Najświętsze Serce Jezusa w Dzienniczku s. Faustyny

Już na samym początku Dzienniczka s. Faustyny Kowalskiej (zeszyt 1, wpis nr 1) przeczytamy:
Z OTWARTEGO SERCA PANA JEZUSA PŁYNIE POCIECHA DLA DUSZ
O Miłości Wiekuista, każesz malować obraz Swój Święty
I odsłaniasz nam zdrój miłosierdzia niepojęty,
Błogosławisz kto się zbliży do Twych promieni.
A dusza czarna w śnieg się zamieni.
O słodki Jezu, tu założyłeś tron Miłosierdzia Swego
By cieszyć i wspomagać człowieka grzesznego,
Z otwartego Serca, jak ze zdroju czystego,
Płynie pociecha dla duszy i serca skruszonego.
Nich dla obrazu tego cześć i sława
Płynąć z duszy człowieka nigdy nie ustawa,
Niech z serca każdego cześć Miłosierdziu Bożemu płynie
Teraz i na wieki wieków i w każdej godzinie.

(…) Teraz połóż głowę na piersiach Moich, na Sercu Moim i zaczerpnij z niego siły i mocy na wszystkie cierpienia, bo gdzie indziej nie znajdziesz ulgi, pomocy, ani pociechy. (…) (Dz 36)

Skarżył się Jezus do mnie tymi słowami: Nieufność dusz rozdziera wnętrzności Moje. Jeszcze więcej Mnie boli nieufność duszy wybranej, pomimo nie wyczerpanej miłości Mojej – nie dowierzają Mi, nawet śmierć Moja nie wystarcza im. Biada duszy, która ich nadużyje. (Dz 50)

Jezu, Prawdo Wiekuista, Żywocie nasz, błagam i żebrzę miłosierdzia Twego dla biednych grzeszników. Najsłodsze Serce Pana mojego, pełne litości i miłosierdzia niezgłębionego, błagam cię za biednymi grzesznikami. O serce Najświętsze, Źródło Miłosierdzia, z którego tryskają promienie łask niepojętych na cały rodzaj ludzki, błagam Cię o światło dla biednych grzeszników. O Jezu, pomnij na gorzką Mękę Swoją i nie dozwól, aby ginęły dusze odkupione tak drogocenną Krwią Twoja Najświętszą. (…) (Dz 72)

Jezu mój, kieruj umysłem moim, weź w zupełne posiadanie moją całą istotę, zamknij mnie w głębi Serca Swego i chroń od napaści wroga. W Tobie jedyna moja nadzieja. Mów przez usta moje, kiedy będę z możnymi i uczonymi, ja nędza największa, aby poznali, iż sprawa ta Twoją jest i od ciebie pochodzi. (Dz 76)

O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego, jako zdrój miłosierdzia dla nas, ufam Tobie. (Dz 84)

Wilno, 26.X.1934.
W piątek, kiedy szłam z wychowankami z ogrodu na kolację, było to dziesięć minut przed szóstą godziną, ujrzałam Pana Jezusa nad naszą kaplicą, w takiej postaci, jako Go widziałam pierwszy raz. Takim, jak jest namalowany na tym obrazie. Te dwa promienie, które wychodziły z Serca Jezusowego, okrywały naszą kaplicę i infirmerię, a potem cale miasto i rozeszły się na świat cały. Trwało to może do czterech minut i znikło. Jedno z dzieci, które
szło razem ze mną trochę za innymi, widziało także te promienie, ale nie widziało Jezusa i nie widziało skąd te promienie wychodzą. Przejęło się bardzo i opowiedziało innym dziewczynkom. (…) (Dz 87)

Bywają zaatakowania, gdzie dusza nie ma czasu ani na zastanowienie, ani zasięgnięcie rady, ani na nic, wtenczas trzeba walczyć na śmierć i życie, czasami jest dobrze uciec się do Rany Serca Jezusowego, nie odpowiadając ani jednego słowa – tym samym nieprzyjaciel już jest zwyciężony. (Dz 145)

(…) Nagle obecność Boża zalała duszę moją i usłyszałam te słowa: córko Moja, pragnę, aby serce twoje było ukształtowane na wzór miłosiernego Serca Mojego. Miłosierdziem Moim musisz być przesiąknięta cała. (…) (Dz 167-168)

Odnowienie ślubów. Od samego rana kiedy się przebudziłam, zaraz duch mój cały zatonął w Bogu. W tym oceanie miłości. Czułam, że jestem cała pogrążona w Nim. W czasie Mszy św. miłość moja ku Niemu doszła do potęgi. Po odnowieniu ślubów i Komunii św. nagle ujrzałam Pana Jezusa, Który rzekł mi łaskawie: córko Moja, patrz w miłosierne Serce Moje. Kiedy się wpatrzyłam w to Serce Najświętsze wyszły te same promienie, jakie są w tym obrazie – jako Krew i Woda i zrozumiałam, jak wielkie jest Miłosierdzie Pańskie. I znów rzekł Jezus łaskawie: córko Moja, mów kapłanom o tym niepojętym miłosierdziu Moim. Pałają Mnie płomienie miłosierdzia, chcę je wylewać na dusze, nie chcą dusze Wierzyć w Moją dobroć. Nagle Jezus znikł. Jednak dzień cały duch mój był zanurzony w odczuwalnej obecności Bożej, pomimo gwaru i rozmowy jak zwykle bywa po rekolekcjach. Nic mnie to nie przeszkadzało. Duch mój był w Bogu, pomimo, że na zewnątrz brałam udział w rozmowach, a nawet byłam zwiedzić Derdy. (Dz 177)

+ Powiedział mi dziś Jezus: – pragnę, abyś głębiej poznała Moją miłość, jaką pała Moje Serce ku duszom, a zrozumiesz to, kiedy będziesz rozważać Moją Mękę. Wzywaj Mojego miłosierdzia dla grzeszników, pragnę ich zbawienia. Kiedy odmówisz tę modlitwę za jakiego grzesznika z sercem skruszonym i wiarą, dam mu łaskę nawrócenia. Modlitewka ta jest następująca: (Dz 186)
O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Serca Jezusowego, jako zdrój Miłosierdzia dla nas – ufam Tobie. (Dz 187)

Dziś rozpoczynam rekolekcje. Jezu, Mistrzu mój, kieruj mną, rządź mną według woli Swojej, oczyść moją miłość, aby była godna Ciebie, zrób ze mną to, co pragnie Twoje Najmiłosierniejsze serce. Jezu, pozostaniemy sam na sam w tych dniach, aż do chwili złączenia naszego – utrzymuj mnie, Jezu, w skupieniu ducha. (Dz 218)

Hostio żywa, Siło jedyna moja, Zdroju miłości i miłosierdzia, ogarnij świat cały, zasilaj dusze mdlejące. O błogosławiona chwilo i momencie, w którym Jezus swoje najmiłosierniejsze Swe Serce zostawił. (Dz 223)

Cierpieć nie skarżąc się, pocieszać innych, a swoje własne cierpienia topić w
Najświętszym Sercu Jezusa. (Dz 224)

(…) Z ufnością i prostotą małego dziecka oddaje się dziś, Panie Jezu – Mistrzu mój, zostawiam Ci zupełną swobodę w kierowaniu moja duszą. Prowadź mnie drogami, jakimi zechcesz, ja nie będę ich dociekać. Pójdę ufna za Tobą. Twoje miłosierne Serce wszystko może.
Mała nowicjuszka Jezusowa – S. Faustyna (Dz 228)

Jezus kocha dusze ukryte. Kwiat ukryty najwięcej zawiera w sobie woni. Starać się o zacisze dla serca Jezusowego we własnym wnętrzu. W chwilach ciężkich i bolesnych nucę Ci, o Stwórco, hymn ufności, bo bezdenna jest przepaść ufności mojej ku Tobie, ku Twemu Miłosierdziu. (Dz 275)

Czuję dobrze, że nie kończy się posłannictwo moje ze śmiercią, ale się zacznie. O dusze wątpiące, uchylę wam zasłony nieba, aby was przekonać o dobroci Boga, abyście już więcej nie raniły niedowierzaniem Najsłodszego Serca Jezusa. Bóg jest Miłość i Miłosierdziem. (Dz 281)

Kiedy raz spowiednik kazał się zapytać Pana Jezusa, co oznaczają te dwa promienie, które są w tym obrazie – powiedziałam, że dobrze, zapytam się Pana. W czasie modlitwy usłyszałam te słowa wewnętrznie: te dwa promienie oznaczają Krew i Wodę, – blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; – czerwony promień oznacza Krew, która jest życiem duszy.
Te dwa promienie wyszły z wnętrzności Miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające Serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca Mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga. Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia. (Dz 299)

Proś wiernego sługę Mojego, żeby w dniu tym powiedział światu całemu o tym wielkim miłosierdziu Moim, że kto w dniu tym przystąpi do Źródła Życia, ten dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar.
+ Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do
Miłosierdzia Mojego.
+ O, jak bardzo Mnie rani niedowierzanie duszy. Taka dusza wyznaje, że jestem Święty i Sprawiedliwy, a nie wierzy, że Jestem Miłosierdziem, nie dowierza Dobroci Mojej. I szatani wielbią sprawiedliwość Moją, ale nie wierzą w dobroć Moją. Raduje się Serce Moje tym tytułem miłosierdzia. (300)

Powiedz, że Miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła rąk Moich są ukoronowane miłosierdziem. (Dz 301)

+ Jezu mój, nadziejo moja jedyna, dziękuje Ci za tę księgę, którą otworzyłeś przed oczyma duszy mojej. Tą księgą jest Męką Twoją dla mnie z miłości podjętą. Z tej Księgi nauczyłam się jak kochać Boga i dusze. W tej księdze są zawarte dla nas skarby nieprzebrane. O Jezu, jak mało dusz Ciebie rozumie w Twoim męczeństwie miłości. O, jak wielki jest ogień najczystszej miłości, który płonie w Twym Najświętszym Sercu. Szczęśliwa dusza, która zrozumiała miłość Serca Jezusowego. (Dz 304)

Trójco Przenajświętsza, ufam w nieskończone miłosierdzie Twoje. Bóg jest Ojcem moim, a wiec ja, dziecię Jego mam wszelkie prawo do Jego Boskiego Serca, a im ciemność większa, tym ufność nasza powinna być zupełniejsza. (Dz 357)

+ W pewnej chwili dał mi Jezus poznać, że kiedy Go proszę w intencji jaką mi nieraz polecają, jest zawsze gotów udzielić Swych łask, tylko dusze nie zawsze chcą je przyjąć. – Serce Moje jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że Ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, ze dla nich wypłynęła z Serca Mojego Krew i Woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem, dla nich mieszkam w tabernakulum, jako Król miłosierdzia, pragnę obdarzać dusze łaskami, ale nie chcą ich przyjąć. Przynajmniej ty przychodź do Mnie jak najczęściej i bierz te łaski, których oni przyjąć nie chcą, a tym pocieszysz serce Moje. O, jak wielka jest obojętność dusz za tyle dobroci, z a tyle dowodów miłości. Serce Moje napawa się sama niewdzięcznością, zapomnieniem od dusz żyjących w świecie; na wszystko maja czas, tylko nie maja czasu na to, aby przyjść do Mnie po łaski.
A więc zwracam się do was, wy – dusze wybrane, czy i wy nie zrozumiecie miłości Serca Mojego? – I tu zawiodło się serce Moje, nie znajduję całkowitego oddania się Mojej miłości. Tyle zastrzeżeń, tyle niedowierzań, tyle ostrożności. Na pociechę twoją powiem ci, że są dusze w świecie żyjące, które Mnie szczerze kochają, w ich sercach przebywam z rozkoszą, ale jest ich niewiele; są i w klasztorach dusze takie, które radością napełniają Serce Moje, w nich są wyciśnięte rysy Moje i dlatego Ojciec Niebieski spogląda na nich ze szczególniejszym upodobaniem, oni będą dziwowiskiem Aniołów i ludzi, liczba ich jest bardzo mała, one są na obronę przed sprawiedliwością Ojca Niebieskiego, i na wypraszanie miłosierdzia dla świata. Miłość tych dusz i ofiara podtrzymują istnienie świata. Najboleśniej rani Moje serce niewierność duszy szczególnie przeze Mnie wybranej, te niewierności są ostrzami, które przebijają serce Moje. – (Dz 367)

Jezu, Królu Miłosierdzia, i znowu jest chwila w której pozostaje sam na sam z Tobą, przeto Cię błagam przez wszystką miłość Twoja, którą pała Boskie serce Twoje, zniszcz we mnie zupełnie miłość własną, a natomiast zapal moje serce ogniem Twojej najczystszej miłości. (Dz 371)

Boleje Serce Moje – mówi Jezus – nad tym, że nawet dusze wybrane nie
rozumieją, jak wielkim jest Moje Miłosierdzie, obcowanie ich jest w pewien sposób niedowierzaniem. O, jak to bardzo rani Serce Moje. Wspomnijcie na Mękę Moją i jeżeli nie wierzycie słowom Moim, wierzcie przynajmniej Ranom Moim. (Dz 379)

Wielki Piątek o godzinie trzeciej po południu, kiedy weszłam do kaplicy, usłyszałam te słowa: – Pragnę, żeby obraz ten był publicznie uczczony. – Wtem ujrzałam Pana Jezusa na krzyżu konającego i w ciężkich boleściach i wyszły z Serca Jezus te same dwa promienie, jakie są w tym obrazie. (Dz 414)

Jezu, żywocie mój, czuję to dobrze, że mnie przemieniasz w Siebie, w tajni duszy, gdzie zmysły niewiele spostrzegają. O, Zbawicielu mój, ukryj mnie całą w głębi serca Swego i osłaniaj Swymi promieniami przed wszystkim co nie jest Tobą. Proszę Cię, Jezu, niech te dwa promienie, które wyszły z Najmiłosierniejszego serca Twego zasilają nieustannie moją duszę. (Dz 465)

Jezu, uczyń serce moje podobne do swego, a raczej przemień je w Serce własne, abym umiała wyczuwać potrzeby innych serc, a szczególnie cierpiących i smutnych, niech promienie miłosierdzia odpoczną w sercu moim. (Dz 514)

 

 

 

 

 

 

 

 

Zarzuty przeciwko Najświętszej Maryi Panny – część 5

W dyskusjach internetowych można spotkać następujące pytania, mające na celu niestety wykpić osobę Maryi i Jej rolę w Dziele Odkupienia:
„1. Czy Maria jest bezgrzeszna i wszechwiedząca, że może odpowiadać na zanoszone do niej modlitwy?”
„2. Czyż nie wierzysz w dobroć i miłosierdzie Boga, w miłość Jezusa, że potrzebujesz wstawiennictwa Bożego stworzenia? Czy nie urągasz tym Bogu?”
„3. Czyż Jezus nie ukochał nas dość? Czy Jego ofiara jest niewystarczająca? Czy Maria nas zbawiła od grzechów, czy Syn Boży? Czy Maria zawisła na krzyżu, czy Chrystus?”

ad.1. „Czy Maria jest bezgrzeszna i wszechwiedząca, że może odpowiadać na zanoszone do niej modlitwy?”
Zacznijmy od tego, że Maryja przed swoim narodzeniem, była już doskonale znana Bogu. Od momentu poczęcia została tak ukształtowana, aby mogła stać się Matką Syna Bożego. Ona się na to narodziła i do tego została poświęcona, aby stać się pierwszą Świątynią Słowa Bożego, Świątynią Wcielonego Boga, Arką przez którą Bóg zamieszka między nami w naszym świecie, . Świątynia Boga, w której Bóg rzeczywiście stale przebywa i z której przyjął własne Ciało fizyczne, nie może i nigdy nie mogła być skalana grzechem w żaden sposób, bo Bóg nie zamieszkałby na stałe w miejscu nieczystym i nie mógłby przyjąć ciała z zanieczyszczonego źródła. Stąd Maryja w przedwiecznym zamyśle Bożym i od fizycznego poczęcia jest niepokalana, bezgrzeszna.
„
Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię” (por. Jr 1, 5)

Maryja od początku życia ziemskiego była „pełną łaski”, jak nikt inny (kecharitomene), bo była taką w odwiecznym zamyśle Stwórcy, taką się narodziła i taką pozostała do chwili Wcielenia Syna Bożego. To Łaska Boga Ją taką stworzyła i zachowała. Bóg ze względu na przyszłe zbawcze wydarzenie zwiastowania uchronił Maryję przed wrodzoną skłonnością do grzechu (grzesznością) i grzechem. Łaska została dana Maryi nie tylko dla udoskonalenia Jej osoby, ale w związku z Jej misją macierzyńską w stosunku do Syna Bożego i szczególną rolą w Dziele Zbawienia.

Niepokalana jest każda komórka Jej ciała, Jej krew, Jej DNA, z których to wziął sobie Ciało, Krew i DNA Jezus Chrystus. Jeśli Maryja byłaby grzesznicą, to Jezus Chrystus również musiałby mieć w sobie korzeń grzechu, skutek grzechu pierworodnego w postaci grzeszności, bo to jest zapisane w głębokościach naszego DNA! Dlatego bezgrzeszny owoc – Jezus, mógł zrodzić się jedynie z bezgrzesznego drzewa – Maryi.

Stając się Jego Matką, pozostała pełną łaski do końca ziemskiego życia, tak jak do końca ziemskiego życia Jezus pozostał Bogiem-człowiekiem. Tym bardziej musi być wypełniona łaską w Niebie – a wszystko z woli Boga, który uczynił Jej wielkie rzeczy – jak wielkie, tylko On sam wie. Tak czy inaczej, Maryja nie musi być wszechwiedząca, żeby wysłuchiwać naszych modlitw, pośredniczyć u swojego Syna i wspomagać nas na drodze do Nieba, tak jak i rodzic nie jest wszechwiedzący a słucha i pomaga swojemu dziecku w usamodzielnieniu się. Jeśli Bóg zechciał ograniczyć w czymś łaskę Maryi w Jej Życiu Niebiańskim, to tylko na Jej pokorną prośbę. Osobiście wierzę, że niczego Jej nie odmawia. Dlaczego? Bo ja sam będąc „takim sobie synem” staram się nie odmawiać niczego swojej mamie. Dlaczego najlepszy Syn, Jezus Chrystus, miałby nie podzielić się Swoimi nieskończonymi skarbami ze swoją Mamą? Na pewno udzielił Jej pełni łaski w Niebie. Dowodem tego są liczne cuda rozsiane po całym świecie za przyczyną Maryi – tylko ślepiec o wyjątkowo złej woli będzie negował ten fakt.

Warto dodać, że każdy kto potrafi się modlić, może i powinien wstawić się za swoim bratem. Bogu zależy na tym, aby Jego stworzenia łączyły się wzajemną miłością. Modlitwa wstawiennicza jest szczególnie ważną formą okazywania sobie tej miłości. Dotyczy to osób żyjących na ziemi jak i wszystkich mieszkańców Nieba – aniołów i dusz zbawionych. Świadczą o tym np. następujące teksty z Biblii: Za 1,12; Lb 12, 9-13; Lb14, 1-19; Wj 32, 32; 2 Mch 15,11-14; Tob 12,12; 1 Sam 12, 19-23; Ap 5, 8; Ap 8,3-4; 1 Tm 2, 1-4, o tysiącach cudów wyproszonych za wstawiennictwem świętych nie wspominając. Przytoczmy jeden z tych fragmentów Pisma:

„Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością.Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy.” (por. 1 Tm 2, 1-4)

O to dokładnie chodzi w modlitwie wstawienniczej. Aniołowie i święci modlą się w naszej intencji i razem z nami, ale nie zamiast nas. Szczególnie wyraźnie mówi o tym Bóg w Księdze Jeremiasza: Nawet gdyby Mojżesz i Samuel stanęli przede Mną, serce moje nie skłoniłoby się ku temu ludowi. Wypędź ich sprzed mojego oblicza i niech odejdą! (por. Jr 15,1). Jeśli Mojżesz i Samuel nie daliby rady odwrócić woli Pana, to Maryja z pewnością tak, przynajmniej w taki sposób, aby uzyskać dla kogoś jeszcze jedną szansę na nawrócenie, na odmianę jego losu.

Tak więc, Maryja z pewnością może się modlić w naszej intencji i wstawiać za nami i to jest Jej odpowiedź na nasze modlitwy, a Jej macierzyńska bliskość z Jezusem jest czynnikiem sprawiającym, że Jej modlitwy są niezwykle skuteczne…

ad.2. „Czyż nie wierzysz w dobroć i miłosierdzie Boga, w miłość Jezusa, że potrzebujesz wstawiennictwa Bożego stworzenia? Czy nie urągasz tym Bogu?”
Wierzę w dobroć i miłosierdzie Boga, w miłość Jezusa i Jego łaskę, której udziela nam na niezliczoną ilość sposobów. DLATEGO właśnie, chcę przychodzić do Boga w pokorze i w miłości do Maryi, Jego najlepszej Córki, ukochanej Matki i umiłowanej Oblubienicy, najlepiej trzymając Ją za rękę, jak dziecko. Bo przez łaskę Jezusa, mamy Matkę Łaski dla naszych dusz, matkę nie z natury, ale z łaski Boga. Taka jest wola Jezusa, aby umiłowany uczeń, przyjął Maryję jako swoją matkę, a Ona przyjęła Jego umiłowanego jako swoje dziecko (por. J 19, 26-27). Dlaczego miałbym tym urągać Boga, że idę do Niego z Maryją? Dlaczego miałbym zapominać o wstawiennictwie Maryi do Jezusa, skoro Ona potrafiła jednym „hasłem” załatwić nawet wino na weselu? Czy nie zatroszczy się o uproszenie dla swoich dzieci znacznie poważniejszej i trwającej na wieki łaski w postaci zbawienia?
Nie urągam więc Bogu tym, że proszę Maryję o wstawiennictwo, tak jak nie urąga Bogu fakt, że Jego Syn przyjął Ciało z Jej Ciała. To Maryja zna Jezusa najlepiej, z Nią więc chcę podążać drogą, którą jest Jezus. Warto uświadomić sobie, że nie ma Jezusa bez Maryi. Oni są nierozłączni.
Proszę przeczytaj tą książkę, to zrozumiesz, o co chodzi katolikom w nabożeństwie do Maryi:
Św. Ludwik M.d.G – Traktat o prawdziwym nabożeństwie do NMP

Odnośnie sposobów przychodzenia do Boga – idąc tropem „po co mi czyjeś wstawiennictwo” albo „po co mi pośrednicy” możnaby powiedzieć, że nie potrzeba również Jezusa jako pośrednika. Wielu tak robi. Ale inna jest Jego wola i chociazby historia narodu wybranego pokazuje, że Bóg upodobał sobie działanie przez pośredników i wstawiennictwo jednostek za ludem, za braćmi (np. Mojżesz). Doskonale wypełnia się to w Jezusie Chrystusie, a Maryja jest tą, której z kolei On niczego nie odmówił.

Sprowadźmy temat na grunt codzienny. Czy jeśli chcesz załatwić sobie pracę w jakiejś dużej i znanej firmie, w której koniecznie chcesz pracować, to:
a) idziesz bezpośrednio do właściciela firmy, o którym gdzieś słyszałeś i czytałeś, ale nigdy nie widziałeś go twarzą w twarz, po czym wchodzisz nie umówiony i nie zaproszony zwyczajowo do jego gabinetu i od razu poruszasz swoją sprawę.
b) korzystasz z faktu, że kiedyś poznałeś syna Właściciela, który jest Prezesem i właściwie samodzielnie rządzi tą firmą i prosisz go, żeby Ci pomógł załatwić sprawę.
c) korzystasz z faktu, że kiedyś poznałeś syna Właściciela, który jest Prezesem i właściwie samodzielnie rządzi tą firmą, ale znasz też nie mniej  jego matkę, która jest też ukochaną żoną właściciela i przyjaciółką twojej rodziny, a poza nimi znasz też kilku pracowników firmy. Prosisz ich wszystkich, żeby wspomnieli o tobie u właściciela i prosili go na zmianę tak długo, aż się zgodzi.

Zaznacz sam najskuteczniejszy sposób i przenieś temat na grunt duchowy.
Nie twierdzę, że zwrócenie się do Jezusa bezpośrednio, bez wstawiennictwa Maryi lub świętych będzie nieskuteczne. Jednak z pewnością bardziej skuteczne będzie, jeśli to zrobisz przy udziale większej liczby zaangażowanych w twoją sprawę osób. Przypominam, że rozmawiamy o ZBAWIENIU, najistotniejszej w życiu sprawie.

„ad.3. Czyż Jezus nie ukochał nas dość? Czy Jego ofiara jest niewystarczająca? Czy Maria nas zbawiła od grzechów, czy Syn Boży? Czy Maria zawisła na krzyżu, czy Chrystus?”
Pytania, na które odpowiedzi są oczywiste i nie ujmują nic Maryi. Syn Boży, Jezus Chrystus, jest jedynym Zbawicielem świata i to On zawisł na krzyżu przelewając Swoją Krew dla naszego zbawienia. Co więc Maryja może mieć z tym wspólnego? Maryja była z Jezusem od Jego poczęcia aż po drogę krzyżową i śmierć Jezusa na krzyżu, współcierpiała razem z Nim tak, jak tylko matka może współcierpieć ze swoim dzieckiem, kiedy powoli i bezlitośnie zabijają je na jej oczach. Potrafisz sobie wyobrazić to cierpienie?…
Już od samego początku proroctwo Symeona:
„A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”
(Łk 2, 35) ,
zachowywane i rozważane w Sercu Maryi, przebijało powoli to Serce, aby na Golgocie zabić Je w sposób mistyczny.  Czy rozumiesz, że Maryja mając świadomość bycia Matką Mesjasza, o którym wiedziała z proroctw Izajasza, że ma umrzeć w strasznych cierpieniach, cierpiała z tego powodu całe życie? Świadomość zbliżającej się męki Syna musiała spowijać cieniem każdą radość w życiu. Dlatego w oczach Boga jest Współodkupicielką, a Ofiara Jej życia musiała zaistnieć, aby wyrównać grzech Ewy. Nie znaczy to, że Ofiara Jezusa jest np. „za mała” – nie, bo jest bezcenna, ale znaczy to tyle, że Dzieło Odkupienia dla zaspokojenia pełni sprawiedliwości Bożej musiało przewidywać udziału mężczyzny i niewiasty, dlatego, że zgrzeszyła niewiasta i mężczyzna. Jezus to nowy Adam, ale „nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam” (por. Rdz 2, 18)… dlatego Bóg dał Jezusowi (i światu) Nową Ewę – Maryję. Nie da się rozłączyć Jezusa od Maryi, tak jak nie da się rozłączyć w Jezusie natury ludzkiej, przyjętej od Maryi, i natury Boskiej, stąd Jej szczególna rola w życiu tych, którzy naprawdę umiłowali Jezusa i zrozumieli w końcu, że sam Jezus bezgranicznie kocha swoją Mamę. W tej szczególnej miłości synowskiej uczeń również powinien naśladować swojego Nauczyciela!
Zapraszam do lektury:

Maryja w Tajemnicy Krzyża – Współodkupicielka

Rozważmy też, że skoro, apostoł Paweł mógł napisać:
„Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół.” (por. Kol 1, 24)
a my wierzymy, że to prawda, to tym bardziej Maryja, Matka Bolesna, ma prawo do wyrażenia swojego cierpienia, a właściwie współcierpienia w jedności z Synem.

Skoro, każdy ochrzczony w Chrystusie staje się członkiem Jego Mistycznego Ciała, to każdy członek na sposób mistyczny dopełnia udręk Chrystusowej Męki w czasie ziemskiego życia. W ten sposób spożywasz z Chrystusem Jego Paschę, pijesz Jego Kielich Zbawienia (3 kielich Paschy), który On tobie podaje. To się dzieje przez wiarę zaadoptowaną do życia codziennego, a w szczególny sposób przez pełny udział w Eucharystii, przez przyjmowanie i trwanie w Komunii Świętej, . Jeśli nie wierzysz Słowom Jezusa, jeśli nie przyjmujesz ich z ufnością jak dziecko, to Go odtrącasz, wylewasz Jego Kielich na ziemię, staje się on dla ciebie aktem oskarżenia zamiast źródłem zbawienia. Wynika z tego, że Dzieło Zbawienia człowieka wymaga, aby każdy z nas, w pewnym sensie, dopełnił „udręki Chrystusa” przez swoją dobrą wolę przyjęcia Zbawienia danego darmo i z Łaski przez wiarę w Niego. Kielich Zbawienia sam się nie wypije – Ty musisz go wypić swoją wiarą i czynem, potwierdzającym wiarę na poziomie umysłu i serca.  Maryja zrobiła to jako pierwsza, mówiąc: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1, 38). Uwierzyła Bogu, składając jednocześnie własne życie w ofierze, dzięki czemu mamy teraz Zbawienie w Jezusie Chrystusie – w Synu Boga Ojca i w Jej Synu!

Maryja nie jest Bogiem i nie zabiera Jezusowi tytułu i roli Zbawiciela, ale prowadzi do Niego po najkrótszej i najpewniejszej drodze, prowadzi do prawdziwego Jezusa, którego zna jak nikt inny. Kościół katolicki nigdy nie nauczał inaczej.