Chrześcijanin i LGBT

Jeśli katolik, czy ogólnie chrześcijanin, chce odpowiadać na atak atakiem lub na pogardę pogardą, to niech szybko się nawróci i przypomni sobie podstawy nauczania Mistrza, Jezusa Chrystusa:
Mt 5: „43 Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. 44 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; 45 tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. 46 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? 47 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? 48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.”
Przede wszystkim właśnie mamy jednego Ojca, który jest w Niebie. Nie definiujmy tego, kim jesteśmy, swojego człowieczeństwa po skłonnościach seksualnych, ale po naszym pochodzeniu: każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Jesteś przede wszystkim synem/córką Boga – synem/córką, którego Bóg tak ukochał, że wydał za Ciebie swojego Syna, Jezusa, abyś Ty miał życie wieczne. Jeżeli odkryjesz ten fakt i uwierzysz w to w sercu, to zechcesz poznać bliżej tego tak dobrego i miłosiernego Boga i mieć z nim relację przyjaźni i miłości, zaczniesz karmić się Jego Słowem, a może nawet i Ciałem. Zechcesz żyć tak, jak On ukazał przez życie swojego Syna, Jezusa, który jest drogą, prawdą i życiem. Jeżeli będziesz w tym podążaniu za Mistrzem szczery i będziesz potrafił zaprzeć się samego siebie dla Niego, dla Tego, który pierwszy Cię umiłował, to wówczas sprawy drugorzędne same się uporządkują, zgodnie ze Słowem Boga.

Pamiętaj: NIE jesteś najpierw homoseksualistą czy heteroseksualistą, ale dzieckiem Boga, które jest umiłowane i dla którego Bóg ma plan w każdej sytuacji początkowej! Pamiętaj, Bóg Cię nie potępia, ale Cię kocha i chce, żebyś przemienił swoje życie na podobieństwo życia Jezusa!

Chrześcijanie, przekazujcie to słowo braciom z LGBT, a nie będzie więcej takich akcji, jak ostatnio, bo oni po prostu nigdy nie widzieli i nie widzą w zawistnych chrześcijanach miłości Jezusa…

Wybór duchowego Mistrza

Rozpiszę się, ale przeczytaj do końca, bo obiecuję, że będzie to ważne dla Twojego rozwoju duchowego.
Nie szata zdobi człowieka, a tym bardziej duchowego mistrza, ale jego duch i serce, jakie ma dla brata czy ucznia – każdy posiadający odrobinę duchowej mądrości to wie i patrzy poprzez zewnętrzny wygląd we wnętrze osoby, a kto tej odrobiny mądrości nie ma, może dać się zwieść zewnętrznym pozorom. Mówię na podstawie własnych, (bolesnych) doświadczeń z „mistrzami duchowymi” i naprawdę zachęcam, aby możliwie obiektywnie i często weryfikować komu powierza się swoje życie.
Mój aktualny Mistrz chodzi przeważnie w prostej, długiej, białej szacie, przewiązanej pasem nad biodrami, na boso, co jest kompletnie ‚nieświatowe”, ale swoje serce pozwolił z miłości do mnie przebić włócznią, ręce i nogi gwoździami, a całe Ciało wystawił na ubiczowanie, przelewając za mnie Swoją Krew i dając mi zdrój miłosierdzia, w którym obmył mnie z grzechów i słabości, aby ostatecznie uwolnić mnie od wszystkich długów, jakie zaciągnąłem wobec Boga i ludzi w całym życiu przez swoje złe postępowanie i przyoblec mnie w swoją sprawiedliwość, napełnić swoim Duchem miłości, prawdy i pokoju, a w końcu dać życie wieczne!
Tak, naprawdę mój Mistrz umiłował mnie do końca, to znaczy tak bardzo, że dobrowolnie i w pełni świadomie oddał w ofierze swoje życie na tej ziemi, umierając w niepojętych mękach przez ukrzyżowanie, zmartwychwstał i wstąpił do Nieba, do najwyższych wymiarów duchowych i ponad nie, tam gdzie stworzenie może oglądać jedynego Boga twarzą w twarz i zna Go jako własnego Ojca, Zbawiciela i Uświęciciela, w wymiarach pełnych światła i miłości, gdzie nie ma już więcej cierpienia i śmierci. Mój Mistrz przeżył całe swoje ludzkie życie z intencją dania mi drogi do takiego właśnie pełnego obfitości życia wiecznego, abym i ja był tam, gdzie On, na zawsze w Komunii Ducha z Ojcem i z Nim oraz z innymi, którzy uwierzyli w Niego i oddali Jemu swoje życie  
 
Powiedz szczerze: czy Twój Mistrz tak Cię kocha, że oddałby w taki sposób za Ciebie życie? Czy ma on pewny sposób na pokonanie błędnego koła związków przyczynowo-skutkowych oddzielających Cię od Boga i wrogich Ci ludzi, pokonanie grzechów i ich skutków, a ostatecznie samej śmierci? Czy relacja z nim zapewni Ci w końcu pełne szczęścia życie wieczne w jedności z Bogiem?
Hmm… warto by się nad tym zastanowić, prawda?
Rozumiem, że jesteś przekonany, że „3 x tak”, a nawet jesteś tego pewien, skoro jako świadomie żyjący człowiek wybrałeś właśnie tego Mistrza z wielu innych i to jemu ufasz powierzając pod jego przewodnictwo swoje życie. Ja miałem niegdyś kilku innych mistrzów, ale po jakimś czasie okazywało się, że żaden z nich tak naprawdę mnie nie kochał, a o oddaniu życia za mnie w ogóle nie było mowy: takiego zapewnienia nie otrzymałem, a sam nie wpadłem na to, że tak bezgraniczna i bezwarunkowa miłość może w ogóle istnieć.
A więc: poznaj prawdę o miłości swojego Mistrza do Ciebie i o celu, do którego on sam zmierza, a ta prawda Cię wyzwoli.
 
Ja ufam mojemu Mistrzowi przede wszystkim dla miłości i miłosierdzia, jakie miał i ma względem mnie i innych zagubionych grzeszników, dając tego dowód w ofierze z własnego życia, kiedy przebywał na Ziemi i obecnie, kiedy odpowiedział na moje wołanie, przyszedł do mnie i objawił mi swoją ku mnie miłość, codziennie karmi mnie nie tylko swoim Słowem, ale Ciałem i Krwią, i udziela mi mocy swojego Ducha, wspierając mnie we wszystkim, co czynię, a bez Niego nie chcę już czynić czegokolwiek.
Ufam każdemu Jego Słowu, a są to przeważnie słowa ostre jak miecz, niepozostawiające, żadnych wątpliwości i alternatywnego, równoważnego wyboru, jeśli chodzi o dobór przewodników.
Mój Mistrz powiedział o sobie m.in:
„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.”
„Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości.
Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce.”
Kim jest mój Mistrz? Pewnie znasz Jego Imię i słyszałeś o Nim może wiele, ale raczej nie znasz Go osobiście, skoro jeszcze masz innego mistrza… nad czym bardzo ubolewam, bo wszystkie dzieła miłości mojego Mistrza, które odniosłem do siebie, są tak samo dokonane dla Ciebie, bo Ciebie umiłował tak samo, jak i mnie, to znaczy osobiście do końca i na wieki, czy tego chcesz czy nie, czy w to wierzysz czy nie… 🙂
Jednakże Twoja wiara w Niego i relacja, jaką macie, ma decydujący wpływ na fakt wejścia w Przymierze w Jego Krwi i przyjęcia łaski płynącej z Jego dzieła Odkupienia i Zbawienia na Twoje życie doczesne i wieczne. Jeśli uwierzysz w Niego w sercu i ustami tą wiarę wyznasz, to taką wiarą otwierasz prezent zbawienia, który jest Ci darmo dany na drodze testamentalnego dziedziczenia. Jeśli nie wierzysz, to prezent ten będzie jakby stał tylko zapakowany obok Ciebie i w końcu się zmarnuje, nie mogąc przynieść Ci zbawczego wpływu.
A więc kim jest mój Mistrz, którego obietnice i dzieła są tak wielkie?
 
Mój Mistrz to Jezus Chrystus z Nazaretu, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, wcielona miłość, którą można ujrzeć i przytulić, miłosierdzie, którego można doświadczyć w największej ciemności własnego życia, i które rodzi człowieka na nowo do życia w Świetle…
Ehh jak dobry jest mój Mistrz!… życzę Ci, abyś kiedyś Go spotkał twarzą w twarz… Raczej nie będzie miał garnituru, ale i tak otworzysz usta w ciężkim szoku na widok chwały Jego światła i na poznanie tej miłości, jaką zawsze Ciebie darzył i miłosierdzia, którym ścigał Cię całe życie 🙂
No może zdołasz wtedy tylko wykrztusić:
ooo…. Jezus!… Jezus!… Jezus!

Prosty Kerygmat

Wszyscy zbłądziliśmy jak owce, każdy chodzi własną drogą, zamiast drogą Boga. Każdy człowiek żyjący na tym świecie przynajmniej 1 raz w życiu dopuścił się jakiegoś złego czynu, niesprawiedliwości, podłości. Ty też i ja też. Zapatrzeni w siebie i w doczesne życie, przestajemy być zdolni do miłowania Boga, bliźniego i dawania w ofierze własnego życia, przestajemy myśleć o życiu po tym życiu, o wieczności, do której każdy z nas zmierza. W konsekwencji takiego stanu, jesteśmy oddzieleni od Świętego Boga przepaścią nie do przebycia naszymi siłami na całą wieczność.
Jezus Chrystus, Syn Boga, z miłości do nas zstąpił z Nieba i stał się człowiekiem, przeżył życie bez najmniejszego grzechu, wszystkim dobrze czyniąc, po czym wziął na siebie nasze grzechy tak, jak bierze się czyjś dług i się go za kogoś spłaca w banku. Wchłonął w siebie nasze grzechy, aktem swojej woli uczynił siebie samego ofiarą przebłagalną, po czym pozwolił się skatować  i przybić do krzyża. Jezus umarł z naszymi grzechami na krzyżu, aby je zgładzić, aby nas od nich wyzwolić, odpuszczając je nam mocą przelanej Krwi. Jego martwe i zniszczone Ciało złożono do grobu.
Nikt Jezusowi życia nie zabrał: On mógł jeszcze w ostatniej chwili uciec od męki i śmierci, bo wiedział, co Go czeka na długo wcześniej. On sam oddał swoje życie za nas i dla nas, i sam je odzyskał (J 10, 11-18).
Minęła chwila i 3 dnia Zmartwychwstał dla nas, aby pokonać śmierć, która jest konsekwencją grzechu, aby dać człowiekowi obietnicę i nadzieję zmartwychwstania i życia wiecznego. W ten sposób stał się dla ludzkości Skałą Zbawienia, Zdrojem Miłosierdzia, z którego płynie rzeka Życia wiecznego dla wszystkich, którzy będą w Niego wierzyć.
Rzeką Życia jest Duch Święty, a Jego źródłem jest dla nas przebite Serce Jezusa. Duch daje życie, ciało na nic się nie przyda. To Duch zesłany uczniom przez Jezusa od Ojca rodzi ich na nowo, powoduje w nich rozkwit Królestwa Bożego już tu na Ziemi.
Poza spłatą długów wobec Bożej sprawiedliwości, Jezus ukazał nam miłość Boga Ojca i swoją własną miłość, miłość Syna Bożego, względem każdego z nas, objawiającą się tym, że oddał swoje Ciało i przelał Krew w ofierze przebłagania, zadośćuczynienia i dla ustanowienia Nowego Przymierza (Testamentu), umarł za nas wtedy, kiedy byliśmy wrogami, grzesznikami i buntownikami wobec Boga i Jego praw (Rz 5, 8), aby nas z Bogiem pojednać przez napełnienie tej Ofiary modlitwą: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” Bez bezwarunkowej miłości takich rzeczy się nie robi i nikt inny w historii nie zrobił tego, co zrobił dla nas Jezus, co staje się jasne, jeśli tylko zagłębi się w te tajemnice… To nie Mahomet, Kriszna czy Budda oddał za Ciebie życie. Tylko Jezus jest tym jedynym Zbawicielem, który oddał za Twoje życie wieczne swoje własne życie!
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.” (J 3, 16-18)
http://jezusimaryja.pl/kerygmat-na-epidemie/
http://jezusimaryja.pl/pascha-przez-krzyz-do-ojca/

Zarzuty przeciwko Najświętszej Maryi Panny – część 3

Zdanie-herezja nr 6: „Maryja była grzeszna, bo potrzebowała zbawiciela, jak wszyscy, co czytamy w Łk 1, 47.”

Łk 1, 46: Wtedy rzekła Maryja: Wielbi dusza moja Pana (47): i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

Łk 1, 48: Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia, (49): gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego imię.

Odpowiedź:
N
a początek rozprawmy się z pierwszą częścią heretycznej tezy: „Maryja była grzeszna (…)”.

Maryja nie mogła być grzeszna i nie była grzeszna, ponieważ Dzieło Wcielenia przewidywało wcielenie Syna Bożego przez niepokalaną, najczystszą Dziewicę (por. Pnp 4, 1-7), zamknięty ogród, do którego wejść miał tylko sam Bóg (por. Pnp 4, 12; 16), na Jej wołanie i za Jej zgodą.

Pnp 4, 16 Powstań, wietrze północny, nadleć, wietrze z południa, wiej poprzez ogród mój, niech popłyną jego wonności! Niech wejdzie miły mój do swego ogrodu i spożywa jego najlepsze owoce!
– Wiatr = Bóg w Osobie Ducha Świętego (por. J 3, 5-8),
– Wiej poprzez ogród mój = Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. (por. Łk 1, 35),
– (zamknięty) Ogród = (niepokalane) ciało i dusza Maryi.
– wonności i owoce ogrodu = czystość cielesna i wszelkie cnoty duchowe: miłość, wiara, nadzieja, ufność i ofiarność

Poza Pieśnią nad pieśniami, Kościół od początku widział zapowiedź dziewictwa Matki Zbawiciela w proroctwach Izajasza:
Iz 7, 14 „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto PANNA pocznie i porodzi Syna, i nazwie go imieniem EMMANUEL.” [Biblia Tysiąclecia V]
o czym zaświadcza Ewangelista Mateusz:
Mt 1, 22-23: (22): „A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: (23): Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami.” [Biblia Tysiąclecia V]

Czy potrzeba więcej dowodów na bezgrzeszność Maryi? Jeśli powyższe to za mało, to proszę bardzo, rozważcie jeszcze poniższe tezy.

1) Bóg nie zamieszkałby w nieczystym przybytku (świątyni, ogrodzie), godząc się tym samym na dzielenie tego miejsca (por. 1 Kor 3, 16) z demonem, co jest oczywiste w świetle Pisma:
1 Kor 3, 16: „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?”,
2 Kor 6, 14-16: „14 Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? 15 Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? 16 Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego – według tego, co mówi Bóg: Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem.

2 Krn 5, 13-14: 13 (…) świątynia napełniła się obłokiem chwały Pańskiej, 14 tak iż nie mogli kapłani tam pozostać i pełnić swej służby z powodu tego obłoku, bo chwała Pańska wypełniła świątynię Bożą.

W podobny sposób została wypełniona Maryja, jako Świątynia odwiecznej Myśli (Boga Ojca) i odwiecznego Słowa (Boga Syna) i Ducha Świętego, Ich Miłości. W takiej świątyni nie ma miejsca na jakikolwiek grzech. Byłoby to „królestwo wewnętrznie skłócone”, o którym mowa w Łk 11, 17. Grzech uniemożliwiłby wejście do Tej Świątyni przed pierwszym zstąpieniem na Nią Ducha Świętego (Łk 1, 35), a później popełniony, sprofanowałby Ją i byłby przyczyną opuszczenia świątyni przez Boga. Bóg natomiast jest do końca Swojego ziemskiego Wcielenia z Maryją, tak jak Ona jest do końca z Nim (por. J 19, 25-26).

2) Czy zgrzeszyłbyś, gdybyś przeżył(a) to wszystko co Maryja, gdybyś widziała anioła, zobaczył(a) moc Boga w działaniu, gdybyś w wyniku działania tej mocy zaszła w ciążę (tylko dla kobiet:) ), gdybyś żyła nieustannie modlitwą i miłością do Boga, przeżywając liczne, wewnętrzne mistyczne uniesienia jednoczące z Bogiem i wynoszące duszę na nieosiągalne wyżyny, gdybyś żył(a) z Wcielonym Bogiem tyle lat, będąc nieustannie oświecaną i uświęcaną Jego słowem, gdybyś w końcu widział(a) liczne cuda i znaki dokonywane przez Syna? To po prostu niemożliwe. Gdyby Maryja popełniła grzech, to dla nas w ogóle nie byłoby nadziei na jakąkolwiek świętość osobistą.

3) Próba udowodnienia grzechu Maryi sprowadza się więc do próby udowodnienia grzechu Bogu Jedynemu. To samo robili Żydzi, znieważając i oskarżając Jezusa o to, że jest opętany lub że wyrzuca złe duchy „przez Belzebuba”:
J 8, 48-49 i 52: „Odpowiedzieli Mu Żydzi: «Czyż nie słusznie mówimy, że jesteś Samarytaninem i jesteś opętany przez złego ducha?» 49 Jezus odpowiedział: «Ja nie jestem opętany, ale czczę Ojca mego, a wy Mnie znieważacie.” i „52 Rzekli do Niego Żydzi: «Teraz wiemy, że jesteś opętany. (…)”

Łk 11, 14-23: „14 Raz wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli: «Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy». 16 Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. 18 Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. 19 Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. 20 A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. 21 Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22 Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. 23 Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.”

4) Kolejnym dowodem na bezgrzeszność Maryi może być scena zwiastowania i nawiedzenia Elżbiety:
Łk 1, 28: Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami. [Biblia Tysiąclecia V]
Łk 1 , 41: Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. (42): Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. [Biblia Tysiąclecia V]

Porównajmy to teraz z nauką Jezusa o rozróżnianiu dobra od zła:
Mt 7, 16-20: (16): Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? (17): Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. (18): Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. (19): Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i wrzucone w ogień. (20): A więc: poznacie ich po ich owocach. [Biblia Tysiąclecia V]

Jeśli Jezus jest „błogosławionym owocem łona” Maryi, to czyż żył na ziemi człowiek, który wydał lepszy owoc? Czyż istniało w historii ludzkości drzewo, które wydałoby lepszy owoc? Ten fakt jest dowodem na to, że Maryja nigdy nie popełniła grzechu, ale zawsze była wierną „służebnicą pańską”.

Natomiast owocem drzewa, które wydaje z siebie odpierane tutaj herezje, jest obłuda, brak dobrej woli i brak miłości do najbliższej Jezusowi Osoby na tym świecie. Zastanów się więc dokładnie po czyjej stronie stoisz!

Łk 1, 48: Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia (…) (52): Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. [Biblia Tysiąclecia V]

5) Jakże pokorna i czysta musiała być Maryja, skoro Bóg wywyższył Ją do godności Matki Swojego Syna? Otóż większej pokory nie miał żaden człowiek. Pokora natomiast jest zaprzeczeniem grzechu, którego źródłem jest pycha.

Jak czytamy w:
– 2 Krn 7, 13-14: (13): Gdy zamknę niebiosa i nie będzie deszczu i gdy nakażę szarańczy, by zniszczyła pola, lub gdy ześlę na mój lud zarazę, (14): to jeśli upokorzy się mój lud, nad którym zostało wezwane moje imię, i będą błagać, i będą szukać mego oblicza, a zawrócą ze swoich złych dróg, Ja z nieba wysłucham [ich] i przebaczę im grzechy, a kraj ich ocalę. [Biblia Tysiąclecia V, 2krn 7]

Podobną zasadę przeczytam w 2 Krn 6, 26-27. Dalej:
– Jdt 9, 11 Albowiem nie w ilości jest Twoja siła ani panowanie Twoje nie zależy od mocnych, lecz Ty jesteś Bogiem pokornych, wspomożycielem uciśnionych, opiekunem słabych, obrońcą odrzuconych i wybawcą tych, co utracili nadzieję.
– Prz 22, 4 Owocem pokory jest bojaźń Pańska, bogactwo, szacunek i życie.
– Ps 138, 6 Prawdziwie, Pan jest wzniosły i patrzy łaskawie na pokornego, pyszałka zaś dostrzega z daleka.
– Mt 11, 29 Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.

Bóg upokarza człowieka grzesznego, aby ten odwrócił się od swoich grzechów. Jeśli człowiek odwróci się od nich i ukorzy, to Bóg wybacza. Takie jest prawo Miłosierdzia Bożego. U Maryi widzimy sytuację odwrotną: Bóg wybiera Maryję na Swoją Oblubienicę, Matkę i pierwszą w Nowym Stworzeniu Córkę, przez wzgląd na Jej jedyną w swoim rodzaju czystość i pokorę, na którą wejrzał i którą wywyższył. Nie może więc być mowy o grzechu Maryi, skoro Sam Bóg daje świadectwo swoim działaniem, przez wybranie właśnie Jej na Tę Jedyną.

Dlatego też Maryja może wypowiedzieć (prorocze) słowa, których nikt inny wypowiedzieć nie może w tym samym wymiarze: „Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia” (Łk 1, 48). Słowa, które są prawdziwe i zgodne z wolą Bożą, bo to Sam Bóg to wszystko czyni, dając Maryi to jedyne w swoim rodzaju błogosławieństwo: gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny; a święte jest Jego imię (Łk 1, 49). Jak widać, cześć dla Maryi jest szeroko rozwinięta przez pierwotne i główne nurty chrześcijaństwa: katolicyzm nieprzerwalnie od pierwszych wieków, co później po pierwszej schizmie zachowało również prawosławie. Jest to niezaprzeczalny fakt, który powinien dać wiele do myślenia osobom negującym cześć, kult Maryi. Istnieje on bo taka jest wola Boża, bo sam Bóg na to zezwolił i tego chciał, bo Słowo Boże jest skuteczne i kształtuje rzeczywistość, bo w końcu słowa Maryi były, są i będą prawdziwe dla wszystkich pokoleń.

6) Dodatkowo potwierdzeniem pokory Maryi jest Jej stan radości w Panu (Łk 1, 47), o czym mowa w Iz 29, 19-20:
Iz 29, 19 Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, 20 bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wycięci będą wszyscy, co za złem gonią.

Dla przypomnienia mowa tu o Magnificat: „Wtedy Maryja rzekła: Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy (…)” (Łk 1, 46-47).

Tak więc radość Maryi w Bogu, Zbawcy, nie świadczy o Jej grzeszności, jak próbowano w herezji nr 6 sprawę przedstawić, ale świadczy o Jej pokorze, która jak wykazaliśmy wcześniej jest zaprzeczeniem skłonności do grzechu. Znowu kłania się zła wola osoby interpretującej Pismo, a dokładniej mówiąc, brak Ducha Świętego, oświecającego umysł tej osoby do odczytania prawdziwych faktów w Jego Świetle.

A teraz przejdźmy do dalszej części heretycznej tezy: „ (…) bo potrzebowała zbawiciela, jak wszyscy, co czytamy w Łk 1, 47

Wykazałem wcześniej, że Maryja nie mogła popełnić nigdy grzechu. Jednakże brak grzechu Maryi nie oznacza, że automatycznie była Ona zbawiona przez swoją zasługę „braku grzechu”. Dlaczego? Przecież po pierwszym grzechu Adama i Ewy, bramy Raju, Królestwa Niebieskiego, zostały zamknięte dla wszystkich ludzi, a przecież Maryja była człowiekiem. Aby bramy Raju znowu zostały otworzone, musiało się dokonać najpierw w całości Dzieło Odkupienia przez Boga samego w ciele człowieka. W innej terminologii: aby zostało otworzone źródło Miłosierdzia Bożego, najpierw musiała zostać zaspokojona Sprawiedliwość Boża, bowiem Miłosierdzie i Sprawiedliwość są w Bogu jedną i tą samą mocą, są nierozłączne. Dlatego musiało się wpierw dokonać to, co zostało napisane o Zbawicielu. Zgodnie z Pismem, Dzieło Zbawienia miało określony z góry kształt, który został dany Jezusowi do wykonania tak, aby na powrót pojednać Niebo i Ziemię, dopełnić wymagań Sprawiedliwości:
Iz 50, 6: „Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem.”
Iz 52, 13-15: „Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. 14 Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi – 15 tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego.”
J 3, 14-15: „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”
J 19, 28: „Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, (…)”

Dlatego nawet niepokalana Maryja, będąc doskonale wierna Bogu w wypełnianiu Jego woli, a więc żyjąc bez grzechu, nie mogła być zbawiona przez swoją bezgrzeszność (zasługę), ale tak jak wszyscy inni, dzięki Łasce Boga urzeczywistnionej w Dziele Zbawienia, tj. w Jego Zbawczej Ofierze dokonanej na Krzyżu i chwalebnym Zmartwychwstaniu, które pokonało najtragiczniejszy skutek pierwszego grzechu – śmierć. To wszystko oznacza, że zbawienie jest możliwe tylko „u Boga”, jak zresztą czytamy w Mk 10, 26-27:

Mk 10, 23 Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego». 24 Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego. 25 Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». 26 A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może się zbawić?» 27 Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe».

W Mk 10, 26-27 jest odpowiedź na heretyczny zarzut przeciw czystości Maryi.

Fakt, że Bóg jest Zbawcą Maryi, jak każdego innego, kto uwierzył w Jezusa Chrystusa, nie oznacza i nie dowodzi w żadnym wypadku, że Maryja popełniła jakikolwiek grzech, ale dowodzi, że człowiek, w tym Maryja, potrzebuje Boga do zbawienia, Jego łaski. I tak człowiek grzeszny, jak i sprawiedliwy, jest zbawiony najpierw przez Łaskę, którą ludzkość otrzymała przez Wcielenie i Ofiarę Syna Bożego, bo tylko Bóg może zbawić, bo tylko w Bogu jest Zmartwychwstanie i Życie! To zresztą oznacza Imię Jezus, hebr. Yeshua: „Bóg zbawia”.

Ef 2, 8-9: 8 Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: 9 nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.

Łaska zbawienia jest tą podstawową zapłatą dobrego gospodarza (Boga) w wysokości „1 denara” za wykonaną pracę na rzecz winnicy (Królestwa Bożego) (por. Mt 20, 1-16), bez względu na to, kto ile się napracował (ile dobrych uczynków wypełnił). Łaski tej dostępuje się przez akt wiary lub inaczej „uczynek wiary”, co widzimy dokładnie w przykładzie „dobrego łotra”, ukrzyżowanego po prawicy Jezusa. Tak samo zbawienia dostąpi pasterz, uczeń, apostoł i Maryja, Matka Pana, jak i każdy kto prawdziwie uwierzył.

Ponadto, fakt, że niepokalana Maryja „potrzebowała Zbawcy” dowodzi kolejny raz doskonałej pokory Maryi, która będąc Matką Syna Bożego nie domagała się przecież od Boga zbawienia przez swoją jedyną i niepowtarzalną godność, ale chciała być zbawiona jak każdy inny człowiek przez łaskę pochodzącą z wiary, którą udowadniała nieustannie osobistą ofiarą (uczynkami). Mądremu dość.