Najnowsze wpisy

Nowa Ewangelizacja w 100-rocznicę urodzin Karola Wojtyły – Jana Pawła II

Duchowość Karola Wojtyły oparta na zjednoczeniu z Chrystusem, przez Eucharystię, całkowite oddanie Maryi, przez życie wypełnione modlitwą, ze szczególną czcią dla Bożego Miłosierdzia, poprowadziła go do kapłaństwa i wyjścia z Ewangelią na cały świat. Już jako papież Jan Paweł II, pierwszy dawał tego przykład i zachęcał Kościół, aby na nowo podjął ewangelizację w świecie. Swoją postawą otwartości, serdeczności, wyrozumiałości dotarł z Dobrą Nowiną o Zbawieniu w Jezusie do wielu ludzi na całym świecie i starał się budować mosty pomiędzy podzielonymi chrześcijanami. Jeszcze jako kardynał przypominał, że kapłani powinni szczerze uznawać i wspierać udział świeckich w posłannictwie Kościoła. Polecał kapłanom, aby: «Badając, czy duchy pochodzą od Boga, niech ze zmysłem wiary odkrywają różnorakie charyzmaty świeckich, tak małe, jak i wielkie, niech je z radością uznają, niech je gorliwie pielęgnują».” Zachęcał wszystkich ochrzczonych w Chrystusie, aby z odwagą wychodzili do świata.

Jak wiemy, Papież odbył liczne pielgrzymki i to właśnie on, Jan Paweł II, po raz pierwszy używa sformułowania „Nowa Ewangelizacja” w 1979r. na pielgrzymce w Polsce, w Nowej Hucie. Hasło to, dzisiaj znane w całym Kościele Katolickim, zrodziło się z walki o Krzyż, jaką toczyli katoliccy robotnicy z komunistycznym rządem w Polsce. Papież m.in. powiedział wtedy:
„Nauczył się człowiek swoją godność mierzyć miarą tej ofiary, jaką dla jego zbawienia złożył Bóg ze swojego Syna: tak Bóg umiłował świat, że Syna swojego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny (por. J 3, 16).”
„Otrzymaliśmy znak, że rozpoczęła się Nowa Ewangelizacja. Jak gdyby druga, a przecież ta sama co pierwsza. Krzyż trwa choć zmienia się świat. Dziękujemy dzisiaj przy krzyżu mogilskim a zarazem przy krzyżu nowohuckim za ten nowy początek ewangelizacji, który tutaj się dokonał. I prosimy, wszyscy, ażeby był tak samo owocny, owszem, jeszcze bardziej owocny, jak pierwszy.”

Pierwsza ewangelizacja, do której zostali posłani apostołowie i uczniowie, naoczni świadkowie życia Jezusa, miała swoje źródło we wierze w osobę Jezusa Chrystusa, jako Mesjasza, Pana i Zbawiciela, Boga który z głębokości swojej miłości i miłosierdzia względem człowieka, stał się człowiekiem, który cierpiał i umarł za nasze grzechy oraz zmartwychwstał i jest uwielbiony dla naszego usprawiedliwienia. Następnie zesłał na swoich uczniów Ducha Świętego w osobistym i dogłębnym doświadczeniu Bożej obecności pełnej miłości i mocy, a przeszywającej umysł, serce i duszę, doświadczeniu które przemienia i uzdalnia słabego i przerażonego człowieka do stania się mężnym apostołem, dającym świadectwo wiary w Jezusa nawet za cenę własnego życia. To wszystko jest z kolei nieodłącznie związane z Krzyżem, na którym Jezus, oddając za nas z własnej woli życie – umarł…

Nowa ewangelizacja, tak jak pierwsza, jest nieodłącznie związana z tym samym i napotyka na te same przeszkody.

Nie ma Nowej Ewangelizacji bez nowych ewangelizatorów, tych którzy sami zostali zewangelizowani.

Kochani, czy my jako wspólnota parafialna jesteśmy w stanie wyłonić z pośród siebie kilkunastu lub chociaż kilku ewangelizatorów, którzy pójdą zanieść swoje świadectwo Jezusa, Dobrą Nowinę
o miłosiernym Bogu, tym, którzy są naszymi sąsiadami i braćmi z parafii, a pogubili się w życiu i odeszli od Jezusa albo w ogóle jeszcze o Jezusie nie słyszeli?

Konkretnym owocem nauczania św. Jana Pawła II i konkretną odpowiedzią na wezwanie do każdej i każdego z nas byłoby zakładanie w parafiach wspólnot z charyzmatem ewangelizacyjnym, formacja w tym kierunku i wyjście do ewangelizacji.

Czyż nie tego chciał Papież, który mówił do młodych w Lednicy w 2001r.:
Wypłyń na głębię. Zawierz Chrystusowi. Pokonaj słabość i zniechęcenie i na nowo wypłyń na głębię. Odkryj głębię własnego ducha, wnikaj w głębię świata. Przyjmij Słowo Chrystusa, zaufaj Mu i podejmij swą życiowa misję. Ludzie nowego wieku oczekują twojego świadectwa. Nie lękaj się, wypłyń na głębię, jest przy Tobie Chrystus!”

Jeśli pojawiło się w Tobie właśnie pragnienie wyjścia do ewangelizacji, to daj o tym znać któremuś ze swoich księży, bo jak wcześniej zostało powiedziane: nie ma Nowej Ewangelizacji bez nowych ewangelizatorów, tych którzy sami zostali zewangelizowani.

Dobrze, a teraz zadajmy sobie pytanie: czy ja jestem zewangelizowany i czy mógłbym podjąć taką misję? Albo czy chciałbym zacząć się do niej formować?

Być zewangelizowanym nie oznacza słyszeć o Jezusie czy mieć z Nim jakiś kontakt, to nie tylko słuchać Słowa Bożego lub chodzić na lekcję religii albo do Kościoła – nawet codziennie, tak jak większość z nas tu zebranych. To wcale automatycznie nie oznacza, że człowiek został zdobyty, uwiedziony przez nieskończoną miłość Boża, z całego serca i duszy ją odwzajemnia i wypełnia wszystkie przykazania, jakie ta miłość stawia. Osoba zewangelizowana doświadczyła takiego spotkania ze zmartwychwstałym Jezusem Chrystusem, Jego Słowem i Duchem, że całe jej życie zostało przeniknięte tym Słowem i Duchem do głębi, ciągle na nowo jest przemieniane i odnawiane do tego stopnia, że osoba ta może w prawdzie powiedzieć: moje dawne ja umarło, już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus! Wszystko się zmieniło. Teraz w tym starym ciele mieszka nowy, wewnętrzny człowiek, bo narodziłem się na nowo z Boga i chcę żyć dla Niego i z Nim, być świadkiem dzieł Jego miłosierdzia i wydać Mu przez to dobry owoc, bo przecież taka jest Jego wola! Człowiek zewangelizowany uświadomił sobie, jak bezgranicznie Bóg go umiłował i jak wielkie jest zło popełnionego przez niego grzechu, uświadomił sobie własną grzeszność i nędzę, którą ma sam z siebie, a przez to wie, że potrzebuje miłosiernego Zbawiciela, który ma moc odpuszczać grzechy, przemieniać ku dobremu, ku miłosiernej doskonałości na swoje własne podobieństwo i z uniżeniem oddaje temu Zbawicielowi całe swoje życie. Zbawicielowi, o którym wie na pewno, że jest miłosierny, dobry, że go nie odrzuci, bo go bezwarunkowo kocha, bo oddał za niego życie. Takiemu Zbawicielowi można zaufać i iść za Nim przez życie. Osoba zewangelizowana nie ma najmniejszej wątpliwości, że taki Zbawiciel jest tylko jeden na świecie i nie było innego w całej historii tego świata, a ma na imię Jezus Chrystus!

Tylko taka osoba może wydać dobry i trwały owoc dla rozszerzania Królestwa Bożego. Najpierw w postaci prowadzenia życia zgodnego ze Słowem Bożym, a przez to innego od życia przeciętnego człowieka ze świata, później może wydać owoc w postaci dzielenia się werbalnie z innymi ludźmi swoim świadectwem Jezusa, czyli Dobrą Nowiną o miłosiernym Bogu, który Zbawia przez łaskę, za darmo, oczekując jedynie wiary, zaufania, odwzajemnienia tej bezgranicznej miłości, którą On już umiłował człowieka, kiedy ten był jeszcze pogrążony w grzechu, a przez głoszenie Dobrej Nowiny, czynić nowych uczniów.

Ten, kto nie czuje się bezgranicznie miłowany przez Boga, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, jeszcze nie został zewangelizowany i nie powinien ewangelizować. Ten, kto prowadzi życie niespójne z Ewangelią, nie żyje tym, w co niby wierzy i głosi – jeszcze nie został zewangelizowany i nie powinien ewangelizować. Ewangelizator i Ewangelia, czyli osoba samego Jezusa, tworzą nierozłączną całość.

A więc raz jeszcze: czy ja jestem zewangelizowany?

Jeśli nie, to czy chcę, czy gorąco pragnę stać się zewangelizowany?

 

Pan Jezus przed swoim Wniebowstąpieniem, na którego pamiątkę również oczekujemy, nakazał swoim uczniom: „Idźcie więc i czyńcie uczniów ze wszystkich narodów, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».” (por. Mt 28, 19-20).

Jest wielkie wezwanie do misji i jest pewna obietnica wsparcia ze strony Pana. Jeżeli jest wielkie wezwanie, to może być i wielkie zaniedbanie, jeśli pozostawimy je bez pozytywnej odpowiedzi. Tylko, żeby odpowiedzieć na to wezwanie w prawdzie, trzeba zadać sobie parę pytań. Przede wszystkim: czy ja naprawdę spotkałem Jezusa? Jeśli jeszcze nie, to czy w końcu chciałbym Go naprawdę spotkać? Czy jestem uczniem Jezusa? Czy rzeczywiście żyję Jezusem i Jego Słowem w każdej godzinie, każdego dnia? Czy rzeczywiście kocham Jezusa? Czy jestem gotów rzucić się na wiatr Bożej woli, która może przewrócić mi całe życie, również w wymiarze duchowym, czy wolę pozostać przy tym, co mam? Czy jestem gotów pośród swoich codziennych obowiązków nasłuchiwać Słowa Boga i pójść za Nim, kiedy je usłyszę? Czy jestem gotów do poświęcenia ważnych dla mnie relacji, spraw, tzw. „dobrego imienia”, a może i obecnej pracy, abym fizycznie mógł się poświęcić temu, do czego Bóg mnie aktualnie przeznacza i posyła?

Gotowy nie jestem, ale czy chociaż chciałbym, czy jest we mnie takie pragnienie?

Uwaga: czy chcesz odkryć swoje niepowtarzalne powołanie, swoją tożsamość w Chrystusie, swoje nowe imię, swój charyzmat, swój dar, swój rodzaj posługiwania lub działania, które zleca Ci Pan dla budowania Kościoła, dla dołączania do niego kolejnych uczniów i rozszerzania Królestwa Bożego, czyli Królestwa sprawiedliwości, pokoju i radości w Duchu Świętym? Dla każdego Pan ma przygotowane zadania i misję. Co odpowiesz dzisiaj Panu?

Czy odpowiesz jak Maryja – nastolatka Miriam z Nazaretu, którą Bóg uczynił Matką Syna Bożego, Mesjasza, Zbawiciela świata: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”? Czy odpowiesz podobnie jak Karol Wojtyła, który dla Boga porzucił swoje marzenia o aktorstwie i został księdzem, a Bóg dał mu nowe imię: Jan Paweł II, czyniąc go papieżem i świętym? Czy chcesz, żeby w Twoim życiu Bóg dokonał zmiany? Czy wolisz jednak jeszcze zostać w obecnym położeniu, zamknąć się w swojej aktualnej duchowości, jakby już osiągnęła granice możliwości, i nic nie zmieniać?…

Jeśli nie chcesz teraz odpowiadać pozytywnie na to wszystko – nie módl się, bo to musi być szczere pragnienie serca. Na dzisiaj dziękujemy Tobie za Twój czas, za Twoją obecność i uwagę aż dotąd. Idź w pokoju do domu, módl się i trwaj w Jezusie, aż przyjdzie Twój czas na prawdziwą zmianę.

Jeśli chcesz odpowiedzieć pozytywnie na wezwanie Jezusa, tak jak na dzień dzisiejszy potrafisz, to po 1 pamiętaj, że prawdziwa odpowiedź wyraża się nie w słowach, a w czynach. Ten czyn zaczniemy od modlitwy i na koniec naszego spotkania chcemy modlić się za wstawiennictwem Maryi, Matki Chrystusa, którą papież tak pokochał, za wstawiennictwem św. Faustyny i oczywiście św. Jana Pawła II.

Teraz klęknij, zamknij oczy, otwórz na oścież drzwi swojego serca Chrystusowi i módl się, powtarzając za mną w duchu:

Boże nasz! Ukochany Ojcze i Zbawicielu, i Pocieszycielu, Wszechwładny Stwórco nieba i ziemi, i morza, i wszystkiego, co w nich istnieje. Zmiłuj się jeszcze raz nad swoim ludem, który tak umiłowałeś, że posłałeś na świat swojego Jednorodzonego Syna, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Życie wieczne w poznaniu Ciebie, życie w przyjaźni, miłości i jedności z Tobą, bo każdy kto wierzy w Jezusa i wyznaje Jemu swoje grzechy, żałując za nie, dostąpi łaski ich odpuszczenia
i przebaczenia mocą Jego Krwi przelanej za niego na Krzyżu i ma otwartą drogę powrotu do Ojca Niebieskiego i życia wiecznego! Boże, prosimy: daj każdemu człowiekowi łaskę, aby poznał dzieła Twojego Miłosierdzia, które są bezinteresowne i dane za darmo z Twojej serdecznej dobroci, i daj każdemu łaskę, aby odpowiedział na nie z wiarą, miłością i zaufaniem i żeby w końcu doświadczył prawdziwej wolności, radości i pokoju w swoim życiu, żeby doświadczył miłosiernej obecności Boga, Boga, który go kocha i szuka, Boga, który przebacza, Boga, który daje życie wieczne i Zbawia: Jezusa Chrystusa!

Boże, Tyś powiedział ustami proroka (Jl 3, 1-2, 5): „I wyleję potem Ducha mego na wszelkie ciało,
a synowie wasi i córki wasze prorokować będą, starcy wasi będą śnili, a młodzieńcy wasi będą mieli widzenia. Nawet na niewolników i niewolnice wyleję Ducha mego w owych dniach. (…) Każdy jednak, który wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony, bo na górze Syjon <i w Jeruzalem> będzie wybawienie, jak przepowiedział Pan, i wśród ocalałych będą ci, których wezwał Pan.”

My wierzymy, że w Jezusie Chrystusie spełniłeś swoje Obietnice i wezwałeś nas Ojcze, aby nas odkupić z naszych grzechów i ocalić od wiecznej śmierci. Wierzymy, że nasze ocalenie jest w Jezusie Chrystusie, który przynosi nam zbawienie za darmo, z łaski, z głębin Bożego Miłosierdzia, bo On właśnie jest Miłością i Miłosierdziem samym! Wierzymy, że w żadnym innym imieniu nie ma zbawienia. Jezu, Ty jesteś moją drogą, prawdą i życiem, i ufam Tobie!

Przepraszam Cię Boże za wszystkie moje grzechy, za całe zło, którego się dopuściłem, a przez które Ty, Jezu, musiałeś cierpieć i umrzeć, aby mnie od niego uwolnić, aby przywrócić mi zerwaną przez ten grzech relację przyjaźni i miłości z Ojcem i obdarzyć życiem wiecznym. Oddaję ci wszystkie moje grzechy i to wszystko co we mnie jest złe, a Ty mnie przemień i napełnij usprawiedliwieniem. Oto dzisiaj ponownie wyznaję Ciebie Jezu, jako mojego Pana i Zbawiciela i chcę Ci oddać resztę mojego życia! Weź je i uzdolnij mnie do pełnienia Twojej woli!

Jezu, zabierz ze mnie strach i słabość i daj teraz odczuć, że jesteś przy mnie!

Ojcze! Spójrz łaskawie na nas tu zebranych i na Twój Kościół na całym świecie, i daj każdemu
z nas na nowo doświadczyć wielkości Twojego Miłosierdzia, obdarz nas pragnieniem i łaską spotkania z żywym Jezusem, pociągaj nas ciągle do Niego, przemień nas wedle Twojej woli, daj nam rozumieć święte pisma – Twoje Słowo i rozpal Nim nasze serca, wylej na nas Ducha Świętego i namaść nas Jego mocą, i poślij nas, poślij abyśmy głosili Słowo Twoje w świecie z odwagą i miłością, kiedy Ty wyciągać będziesz swą rękę, aby przemieniać ludzkie serca, napełniać je wiarą, aby uzdrawiać, wyrzucać złe duchy i dokonywać potrzebnych znaków i cudów przez imię Twego Syna, a naszego Pana, Jezusa Chrystusa.

Wołamy do Ciebie Ojcze przez Twego Syna, Jezusa, z całej głębi naszych serc, wołamy w oczekiwaniu na Święto Zesłania Twojego Ducha razem z Maryją, św. Faustyną i św. Janem Pawłem II, wołamy wszyscy:

Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi, ziemi, którą jestem ja sam, moja rodzina, moja parafia, Twój Boże Kościół, to miasto, Polska, Europa i świat cały.

Prosimy, niech zstąpi na nas Duch Twój i uzdolni do wypłynięcia na głębię! Amen.

Miłosierdzie Boże i epidemia cz. 1 – Słowo Boże

Niech będzie Ci wiadomo i weź sobie to dobrze do serca, że:

SŁOWO BOŻE NIE JEST NA KWARANTANNIE!

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».” (por. Mt 11, 28-30)

„Zabiorę was spośród ludów, zbiorę was ze wszystkich krajów i przyprowadzę was z powrotem do waszego kraju, pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. Wtedy będziecie mieszkać w kraju, który dałem waszym przodkom, i będziecie moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem. Uwolnię was od wszelkiej nieczystości waszej i przywołam [urodzaj] zboża, i pomnożę je, i żadnej klęski głodu już na was nie ześlę.” (por. Ez 36, 24-29)

Wtedy rzekł On do mnie: «Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: „Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana!” Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan»

„I powiedział On do mnie: «Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli». Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach – wojsko bardzo, bardzo wielkie. I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, kości te to cały dom Izraela. Oto mówią oni: „Wyschły kości nasze, minęła nadzieja nasza, już po nas”. Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam» – wyrocznia Pana Boga.” (por. Ez 37, 4-6; 9-14)

Pójdę i wrócę do mojej siedziby, aż w pokucie szukać będą mego oblicza
i w swym nieszczęściu będą za Mną tęsknić (por. Oz 5, 15)

«Przeto i teraz jeszcze – wyrocznia Pana:
Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament».
Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!
Nawróćcie się do Pana Boga waszego!
On bowiem jest łaskawy, miłosierny,
nieskory do gniewu i wielki w łaskawości,
a lituje się na widok niedoli. (por. Jl 2, 12-13)

Chodźcie, powróćmy do Pana!
On nas zranił i On też uleczy,
On to nas pobił, On ranę zawiąże.
Po dwu dniach przywróci nam życie,
a dnia trzeciego nas dźwignie
i żyć będziemy w Jego obecności.
Dołóżmy starań, aby poznać Pana;
Jego przyjście jest pewne jak świt poranka,
jak wczesny deszcz przychodzi On do nas,
i jak deszcz późny, co nasyca ziemię”. (por. Oz 6, 1-3)

Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów» (por. Dz 10,38-42).

„Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem! On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą (por. 2 Kor 5, 19-21)

Tak mówi Pan:
«Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię, w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą.
<A ukształtowałem cię i ustanowiłem przymierzem dla ludu>,
aby odnowić kraj,  aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa, aby rzec więźniom: „Wyjdźcie na wolność!”
[marniejącym] w ciemnościach: „Ukażcie się!”
Oni będą się paśli przy wszystkich drogach,
na każdym bezdrzewnym wzgórzu będzie ich pastwisko.
Nie będą już łaknąć ni pragnąć, i nie porazi ich wiatr upalny ni słońce,
bo ich poprowadzi Ten, co się lituje nad nimi, i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów.
Wszystkie me góry zamienię na drogę, i moje gościńce wzniosą się wyżej.
Oto ci przychodzą z daleka, oto tamci z Północy i z Zachodu, a inni z krainy Sinitów.
Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio!
Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem!
Albowiem Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi.
Mówił Syjon: „Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał”.
Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała,  Ja nie zapomnę o tobie.
Oto wyryłem cię na obu dłoniach, twe mury są ustawicznie przede Mną. (por. Iz 49, 8-16)

Tak mówi Pan, twój Odkupiciel,
Święty Izraela:
«Jam jest Pan, twój Bóg,
pouczający cię o tym, co pożyteczne,
kierujący tobą na drodze, którą kroczysz.
O gdybyś zważał na me przykazania,
stałby się twój pokój jak rzeka,
a sprawiedliwość twoja jak morskie fale.
Twoje potomstwo byłoby jak piasek,
i jak jego ziarnka twoje latorośle.
Nigdy by nie usunięto ani wymazano
twego imienia sprzed mego oblicza!” (por. Iz 48, 17-19)

 

„I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.
I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe  ujrzałem zstępujące z nieba od Boga,
przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża.
I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu:  «Oto przybytek Boga z ludźmi:
i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie „BOGIEM Z NIMI”.
I otrze z ich oczu wszelką łzę,  a śmierci już odtąd nie będzie.
Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie,
bo pierwsze rzeczy przeminęły».
I rzekł Zasiadający na tronie:
«Oto czynię wszystko nowe».
I mówi:
«Napisz:
Słowa te wiarygodne są i prawdziwe».
I rzekł mi:
«Stało się.
Jam Alfa i Omega, Początek i Koniec.
Ja pragnącemu dam darmo pić ze źródła wody życia.
Zwycięzca to odziedziczy i będę Bogiem dla niego,  a on dla mnie będzie synem.
A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców:
udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga» (por. Ap 21, 3-8)

Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?
Jak to jest napisane:

Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień,
uważają nas za owce przeznaczone na rzeź.
Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” (por. Rz 8, 35-39)

„A Jego wygląd – jak słońce, kiedy jaśnieje w swej mocy.
Kiedym Go ujrzał, do stóp Jego upadłem jak martwy,
a On położył na mnie prawą rękę, mówiąc:
«Przestań się lękać!
Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący.
Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków
i mam klucze śmierci i Otchłani. (por. Ap 1, 16c-18)

 

 

Chrystus Zmartwychwstał!

Uwaga, uwaga! Mam dla Ciebie ważną wiadomość dzisiaj!

Pomimo epidemii, pomimo niewoli we własnym domu i pomimo masy innych problemów, które Cię przytłaczają, posłuchaj:
Jezus Chrystus zmartwychwstał!

Tak mówi Jezus:
„«Przestań się lękać!
Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący.
Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków
i mam klucze śmierci i Otchłani.” (por. Ap 1, 18)

„«Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. (por. J 11, 25)

Dalej mówi Pan:
„«Gdy nadejdzie czas mej łaski, wysłucham cię,
w dniu zbawienia przyjdę ci z pomocą.
<A ukształtowałem cię i ustanowiłem przymierzem dla ludu>,
aby odnowić kraj,
aby rozdzielić spustoszone dziedzictwa,
aby rzec więźniom: „Wyjdźcie na wolność!”
[marniejącym] w ciemnościach: „Ukażcie się!”
Oni będą się paśli przy wszystkich drogach,
na każdym bezdrzewnym wzgórzu będzie ich pastwisko.”

Jeśli czujesz się, jak więzień własnego domu, marniejesz w nim i popadasz w depresję, jeśli czujesz się samotny, opuszczony, jeśli masz różne inne problemy natury materialno-ekonomicznej, to posłuchaj Jezusa, który mówi: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie»” (por. Mt 11, 28-30)

Bracie! Siostro! Czy kiedykolwiek, tak naprawdę, próbowałeś w swoim życiu Jezusa? Czy próbowałeś szukać go całym sercem w Jego Słowie, w Jego Kościele, w Sakramentach – widzialnych znakach niewidzialnej łaski, których Jezus przez Kościół udziela? Czy próbowałeś wejścia w głęboką relację z Nim? Jeśli tak, to czy wystarczająco długo? Jeśli nie, to ciesz się, że jeszcze żyjesz, masz taką możliwość i na serio spróbuj Jezusa! Wykorzystaj ten czas dla własnego dobra, dla dobra swojej duszy i zawołaj dzisiaj do Jezusa tak, jak jeszcze nigdy nie wołałeś! Z całych sił zawołaj: Przyjdź Panie Jezu! Przyjdź i pokaż mi prawdę, pokaż mi prawdziwe życie! Objaw mi Boga! Daj jakiś znak! Pokaż mi drogę do prawdziwego życia! Uwolnij mnie i wszystkich innych ludzi!
Po prostu pomódl się prosto z serca.

Pan mówi: „Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się! Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. (por. Ap 3, 19-20)

Jezus mimo drzwi zamkniętych w Twoim domu, chce wejść do Ciebie, do Twojego wnętrza: umysłu, serca, duszy. Czy otworzysz Mu drzwi do siebie samego i do swojego życia?Jezus chce wejść do Ciebie, aby przemienić swoją obecnością, pełną bezwarunkowej miłości, Twoje często smutne i bezsensowne życie! Tak właśnie, życia ludzkie smutne przez epidemię i inne zmartwienia, bezsensowne w swojej szarości i przemijalności, Jezus chce przemienić w życia pełne radości niezależnie od sytuacji na zewnątrz naszych domów. Jezus chce przemieniać ten czas fizycznego zniewolenia w duchową wolność! Chce przemieniać ten czas fizycznej stagnacji, w największą podróż życia, wgłąb siebie w poszukiwaniu Boga, bez konieczności ruszania się z domu! Odwróć swoją uwagę od kolejnych informacji o koronawirusie, nie wynoś go na 1 miejsce w swoim życiu, na którym powinien być Bóg! Módl się, daj sobie czas na rachunek sumienia z całego życia, wyznawaj przed Bogiem swoje grzechy, żałuj za nie, pojednaj się z rodziną i ze znajomymi, a kiedy będzie możliwość idź do spowiedzi i utwierdź w sobie to Boże przebaczenie mocą sakramentu, przeczytaj w końcu od początku do końca Pismo Święte, posłuchaj muzyki uwielbienia Boga, zacznij uczestniczyć codziennie we Mszy świętej, póki co przez internet, i niech to wszystko wzbudzi w Tobie głód Boga!

Jeszcze trochę musimy zostać w domu, jeszcze trochę musimy poizolować się od siebie nawzajem, i jeszcze trochę musimy ponosić te maseczki i rękawiczki, i owszem róbmy to, ale niech to nie przysłoni nam Boga i potrzebujących ludzi, niech to nie zniszczy naszych relacji, ale niech przyczyni się do jeszcze większego umiłowania Boga, wolności, międzyludzkiego braterstwa i jedności!

Zamiast koronawirusa, ukoronuj Jezusa!

Niech ten czas nie będzie zmarnowany, zacznijmy w końcu naprawdę się modlić, powróćmy do Boga, zacznijmy w końcu naprawdę tęsknić za Bogiem, Stwórcą i Ojcem, za relacją miłości do Niego i za wspólnotą ludzi wierzących Bogu, za Kościołem, który codziennie karmił każdego głodnego Ciałem i Krwią Syna Bożego, Jezusa Chrystusa! Ten czas można przemienić przez wejście w Bożą obecność, przez modlitwę, przez budowanie relacji z Bogiem Ojcem przez Jego Syna, Jezusa Chrystusa, w Duchu Świętym, Duchu Prawdy i Miłości! Dzisiaj nie smućmy się, ale radujmy się, bo Jezus, który cierpiał i umarł za nasze grzechy na krzyżu, zmartwychwstał i przynosi nam wszystkim pokój i nadzieję na nowe życie, życie w nowej, niepojętej jakości!

Pokój wam! – mówi Jezus – „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!” (por. J 14, 27), bo ten pokój jest od Jezusa Chrystusa, który był umarły, a teraz jest żyjący na wieki wieków i ma dla nas ciągle Serce pełne miłosierdzia! To Serce Jezusa, które zostało przebite naszym złem, kocha nas bezwarunkowo, jak ojciec kocha swojego jedynego syna. Serce, które pragnie odpuszczać nam grzechy, przemieniać zło w dobro i obsypywać nas wszelkimi łaskami, aby nas odkupić i zbawić na Życie wieczne! Żeby jednak zaczerpnąć z tego źródła miłosierdzia, potrzebna jest ufność do Boga, ufność w Boże miłosierdzie! Zaufanie to podstawa w każdej relacji, podobnie jest z Bogiem. Dlatego często się módl bardzo prosto: Jezu ufam Tobie!

Tak, Jezus chce nas doprowadzić do Ojca, do Życia wiecznego! Życia w Królestwie, w którym nie ma już chorób, ani głodu, ani zimna, ani wojen, ani żadnego cierpienia i śmierci, ale jest życie w pełni radości i wszelkiej obfitości dobra przez relację miłości i jedności z Bogiem w Trójcy i ze wszystkimi braćmi i siostrami, którzy pełnią wolę Boga. Miej wiarę w Jezusa Chrystusa i zaufaj Jemu, a zostanie Ci dane takie Życie! Miej wiarę w Boże miłosierdzie, módl się codziennie w godzinę śmierci Jezusa, czyli o godz. 15.00, koronką do Miłosierdzia Bożego i rozważaj Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie, jakby były podjęte przez Jezusa specjalnie dla Ciebie! Miej pewność, że miłosierdzie Boga jest większe niż Twoje i moje grzechy, większe niż wszystkie nasze grzechy razem wzięte. Połóż w Nim swoją wiarę i zaufanie, a osiągniesz Życie wieczne!

Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio!
Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem!
Albowiem Pan pocieszył swój lud,
zlitował się nad jego biednymi.
Mówił Syjon: [mówią ludzie na świecie] „Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał”.
Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała,
Ja nie zapomnę o tobie.
Oto wyryłem cię na obu dłoniach,
twe mury są ustawicznie przede Mną.” (por. Iz 49, 13-16)

„«Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.
Wierzysz w to?»”

(por. J 11, 25-26)

 

Prosty Kerygmat

Wszyscy zbłądziliśmy jak owce, każdy chodzi własną drogą, zamiast drogą Boga. Każdy człowiek żyjący na tym świecie przynajmniej 1 raz w życiu dopuścił się jakiegoś złego czynu, niesprawiedliwości, podłości. Ty też i ja też. Zapatrzeni w siebie i w doczesne życie, przestajemy być zdolni do miłowania Boga, bliźniego i dawania w ofierze własnego życia, przestajemy myśleć o życiu po tym życiu, o wieczności, do której każdy z nas zmierza. W konsekwencji takiego stanu, jesteśmy oddzieleni od Świętego Boga przepaścią nie do przebycia naszymi siłami na całą wieczność.
Jezus Chrystus, Syn Boga, z miłości do nas zstąpił z Nieba i stał się człowiekiem, przeżył życie bez najmniejszego grzechu, wszystkim dobrze czyniąc, po czym wziął na siebie nasze grzechy tak, jak bierze się czyjś dług i się go za kogoś spłaca w banku. Wchłonął w siebie nasze grzechy, aktem swojej woli uczynił siebie samego ofiarą przebłagalną, po czym pozwolił się skatować  i przybić do krzyża. Jezus umarł z naszymi grzechami na krzyżu, aby je zgładzić, aby nas od nich wyzwolić, odpuszczając je nam mocą przelanej Krwi. Jego martwe i zniszczone Ciało złożono do grobu.
Nikt Jezusowi życia nie zabrał: On mógł jeszcze w ostatniej chwili uciec od męki i śmierci, bo wiedział, co Go czeka na długo wcześniej. On sam oddał swoje życie za nas i dla nas, i sam je odzyskał (J 10, 11-18).
Minęła chwila i 3 dnia Zmartwychwstał dla nas, aby pokonać śmierć, która jest konsekwencją grzechu, aby dać człowiekowi obietnicę i nadzieję zmartwychwstania i życia wiecznego. W ten sposób stał się dla ludzkości Skałą Zbawienia, Zdrojem Miłosierdzia, z którego płynie rzeka Życia wiecznego dla wszystkich, którzy będą w Niego wierzyć.
Rzeką Życia jest Duch Święty, a Jego źródłem jest dla nas przebite Serce Jezusa. Duch daje życie, ciało na nic się nie przyda. To Duch zesłany uczniom przez Jezusa od Ojca rodzi ich na nowo, powoduje w nich rozkwit Królestwa Bożego już tu na Ziemi.
Poza spłatą długów wobec Bożej sprawiedliwości, Jezus ukazał nam miłość Boga Ojca i swoją własną miłość, miłość Syna Bożego, względem każdego z nas, objawiającą się tym, że oddał swoje Ciało i przelał Krew w ofierze przebłagania, zadośćuczynienia i dla ustanowienia Nowego Przymierza (Testamentu), umarł za nas wtedy, kiedy byliśmy wrogami, grzesznikami i buntownikami wobec Boga i Jego praw (Rz 5, 8), aby nas z Bogiem pojednać przez napełnienie tej Ofiary modlitwą: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” Bez bezwarunkowej miłości takich rzeczy się nie robi i nikt inny w historii nie zrobił tego, co zrobił dla nas Jezus, co staje się jasne, jeśli tylko zagłębi się w te tajemnice… To nie Mahomet, Kriszna czy Budda oddał za Ciebie życie. Tylko Jezus jest tym jedynym Zbawicielem, który oddał za Twoje życie wieczne swoje własne życie!
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.” (J 3, 16-18)
http://jezusimaryja.pl/kerygmat-na-epidemie/
http://jezusimaryja.pl/pascha-przez-krzyz-do-ojca/

Pascha przez Krzyż do Ojca

Jezus…
Jezu, wziąłeś swój Krzyż, który włożyli na Ciebie przywódcy religijni i państwa przy udziale i za pozwoleniem ludu. Krzyż… Dla nich narzędzie zadania Ci hańby, cierpienia i śmierci. Dla Ciebie narzędzie przejścia do Ojca, narzędzie Zbawienia, wehikuł do Nieba.

Umęczyli, ukrzyżowali. A Ty Jezu wołałeś: Ojcze! Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią! Twoja Krew woła do Ojca tylko o przebaczenie, nie o potępienie.. Na koniec jeszcze przebili Twoje martwe już Ciało. O przebite serce Jezusa! Źródło miłosierdzia! Nawet to ostateczne przebicie wykorzystałeś, aby dać nam wszystkim ostatni dowód miłości: wytrysnęła z Ciebie, z Twojego Serca Krew i Woda, na obmycie z wszelkich grzechów, na nowe Życie z Boga, na przekazanie Ducha Boga, Ducha Świętego. My Cię męczymy, Ty kochasz, my Cię krzyżujemy, Ty ciągle kochasz i przebaczasz, my Cię przebijamy, a Ty wylewasz jeszcze więcej swojego miłosierdzia na przebaczenie i pojednanie! Nie da się przewyższyć nienawiścią Twojej miłości, nie da się sprowokować Ciebie do pełnego złości odwetu, nie da się zabić Twojego Ducha Miłości, nawet jeśli dało się zabić Twoje Ciało!

Zaprawdę: gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się Twoja łaska. (por. Rz 5, 20b), ażeby w końcu przerwać błędne i śmiertelne koło zła, nienawiści, zemsty, zła, i tak aż wszyscy przesiąknęliby tym złem i się nawzajem pozabijali. Przerwać łańcuch zła przebaczeniem i pojednaniem, którego źródło jest w miłości i miłosierdziu, czyli w Tobie Jezu,  mój Zbawicielu!

O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z najświętszego Serca Jezusa, jako zdrój miłosierdzia dla nas! Źródło przebaczenia i Życia wiecznego! Obmyj nas i uzdrów na Życie wieczne!

Czy można coś jeszcze zrobić dla człowieka, żeby go oczyścić i wyzwolić spod władzy grzechu i szatana? Coś więcej od dania z miłości i z miłością własnego Ciała i Krwi, własnego sprawiedliwego życia, pełnego wyrzeczeń i miłosierdzia wobec potrzebujących na ofiarę przebłagalną za życie ludzi złych, grzesznych, egoistycznych? Czy można zrobić w sobie coś lepszego niż zabić w sobie wrogość, odrzucić żądanie sprawiedliwości na rzecz miłosierdzia i dać własne życie i przebaczenie swoim katom? Boża sprawiedliwość osądziła, że nie: już nic lepszego zrobić nie można, Dzieło Odkupienia zostało wykonane. Boże miłosierdzie uobecniało się w Jezusie z Nazaretu przez całe Jego życie, aby osiągnąć w Ukrzyżowanym granicę fizycznej manifestacji. Jezus ukazał sobą całe Boże miłosierdzie i ukazuje je dalej, już jako Zmartwychwstały Bóg miłosierdzia. Dlatego sam o sobie mówi i może uczciwie powiedzieć: Jestem miłością i miłosierdziem samym!

Duchu miłości i miłosierdzia, pokoju, cierpliwości, łaskawości, dobroci, wierności, skromności wstrzemięźliwości, cichości, zstąp na Kościół!
Duchu litości, ofiary i przebaczenia, nasz adwokacie, Paraklecie, zstąp na Kościół!

Weronika (Nike)
Podeszłaś do Jezusa pomimo zakazującego prawa, pomimo strachu o własne życie i ewentualne przykre konsekwencje. Podeszłaś do Jezusa i otarłaś Mu twarz, żeby cokolwiek jeszcze widział na dalszej drodze… żeby choć przez chwilę z Nim jeszcze pobyć, żeby spojrzeć Mu w oczy z wdzięcznością i współczuciem, żeby dodać Mu otuchy, pocieszyć swoją obecnością i kochającym sercem.

Duchu miłości, współczucia i męstwa, zstąp na Kościół!

Szymon z Cyreny
Zmusili cię do dźwigania krzyża „jakiegoś” skazańca. Nie byłeś zadowolony z tego powodu. Jednak z każdym wspólnym krokiem przemieniałeś swoje nastawienie, zacząłeś Mu współczuć,  zobaczyłeś w Nim KOGOŚ, osobę. Cierpiącą osobę, potrzebującą pomocy. Z początkowej niechęci do dźwigania krzyża, zacząłeś robić to z empatii, z litości dla skatowanego człowieka, nie będącego w stanie iść dalej samodzielnie i z oburzenia na świat, który znęca się ponad wszelką miarę nad kruchą istotą ludzką…

Duchu męstwa, litości i współczucia zstąp na Kościół!

Jan…
Janie, Ty szedłeś za Jezusem i widziałeś Jego mękę. Co Ty mogłeś zrobić?
Cóż może zrobić jeden mały uczeń, wobec całego świata, wobec przewodników ludu mających władzę, wobec władzy państwowej?
Cierpiałeś, złościłeś się, może i momentami krzyczałeś do ludu:
Co wy robicie?! Przestańcie! On nic złego nie uczynił! On jest sprawiedliwy!
Byłeś bezsilny wobec władzy i tłumu. Szedłeś razem z Maryją i innymi wiernymi uczennicami. Szedłeś za Panem wiernie do końca, aż pod krzyż, aż po Jego śmierć. W nagrodę Pan Tobie przekazał dar synostwa wobec Maryi, oddał Ciebie pod macierzyństwo Maryi. W Tobie umiłowany uczniu, Jezus widział wszystkich swoich umiłowanych uczniów. Obiecał, że nie pozostawi ich sierotami i swoim Słowem zrodził im Matkę, aby ona teraz rodziła ich powtórnie z Ducha Świętego na podobieństwo Jezusa, dla Jezusa i dla Ojca.

Duchu miłości, wierności zstąp na Kościół!
Duchu czci dla matki i ojca, zstąp na Kościół!

Maryja…
Maryjo, Ty szłaś za Jezusem i widziałaś Jego mękę. Co Ty mogłaś zrobić? Cierpiałaś i modliłaś się. Nie krzyczałaś, nie pisałaś na szybko petycji do władz państwowych i religijnych o uwolnienie Syna, nie namawiałaś ludu, żeby zmienili zdanie i Chciałaś raczej być tak blisko Jezusa, jak to  było możliwe. Weszłaś raczej w duchowe zjednoczenie z Jezusem, robiłaś w duchu to, co On: przebaczałaś. Przebaczyłaś wszystkim katom swojego Syna. Przebaczyłaś mi…

Szłaś za Jezusem, Barankiem Bożym, jak mała cicha owieczka, owieczka Baranka. Szłaś Drogą Krzyżową swojego Syna, przeżywając swoją własną Drogę Krzyżową. Na koniec, kiedy serce Ci pękało z cierpienia, Jezus dał Ci ostatnie Słowo, a z nim umiłowanego ucznia i polecenie stania się dla niego matką. Dla niego, Jana, i wszystkich umiłowanych uczniów.

Ty Maryjo jesteś przedostatnim darem Jezusa dla uczniów. Zaraz po Eucharystii i sakramencie Ciała i Krwi, Jezus daje nam Ciebie. Zaraz po daniu nam Ciebie, przekazuje ostatni dar: Ducha Świętego.
Maryjo, coś w Tobie musiało umrzeć, żeby coś nowego się narodziło. Maryja Matka Jezusa z Nazaretu wewnętrznie umiera wraz z Synem, po Jego słowach jednak, rodzi się jako Matka uczniów Jezusa z Nazaretu, Matka Kościoła.
Maryjo, Matko nasza, teraz pomóż nam się powtórnie narodzić z Ducha Świętego na podobieństwo Jezusa, dla Jezusa i dla Ojca!

Duchu miłości i miłosierdzia, pokoju, cierpliwości, łaskawości, dobroci, wierności, skromności wstrzemięźliwości, cichości, zstąp na Kościół!
Duchu litości, ofiary i przebaczenia, nasz adwokacie, Paraklecie, zstąp na Kościół!
Duchu powtórnych narodzin z Boga, zstąp na Kościół!
Duchu ożywicielu, zstąp na Kościół i spraw, aby zmartwychwstał!

Miłosierdzie Boże i epidemia cz. 2 – z Dzienniczka s. Faustyny

Dz 206
„Na drugi dzień po Komunii św. usłyszałam głos: – córko Moja – patrz w przepaść miłosierdzia Mojego i oddaj temu miłosierdziu Mojemu cześć i  chwałę, a uczyń to w ten sposób – zbierz wszystkich grzeszników z całego świata i zanurz ich w przepaść miłosierdzia Mojego. Pragnę się udzielać duszom, dusz pragnę – córko Moja. W święto Moje – w święto Miłosierdzia, będziesz przebiegać świat cały i sprowadzać będziesz dusze zemdlone do źródła miłosierdzia Mojego. Ja je uleczę i wzmocnię.”

 

Dz. 1074 – 1075 – 1076
Kiedy poszłam na adorację, usłyszałam te słowa: córko Moja umiłowana, zapisz te słowa, że odpoczęło Serce Moje dziś w klasztorze tym. Mów światu o Moim miłosierdziu, o Mojej miłości.  Palą Mnie płomienie miłosierdzia, pragnę je wylewać na dusze ludzkie.
O jaki Mi ból sprawiają, kiedy ich przyjąć nie chcą.

Córko Moja, czyń co jest w twej mocy w sprawie rozszerzenia czci miłosierdzia Mojego, Ja dopełnię czego ci nie dostawa.
Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego Serca Mojego, a Ja ich napełnię pokojem.
Powiedz, córko Moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym.
Kiedy dusza zbliża się do Mnie z ufnością napełniam ją takim ogromem łaski, że sama w sobie tej łaski pomieścić nie może, ale promieniuje na inne dusze.

Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia Mojego osłaniam je przez całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem. W tej ostatniej godzinie nic dusza nie ma na swą obronę, prócz miłosierdzia Mojego, szczęśliwa dusza, która przez życie zanurzała się w zdroju Miłosierdzia, bo nie dosięgnie jej sprawiedliwość
Napisz – wszystko co istnieje, jest zawarte we wnętrznościach Mojego
miłosierdzia głębiej, niż niemowlę w łonie matki. Jak boleśnie rani Mnie niedowierzanie Mojej dobroci. Najboleśniej ranią Mnie grzechy nieufności.”

Dz. 402
„Kiedy się żegnałam z rodzicami i poprosiłam ich o błogosławieństwo, uczulam moc laski Bożej, która spłynęła na moja duszę. Ojciec, matka i matka chrzestna wśród łez błogosławili mi i życzyli jak największej wierności lasce Bożej i prosili, żebym nigdy nie zapomniała, jak wiele mi Bóg łask udzielił, powołując mnie do życia zakonnego. Prosili o modlitwę. Pomimo, że wszyscy płakali, ja ani jednej łezki nie uroniłam, starałam się być mężną i pocieszałam ich wszystkich, jak mogłam, przypominając im niebo, ze tam już nie będzie rozłąki. Stasio odprowadził mnie do auta, mówiłam mu, jak bardzo Bóg kocha dusze czyste, upewniłam go, że Bóg jest z niego zadowolony. Kiedy mu mówiłam o dobroci Bożej, i jak o nas myśli, rozpłakał się jak małe dziecko i nie dziwiłam się jemu, bo jest to duszyczka czysta, więc łatwo poznaje Boga.”

Dz. 1142
„4.VI. Dziś uroczystość Najświętszego Serca Jezusa . W czasie Mszy św. miałam poznanie Serca Jezusa, jakim ogniem miłości płonie ku nam, jest morzem miłosierdzia; wtem usłyszałam głos: apostołko Mojego miłosierdzia, głoś światu całemu o tym niezgłębionym miłosierdziu Moim, nie zniechęcaj się trudnościami, jakie napotykasz w głoszeniu
Mojego miłosierdzia. Te trudności które cię tak boleśnie i dotykają są potrzebne dla twego uświęcenia i dla wykazania, że dzieło to Moim jest. Córko Moja bądź pilna w zapisywaniu każdego zdania, które do ciebie mówię o Moim miłosierdziu, bo to jest dla wielkiej liczby dusz, które korzystać z tego będą.

Dz. 1146
[Niech pokładają] nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego.
Córko Moja, pisz o Moim miłosierdziu dla dusz znękanych. Rozkosz mi sprawiają dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam, łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go
w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu Swoim. Napisz: nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia Mojego. Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości Mojej…”

Dz. 1728 Sprawiedliwość albo miłosierdzie
„Napisz: – Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.

Dz. 1155 Wola Pana
„Dał mi Pan poznać w trzech jakby odcieniach Swą wolę, lecz to jedno jest.
Pierwsze jest, gdzie dusze odosobnione od świata palić się będą w ofierze przed tronem Bożym i upraszać miłosierdzie dla świata całego… I wypraszać błogosławieństwo dla kapłanów j modlitwą swoją przygotowywać będą świat na ostateczne przyjście Jezusa.
Drugie: – jest modlitwa połączona z czynem miłosierdzia. Szczególnie bronić będą duszy dziecka przed złym. Modlitwa i czyn miłosierdzia zawiera w sobie wszystko, co te dusze czynić mają, a do grona ich mogą być przy jęte nawet najbiedniejsze i w egoistycznym świecie będą się starały rozbudzić miłość, miłosierdzie Jezusa.
Trzecie: – jest modlitwa i uczynność miłosierdzia nieobowiązująca żadnym ślubem, lecz za ich wykonanie będą mieli udział we wszystkich zasługach i przywilejach całości. Do tego odcienia mogą należeć wszyscy ludzie na świecie żyjący. Członek tego odcienia powinien przynajmniej jeden uczynek dziennie spełnić miłosierdzia, przynajmniej, a może ich być wiele gdyż każdemu jest go łatwo spełnić, a nawet najbiedniejszemu, bo jest potrójne wykonanie miłosierdzia: słowo miłosierne – przez przebaczenie i pocieszanie; drugie, – gdzie nie możesz słowem to modlić się – i to jest miłosierdzie; trzecie uczynki miłosierdzia. A gdy przyjdzie dzień ostatni, z tego sądzeni będziemy i według tego otrzymamy wyrok wieczny.

Dz. 1160 O karze
„Kiedy raz zapytałam P. Jezusa, jak może znieść tyle występków i różnych zbrodni nie karze ich, odpowiedział mi Pan: – na ukaranie mam wieczność, a teraz przedłużam im czas miłosierdzia, ale biada im, jeżeli nie poznają czasu nawiedzenia Mego. Córko Moja, sekretarko Mojego miłosierdzia, nie tylko cię obowiązuje pisanie i głoszenie o Moim miłosierdziu, ale wypraszaj im łaskę, aby i oni uwielbili Moje miłosierdzie.

Dz. 1484 Rozmowa miłosiernego Boga z duszą grzeszną
Jezus: nie lękaj się duszo grzeszna swego Zbawiciela. Pierwszy zbliżam się do ciebie, bo wiem, że sama z siebie nie jesteś, zdolna wznieść się do Mnie. Nie uciekaj dziecię od Ojca swego, chciej wejść w rozmowę sam na sam ze swym Bogiem miłosierdzia, Który Sam chce ci powiedzieć słowa przebaczenia i obsypać cię Swymi łaskami O, jak droga Mi jest dusza twoja. Zapisałem cię na rękach Swoich. I wyryłaś się głęboką raną w Sercu Moim.
– Dusza: Panie, słyszę głos Twój, który mnie wzywa, abym wróciła ze złej drogi, ale nie mam ani odwagi, ani siły.
– Jezus: Jam jest siłą twoją, Ja ci dam moc do walki.
– Dusza: Panie, poznaję świętość Twoją i lękam się Ciebie.
– Jezus: Czemuż się lękasz, dziecię Moje, Boga miłosierdzia? Świętość Moja nie przeszkadza Mi, abym ci był miłosierny. Patrz duszo, dla ciebie założyłem tron miłosierdzia na ziemi, a tym tronem jest Tabernakulum i z tego tronu miłosierdzia pragnę zstępować do serca twego. Patrz, nie
otoczyłem cię ani świtą, ani strażą, masz przystęp do Mnie w każdej chwili, o każdej dnia porze chcę z tobą mówić i pragnę ci udzielać łask.
– Dusza: Panie, lękam się, czy mi przebaczysz tak wielką liczbę grzechów, trwogą mnie napełnia moja nędza.
– Jezus: większe jest miłosierdzie Moje, aniżeli nędze twoje i świata całego. Kto zmierzył dobroć Moją? Dla ciebie zstąpiłem z nieba na ziemię, dla ciebie pozwoliłem przybić się do krzyża, dla, ciebie pozwoliłem otworzyć włócznią Najświętsze Serce Swoje i otworzyłem ci źródło miłosierdzia, przychodź i czerp łaski z tego źródła naczyniem ufności. Uniżonego serca nigdy nie odrzucę, nędza twoja utonęła w przepaści Miłosierdzia Mojego. Czemuż byś miała przeprowadzać ze Mną l spór o nędzę twoją. Zrób mi przyjemność, że mi oddasz wszystkie swe biedy i całą nędzę, Ja cię napełnię skarbami łask.
– Dusza: Zwyciężyłeś, o Panie, kamienne serce moje dobrocią Swoją, oto z ufnością i pokorą zbliżam się do Trybunału Miłosierdzia Twego, rozgrzesz mnie Sam ręką zastępcy Swego. O Panie, czuję jak spłynęła łaska i pokój w moją biedną duszę. Czuję, że mnie na wskroś ogarnęło Miłosierdzie Twoje,
Panie. Więcej mi przebaczyłeś, aniżeli się ośmielałam spodziewać, albo pomyśleć byłam zdolna. Dobroć Twoja przewyższyła wszystkie moje pragnienia. A teraz zapraszam Cię do serca swego przejęta wdzięcznością za tyle łask. Błądziłam, jak dziecię marnotrawne po manowcach, a Tyś mi nie przestawał być Ojcem. Pomnażaj we mnie miłosierdzie Twoje, bo widzisz jak słabą jestem.
– Jezus: Dziecię, nie mów już o nędzy swojej, bo Ja już o niej nie pamiętam. Posłuchaj, dziecię Moje. Co ci pragnę powiedzieć, przytul się do Ran Moich i czerp ze Źródła Żywota wszystko, czegokolwiek serce twoje zapragnąć może. Pij pełny mi ustami ze Źródła Żywota, a nie ustaniesz w podróży. Patrz w blaski Miłosierdzia Mojego, a nie lękaj się nieprzyjaciół swego zbawienia. Wysławiaj Moje Miłosierdzie.

Dz. 1487 Rozmowa miłosiernego Boga z duszą cierpiącą
– Jezus: duszo, widzę cię tak bardzo cierpiącą, widzę, te nie masz siły nawet mówić ze Mną. Oto Ja Sam będę mówił do ciebie duszo. Chociażby cierpienia twoje były największe. to nie trać spokoju ducha, ani się poddawaj zniechęceniu. Jednak powiedz Mi, dziecię Moje, kto się odważył zranić twoje serce? Powiedz Mi o wszystkim, powiedz. Mi o wszystkim, bądź szczera w postępowaniu ze Mną, odsłoń Mi wszystkie rany swego serca, Ja je uleczę, a  cierpienie twoje stanie się źródłem uświęcenia twego.
– Dusza: Panie, tak wielkie i rozmaite są moje cierpienia. a wobec ich długotrwałości ogarnia mnie już zniechęcenie.
– Jezus: dziecię Moje, zniechęcać się nie można, wiem, że Mi ufasz bez granic, wiem, że znasz Moją dobroć i miłosierdzie, więc może pomówimy w szczegółach o wszystkim co ci najwięcej na Sercu leży.
– Dusza: tak dużo mam różnych rzeczy, że nie wiem o czym wpierw mówić, jak to wszystko wypowiedzieć.
– Jezus: mów do Mnie po prostu, jak przyjaciel z przyjacielem. No, powiedz mi dziecię Moje, co cię wstrzymuje na drodze świętości?
– Dusza: brak zdrowia wstrzymuje mnie na drodze świętości, nie mogę spełniać obowiązków, ot, jestem takim popychadłem. Nie mogę się  umartwiać, pościć surowo, jak czynili święci, to znów nie dowierzają, że jestem chora i przyłącza się do fizycznego cierpienia moralne i wiele z tego wypływa upokorzeń. Widzisz Jezu, jak tu zostać świętą?
– Jezus: dziecię, prawda, to wszystko jest cierpieniem, ale innej drogi nie ma do nieba, prócz drogi krzyżowej. Ja Sam przeszedłem ją pierwszy. Wiedz o tym, że jest to najkrótsza i najpewniejsza droga.
– Dusza: Panie, znowu nowa przeszkoda i trudność na drodze świętości, dlatego, że jestem Ci wierna, prześladują mnie i wiele z tego powodu zadają mi cierpień.
– Jezus: wiedz o tym, że dlatego, że nie jesteś z tego świata, świat cię ma w nienawiści. Mnie on wpierw prześladował, to prześladowanie jest znakiem, że wiernie idziesz Moimi śladami.
– Dusza: Panie, znowu mnie zniechęca, że mnie nie rozumieją ani przełożeni. ani spowiednik w moich wewnętrznych cierpieniach. Ciemności zamroczyły umysł mój i jak tu postępować naprzód? Tak mnie jakoś to wszystko zniechęca i myślę, że to nie dla mnie wyżyny świętości.
– Jezus: Oto Moje dziecię, tym razem dużoś Mi powiedziała. Wiem o tym, że jest to wielkie cierpienie, być niezrozumianą i to jeszcze przez tych, których się kocha i przed którymi nasza szczerość jest wielka, ale niech ci wystarczy  to, że Ja cię rozumiem we wszystkich biedach i nędzach twoich. Cieszy Mnie twoja głęboka wiara, jaką masz mimo wszystko dla zastępców Moich, ale wiedz o tym, że ludzie duszy całkowicie nie zrozumieją. bo jest to nad ich możność, dlatego Ja Sam zostałem na ziemi, aby twe serce zbolałe pocieszyć i krzepić twą duszę, abyś nie ustała w drodze. Mówisz, że ciemności wielkie zasłaniają ci umysł, a więc czemuż nie przychodzisz w tych chwilach do Mnie, Który jestem Światłością i mogę w jednej chwili wlać w duszę twoją tyle światła i zrozumienia świętości, że w żadnych księgach nie wyczytasz tego, żaden spowiednik nie jest zdolny tak pouczyć i oświecić duszy. Wiedz jeszcze, że te ciemności, na które się żalisz wpierw przeszedłem dla ciebie w Ogrodzie Oliwnym. Dusza Moja była ścieśniona śmiertelnym smutkiem i tobie daję cząstkę tych cierpień, dla  Mojej szczególnej miłości ku tobie i dla wysokiego stopnia świętości, jaki ci  przeznaczam w niebie. Dusza cierpiąca jest najbliżej Mego Serca.
– Dusza: ale jeszcze jedno, Panie, co robić, jeśli jestem odepchnięta i odrzucona od ludzi, a szczególnie od tych, na których miałam prawo liczyć i to w chwilach największej potrzeby?
– Jezus: dziecię Moje, zrób sobie postanowienie, aby nigdy nie opierać się na ludziach. Wiele dokażesz, jeżeli zdasz się całkowicie na Moją wolę i powiesz: nie jako ja chcę, ale jako jest wola Twoja, o Boże, niech mi się stanie. Wiedz, że te słowa wypowiedziane z głębi serca, w jednej chwili wynoszą duszę na szczyty świętości. W takiej duszy mam szczególne upodobanie, taka dusza oddaje Mi wielką chwałę, taka dusza napełnia niebo wonią swej cnoty, ale wiedz, że tę siłę, którą masz w sobie do znoszenia cierpień musisz zawdzięczać częstej Komunii św., a więc przychodź często do tego źródła miłosierdzia i czerp naczyniem ufności cokolwiek ci potrzeba.
– Dusza: Dzięki Ci Panie za Twoją dobroć niepojętą, żeś raczył zostać z nami na tym wygnaniu i mieszkasz z nami, jako Bóg miłosierdzia i siejesz wokoło siebie blask Swej litości i dobroci, a w świetle Twych promieni miłosierdzia, poznałam jak bardzo mnie miłujesz.”

Dz. 1540
„28.1.(1938) Dziś powiedział mi Pan: zapisz córko Moja te słowa: Wszystkim duszom, które uwielbiać będą to Moje miłosierdzie i szerzyć jego cześć, zachęcając inne dusze do ufności w Moje miłosierdzie: dusze te w godzinę śmierci, nie doznają przerażenia; Miłosierdzie Moje osłoni je w tej ostatniej walce. . .

Dz 1541
Córko Moja, zachęcaj dusze do odmawiania tej koronki, którą ci podałem. Przez odmawianie tej koronki podoba Mi się dać wszystko o co mnie prosić będą. Zatwardziali grzesznicy, gdy ją odmawiać będą, napełnię dusze ich spokojem., a godzina śmierci ich będzie szczęśliwa. Napisz to dla dusz strapionych; gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów. gdy się odsłoni przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza ale z ufnością niech się rzuci w ramiona Mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do Mojego litościwego Serca, one mają pierwszeństwo do Mojego miłosierdzia.
Powiedz, że żadna dusza, która wzywała miłosierdzia Mojego nie zawiodła się, ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci Mojej.
Napisz, gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem, a duszą konającą nie jako Sędzia
sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny.

Ufaj w Boże miłosierdzie, odmawiaj koronkę do Bożego Miłosierdzia, czcij miłosiernego Jezusa w Jego wizerunku (obrazie) oraz przyzywaj Jego Imienia, a będziesz Zbawiony!

 

Schowaj miecz

Na to rzekł Jezus do Piotra: «Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?»” (por. J 18, 11)

„A przeto, umiłowani moi, skoro zawsze byliście posłuszni, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem nie tylko w mojej obecności, lecz jeszcze bardziej teraz, gdy mnie nie ma Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą. Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie. Trzymajcie się mocno Słowa Życia (…)” (por. Flp 2, 12-16)

Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, abym ja – czy to gdy przybędę i ujrzę was, czy też będąc z daleka – mógł usłyszeć o was, że trwacie mocno w jednym duchu, jednym sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię, i w niczym nie dajecie się zastraszyć przeciwnikom. To właśnie dla nich jest zapowiedzią zagłady, a dla was zbawienia, i to przez Boga. Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć, (…) (por. Flp 1, 27-29)

„Przypomnijcie sobie dawniejsze dni, kiedyście to po oświeceniu wytrzymali wielką nawałę cierpień, już to będąc wystawieni publicznie na szyderstwa i prześladowania, już to stawszy się uczestnikami tych, którzy takie udręki znosili.
Albowiem współcierpieliście z uwięzionymi, z radością przyjęliście rabunek waszego mienia, wiedząc, że sami posiadacie majętność lepszą i trwającą.
Nie pozbywajcie się więc nadziei waszej, która ma wielką zapłatę.
Potrzebujecie bowiem wytrwałości, abyście spełniając wolę Bożą, dostąpili obietnicy.

Jeszcze bowiem za krótką, za bardzo krótką chwilę przyjdzie Ten, który ma nadejść, i nie spóźni się.” (por. Hbr 10, 32-37)

„(…) a On położył na mnie prawą rękę, mówiąc:
«Przestań się lękać!
Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący.
Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków
i mam klucze śmierci i Otchłani (por. Ap 1, 17-18)

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię

Wierzę, że przez powszechny w Kościele brak Mszy świętych z fizycznym udziałem Ludu (udział duchowy to już nie to samo), Pan Jezus daje nam znak, skłaniający do nawrócenia w:
– przeżywaniu naszego chrześcijaństwa,
– składaniu i przeżywaniu Najświętszej Ofiary Mszy świętej,
– przyjmowaniu Komunii świętej i wchodzenia z Nim w jedność ciał i dusz,
oraz w ogóle do przemiany powierzchowności w relacji z Nim i z Ojcem na relację prawdziwie głęboką, żywą w każdej chwili dnia, dającą świadectwo w każdej nadarzającej się sytuacji.
Zdaje się, jakby Jezus mówił bardzo mocne słowa, wzywające do kompletnego nawrócenia swojego Kościoła, aby wynieść go na wyżyny duchowe, o których Jezus mówił pewnej kobiecie z Samarii, kiedy ta powiedziała:
Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».
Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie» (J 4, 20-24)
To ewidentny znak, że Słowo to było czytane w 1 niedzielę z ograniczeniami dla wiernych, wezwanych powszechnie do udziału we Mszy św. na sposób duchowy (16.03.2020r.)
«Co mi po mnóstwie waszych ofiar? – mówi Pan.
Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców.
Krew wołów i baranów, i kozłów mi obrzydła.
Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was,
żebyście wydeptywali me dziedzińce?
Przestańcie składania czczych ofiar!
Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań…
Nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości. Nienawidzę całą duszą  waszych świąt nowiu i obchodów; stały Mi się ciężarem;  sprzykrzyło Mi się je znosić!
Gdy wyciągniecie ręce,  odwrócę od was me oczy.
Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham.
Ręce wasze pełne są krwi.
Obmyjcie się, czyści bądźcie!
Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu!
Przestańcie czynić zło!
Zaprawiajcie się w dobrem!
Troszczcie się o sprawiedliwość,
wspomagajcie uciśnionego,
oddajcie słuszność sierocie,
w obronie wdowy stawajcie!
Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan.
Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją;
choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna.
Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać.
Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi».
Albowiem usta Pańskie [to] wyrzekły.” (Iz 1, 11-20)
Dlatego jakże potrzebna jest pokuta i przebłaganie Boga za grzechy…
http://jezusimaryja.pl/przeblaganie-boga-w-czasie-epidemi-kerygmat/
Ponieważ Ja, Pan, nie odmieniam się, więc dlatego wy, synowie Jakuba, nie jesteście zniszczeni, [choć poczynając] od dni waszych przodków, odstępowaliście od mych praw i nie przestrzegaliście ich. Nawróćcie się do Mnie, a Ja zwrócę się znowu ku wam, mówi Pan Zastępów. Wy jednak pytacie: pod jakim względem mamy się nawrócić? Alboż godzi się człowiekowi oszukiwać Boga, jak wy Mnie oszukujecie? Pytacie: W czym oszukaliśmy Cię? W dziesięcinach i ofiarach. Jesteście zupełnie przeklęci, bo wy – i to cały naród – ustawicznie Mnie oszukujecie! Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, a wtedy możecie Mnie doświadczać w tym – mówi Pan Zastępów – czy wam nie otworzę zaworów niebieskich i nie zleję na was
błogosławieństwa w przeobfitej mierze. ” (Ml 3, 6-10)
Teraz zaś do was, kapłani, odnosi się następujące polecenie: Jeśli nie usłuchacie i nie weźmiecie sobie do serca tego, iż macie oddawać cześć memu imieniu, mówi Pan Zastępów, to rzucę na was przekleństwo i przeklnę wasze błogosławieństwo, a przeklnę je dlatego, że sobie nic nie bierzecie do serca. Oto Ja odetnę wam ramię i rzucę wam mierzwę w twarz, mierzwę waszych ofiar świątecznych – i położę was na niej. Przekonacie się, że istotnie wydałem co do was to postanowienie dla podtrzymania mojego przymierza z Lewim, mówi Pan Zastępów. Przymierze moje z nim było [przymierzem] życia i pokoju. Nałożyłem na niego obowiązek czci i okazywał Mi cześć, i korzył się przed mym imieniem. Wierność wobec Prawa była w jego ustach, a niegodziwości nie znaleziono na jego wargach. W pokoju i prawości postępował ze Mną i wielu odciągnął od grzechu. Wargi kapłana bowiem powinny strzec wiedzy, a wtedy pouczenia będą szukali u niego, bo jest on wysłannikiem Pana Zastępów. Wy zaś zboczyliście z drogi, wielu doprowadziliście do sprzeniewierzenia się Prawu, zerwaliście przymierze Lewiego, mówi Pan Zastępów.  A przeto z mojej woli jesteście lekceważeni i macie małe znaczenie wśród całego ludu, ponieważ nie trzymacie się moich dróg i stronniczo udzielacie pouczeń. (Ml 2, 1-9)
Syn powinien czcić ojca, a sługa swego pana. Lecz skoro Ja jestem Ojcem, gdzież jest cześć moja, a skoro Ja jestem Panem, gdzież szacunek dla Mnie? [To] mówi Pan Zastępów do was, o kapłani: Lekceważycie imię moje, a jednak pytacie: Czym to okazaliśmy lekceważenie Twemu imieniu? Oto przynosicie na mój ołtarz potrawy skażone, a pytacie: Czym go skaziliśmy? Tym, że [przynosząc je, niejako] powiadacie: Oto stół Pański jest w pogardzie. Gdy bowiem przynosicie ślepe [zwierzę] na ofiarę, czyż nie jest to rzeczą złą? Albo gdy przynosicie chrome i chore, czyż to nic złego? Ofiarujże to twemu namiestnikowi! – czy będzie mu miłe i czy życzliwie cię przyjmie? – mówi Pan Zastępów. A teraz zwracajcie się z prośbą do Boga, aby się zmiłował nad wami. Wyście popełnili to [zło] – czy więc On będzie przychylny dla kogokolwiek z was? – pyta Pan Zastępów.
Niechby ktoś spośród was raczej zamknął drzwi [świątyni], byście nie zapalali świateł na ołtarzu moim nadaremnie. Nie mam Ja upodobania do was, mówi Pan Zastępów, ani Mi nie jest miła ofiara z waszej ręki.
Albowiem od wschodu słońca aż do jego zachodu  wielkie będzie imię moje między narodami, a na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany
imieniu memu i ofiara czysta.
Albowiem wielkie będzie imię moje między narodami – mówi Pan Zastępów.
Wy zaś bezcześcicie je, mówiąc: Stół Pański jest splugawiony, bo składane na nim ofiary są miernej wartości.” (por. Ml 1, 6-12)
Wyrzekł Pan: Ponieważ ten lud zbliża się do Mnie tylko w słowach,
i sławi Mnie tylko wargami, podczas gdy serce jego jest z dala ode Mnie;
ponieważ cześć jego jest dla Mnie tylko wyuczonym przez ludzi zwyczajem,
dlatego właśnie Ja ponowię niezwykłe działanie cudów i dziwów z tym ludem: zginie mądrość jego myślicieli, a rozum jego mędrców zaniknie.
Biada tym, którzy się kryją przed Panem, aby zataić swe zamysły,
których czyny osnute są cieniem i którzy mówią: «Kto nas zobaczy i kto nas pozna?” (por. Iz 29, 13-15)
W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej [wcale nie], powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie»” (por. Łk 13, 1-5)
Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię?” (Łk 6, 46)
Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!” (por. Mt 7, 21)
Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”; lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”.  Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości! (por. Łk 13, 23-27)
«Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»” (por. Mk 1, 15)

Próba wiary na pustyni

Czytania 31.03.2020r.

Lb 21, 4-9

„Od góry Hor szli Izraelici w kierunku Morza Czerwonego, aby obejść ziemię Edom; podczas drogi jednak lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: «Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny».” (por. Lb 21, 4-5)

Kościół został obecnie wyprowadzony przez Pana na pustynię – nie ma dla Ludu Bożego prawdziwego pokarmu, Chleba z Nieba – Ciała Jezusa, nie ma prawdziwego napoju, Krwi Jezusa. Ta sytuacja potrwa jeszcze długo i będzie próba cierpliwości. Jest dostępna tylko Komunia duchowa, która dla wielu jest „mizerną” alternatywą, wywołującą jedynie tęsknotę za rzeczywistą Komunią Ciał i Dusz… Jest to jednak próba, w której Pan oczekuje posłuszeństwa, cierpliwości i lojalności względem Pasterzy, wierności Kościołowi i.. ugryzienia się w język, kiedy przychodzi pokusa szemrania, obmawiania, rzucania oszczerstwami w Pasterzy. Celem tej wędrówki Ludu-Kościoła jest odnowienie jego chrztu, tzn. zanurzenia w imieniu Ojca i Syna i Ducha Świętego, potwierdzenie wyrzeczenia się szatana oraz odnowienie wiary i przyrzeczeń wobec Boga. Jeśli w Ludzie pojawia się „szemranina” i obmowy przewodników, to jak muchy do kupy zlecą się Złe duchy, aby dopełnić dzieła… co Pan w swej sprawiedliwości dopuszcza. Dlatego napisane jest dalej:

Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli więc ludzie do Mojżesza, mówiąc: «Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże». I wstawił się Mojżesz za ludem.” (por. Lb 21, 6-7)

Te węże tak wtedy, jak i teraz, to przed pełzającymi gadami, demony, rujnujące pokój ducha, kąsające i wstrzykujące w umysł swój jad buntu przy każdej sytuacji tak, aby podburzyć Lud i złamać jedność. Trucizna jadu lub po prostu jad może być „mrożący” – od węży i może być „palący” – od skorpionów (por. Pwt 8, 15; Łk 10, 19; Ap 9, 1-12). Chodzi o różne rodzaje pokus, skłaniających do różnych zachowań:
1) węże – symbol pokusy prowadzącej do nieposłuszeństwa i obojętności wobec Prawa i Słowa Bożego. Kiedy wąż ugryzie człowieka, robi się mu zimno i w końcu umiera, podobnie jak grzech zrodzony z powyższych pokus, wywołuje w duszy brak wiary i miłości, niewytrwałość, duchową letniość, oziębłość, obojętność i ostatecznie śmierć duchową;
2) skorpiony – kiedy skorpion ugryzie człowieka, robi się mu gorąco i w końcu umiera. Skorpion to symbol pokusy opartej o pożądanie, „rozpalającej” pragnienia, zmysły i prowadzącej do grzechu gniewu, zazdrości, chciwości, nienawiści, itp. „palące sprawy”. Podobnie, jak w przypadku jadu węża, człowiek kończy śmiercią, w tym przypadku przez niekontrolowany wzrost pożądliwości i skokowy przyrost liczby i ciężaru grzechów. Życiowym przykładem jestem ja, który to piszę, a biblijnym przykładem jest król Dawid, który od zwykłego lenistwa (nie wyruszył ze swoim wojskiem na swoją wojnę, jak zawsze), przeszedł przez zmysłową pożądliwość do cudzołóstwa, oszustwa z planowaniem morderstwa swojego oddanego żołnierza, w końcu swoimi rozkazami wydał wyrok śmierci na tego człowieka, z którego żoną popełnił cudzołóstwo i wziął sobie ją sam za żonę (por. 2 Sm 11, 1-26, 2 Sm 12, 1-14). Jeśli w porę człowiek nie opamięta się, nie wróci do Boga, nie wyzna przed Bogiem grzechu i nie będzie błagał o przebaczenie, to umrze duchowo.

Napisane jest „Zesłał więc Pan na lud węże (…)” szemranie jest przyczyną, dla której pojawia się skutek w postaci obecności demonów. Kiedy Pan odejmuje rękę chroniącą człowieka przed Złym, to w ten sposób dopuszcza działanie Złego. Odejmuje swą rękę i dopuszcza Złego dla uszanowania wolnej woli człowieka, bo to człowiek swoim wewnętrznym wyborem i postępowaniem oddziela się od Pana, na mocy swojej wolnej woli. Musi jednak przyjąć pełne konsekwencje oddzielenia się od Boga, Źródła Życia i Światłości pełnej Miłości, co Pan w swej sprawiedliwości dopuszcza. Konsekwencje, które prowadząc przez wstyd, samotność i poczucie oddzielenia od wszystkich, cierpienie, ból, chorobę, przekleństwo, nienawiść do wszystkiego, własnego życia i Boga, a ostatecznie sprowadzają duchową śmierć – oddzielenie od Boga NA ZAWSZE – piekło.

Pan Bóg przez wzgląd na swoje miłosierdzie, mimo buntu człowieka, czeka na jego powrót, skruchę i wołanie o przebaczenie i miłosierdzie. Jeśli człowiek zawoła ze swojej głębokości do Boga, to Ten może znowu działać w życiu człowieka. Bóg wchodzi wtedy, jako Pan potężny w boju (por. Ps 24, 8), aby człowieka wyzwolić, uleczyć, chronić i zbawić. Aby to uczynić poleca Pasterzowi wprowadzić w świat człowieka, element będący próbą wiary i odnoszący się do charakteru popełnionego grzechu, np. węża na palu:

„Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: «Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu». Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogoś wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.” (por. Lb 21, 8-9)

Bóg daje wyjście z każdej sytuacji, jeśli tylko człowiek zwróci do niego siebie całego i uwierzy w obietnicę, daną przez Słowo Boga.

Pomysły Boga na ocalenie człowieka są bardzo proste:
„jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu”
Niestety wielu nie stać nawet na tyle, żeby spojrzeć, bo żeby spojrzeć, trzeba było najpierw uwierzyć, że to spojrzenie coś da, coś pomoże, tym bardziej, kiedy trzeba było spojrzeć na obiekt, którego przecież się śmiertelnie obawiało. Izraelici mieli spojrzeć na miedzianego węża, czyli symbol węży, które ich gryzły i zatruwały jadem i uwierzyć, że to ochroni ich życie.

Podobnie dzisiaj: Jezus Chrystus pragnie, żebyśmy w końcu zaczęli na Niego patrzeć jak na Zbawiciela, a nie jak na znajomego z sąsiedztwa, przyjaciela z podstawówki. Jezus oczekuje od nas takiej wiary, która rodzi się w człowieku tylko wtedy, kiedy staje mu przed oczami śmierć albo życie. Wiary nieabstrakcyjnej, ale realnej, choćby „jak gorczycy ziarnko”. Stąd to całe wyjście Kościoła na pustynie. Wyjście, która ma odnowić w nas dziękczynienie Bogu za wszystko w naszym życiu, co wcześniej było jakby oczywiste, jak choćby uścisk dłoni, odwiedziny i przytulenie członków rodziny, czy w końcu powszednia i niedzielna Eucharystia… od rana do wieczora, co półtorej godziny w każdym polskim mieście.

Jezus chce, żebyśmy pomyśleli o Nim w końcu tak:
Ty jesteś jak zdrowie, Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił”

żebyśmy się w końcu nawrócili… W tym wpisie o tym więcej:

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię

Dlatego doświadczamy tego wyjścia na pustynię, dlatego Kościół jest teraz jak Oblubienica Baranka… która wiele razy Go zdradziła i upadła. Pan jednak ciągle chce mieć Ją tylko dla siebie, chce ją przystroić i przygotować na Gody Baranka.
Dlatego chcę ją przynęcić,
na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca.” (por. Oz 2, 16)

Jezus prosto tłumaczy zamysł Boga o Dziele Zbawienia: wierzyć w Syna Bożego i Syna Człowieczego – Mesjasza, którego On posłał, aby wypełnił Prawo, wszystkie proroctwa i pisma. Jezus wzywa nas do wiary w siebie, mówiąc:
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.”
(por. J 3, 14-18)

„Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?». Jezus odpowiadając rzekł do nich: «Na tym polega dzieło [zamierzone przez] Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał».” (por. J 6, 28-29)

A On rzekł do nich: «Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Tak, jeżeli nie uwierzycie, że JA JESTEM, pomrzecie w grzechach swoich». Powiedzieli do Niego: «Kimże Ty jesteś?» Odpowiedział im Jezus: «Przede wszystkim po cóż jeszcze do was mówię? Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał jest prawdziwy, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego». A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu. Rzekł więc do nich Jezus: «Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba». Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego. Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: «Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli».” (por. J 8, 22-31)

«Przeto i teraz jeszcze – wyrocznia Pana:
Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem,
przez post i płacz, i lament».
Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty!
Nawróćcie się do Pana Boga waszego!
On bowiem jest łaskawy, miłosierny,
nieskory do gniewu i wielki w łaskawości,
a lituje się na widok niedoli. (por. Jl 2,12-13)

To wszystko daje obraz Jezusa, który ponownie przychodzi do nas i głosi:
«Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»”
(por. Mk 1, 15)

 

 

 

 

Lud Boży w grobie

Niedziela 29.03.2020r.: Ez 37, 12-14: Kto jest martwy? Kto leży w grobie?

Lud Boży, Kościół.
Chrześcijanie zamknięci w swoich domach – grobach.
Martwy Kościół, a tak bardzo troszczący się o swoje doczesne życie. Uczniowie zapomnieli, jak Mistrz, Jezus Chrystus, mówił:
„Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?” (por. Mt 6, 25)

Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.” (por. Mt 6, 31-34)

Jeśli Pan nie wyleje na nas Ducha Świętego, to będziemy siedzieć w tych grobach, aż pomrzemy nie od koronawirusa, ale z marazmu!

Na szczęście, Bóg daje nam dzisiaj swoją obietnicę, obietnicę udzielenia nam Swojego Ducha! Oczekujmy Go, módlmy się, aby zstąpił i nas odnowił, aby dał nam nowe życie i uzdolnił do odnalezienia się w obecnej sytuacji, jako Lud Boży, Lud Wiary, Lud głoszący Dobrą Nowinę o Zbawieniu w Jezusie Chrystusie, który mówi do nas znowu:

„«Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.
Wierzysz w to?»”

(por. J 11, 25-26)