Pana, to Maryja z pewnością tak, przynajmniej w taki sposób, aby uzyskać dla kogoś jeszcze jedną szansę na nawrócenie, na odmianę jego losu.

Tak więc, Maryja z pewnością może się modlić w naszej intencji i wstawiać za nami i to jest Jej odpowiedź na nasze modlitwy, a Jej macierzyńska bliskość z Jezusem jest czynnikiem sprawiającym, że Jej modlitwy są niezwykle skuteczne…

ad.2. „Czyż nie wierzysz w dobroć i miłosierdzie Boga, w miłość Jezusa, że potrzebujesz wstawiennictwa Bożego stworzenia? Czy nie urągasz tym Bogu?”
Wierzę w dobroć i miłosierdzie Boga, w miłość Jezusa i Jego łaskę, której udziela nam na niezliczoną ilość sposobów. DLATEGO właśnie, chcę przychodzić do Boga w pokorze i w miłości do Maryi, Jego najlepszej Córki, ukochanej Matki i umiłowanej Oblubienicy, najlepiej trzymając Ją za rękę, jak dziecko. Bo przez łaskę Jezusa, mamy Matkę Łaski dla naszych dusz, matkę nie z natury, ale z łaski Boga. Taka jest wola Jezusa, aby umiłowany uczeń, przyjął Maryję jako swoją matkę, a Ona przyjęła Jego umiłowanego jako swoje dziecko (por. J 19, 26-27). Dlaczego miałbym tym urągać Boga, że idę do Niego z Maryją? Dlaczego miałbym zapominać o wstawiennictwie Maryi do Jezusa, skoro Ona potrafiła jednym „hasłem” załatwić nawet wino na weselu? Czy nie zatroszczy się o uproszenie dla swoich dzieci znacznie poważniejszej i trwającej na wieki łaski w postaci zbawienia?
Nie urągam więc Bogu tym, że proszę Maryję o wstawiennictwo, tak jak nie urąga Bogu fakt, że Jego Syn przyjął Ciało z Jej Ciała. To Maryja zna Jezusa najlepiej, z Nią więc chcę podążać drogą, którą jest Jezus. Warto uświadomić sobie, że nie ma Jezusa bez Maryi. Oni są nierozłączni.
Proszę przeczytaj tą książkę, to zrozumiesz, o co chodzi katolikom w nabożeństwie do Maryi:
Św. Ludwik M.d.G – Traktat o prawdziwym nabożeństwie do NMP

Odnośnie sposobów przychodzenia do Boga – idąc tropem „po co mi czyjeś wstawiennictwo” albo „po co mi pośrednicy” możnaby powiedzieć, że nie potrzeba również Jezusa jako pośrednika. Wielu tak robi. Ale inna jest Jego wola i chociazby historia narodu wybranego pokazuje, że Bóg upodobał sobie działanie przez pośredników i wstawiennictwo jednostek za ludem, za braćmi (np. Mojżesz). Doskonale wypełnia się to w Jezusie Chrystusie, a Maryja jest tą, której z kolei On niczego nie odmówił.

Sprowadźmy temat na grunt codzienny. Czy jeśli chcesz załatwić sobie pracę w jakiejś dużej i znanej firmie, w której koniecznie chcesz pracować, to:
a) idziesz bezpośrednio do właściciela firmy, o którym gdzieś słyszałeś i czytałeś, ale nigdy nie widziałeś go twarzą w twarz, po czym wchodzisz nie umówiony i nie zaproszony zwyczajowo do jego gabinetu i od razu poruszasz swoją sprawę.
b) korzystasz z faktu, że kiedyś poznałeś syna Właściciela, który jest Prezesem i właściwie samodzielnie rządzi tą firmą i prosisz go, żeby Ci pomógł załatwić sprawę.
c) korzystasz z faktu, że kiedyś poznałeś syna Właściciela, który jest Prezesem i właściwie samodzielnie rządzi tą firmą, ale znasz też nie mniej  jego matkę, która jest też ukochaną żoną właściciela i przyjaciółką twojej rodziny, a poza nimi znasz też kilku pracowników firmy. Prosisz ich wszystkich, żeby wspomnieli o tobie u właściciela i prosili go na zmianę tak długo, aż się zgodzi.

Zaznacz sam najskuteczniejszy sposób i przenieś temat na grunt duchowy.
Nie twierdzę, że zwrócenie się do Jezusa bezpośrednio, bez wstawiennictwa Maryi lub świętych będzie nieskuteczne. Jednak z pewnością bardziej skuteczne będzie, jeśli to zrobisz przy udziale większej liczby zaangażowanych w twoją sprawę osób. Przypominam, że rozmawiamy o ZBAWIENIU, najistotniejszej w życiu sprawie.

„ad.3. Czyż Jezus nie ukochał nas dość? Czy Jego ofiara jest niewystarczająca? Czy Maria nas zbawiła od grzechów, czy Syn Boży? Czy Maria zawisła na krzyżu, czy Chrystus?”
Pytania, na które odpowiedzi są oczywiste i nie ujmują nic Maryi. Syn Boży, Jezus Chrystus, jest jedynym Zbawicielem świata i to On zawisł na krzyżu przelewając Swoją Krew dla naszego zbawienia. Co więc Maryja może mieć z tym wspólnego? Maryja była z Jezusem od Jego poczęcia aż po drogę krzyżową i śmierć Jezusa na krzyżu, współcierpiała razem z Nim tak, jak tylko matka może współcierpieć ze swoim dzieckiem, kiedy powoli i bezlitośnie zabijają je na jej oczach. Potrafisz sobie wyobrazić to cierpienie?…
Już od samego początku proroctwo Symeona:
„A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”
(Łk 2, 35) ,
zachowywane i rozważane w Sercu Maryi, przebijało powoli to Serce, aby na Golgocie zabić Je w sposób mistyczny.  Czy rozumiesz, że Maryja mając świadomość bycia Matką Mesjasza, o którym wiedziała z proroctw Izajasza, że ma umrzeć w strasznych cierpieniach, cierpiała z tego powodu całe życie? Świadomość zbliżającej się męki Syna musiała spowijać cieniem każdą radość w życiu. Dlatego w oczach Boga jest Współodkupicielką, a Ofiara Jej życia musiała zaistnieć, aby wyrównać grzech Ewy. Nie znaczy to, że Ofiara Jezusa jest np. „za mała” – nie, bo jest bezcenna, ale znaczy to tyle, że Dzieło Odkupienia dla zaspokojenia pełni sprawiedliwości Bożej musiało przewidywać udziału mężczyzny i niewiasty, dlatego, że zgrzeszyła niewiasta i mężczyzna. Jezus to nowy Adam, ale „nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam” (por. Rdz 2, 18)… dlatego Bóg dał Jezusowi (i światu) Nową Ewę – Maryję. Nie da się rozłączyć Jezusa od Maryi, tak jak nie da się rozłączyć w Jezusie natury ludzkiej, przyjętej od Maryi, i natury Boskiej, stąd Jej szczególna rola w życiu tych, którzy naprawdę umiłowali Jezusa i zrozumieli w końcu, że sam Jezus bezgranicznie kocha swoją Mamę. W tej szczególnej miłości synowskiej uczeń również powinien naśladować swojego Nauczyciela!
Zapraszam do lektury:

Maryja w Tajemnicy Krzyża – Współodkupicielka

Rozważmy też, że skoro, apostoł Paweł mógł napisać:
„Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.” (por. Kol 1, 24)
a my wierzymy, że to prawda, to tym bardziej Maryja, Matka Bolesna, ma prawo do wyrażenia swojego cierpienia, a właściwie współcierpienia w jedności z Synem.

Skoro, każdy ochrzczony w Chrystusie staje się członkiem Jego Mistycznego Ciała, to każdy członek na sposób mistyczny dopełnia udręk Chrystusowej Męki w czasie ziemskiego życia. W ten sposób spożywasz z Chrystusem Jego Paschę, pijesz Jego Kielich Zbawienia (3 kielich Paschy), który On tobie podaje. To się dzieje przez wiarę zaadoptowaną do życia codziennego, a w szczególny sposób przez pełny udział w Eucharystii, przez przyjmowanie i trwanie w Komunii Świętej, . Jeśli nie wierzysz Słowom Jezusa, jeśli nie przyjmujesz ich z ufnością jak dziecko, to Go odtrącasz, wylewasz Jego Kielich na ziemię, staje się on dla ciebie aktem oskarżenia zamiast źródłem zbawienia. Wynika z tego, że Dzieło Zbawienia człowieka wymaga, aby każdy z nas, w pewnym sensie, dopełnił „udręki Chrystusa” przez swoją dobrą wolę przyjęcia Zbawienia danego darmo i z Łaski przez wiarę w Niego. Kielich Zbawienia sam się nie wypije – Ty musisz go wypić swoją wiarą i czynem, potwierdzającym wiarę na poziomie umysłu i serca.  Maryja zrobiła to jako pierwsza, mówiąc: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1, 38). Uwierzyła Bogu, składając jednocześnie własne życie w ofierze, dzięki czemu mamy teraz Zbawienie w Jezusie Chrystusie – w Synu Boga Ojca i w Jej Synu!

Maryja nie jest Bogiem i nie zabiera Jezusowi tytułu i roli Zbawiciela, ale prowadzi do Niego po najkrótszej i najpewniejszej drodze, prowadzi do prawdziwego Jezusa, którego zna jak nikt inny. Kościół katolicki nigdy nie nauczał inaczej.

 

 

82. Miłosierne postrzeganie i działanie jest świętością.

„82. Jezus nie mówi: „błogosławieni, którzy planują zemstę”, ale nazywa błogosławionymi tych, którzy przebaczają i czynią to „siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18, 22). Trzeba pomyśleć, że wszyscy jesteśmy armią rozgrzeszonych. Na każdego z nas spojrzano z Bożym współczuciem. Jeśli szczerze zbliżymy się do Pana i wyostrzymy słuch, to zapewne czasami usłyszymy ten wyrzut: „Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” (Mt 18, 33). Miłosierne postrzeganie i działanie jest świętością.” – Gaudete et exsultate, papież Franciszek,

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP – Znak nadziei i pocieszenia

Z okazji uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, za natchnieniem otworzyłem w czasie modlitwy książkę pt.: „Do Kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej”, ks. Stefano Gobbiego. Ze niemałym wzruszeniem stwierdziłem, że książka otworzyła się na następującym rozdziale:

394 Znak nadziei i pocieszenia
Rubbio (Vicenza), 8.12.1988 Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny

a Patrzcie dziś wszyscy na Mnie – na waszą Niepokalaną Mamę. Aby kontemplować Mnie jako znak nadziei i pocieszenia, zjednoczcie się z zastępami Aniołów i ze Świętymi w Niebie, z wszystkimi duszami modlącymi się i cierpiącymi w Czyśćcu oraz z Kościołem ziemskim i pielgrzymującym, żyjącym jeszcze w czasie i kroczącym po pustyni świata.

b Wolność od wszelkiej zmazy grzechu, nawet grzechu pierworodnego, pozwoliła:
Mojej duszy – być całkowicie napełnioną życiem Bożym;
Mojemu umysłowi – być wypełnionym Duchem Mądrości, który poizwolił Mi zrozumieć Boskie Słowo;
Mojemu Sercu – otworzyć się na najdoskonalszą formę miłości;
Mojemu Ciału – być ogarniętym niepokalaną jasnością dziewiczej czystości.

c Popatrzcie na Mnie – waszą Niebieską Mamę, we wspaniałości Jej nadludzkiej piękności – i biegnijcie wszyscy śladem Mojego rajskiego zapachu. W Moim pięknie ma głębokie źródło wasza nadzieja i wasza pociecha.

d Jako <cała piękna> – tota pulchra – jestem dla was znakiem nadziei w przeżywanych przez was dniach, w których Mojemu przeciwnikowi udało się wszystko skalać plamą grzechu i nieczystości. Żyjecie pod znakiem jego największego zniewolenia, zamazującego w was każdy ślad duchowego piękna. Grzech zaciemnia dusze, przeszkadzając im przyjąć wspaniałość życia i wspólnoty z Bogiem. Ciała są stale zezwierzęcane przez panowanie namiętności i nieczystości. Cywilizacja bez Boga przygniata swym ciężarem człowieka, zniekształcając w nim obraz jego pierwotnej godności. Uporczywe odrzucanie Boga rzuca cień na świat. Głębokie ciemności zstąpiły obecnie, aby wszystko okryć.

e Dlatego w tym czasie ukazuje się Niepokalana Mama – jako znak waszej niezawodnej nadziei.  Moje matczyne zadanie polega na prowadzeniu dusz do łaski, serc – do miłości, ciał – do czystośc, człowieka – do wielkiej godności dziecka Bożego, świata – do doskonałego uwielbienia Przenajświętszej Trójcy.

f Jako <cała piękna> – tota pulchra – jestem dla was także znakiem pocieszenia. Żyjecie w czasie wielkiego ucisku. Wzrastają próby i cierpienia wszystkich. Źli z uporem kroczą nadal drogą zła i grzechu, nie przyjmując Moich potwarzającyh się wezwań do nawrócenia i powrotu do Pana.

g Dobrzy stali się letni i jakby sparaliżowani szkodliwą atmosferą, w której żyją. Osoby konsekrowane oddają się poszukiwaniu przyjemność i przyciąga je duch świata, odrzuconego z powodu ich powołania. Kapłani tracą siły, wielu jest złych i niewiernych, trwonią skarb świętego Kościoła Bożego.

h Godzina kary właśnie nadeszła. Dlatego też bardziej niż kiedykolwiek potrzebujecie oddania siebie Mnie, waszej Niebieskiej Mamie. Mnie bowiem Pan powierzył zadanie prowadzenia Was wszystkich droga dobra, zbawienia i pokoju.

i Zapraszam dziś wszystkich do popatrzenia na Mnie, na waszą Niepokalaną Mamę – znak pewnej nadziei i pocieszenia. W tych dniach głębokiej ciemności i powszechnego zamętu pozwólcie się ogarnąć Moją Światłością, abyście – kierowani i prowadzeni przeze Mnie – mogli iść i oświetlać wszystkie zakątki ziemi.”

Zdrowaś Maryjo – módl się świadomie!

Pewnego dnia, św. Gertruda ujrzała Pana Jezusa liczącego złote monety. Zapytała Go, co liczy. Jezus odpowiedział „Liczę twoje Zdrowaś Maryjo, to jest moneta, jaką nabywa się Moje niebo”.

Bł. Alan w swoim Psałterzu przypomina historię pewnej zakonnicy, która zjawiwszy się po swej śmierci swojej współsiostrze powiedziała jej: „Gdybym mogła wrócić do życia, aby odmówić jedno Zdrowaś Maryjo, także bez zbytniej gorliwości, zgodziłabym się chętnie znowu na wszystkie bóle wycierpiane przez lata i lata, aby tylko mieć zasługę tej modlitwy!”.

Przykłady świadectw o modlitwie „Zdrowaś Maryjo” można mnożyć.
Niesamowite. Najprostsza i chyba najpopularniejsza modlitwa, której słowa znają chyba wszystkie chrześcijańskie dzieci, przynosi tak wielkie łaski!

Skoro tak, to warto, abyś odmawiając ją robił to właściwie, tzn. świadomie i z uczuciem, jakbyś widział Najświętszą Maryję Pannę przed sobą i do Niej mówił, jakbyś patrzył Jej w oczy i z czcią pełną miłości, jak Archanioł Gabriel i Elżbieta pozdrawiali Ją słowami nadanymi z Nieba…

Nie wystarczy bowiem znać tekst modlitwy i wyrecytować go. Każda „modlitwa recytacyjna” nadaje się tylko na konkurs recytacji, jest czystą abstrakcją. A przecież modlitwa to nic innego jak narzędzie do komunikacji z żywymi, czującymi i inteligentnymi Istotami, które słuchają, przenikają nas do głębi i chcą dla nas jak najlepiej… My wszyscy, ograniczeni w postrzeganiu świata fizycznego, a co dopiero duchowego, ewangelicznie „ślepi i głusi”, powinniśmy starać się z całych sił, aby duszą pełną wiary i ufności,  sercem pełnym pokory i miłości, ale i umysłem wypełnionym obrazami z Dzieła Wcielenia, natchnionymi przez Ducha Świętego, wzbijać się na Jego skrzydłach na nowe poziomy świadomości, które zaowocują również wyniesieniem naszej modlitwy do Nieba.

Zobaczmy, jakiej świadomości chciałby nas nauczyć sama Adresatka pozdrowienia, w jaki sposób Ona postrzega słowa tej modlitwy…

Św. Mechtylda z Hackeborn (XIII w., Niemcy), pewnego dnia zobaczyła Najświętszą Dziewicę. Na piersi miała napisane złotymi literami słowa Pozdrowienia Anielskiego.  Maryja powiedziała jej: Wiedz córko moja, że nikt nie może uczcić Mnie pozdrowieniem przyjemniejszym od tego, które najczcigodniejsza Trójca do Mnie za pośrednictwem anioła skierowała i którym podniosła mnie do godności Matki Boga. Dzięki słowu „Ave”, co znaczy Ewa, pojęłam jak Bóg, w swojej wszechmocy, zachował mnie od każdej plamy grzechu i od cierpień, którym pierwsza niewiasta została poddana. Imię Maryja, co znaczy Pani Światła, wyraża, że Pan Bóg napełnił Mnie mądrością i światłem, abym rozjaśniła, jak świetlana gwiazda niebo i ziemię. Słowa: „pełna łaski” przypominają mi, że Duch Święty wypełnił mnie tyloma łaskami, że mogę udzielić ich z obfitością tym wszystkim, którzy o nie proszą przez moje wstawiennictwo. Gdy mówicie – „Pan jest z Tobą”, odnawia się w moim sercu niewypowiedziana radość, jaką odczułam, kiedy wcieliło się we mnie Słowo Boże. Słysząc słowa: „Błogosławiona jesteś między niewiastami” wychwalam miłosierdzie Boże, które mnie wyniosło do tak wielkiego stopnia szczęścia. Kiedy w końcu słyszę: „I błogosławiony owoc Twojego łona, Jezus”, całe niebo raduje się, a Ja z nim, widząc Jezusa, Mojego Syna, uwielbionego i chwalonego za to, że zbawił ludzi.

Druga część modlitwy powstała z natchnienia Ducha Świętego wraz ze wzrastającą świadomością i pobożnością Kościoła. Oto jej objaśnienie:
Święta Maryjo” – Maryja jest Niepokalanie poczęta, wolna od grzechu pierworodnego i wszelkiej winy uczynkowej. Nie popełniła nigdy żadnego grzechu. Matko Boża” – Maryja jest Matką Boga-Człowieka. W Jezusie Bóstwo jest ściśle połączone z człowieczeństwem.Módl się za nami grzesznymi” – Jej wstawiennictwo jest największe w niebie. Jezus jest Jej posłuszny, jako swej Matce, jest zobowiązany jako człowiek do przestrzegania czwartego przykazania, a jako Bóg z własnej woli obdarzył Ją pełnią Łaski, niejako zgadzając się z góry na Jej wszelkie prośby. Dlatego, Jej wstawiennictwo jest większe niż wszystkich aniołów i świętych. Teraz i w godzinę śmierci naszej– godzina śmierci, to czas, w którym szatan zwiększy swoje wysiłki, pokusy, w celu zatracenia nas na zawsze. To godzina w przyszłości, która jest konsekwencją wszystkich „teraz” i ostatecznie zwiąże los duszy na całą wieczność. Dlatego, prośmy Maryję, aby była przy nas jak nasza Matka od teraz, aż do chwili śmieci, a będzie z nami i w czasie Sądu. „Amen” – znaczy tyle, co FIAT. Chcemy, by wszystkie słowa tej modlitwy spełniły się w naszym życiu i przyczyniły się do naszego Zbawienia.

Do wyjaśnień Maryi nie trzeba naprawdę dodawać nic więcej. Powinniśmy jedynie uświadomić sobie to, co powiedziała.

Jak to zrobić? Jak przemienić recytacyjną, abstrakcyjną modlitwę w modlitwę pełną uniesienia, niczym rozmowa „twarzą w twarz”?
1) Przede wszystkim, trzeba tego bardzo chcieć, mieć jasno określoną wolę i cel, a także środki do osiągnięcia tego celu oraz modlić się o to własnymi słowami, z intencją otrzymania natchnienia od Ducha Świętego i Jego przewodnictwa.
2) Następnie, trzeba o tym myśleć i rozważać chociaż kilkukrotnie w trakcie zwykłego rytmu dnia, pielęgnując wolę przemiany. Umysł musi otworzyć się na nowe pojmowanie słów modlitwy i wykształcić odpowiadające tym słowom obrazy –  w tym przypadku Maryja jasno nakreśliła te obrazy. Serce współdziałając z umysłem, musi się również otworzyć. Wytworzy wówczas odpowiednio towarzyszące emocje.  Spróbuj zdać sobie sprawę, że obok będzie stała Maryja, Jezus, aniołowie i święci że będą Cię słuchać. Niech to zacznie docierać do Ciebie naprawdę! To właśnie niech będzie punktem wyjścia do modlitwy.
3) Modlitwa. Teraz teoria musi zostać wcielona w życie, niejako słowo musi stać się ciałem.

Pierwsze dwa punkty w porównaniu np. do nauki w szkole to niejako teoria. Trzeci punkt to „samo życie”, które teorię weryfikuje.

Warto jeszcze dodać dwie uwagi do punktu 3), żeby jeszcze głębiej zrozumieć temat.
Pozwól sobie na emocje w swojej modlitwie! Chciej i poczuj paletę uczuć, od bojaźni Bożej, przez zadziwienie, radość, dziękczynienie aż po uwielbienie i miłość. Przeżywaj razem z Maryją Dzieło Wcielenia!

Świadomość słowa w umyśle przejawia się jako obraz, wizja, a świadomość słowa w sercu przejawia się jako uczucie. Obrazy i emocje przenikające się nawzajem świadczą o jedności umysłu i serca, a to nic innego jak działająca Łaska…

Jeśli uda Ci się podczas modlitwy zjednoczyć w duszy umysł i serce, myśli i uczucia, przy jednoczesnej świadomości obecności Maryi i Jezusa, będących blisko Ciebie, to naprawdę doświadczysz Ich obecności. Przynajmniej przenikną Cię dreszcze, może popłyną łzy, pojawi się potrzeba oczyszczenia, dziękczynienia, niewysłowiona tęsknota za bezgraniczną Miłością  Boga, może spontaniczna modlitwa… Sam Bóg wie, jakimi owocami czy darami obdarzy kogoś, kto chce wejść z Nim w żywą i pełną miłości relację.

Po owocach poznasz wartość swojej modlitwy. Nie chodzi bynajmniej o chwilowe uniesienie, które jest ważne i jest paliwem m.in. dla wiary, ale ostatecznie chodzi o całościową przemianę tego, kim jesteś, o przemianę i zjednoczenie:
1) umysłu, woli i myśli, które to umysł wypełniają, (Bóg Ojciec – Boża Sprawiedliwość)
2) serca i uczuć, które serce wypełniają, (Syn Boży – Boże Miłosierdzie)
3) duszy i ducha, który duszę wypełnia, (Duch Święty – Boża Świętość)
– na podobieństwo jedynego Boga w Trójcy. (Oto dochodzimy do tajemnicy stworzenia człowieka na podobieństwo Boga.)
A wszystkie te części człowieka żyją w świątyni, którą nazywamy „ciało fizyczne” w danym czasie i miejscu we Wszechświecie. Ich przemiana powoduje, że Niby to samo ciało (fizyczne), a już całkowicie inny człowiek w nim mieszka…
Nowy „błysk” Twojego oka, nowe priorytety, nowe zainteresowania, nowe sposoby spędzania wolnego czasu, a nawet nowe towarzystwo, będą zewnętrznym znakiem wewnętrznej przemiany… „powtórnych narodzin”. Przypomnijmy słowa Jezusa, Który o tym mówi:

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego. Nikodem powiedział do Niego: Jakżeż może się człowiek narodzić, będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się? Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. [Biblia Tysiąclecia V, J 3, 3-5]

Przemiana modlitwy odbywa się synchronicznie z przemianą całego Ciebie, właściwie jako owoc tej przemiany, który jednak dojrzewa w świetle otrzymywanym na modlitwie… To działa jak obieg zamknięty w ekosystemie. Pamiętajmy, że każda przemiana i każdy wzrost wymaga czasu, ale TA, jak słyszymy od Jezusa, jest niezbędna, aby wejść do królestwa Bożego.

Nie trać więc czasu i już dziś weź się za przemianę swojej modlitwy, za przemianę siebie pod macierzyńską opieką Maryi przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym ku chwale Boga Ojca. Amen!

Strażnica i Świadkowie Jehowy

Chyba każdy w swoim życiu spotkał się z nimi – na pierwszy rzut okaz miła dwójka ludzi, która chciałaby z Tobą podyskutować na „trudne” tematy, przy tym podpierając się Biblią (a właściwie ich przekładem Biblii). Okazuje się, że są to świadkowie Jehowy, a właściwie „utożsamiający się ze świadkami Jehowy”, podający się niby za chrześcijan, ale niewierzący m.in. w Bóstwo Jezusa Chrystusa. Kim oni właściwie są?

Trzeba przyznać, że są to ludzie oddani i wierni swojej religii, posłuszni, lojalni i wytrwali, ofiarni i skłonni do wyrzeczeń w imię służby jedynemu Bogu. Mają szacunek do Słowa Bożego, czytają tysiące stron opracowań wydawanych przez ich „ciało kierownicze”… Ich zapał do dzielenia się swoją wiarą z innymi wyciąga ich z przytulnych domów np. na ulice i na wizyty po domach.  Za to trzeba mieć do nich szacunek i niech to będzie wspólnym gruntem do dialogu… Eh! Gdyby większość katolików miała taką gorliwość w wierze, jak przeciętni świadkowie Jehowy, spotykani na ulicy… nie byłoby już chyba miejsca na świecie, w którym nie słyszanoby o Jezusie Chrystusie i możliwe, że aktualnie po 2 tysiącach lat nie byłoby 2,2mld chrześcijan, ale przynajmniej 7 mld…

Niestety, od strony merytorycznej, nauki i doktryny świadków Jehowy, kształtowane i ciągle zmieniane przez Towarzystwo Watchtower org. – Strażnicę, od 1870 r. – nie mają zbyt wiele wspólnego z chrześcijaństwem. Zanegowali i zinterpretowali na swój sposób praktycznie wszystko. Swoim wybiórczym podejściem do Biblii, potrafią, cytując odpowiednio dobrane wersety, zmanipulować i podważyć każdy dogmat chrześcijaństwa, przedstawiając go przeciętnemu rozmówcy w taki sposób, że ten po prostu głupieje. Rozmówca nie mając wystarczającej wiedzy na temat własnej wiary (haniebne, ale prawdziwe…) nie potrafi tej wiary obronić. Jako przedmiot do „nawracania” szczególnie upatrzyli sobie katolików, czyli wg nich: „wyznawców religii fałszywej”. Oczywiście argumenty i interpretacje  świadków okazują się płytkie i upadają przy głębszym wejściu w Słowo Boże, jednak na tą głębię trzeba najpierw samemu wypłynąć…

Poniżej załączam materiał, który ma w tym pomóc (można udostępniać bez ograniczeń):
08.04.2018 Przeciw doktrynom Strażnicy – cz. 1

12.12.2017 Straznica a Boze Narodzenie

Materiał jest opracowany ku pomocy w prowadzeniu rozmów ze ŚJ *) w intencji i z intencją ich nawrócenia, a także dla inspiracji we własnych poszukiwaniach prawdy i pogłębiania rozumnej wiary każdego chrześcijanina – osoby wierzącej w Bóstwo Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, żyjącego z Bogiem Ojcem w jedności Ducha Świętego odwiecznie, na wieki wieków. Jednocześnie polecam strony, z których m.in. korzystałem w opracowaniu:
http://www.piotrandryszczak.pl/
https://watchtower.org.pl/dr-index.php

Warto znać ich doktryny, a jeszcze bardziej warto znać dokładnie własną wiarę i potrafić ją obronić. Zamknięcie drzwi świadkom Jehowy przed nosem albo obojętne przejście obok nich na ulicy ( i nie tylko obok nich…) nie jest czynem miłosierdzia ani aktem wiary, ale drogą najprostszą, zwykłą ucieczką i właściwie zaparciem się Jezusa Chrystusa, Boga-człowieka i Jego Ewangelii. Natomiast, rozmowa bez posiadania odpowiedniej wiedzy skończy się najpewniej porażką, która albo przerodzi się w gorące poszukiwania prawdy albo w zaparcie się wiary i odejście od Chrystusa i Kościoła.

Pamiętajmy też, że Jezus Chrystus złożył Siebie w Ofierze za nas wszystkich, Jego pragnieniem jest zbawienie każdej duszy. W szczególności dusz, którym wydaje się tylko, że znają Boga i Jego wolę… Bądźmy więc miłosierni tak, jak Bóg jest miłosierny i w duchu Nowej Ewangelizacji dajmy świadectwo o Jezusie Chrystusie, wcielonym Bogu, Bogu Jedynym w Trójcy, właśnie tym, którzy myślą, że są Jego „wiernymi świadkami”, kiedy w rzeczywistości są tymi, których opisano np. w 1 J 2, 18-19…

*) – świadkowie Jehowy mają własne materiały, które uczą ich, jak zachowywać się w konkretnych sytuacjach i jak odpowiadać na konkretne pytania. Są w tym naprawdę nieźle wyszkoleni. Mają liczne opracowania, podające wstęp do rozmowy, „zaczepki” słowne przy drzwiach, symulacje różnych sytuacji, dialogów, gotowe formułki, odpowiedzi na najczęstsze pytania, przekierowania toku myślenia. W tym celu organizacja Strażnica wydała książkę: Prowadzenie rozmów na podstawie pism (wyd. z 1991r. i poprawione z 2001r.) oraz artykuły w piśmie „Strażnica” i na stronie internetowej www.jw.org, które mają na celu kształtować linię obrony ŚJ przed częstymi zarzutami. Ich przygotowanie do dyskusji nie bierze się „z powietrza”, tym bardziej nie od Ducha Świętego, w którego Boską Osobowość nie wierzą…

O Sercu Jezusa

Termin „Serce Jezusa”, w rozumieniu antropologicznym i biblijnym, jest tytułem chrystologicznym, określającym misterium osoby. Obok innych tytułów Jezusa, takich jak: Pan, Chrystus, Słowo, Syn Boży, Syn Człowieczy, Najwyższy Kapłan, Zbawiciel – tytuł „Serce Jezusa” może być interpretowany chrystologicznie i soteriologicznie. W Jezusie wszystkie te tytuły znajdują swoją realizację, choć żaden z nich nie wyczerpuje Jego misterium. Tytuł „Serce Jezusa” nie może być redukowany jedynie do symbolu miłości, ponieważ zawiera w sobie całe misterium chrześcijańskie: życie ewangeliczne Jezusa, Jego śmierć i zmartwychwstanie, całą Jego Osobę.

Właśnie w tym Sercu zjednoczyły się razem: miłosierdzie i sprawiedliwość, jako jedna moc, prawda i pokój. Jest ono miejscem niebieskich zaślubin, boskich godów wieczystego uścisku między Bogiem a człowiekiem.

Serce Jezusa jest jak sanktuarium wzajemnej miłości Boga i człowieka. Poprzez Nie Stwórca udziela swoich darów, przebacza i okazuje miłosierdzie. Jest Źródłem, z którego tryska woda żywa: Duch Święty, Którego Ojciec i Syn posyła, aby uświęcać, tych którzy uwierzyli i gorąco tego pragną.

„W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: «Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza». A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony.” (por. J 7, 37-39).

Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (por. Łk 12, 49).  I znowu można rzecz: „A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego”.
„A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!»I skłoniwszy głowę oddał ducha.” (por. J 19, 30). W ten sposób Duch Święty „wytrysnął” z Najświętszego Serca Jezusowego jak ze Świątyni Boga i od tamtej pory jest posyłany do działania, aby przemieniać i uświęcać ludzkość…

Najświętsze Serce Jezusa, jako przedmiot nabożeństwa, wyraża miłość względem Boga i ludzi i jest symbolem tej miłości. Tę właśnie miłość czcimy, kochamy i Jej też wynagradzamy. Serce Jezusa, rozważane w ten sposób, zamyka w sobie wszystkie tajemnice, rodzi je i ożywia.

Mówiąc o cielesnym Sercu Jezusa, nawiązuje się do unii hipostatycznej: „To Serce jest cielesne i żywe; tętni w Nim i napełnia je miłość ludzka dzięki unii hipostatycznej ze Słowem Bożym.”

„Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.” (por. Mt 11, 29). Pokorne serce, to posłuszne serce. Posłuszeństwo Serca Jezusowego wyraża się w słowach: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło” (por. J 4, 34). Uczmy nasze serca tej pokory i posłuszeństwa Serca Jezusowego, które szuka w każdym działaniu woli Boga i jej doskonałego wypełnienia, ku Jego chwale.

Powyżej wykorzystano materiały z książki ks. Leszka Poleszaka SCJ: Serce Zbawiciela. Kult Najświętszego Serca Jezusowego w Zgromadzeniu Księży Najświętszego Serca Jezusowego.

Zarzuty przeciwko Najświętszej Maryi Panny – część 4

Lista poruszanych zarzutów w części 4:
– Zdanie-herezja nr 7: „Jezus miał siostry i braci, bo nazwany pierworodnym a nie jednorodzonym, musiał ich mieć”
– Zdanie-herezja nr 8: „Jezus jednak musiał mieć braci i siostry, bo mówi o tym wyraźnie Ewangelia.”

Odpowiedź do zdania herezji nr 7: „Jezus miał siostry i braci, bo nazwany pierworodnym a nie jednorodzonym, musiał ich mieć”.

Herezja z IV wieku, na którą następująco odpowiedział św. Hieronim:
„Przyjmuje on [Helwidiusz], że Maryja zrodziła jeszcze innych synów, gdyż napisano: „Wybrał się Józef do miasta Dawidowego, aby się zapisać z poślubioną Małżonką, Maryją, która była brzemienna; a gdy tam przebywali, nadszedł dla Niej czas rozwiązania. I zrodziła Syna swego pierworodnego” (Łk 2, 4-6). Stara się udowodnić, iż „pierworodnym” można nazwać tylko takiego, który ma braci, podczas gdy ten, który jest dla rodziców jedynym synem, nazywa się „jednorodzonym”.

Ja zaś tak to wyjaśniam: każdy jednorodzony syn jest też pierworodnym, choć nie każdy pierworodny jest jednorodzonym. Pierworodnym mianowicie jest nie tylko ten, po którym przychodzą inni, ale i ten, po którym nikt się nie urodził. Pan mówi do Aarona: „Wszystko, co pierwsze wychodzi z łona matki, ofiarowane Panu ze wszystkiego ciała, począwszy od ludzi aż do bydła, będzie należeć do ciebie; ludzi pierworodnych każesz wykupić oraz wszystko pierworodne zwierząt nieczystych” (Lb 18, 15).

Samo Boże słowo wyjaśniło, co należy rozumieć pod pierworodztwem. „Wszystko, co pierwsze wychodzi z łona matki”. Jeśliby tylko ten nazywał się pierworodnym, po którym następują jeszcze bracia, to i kapłanom przysługiwałoby pierworodztwo dopiero wtedy, gdyby nastąpiło dalsze narodzenie. Jeśliby więc nie nastąpiło dalsze urodzenie, byłby syn jednorodzonym, a nie pierworodnym. Mówi dalej: „Wykupu dokona się po miesiącu za pięć syklów. Sykl ma dwadzieścia obolów. Nie każesz jednak wykupywać pierwocin owiec i kóz, bo są święte” (Lb 18, 16-17). Słowo Boże każe mi, gdy chodzi o zwierzęta czyste, wszystko, co wychodzi z łona matki, ofiarować Bogu albo, gdy zwierzęta są nieczyste, wykupić, płacąc kapłanowi kwotę. Mógłbym więc powiedzieć: „Czemu nazywasz pierworodnym tego, o którym nie wiem, czy nastąpią po nim bracia? Poczekaj, aż urodzi się drugi! Dopiero wtedy będę winien kapłanowi, gdy urodzi się ten, przez którego wcześniejszy stanie się pierworodnym”. Czyż nie powiedzą nawet litery i nie posądzą mnie o głupotę, bo ten jest pierworodny, który wyszedł pierwszy z łona matki, a nie ten, który ma jeszcze braci? Wreszcie pytam o Jana, o którym jest pewne, iż był jednorodzonym synem: czy był też pierworodnym? Czyż według Prawa nie podlegał on temu przepisowi? Tak, bez wątpienia, o Zbawicielu mówi Pismo święte: „Gdy minął czas Jej oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, zanieśli Go do Jerozolimy, aby Go ofiarować Bogu. Bo tak jest napisane w Prawie Pańskim: Każdy pierworodny syn winien być poświęcony Panu. Mieli też złożyć w ofierze według przepisu Prawa Pańskiego parę synogarlic albo dwa młode gołąbki” (Łk 2, 22-24). To Prawo odnosiło się tylko do pierworodnych. Gdyby nazwę „pierworodny” czyniło urodzenie dalszych synów, nie mógłby być objęty Prawem pierworodnego ten, o którym by nie wiedziano, czy jeszcze przyjdą po nim bracia. Ale ponieważ Prawem pierworodnego związany jest i ten, po którym nie następują inni bracia, wynika z tego, że ten zwie się pierworodnym, który pierwszy wychodzi z łona i przed którym nie ma innego, a nie ten tylko, po którym przyjdzie brat następny. Mojżesz pisze w księdze Wyjścia: „O północy pozabijał Pan wszystko pierworodne w ziemi egipskiej: od pierworodnego syna faraona, siedzącego na swym tronie, aż do pierworodnego tej, która była w więzieniu, a także wszelkie pierworodne z bydła” (Wj 12, 29). Odpowiedz teraz: czy zabici przez anioła byli pierworodnymi czy jednorodzonymi? Jeżeli pierworodnymi nazywają się tylko ci, którzy mają braci, to jednorodzeni winni być od śmierci uwolnieni; jeżeli zaś i jednorodzeni zginęli, to wbrew wyrokowi zginęli wśród pierworodnych i jednorodzeni. Albo więc jednorodzonych uwolnisz od kary i wtedy się ośmieszysz, albo jeśli ich uznasz za zabitych, stwierdzimy ci na pociechę, że i jednorodzonych można nazwać pierworodnymi.

Odpowiedź do zdania-herezji nr 8 pt.: „Jezus jednak musiał mieć braci i siostry, bo mówi o tym wyraźnie Ewangelia.”

– Kolejna herezja Helwidiusza z IV wieku, którą wypunktował Hieronim.
– Rzeczywiście Ewangelia mówi o „braciach Pana”, a ten kto nie zna minimum specyfiki języka hebrajskiego i tamtejszej kultury wpada w osłupienie, kiedy czyta: „Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją przed domem i chcą mówić z Tobą” (Mt 12, 47).

Hieronim przytacza chyba wszystkie fragmenty traktujące w tym temacie: „Potem udał się do Kafarnaum z Matką swą i braćmi” (J 2, 12) lub „Rzekli więc Jego bracia do Niego: Odejdź stąd i udaj się do Judei, aby i uczniowie Twoi ujrzeli dzieła Twoje, których dokonujesz. Bo kto chce być znany, nie kryje się ze swym działaniem. Skoro takich rzeczy dokonujesz, okaż się światu” (J 7, 3-4). Jan też mówi: „Bo nawet bracia Jego nie wierzyli w Niego” (J 7, 5). Podobnie piszą Marek i Mateusz: „Zaczął ich nauczać w synagodze, a wielu przysłuchując się pytało ze zdziwieniem: Skąd On to ma? Cóż za mądrość jest Mu dana? Czyż nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? A siostry Jego czyż nie żyją tu u nas?” (Mk 6, 2-3; Mt 13, 54-55). Łukasz też w Dziejach Apostolskich tak mówi: „Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego” (Dz 1, 14). Również apostoł Paweł w podobnych słowach dołącza się w tej sprawie: „Udałem się do Jerozolimy dla zapoznania się z Kefasem, zatrzymując się u niego (tylko) piętnaście dni. Spośród zaś innych, którzy należą do grona apostołów, widziałem jedynie Jakuba, brata Pańskiego” (Ga 1, 18-19). I w innym miejscu: „Czyż nie mamy prawa skorzystać z jedzenia i picia? Czyż nie wolno nam brać ze sobą niewiasty-siostry, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas?” (1 Kor 9, 4-5).”

I dalej zauważają podobni Helwidiuszowi „uczeni w piśmie”: „Jak nędzną i bezbożną jest rzeczą myśleć o Maryi, że gdy inne niewiasty zatroszczyły się o pogrzebanie Jezusa, Matka Jego była nieobecna, albo wymyśleć, że była jeszcze jakaś inna Maria. Przy tym należy zważyć, iż Ewangelia Jana świadczy o Jej obecności, skoro Ją będącą już wdową oddał Pan na krzyżu za matkę Janowi (J 19, 27). Czyż mylą się i kłamią ewangeliści, gdy Maryję nazywają matką tych, których Żydzi nazywają braćmi Jezusa?”

Hieronim odpowiada na to: „Co za ślepy szał i do zguby wiodąca głupota! Mówisz, że pod krzyżem była Matka Pana, że Ją w Jej wdowieństwie i osamotnieniu polecił Pan Janowi, a przecież – twym zdaniem – miała czterech synów i wiele córek, z którymi mogła żyć razem. Nazywasz Ją wdową, a wszak nie posługuje się Pismo święte tym wyrażeniem. Choć przytaczasz wszystkie przykłady z ewangelistów, nie podobają ci się tylko słowa Jana. Mówisz tylko ubocznie, że była Maryja pod krzyżem Pana, aby nie wyglądało, iż Ją umyślnie pomijasz, milczysz zaś o będących tam z Nią niewiastach. Gdybyś o tym nie wiedział, można by ci wybaczyć, lecz widzę, że przemilczasz tę sprawę rozmyślnie. Posłuchaj więc Pana: „Stały pod krzyżem Jezusa Matka Jego i siostra Jego Matki, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena” (J 19, 25). Bez wątpienia było dwóch apostołów, którzy nosili imię Jakub – Jakub, syn Zebedeusza, i Jakub, syn Alfeusza. Czy twym zdaniem nazywa Pismo Jakuba Młodszego synem Maryi, choć nigdy synem Matki Pana, apostołem, czy nie? Jeśli jest apostołem, to musi być synem Alfeusza, który wierzył w Jezusa i nie należał do wymienionych braci, o których jest napisane: „Wtedy nie wierzyli także Jego bracia w Niego” (J 7, 5). Jeśli zaś nie jest apostołem, lecz jakimś trzecim Jakubem, jak można go uważać za brata Pana? I jak może trzeci dla odróżnienia od Starszego zwać się Młodszym, skoro pojęcia starszy i młodszy dopuszczają przeciwstawienie dwóch, a nie trzech osób?

Dlaczego więc – zapytasz – nazywają się braćmi Pana ci, którzy nimi nie byli?

Powinieneś już wiedzieć, że określenie „brat” ma w Bożym Piśmie cztery znaczenia. Wyraża ono:
1) naturalnego brata,

2) przynależność do tego samego narodu,
3) pokrewieństwo,
4) uczucie.

Naturalnymi braćmi byli: Jakub i Ezaw, dwunastu patriarchów, Andrzej i Piotr, Jakub i Jan. Przez narodową przynależność nazywają się między sobą braćmi Żydzi. Tak mamy w księdze Powtórzonego Prawa: „Gdy ci będzie sprzedany brat twój, Hebrajczyk czy Hebrajka, i służyć ci będzie sześć lat, w siódmym roku winieneś go wypuścić na wolność” (Pwt 15, 12). W tej samej księdze znajdziemy słowa: „Tego tylko ustanowisz królem, którego Pan, Bóg twój, wybierze spośród twych braci; nie możesz ogłosić królem kogoś obcego, który by nie był bratem twoim” (Pwt 17, 14). I znów: „Jeśli zobaczysz zabłąkanego wołu lub owcę swego brata, nie miniesz ich, lecz zaprowadzisz do brata swego. Jeśli brat twój nie mieszka blisko ciebie i jeśli go nie znasz, zaprowadzisz je do swego domu, i będą tak długo u ciebie, aż przyjdzie ich szukać twój brat i je odbierze” (Pwt 22, 1). Apostoł Paweł mówi: „Wolałbym sam być pod klątwą i odłączonym od Chrystusa za braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami” (Rz 9, 3). 2. Braćmi nazywają się też krewni, pochodzący z tej samej rodziny, czyli ojczyzny, którą łacinnicy nazywają „ojczyznami”, gdy z korzenia wyrasta lekko rozgałęziona rodzina. W tym znaczeniu czytamy w księdze Rodzaju: „Rzekł Abram do Lota: Niech nie będzie kłótni między mną a tobą, między mymi a twymi pasterzami, bo przecież braćmi jesteśmy” (Rdz 13, 8). Tamże: „Lot wybrał sobie krainę nad Jordanem i wyruszył ku wschodowi. I tak się rozłączyli bracia jeden od drugiego” (Rdz 13, 11). W rzeczywistości nie był Lot bratem Abrahama, lecz synem jego brata Arama. Tara bowiem zrodziła Abrahama, Nachora i Arama, a Aram Lota. I znów: „Abram miał siedemdziesiąt pięć lat, gdy wyszedł z Haranu. I wziął Sarę, swą żonę, i Lota, syna brata swego” (Rdz 12, 4-5).

Gdybyś jeszcze miał wątpliwości, iż bratem można nazwać bratanka, weź pod uwagę następny przykład:Gdy usłyszał Abram, że pojmano Lota, brata jego, dobrał sobie trzystu osiemnastu spośród sług domu swego” (Rdz 14, 14). Po opisie zaś nocnego napadu dodał: „I przywrócił wszystką majętność Sodomitów i wziął z sobą Lota, brata swego” (Rdz 14, 16).

Wystarczy to do udowodnienia mego twierdzenia. Lecz byś się nie wymknął i jak wąż nie wypełznął, trzeba cię związać całym łańcuchem dowodów. Nie będziesz mógł się wtedy skarżyć, żeś uległ raczej powikłanym argumentom niż prawdzie Pisma świętego. Gdy Jakub, syn Izaaka i Rebeki, z bojaźni przed zasadzką brata przybył do Mezopotamii, przystąpił i odwalił kamień z otworu studni, napoił owce Labana, pocałował Rachelę i wołając zapłakał, i wskazał Racheli, że jest bratem jej ojca i synem Rebeki (Rdz 27, 43; 29, 1-12). Widzisz, że i tu według wyżej wspomnianego zwyczaju syn siostry zwie się bratem. I znów: „Powiedział Laban do Jakuba: Czyż dlatego, iż jesteś mym bratem, masz mi służyć za darmo? Powiedz, jaką mam ci dać zapłatę?” (Rdz 29, 15). Po upływie zatem dwudziestu lat, gdy z nieświadomym rzeczy teściem, z żonami i synami wrócił do ojczyzny, poszedł za nim Laban na górę Galaad. Gdy ukrytych przez Rachelę bałwanów nie znalazł w tłumokach, rzekł Jakub do Labana: „Dla jakiej winy mojej i dla jakiej nieprawości mnie ścigasz i przetrząsasz wszystkie moje rzeczy? Cóż znalazłeś wśród rzeczy, które są moimi? Połóż to wobec braci moich i twoich i niech oni powiedzą, kto z nas ma słuszność!” (Rdz 31, 36-37). Odpowiedz: Kim są ci bracia Jakuba i Labana, którzy tam wtedy byli? Ezaw, naturalny brat Jakuba, był nieobecny, a Laban, syn Batuela, nie posiadał poza siostrą Rebeką żadnego rodzeństwa.

Tego rodzaju określenia znajdziemy na niezliczonych miejscach Pisma świętego. (…)

2) (…) na uczuciu opierający się stosunek nosi nazwę braterstwa. To zaś może być duchowe i zwykłe. Dzięki duchowej miłości wszyscy chrześcijanie nazywają się braćmi. Przykład: „Oto jak dobrze i jak miło, gdy bracia mieszkają razem” (Ps 133, 1) lub: „Opowiem imię Twoje moim braciom” (Ps 22, 23). Zbawiciel mówi: „Idź do braci moich i powiedz im” (J 20, 17). W zwykłym znaczeniu, pochodząc od jednego ojca, jesteśmy wszyscy spokrewnieni: „Mówicie tym, którzy nas nienawidzą, braćmi naszymi jesteście” (Iz 66, 5, według LXX).

Pytam teraz: W jakim znaczeniu jest twym zdaniem mowa o braciach Pana w Ewangelii? Lecz Pismo święte nic o tym nie mówi, bo nie nazywa ich synami Maryi ani Józefa. Czy o braterstwie według narodowości? Ale nieodpowiednim byłoby nazywać kilku spośród Żydów braćmi, skoro w tym znaczeniu trzeba by tak powiedzieć o wszystkich, którzy tam byli. Czy według naturalnej lub duchowej miłości? Lecz jeśli tak, to kogóż bardziej można było nazwać braćmi, jak apostołów, których Jezus uczył, których sam nazwał matkami i braćmi (Mt 12, 49)? A skoro wszyscy są braćmi, bo są ludźmi, niemądrą rzeczą było to jako coś wyjątkowego zaznaczać: „Oto bracia Twoi szukają Cię” (Mt 12, 47). Pozostaje więc, byś zgodnie z powyższym wyjaśnieniem rozumiał wymienionych za braci według pokrewieństwa, a nie według uczucia, narodu, natury, lecz tak, jak Lot zwał się bratem Abrahama, Jakub bratem Labana, jak córki Salfaada otrzymały spadek między swymi braćmi (Lb 27, 1), (…).”

Podsumowując wywód Hieronima: Ewangelia mówi o kuzynach/kuzynkach Jezusa, a nie o jego rodzonych braciach/siostrach. Jezus nie miał żadnych rodzonych braci, ani rodzonych sióstr, był pierworodnym i jedynym Synem Maryi, z woli Bożej Dziewicy.

Zarzuty przeciwko Najświętszej Maryi Panny – część 3

Zdanie-herezja nr 6: „Maryja była grzeszna, bo potrzebowała zbawiciela, jak wszyscy, co czytamy w Łk 1, 47.”

Łk 1, 46: Wtedy rzekła Maryja: Wielbi dusza moja Pana (47): i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

Łk 1, 48: Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, (49): gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego imię.

Odpowiedź:
N
a początek rozprawmy się z pierwszą częścią heretycznej tezy: „Maryja była grzeszna (…)”.

Maryja nie mogła być grzeszna i nie była grzeszna, ponieważ Dzieło Wcielenia przewidywało wcielenie Syna Bożego przez niepokalaną, najczystszą Dziewicę (por. Pnp 4, 1-7), zamknięty ogród, do którego wejść miał tylko sam Bóg (por. Pnp 4, 12; 16), na Jej wołanie i za Jej zgodą.

Pnp 4, 16 Powstań, wietrze północny, nadleć, wietrze z południa, wiej poprzez ogród mój, niech popłyną jego wonności! Niech wejdzie miły mój do swego ogrodu i spożywa jego najlepsze owoce!
– Wiatr = Bóg w Osobie Ducha Świętego (por. J 3, 5-8),
– Wiej poprzez ogród mój = Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (por. Łk 1, 35),
– (zamknięty) Ogród = (niepokalane) ciało i dusza Maryi.
– wonności i owoce ogrodu = czystość cielesna i wszelkie cnoty duchowe: miłość, wiara, nadzieja, ufność i ofiarność

Poza Pieśnią nad pieśniami, Kościół od początku widział zapowiedź dziewictwa Matki Zbawiciela w proroctwach Izajasza:
Iz 7, 14 „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto PANNA pocznie i porodzi Syna, i nazwie go imieniem EMMANUEL.” [Biblia Tysiąclecia V]
o czym zaświadcza Ewangelista Mateusz:
Mt 1, 22-23: (22): „A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: (23): Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami.” [Biblia Tysiąclecia V]

Czy potrzeba więcej dowodów na bezgrzeszność Maryi? Jeśli powyższe to za mało, to proszę bardzo, rozważcie jeszcze poniższe tezy.

1) Bóg nie zamieszkałby w nieczystym przybytku (świątyni, ogrodzie), godząc się tym samym na dzielenie tego miejsca (por. 1 Kor 3, 16) z demonem, co jest oczywiste w świetle Pisma:
1 Kor 3, 16: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?”,
2 Kor 6, 14-16: „14 Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? 15 Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? 16 Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego – według tego, co mówi Bóg: Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.

2 Krn 5, 13-14: 13 (…) świątynia napełniła się obłokiem chwały Pańskiej, 14 tak iż nie mogli kapłani tam pozostać i pełnić swej służby z powodu tego obłoku, bo chwała Pańska wypełniła świątynię Bożą.

W podobny sposób została wypełniona Maryja, jako Świątynia odwiecznej Myśli (Boga Ojca) i odwiecznego Słowa (Boga Syna) i Ducha Świętego, Ich Miłości. W takiej świątyni nie ma miejsca na jakikolwiek grzech. Byłoby to „królestwo wewnętrznie skłócone”, o którym mowa w Łk 11, 17. Grzech uniemożliwiłby wejście do Tej Świątyni przed pierwszym zstąpieniem na Nią Ducha Świętego (Łk 1, 35), a później popełniony, sprofanowałby Ją i byłby przyczyną opuszczenia świątyni przez Boga. Bóg natomiast jest do końca Swojego ziemskiego Wcielenia z Maryją, tak jak Ona jest do końca z Nim (por. J 19, 25-26).

2) Czy zgrzeszyłbyś, gdybyś przeżył(a) to wszystko co Maryja, gdybyś widziała anioła, zobaczył(a) moc Boga w działaniu, gdybyś w wyniku działania tej mocy zaszła w ciążę (tylko dla kobiet:) ), gdybyś żyła nieustannie modlitwą i miłością do Boga, przeżywając liczne, wewnętrzne mistyczne uniesienia jednoczące z Bogiem i wynoszące duszę na nieosiągalne wyżyny, gdybyś żył(a) z Wcielonym Bogiem tyle lat, będąc nieustannie oświecaną i uświęcaną Jego słowem, gdybyś w końcu widział(a) liczne cuda i znaki dokonywane przez Syna? To po prostu niemożliwe. Gdyby Maryja popełniła grzech, to dla nas w ogóle nie byłoby nadziei na jakąkolwiek świętość osobistą.

3) Próba udowodnienia grzechu Maryi sprowadza się więc do próby udowodnienia grzechu Bogu Jedynemu. To samo robili Żydzi, znieważając i oskarżając Jezusa o to, że jest opętany lub że wyrzuca złe duchy „przez Belzebuba”:
J 8, 48-49 i 52: „Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Czyż nie słusznie mówimy, że jesteś Samarytaninem i jesteś opętany przez złego ducha?» 49 Jezus odpowiedział: «Ja nie jestem opętany, ale czczę Ojca mego, a wy Mnie znieważacie.” i „52 Rzekli do Niego Żydzi: «Teraz wiemy, że jesteś opętany. (…)”

Łk 11, 14-23: „14 Raz wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli: «Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy». 16 Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. 18 Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. 19 Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. 20 A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. 21 Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22 Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. 23 Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.”

4) Kolejnym dowodem na bezgrzeszność Maryi może być scena zwiastowania i nawiedzenia Elżbiety:
Łk 1, 28: Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami. [Biblia Tysiąclecia V]
Łk 1 , 41: Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. (42): Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. [Biblia Tysiąclecia V]

Porównajmy to teraz z nauką Jezusa o rozróżnianiu dobra od zła:
Mt 7, 16-20: (16): Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? (17): Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. (18): Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. (19): Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i wrzucone w ogień. (20): A więc: poznacie ich po ich owocach. [Biblia Tysiąclecia V]

Jeśli Jezus jest „błogosławionym owocem łona” Maryi, to czyż żył na ziemi człowiek, który wydał lepszy owoc? Czyż istniało w historii ludzkości drzewo, które wydałoby lepszy owoc? Ten fakt jest dowodem na to, że Maryja nigdy nie popełniła grzechu, ale zawsze była wierną „służebnicą pańską”.

Natomiast owocem drzewa, które wydaje z siebie odpierane tutaj herezje, jest obłuda, brak dobrej woli i brak miłości do najbliższej Jezusowi Osoby na tym świecie. Zastanów się więc dokładnie po czyjej stronie stoisz!

Łk 1, 48: Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia (…) (52): Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. [Biblia Tysiąclecia V]

5) Jakże pokorna i czysta musiała być Maryja, skoro Bóg wywyższył Ją do godności Matki Swojego Syna? Otóż większej pokory nie miał żaden człowiek. Pokora natomiast jest zaprzeczeniem grzechu, którego źródłem jest pycha.

Jak czytamy w:
– 2 Krn 7, 13-14: (13): Gdy zamknę niebiosa i nie będzie deszczu i gdy nakażę szarańczy, by zniszczyła pola, lub gdy ześlę na mój lud zarazę, (14): to jeśli upokorzy się mój lud, nad którym zostało wezwane moje imię, i będą błagać, i będą szukać mego oblicza, a zawrócą ze swoich złych dróg, Ja z nieba wysłucham [ich] i przebaczę im grzechy, a kraj ich ocalę. [Biblia Tysiąclecia V, 2krn 7]

Podobną zasadę przeczytam w 2 Krn 6, 26-27. Dalej:
– Jdt 9, 11 Albowiem nie w ilości jest Twoja siła ani panowanie Twoje nie zależy od mocnych, lecz Ty jesteś Bogiem pokornych, wspomożycielem uciśnionych, opiekunem słabych, obrońcą odrzuconych i wybawcą tych, co utracili nadzieję.
– Prz 22, 4 Owocem pokory jest bojaźń Pańska, bogactwo, szacunek i życie.
– Ps 138, 6 Prawdziwie, Pan jest wzniosły i patrzy łaskawie na pokornego, pyszałka zaś dostrzega z daleka.
– Mt 11, 29 Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.

Bóg upokarza człowieka grzesznego, aby ten odwrócił się od swoich grzechów. Jeśli człowiek odwróci się od nich i ukorzy, to Bóg wybacza. Takie jest prawo Miłosierdzia Bożego. U Maryi widzimy sytuację odwrotną: Bóg wybiera Maryję na Swoją Oblubienicę, Matkę i pierwszą w Nowym Stworzeniu Córkę, przez wzgląd na Jej jedyną w swoim rodzaju czystość i pokorę, na którą wejrzał i którą wywyższył. Nie może więc być mowy o grzechu Maryi, skoro Sam Bóg daje świadectwo swoim działaniem, przez wybranie właśnie Jej na Tę Jedyną.

Dlatego też Maryja może wypowiedzieć (prorocze) słowa, których nikt inny wypowiedzieć nie może w tym samym wymiarze: „Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia” (Łk 1, 48). Słowa, które są prawdziwe i zgodne z wolą Bożą, bo to Sam Bóg to wszystko czyni, dając Maryi to jedyne w swoim rodzaju błogosławieństwo: gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego imię (Łk 1, 49). Jak widać, cześć dla Maryi jest szeroko rozwinięta przez pierwotne i główne nurty chrześcijaństwa: katolicyzm nieprzerwalnie od pierwszych wieków, co później po pierwszej schizmie zachowało również prawosławie. Jest to niezaprzeczalny fakt, który powinien dać wiele do myślenia osobom negującym cześć, kult Maryi. Istnieje on bo taka jest wola Boża, bo sam Bóg na to zezwolił i tego chciał, bo Słowo Boże jest skuteczne i kształtuje rzeczywistość, bo w końcu słowa Maryi były, są i będą prawdziwe dla wszystkich pokoleń.

6) Dodatkowo potwierdzeniem pokory Maryi jest Jej stan radości w Panu (Łk 1, 47), o czym mowa w Iz 29, 19-20:
Iz 29, 19 Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, 20 bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wycięci będą wszyscy, co za złem gonią.

Dla przypomnienia mowa tu o Magnificat: „Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy (…)” (Łk 1, 46-47).

Tak więc radość Maryi w Bogu, Zbawcy, nie świadczy o Jej grzeszności, jak próbowano w herezji nr 6 sprawę przedstawić, ale świadczy o Jej pokorze, która jak wykazaliśmy wcześniej jest zaprzeczeniem skłonności do grzechu. Znowu kłania się zła wola osoby interpretującej Pismo, a dokładniej mówiąc, brak Ducha Świętego, oświecającego umysł tej osoby do odczytania prawdziwych faktów w Jego Świetle.

A teraz przejdźmy do dalszej części heretycznej tezy: „ (…) bo potrzebowała zbawiciela, jak wszyscy, co czytamy w Łk 1, 47

Wykazałem wcześniej, że Maryja nie mogła popełnić nigdy grzechu. Jednakże brak grzechu Maryi nie oznacza, że automatycznie była Ona zbawiona przez swoją zasługę „braku grzechu”. Dlaczego? Przecież po pierwszym grzechu Adama i Ewy, bramy Raju, Królestwa Niebieskiego, zostały zamknięte dla wszystkich ludzi, a przecież Maryja była człowiekiem. Aby bramy Raju znowu zostały otworzone, musiało się dokonać najpierw w całości Dzieło Odkupienia przez Boga samego w ciele człowieka. W innej terminologii: aby zostało otworzone źródło Miłosierdzia Bożego, najpierw musiała zostać zaspokojona Sprawiedliwość Boża, bowiem Miłosierdzie i Sprawiedliwość są w Bogu jedną i tą samą mocą, są nierozłączne. Dlatego musiało się wpierw dokonać to, co zostało napisane o Zbawicielu. Zgodnie z Pismem, Dzieło Zbawienia miało określony z góry kształt, który został dany Jezusowi do wykonania tak, aby na powrót pojednać Niebo i Ziemię, dopełnić wymagań Sprawiedliwości:
Iz 50, 6: „Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem.”
Iz 52, 13-15: „Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. 14 Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi – 15 tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego.”
J 3, 14-15: „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”
J 19, 28: „Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, (…)”

Dlatego nawet niepokalana Maryja, będąc doskonale wierna Bogu w wypełnianiu Jego woli, a więc żyjąc bez grzechu, nie mogła być zbawiona przez swoją bezgrzeszność (zasługę), ale tak jak wszyscy inni, dzięki Łasce Boga urzeczywistnionej w Dziele Zbawienia, tj. w Jego Zbawczej Ofierze dokonanej na Krzyżu i chwalebnym Zmartwychwstaniu, które pokonało najtragiczniejszy skutek pierwszego grzechu – śmierć. To wszystko oznacza, że zbawienie jest możliwe tylko „u Boga”, jak zresztą czytamy w Mk 10, 26-27:

Mk 10, 23 Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego». 24 Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego. 25 Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». 26 A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może się zbawić?» 27 Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe».

W Mk 10, 26-27 jest odpowiedź na heretyczny zarzut przeciw czystości Maryi.

Fakt, że Bóg jest Zbawcą Maryi, jak każdego innego, kto uwierzył w Jezusa Chrystusa, nie oznacza i nie dowodzi w żadnym wypadku, że Maryja popełniła jakikolwiek grzech, ale dowodzi, że człowiek, w tym Maryja, potrzebuje Boga do zbawienia, Jego łaski. I tak człowiek grzeszny, jak i sprawiedliwy, jest zbawiony najpierw przez Łaskę, którą ludzkość otrzymała przez Wcielenie i Ofiarę Syna Bożego, bo tylko Bóg może zbawić, bo tylko w Bogu jest Zmartwychwstanie i Życie! To zresztą oznacza Imię Jezus, hebr. Yeshua: „Bóg zbawia”.

Ef 2, 8-9: 8 Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: 9 nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.

Łaska zbawienia jest tą podstawową zapłatą dobrego gospodarza (Boga) w wysokości „1 denara” za wykonaną pracę na rzecz winnicy (Królestwa Bożego) (por. Mt 20, 1-16), bez względu na to, kto ile się napracował (ile dobrych uczynków wypełnił). Łaski tej dostępuje się przez akt wiary lub inaczej „uczynek wiary”, co widzimy dokładnie w przykładzie „dobrego łotra”, ukrzyżowanego po prawicy Jezusa. Tak samo zbawienia dostąpi pasterz, uczeń, apostoł i Maryja, Matka Pana, jak i każdy kto prawdziwie uwierzył.

Ponadto, fakt, że niepokalana Maryja „potrzebowała Zbawcy” dowodzi kolejny raz doskonałej pokory Maryi, która będąc Matką Syna Bożego nie domagała się przecież od Boga zbawienia przez swoją jedyną i niepowtarzalną godność, ale chciała być zbawiona jak każdy inny człowiek przez łaskę pochodzącą z wiary, którą udowadniała nieustannie osobistą ofiarą (uczynkami). Mądremu dość.

Zarzuty przeciwko Najświętszej Maryi Panny – część 2

Lista poruszanych zarzutów w części 2:
– Zdanie-herezja nr 4: „Zabobonna cześć Maryi przysłania Jezusa”
– Zdanie-herezja nr 5: „Maryja nie była zawsze dziewicą, bo Józef nie współżył z nią tylko aż nie urodziła syna, co czytamy w Mt 1, 24-25″

Odpowiedź do zdania-herezji nr 4:Zabobonna cześć Maryi przysłania Jezusa” – na jednym z forów internetowych ktoś stwierdził – cytuję z oryg. pisownią: „(…) dziękuje Bogu, że dał ludzkości osobę Miriam, która swoim TAK zapoczątkowała realizację Bożego planu wobec nas ludzi. Jej rola wypełniła się i pozostaje w pamięci, również wśród protestantów jako osoba, która bierze się za wzór oddania życia Bogu i w pełni Jemu poświęconemu. Jednak bez zabobonnej czci, która spowodowała, że dziś jej osoba całkowicie zasłania osobę Zbawiciela i Stwórcy.

Nie wiadomo, o jakich zabobonach mówi autor tej wypowiedzi, nie wiadomo też czym i komu, bo na pewno np. nie mi, Maryja niby „zasłania osobę Zbawiciela i Stwórcy”, jednak stanowisko Kościoła Katolickiego jest jasne i proste, co streścimy wyciągiem z Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, Św. Ludwika Marii Grignona de Montfort:

1. Jezus Chrystus naszym jedynym Panem i celem
Pierwsza prawda. — Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, musi być ostatecznym celem wszystkich naszych nabożeństw; inaczej byłyby one błędne i złudne. Jezus Chrystus jest alfą i omegą

2. Prawdziwe nabożeństwo do Maryi jest drogą do Chrystusa Pana
Jeśli więc głosimy doskonałe nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy, to tylko w tym celu, by nabożeństwo nasze do Jezusa Chrystusa stało się gruntowniejsze i doskonalsze, oraz aby podać łatwy i pewny środek do znalezienia Chrystusa. Gdyby nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy oddalało nas od Jezusa Chrystusa, to trzeba by je odrzucić jako złudzenie szatańskie. Tymczasem rzecz ma się przeciwnie, jak to już wykazałem i jeszcze wykażę. Nabożeństwo to jest konieczne, ale tylko na to, by Jezusa Chrystusa całkowicie znaleźć, ukochać Go i wiernie Mu służyć.

Zwracam się do Ciebie, mój najmilszy Jezu, by użalić się serdecznie przed Twym Majestatem, że większość chrześcijan, nawet spośród bardzo uczonych, nie rozumie koniecznej łączności, jaka istnieje między Tobą a Twą świętą Matką. Tyś, Panie zawsze z Maryją a Maryja zawsze jest z Tobą i bez Ciebie być nie może; inaczej przestałaby być tym, czym jest. Łaska tak Ja przekształciła w Ciebie, że już nie Ona żyje i nie Ona jest, ale Ty, mój Jezu, żyjesz i królujesz w Niej, doskonalej niż we wszystkich aniołach i błogosławionych. Ach, gdybyśmy znali chwałę i miłość, jaką odbierasz w tej przedziwnej istocie, zaprawdę inne ku Tobie i ku Niej Ŝywilibyśmy uczucia. Maryja jest tak ściśle z Tobą zjednoczona, że łatwiej byłoby oddzielić światło od słońca i ciepło od ognia, a nawet — powiem śmiało, prędzej można by odłączyć wszystkich aniołów świętych od Ciebie, aniżeli Twą błogosławioną Matkę: gdyż Ona goręcej Cię kocha i doskonałej Cię sławi, aniżeli wszystkie inne stworzenia społem. (…)”

„Rzeczą doskonalszą, bo skromniejszą, jest nie zbliżać się do Boga wprost, lecz przez pośrednika. Ponieważ natura nasza tak jest skażona, jak dopiero co wykazaliśmy, nie podobna dojść do Boga i Jemu się podobać, opierając się na własnej pracy, na własnych staraniach i przygotowaniach gdyż wszystkie nasze dobre uczynki są skażone i zbyt małej przed Bogiem wartości, by Go mogły zniewolić do połączenia się z nami i wysłuchania nas. Nie bez powodu dał nam Bóg pośredników wobec swego Majestatu. Widział on naszą niegodność i niezdolność, miał litość nad nami, i aby nam dać przystęp do swego miłosierdzia, dał nam możnych orędowników u swej wielmożności. Pomijać tych pośredników i zbliżać się do Jego świętości wprost i bez wszelkiego poparcia, znaczyłoby uchybiać pokorze, uchybiać szacunkowi wobec Boga tak wielkiego i tak świętego; znaczyłoby to Króla królów mniej cenić i poważać, niż zwykłego króla lub księcia ziemskiego, do którego nie ośmielamy się zbliżać bez przyjaciela, który by za nami przemówił.”

„Nabożeństwo to jest łatwą, krótką, doskonałą i pewną drogą, wiodącą do zjednoczenia się z Panem Jezusem, co stanowi doskonałość chrześcijańską.”

To ważne, aby poukładać sobie dokładnie w głowie tę hierarchię, relację i zależność. Problem z „przysłonieniem Słońca przez Księżyc„, czyli Jezusa przez Maryję, wynika z tego, że po prostu obserwator nieba tkwi w ciemnościach nieświadomości, brakuje mu zwykłej wiedzy, zrozumienia i dobrej woli do przyjęcia tego sercem.
Czy trzeba w tym miejscu mówić i cytować więcej? Szczerze polecam i odsyłam do książki św. Ludwika, która jest kompletnym ujęciem tematu, po jej przeczytaniu już nigdy nie będziesz błędnie rozumiał Kultu Maryi, który zawsze w Kościele apostolskim i powszechnym był chrystocentryczny.

Odpowiedź do zdania-herezji nr 5 pt.: „Maryja nie była zawsze dziewicą, bo Józef nie współżył z nią tylko aż nie urodziła syna, co czytamy w Mt 1, 24-25″

1. Uwaga: autor powyższego powołuje się na przekład Nowego Świata, wydawany przez tzw. Świadków Jehowy (dalej: ŚJ) lub Towarzystwo Strażnica, które pochodzi z USA, gdzie działa jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością – wyjątkowo antymaryjnego ugrupowania. Inne tłumaczenia tych wersetów dają zupełnie inny sens.

2. W stwierdzeniu tym, chce się nas pouczyć, że partykuła „aż” [do czasu] oznacza określony czas, po którego upływie dzieje się to, co dotąd się nie działo. „lecz z nią nie współżył / nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna”. Z tego – mówią ŚJ – wynika, iż Maryja została poznana po zrodzeniu, co przez zrodzenie Syna było tylko odłożone.

Jest to herezja pierwszy raz szerzej propagowana w IV wieku przez Helwidiusza, rzymskiego pisarza chrześcijańskiego, błędnowiercy, który zaprzeczał dziewictwu Maryi i głosił wyższość małżeństwa nad celibatem. Herezję w stosunku do dziewictwa Maryi wytknął Helwidiuszowi Hieronim, który w swoich pismach toczył z nim spór.

W świetle rozważań Hieronima, odpowiemy następująco na ten heretyczny, a przede wszystkim obrzydliwy, zarzut względem czystości cielesnej Maryi i Józefa.

Ażeby zrozumieć treść wersu Mt 1,25 należy:
1) mieć ogólne pojęcie na temat zawierania związku małżeńskiego przez Żydów,
2) porównać różne przekłady Pisma w świetle pierwotnej wersji łacińskiej (Vulgaty) i w kontekście poprzedzającego wersu Mt 1, 24, z którym dopiero kolejny i przedmiotowy werset tworzy kompletną myśl.

ad.1) „Zgodnie z prawem Tory, małżeństwo jest procesem dwuetapowym. Pierwszy etap zwie się kidduszin, co można wolno przetłumaczyć jako “zaręczyny” oraz nisu’in, czyli finalizacji zaślubin. Zarówno kidduszin jak nisu’in wykonywane są pod chupą: kidduszin wieńczy nałożenie na palec panny młodej obrączki przez pana młodego, natomiast nisu’in kończy się wraz z chupą i jest rozumiany jako akt połączenia młodej pary pod jednym dachem jako męża i żony. Kidduszin oznacza “uświęcenie” – co podkreśla wyjątkowość małżeństwa żydowskiego, w którym B-g we własnej Osobie zamieszkuje w powstałym domostwie, dzięki czemu związek dwojga ludzi wzbija się na wyższy poziom świętości.

Po założeniu na palec panny młodej obrączki przez pana młodego, odczytywana jest na głos ketuba. Pokazuje ona, że małżeństwo to więcej niż związek ciał i dusz – to również zobowiązanie o charakterze moralnym i prawnym. Ketuba wymienia główne obowiązki męża wobec żony, w tym zapewnianie jej pożywienia, ubioru i uczucia. Ketuba nawiązuje do zaślubin B-ga z Izraelem, które miały miejsce wówczas, gdy Mojżesz otrzymał Torę, “Księgą Przymierza” i odczytał ją na głos Żydom, co poprzedzało „ceremonię chupy na górze Synaj”. (…)
Odczytanie ketuby stanowi moment dzielący dwie fazy małżeństwa – kidduszin i nisu’in. Po jej odczytaniu, ketuba przekazywana jest w ręce pana młodego, który z kolei daje ją swojej wybrance.

Źródło: http://www.chabad.org.pl/cykl-zycia/malzenstwo/slub/zydowski-slub-krok-po-kroku

Stąd, w Mt 1,24 Ewangelista mówi o drugim etapie aktu małżeńskiego, o zamieszkaniu Józefa i Maryi pod jednym dachem.

ad.2) Sens tłumaczenia Biblii Tysiąclecia jest analogiczny do przekładu Nowego Świata, choć nieco słabszy… To niestety nie świadczy dobrze o przekładzie tego wersu. Sens w obu tych przypadkach wskazuje na cielesny akt małżeński.

(24): Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, (25): lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus. [Biblia Tysiąclecia V, Mt 1]

(24): Wtedy Józef zbudził się ze snu i uczynił tak, jak mu polecił anioł Jehowy, i wziął swą żonę do domu. (25): Ale z nią nie współżył, dopóki nie urodziła syna, i nadał mu imię Jezus. [Przekład Nowego Świata, Mt 1]

Z kolei Nowa Biblia Gdańska, Warszawsko-Praska i J. Wujka tłumaczą ten werset w zupełnie innym świetle:
(24): Dlatego Józef, kiedy został obudzony ze snu, uczynił tak, jak mu rozkazał anioł Pana i przyjął swoją żonę, (25): ale jej nie uznawał, aż urodziła swego syna pierworodnego; i nazwał Jego Imię JEZUS. [Nowa Biblia Gdańska, Mt 1]

(24): Obudziwszy się Józef uczynił tak, jak mu nakazał anioł Pański: przyjął swoją małżonkę. (25): I chociaż żył z nią w dziewictwie, porodziła mu syna, któremu on nadał imię Jezus. [Biblia Warszawsko-Praska, Mt 1]

(24): A Józef wstawszy ze snu, uczynił jako mu rozkazał Anioł Pański: i przyjął żonę swoję. (25): I nie uznał jej aż porodziła syna swego pierworodnego: i nazwał imię jego JEZUS. [Biblia Jakuba Wujka, Mt 1]

A oto treść wersów w Vulgacie:
(24): exsurgens autem Ioseph a somno fecit sicut praecepit ei angelus Domini et accepit coniugem suam (25): et non cognoscebat eam donec peperit filium suum primogenitum et vocavit nomen eius Iesum [Vulgate, Mt 1]

Słowa klucze to „cognoscebat” i „donec”. Co oznaczają?

a) cognoscebat – czas przeszły niedokonany (Imperfectum) czasownika cognoscit (trzeciej osoby czasownika cognōscō – znać)

Imperfect – czas przeszły niedokonany wyraża równoczesność danej czynności z inną czynnością w przeszłości; wyraża czynność przerwaną, nieukończoną w przeszłości lub powtarzającą się, tworzony od czasowników niedokonanych, np. grał, pisaliście.

(W przeciwieństwie stoi czas przeszły dokonany, który wyraża czynność ukończoną w przeszłości ze związkiem z teraźniejszością i bez niego, tworzony od czasowników dokonanych, np. zagrał, napisaliście.)

Powyższe znaczenia wg https://en.wiktionary.org/wiki/cognosco#Latin:

cōgnōscō (present infinitive cōgnōscere, perfect active cōgnōvī, supine cōgnitum); third conjugation,

Etymologia: con- (“z” lub wzmocnienie czasownika) +‎ (g)nōscō (“znać”).
I learn, I am acquainted (with), I recognize – poznaję, zapoznałem się (z), zaznajomiłem się (z), poznaję, uznaję, rozeznaję.

b) „donec ma dwa znaczenia w Piśmie: może oznaczać z góry określony czas lub nieograniczony czas – nieograniczoną ciągłość trwania akcji zdefiniowanej przez główny czasownik. Zobaczmy to na wybranych przykładach z Pisma:

(19): in sudore vultus tui vesceris pane donec revertaris in terram de qua sumptus es quia pulvis es et in pulverem reverteris [Vulgate, Rdz 3]
(19): W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz! [Biblia Tysiąclecia V, Rdz 3]

(25): oportet autem illum regnare donec ponat omnes inimicos sub pedibus eius [Vulgate, 1kor 15]
(25): Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. [Biblia Tysiąclecia V, 1kor 15]

(2): ecce sicut oculi servorum in manibus dominorum suorum sicut oculi ancillae in manibus dominae eius ita oculi nostri ad Dominum Deum nostrum donec misereatur nostri [Vulgate, Ps 122]
(2): Oto jako oczy sług w rękach Panów swoich. Jako oczy służebnice w rękach Paniej swojej; tak oczy nasze do Pana Boga naszego, aż się zmiłuje nad nami. [Biblia Jakuba Wujka, Ps 122]

W tych przykładach, słowo donec ma podkreślać oczekiwanie, nadzieję lub trwanie akcji głównego czasownika, a nie rzeczywiste zaistnienie. Ponadto, czasownik użyty w czasie teraźniejszym użyto, aby wskazać na kontynuację w teraźniejszości. Jest to charakterystyczny sposób wyrazu Pisma, który należy właściwie zrozumieć, w przeciwnym razie można zbłądzić.

Znając te wszystkie fakty, możemy dopiero zrozumieć sedno słów Ewangelisty, który ma w rzeczywistości na myśli nieprzerwalną czystość cielesną Józefa i Maryi po ich wspólnym zamieszkaniu pod jednym dachem jako małżeństwo, co trwało nieprzerwalnie również po narodzeniu Jezusa. Wszystko na ten temat.